Katolik, mąż, ojciec, programista Androida. Mam 2 zawieszone pasje (brak czasu i energii): Prowadzenie imprez z DJ (Szkoła wodzirejów bezalkoholowych), oraz prowadzenie kanału na Youtube (@BedeSwiety).
Strasznie trudny temat. Nie dziwię się że ma Pan "traumę" przed mówieniem o tym :-) Zgadzam się całkowicie. Zawsze myślałem że małżeństwo to relacja partnerska gdzie dwóch małżonków jest na równi - brak katolickiej nauki na novusie. Dzisiaj widzę że to jest dramat jak nie ma podziału władzy w rodzinie. Każde z małżonków ma na wszystko swoje zdanie. Jeśli jest duża zgodność światopoglądową to może nawet uda się w takim małżeństwie "partnerskim" funkcjonować jako tako. Ale jeśli w wielu tematach nie ma zgodności, to zaczynają być przepychanki i kłótnie. No bo konflikt się bierze stąd że 2 osoby chcą rządzić. To jest ten sam problem co z demokracja. Jak wszyscy rządzą to nikt nie rządzi i nic nie idzie ustalić bo wszyscy się kłócą o swoje. Dlatego logiczne jest że ktoś musi rządzić. A ta osoba jest mężczyzna. Nie tylko wynika to z objawienia Bożego w Nowym Testamencie, ale również z logiki - jeśli są 2 osoby i jedna z tych osób ma zmienne emocje,cykle i hormony i jest bardziej zmienna emocjonalnie to zrozumiałe jest żeby osobą która ma władzę była ta druga osoba która takich ograniczeń nie ma Niestety takiego wzorca jednoznacznego podziału władzy w rodzinie już prawie nie widać. To jest istna rozwałka w małżeństwach które obserwuje. Mężczyzna pozbawiony odpowiedzialności za swoje decyzje. Bo te decyzje nie są do końca jego - tylko wspólne z Żoną. Zawsze można zwalić na nią. A ona może zwalić na męża. Nie wiem jak dla Was ale dla mnie to jest jeden z FILAROW tej plagi rozwodów która obserwujemy od dziesięcioleci. Feministki dopięły swojego. Już nie ma patriarchatu. W najlepszym przypadku jest partnerski związek a w najgorszym... Kobieta zakłada spodnie i rządzi a facet sie podporządkowuje - co też coraz częściej obserwuje.
Przyznam że przeczytałem dwa razy te artykuły. Za pierwszym razem nie uwierzyłem. Jestem w szoku że one pochodzą z lat 30 zeszłego wieku. Jakbym czytał o dzisiejszej Polsce. Jestem w szoku że już wtedy był taki problem z propagandą anty-rodzinna. I że aborcja była tak popularna i częstą że w sumie dzisiaj to nawet jest i lepiej niż wtedy. W życiu nie pomyślał bym że tak wyglądał wtedy świat. 2 wojna światowa tutaj nabiera większego sensu w kontekście kary Bożej... Dziękuję za linki. Mocne bardzo
Też się zgłaszałem do komitetu Brauna już 2 miesiące temu jako chętny do bycia w komisji, ale bez odpowiedzi.
Dziękuję za wpis. Oj tak.. jest niepewność przyszłości. Jest co zawierzać Panu Bogu. Ja mam tylko taką nadzieję że Ci w komisjach, co będą unieważniać głosy - nie będą unieważniać Brauna tylko Nawrockiego. Wielu ludzi jest przekonanych głęboko że Braun będzie miał kilka procent, wiec nie mają tak silnej motywacji co z Nawrockim żeby unieważniać głosy W tych ostatnich dniach - oprócz tego co Pan napisał - pozostaje jeszcze post i modlitwa i umartwienie - wzorem mieszkańców Niniwy. Oby Pan Bóg wejrzał na lament swojego ludu i zainterweniował, bo bez jego interwencji - tak po ludzku - to nie wygląda to zbyt wesoło
Dobry wpis. Cnota długomyślności się jak najbardziej przyda :) Jeśli chodzi o pytanie na końcu, to w szczerość intencji jak najbardziej wierzę. Jeśli chodzi o metody, to myślę że są dobre, ale techniczne zaplecze mogłoby być lepsze - do tego przejdę za chwilę Ja sobie bardzo cenię sprawki w formie pisemnej. Staram się pilnować umiaru w korzystaniu z internetu, więc taka forma nie dość że zajmuje mniej czasu, to jest mniej wciągająca. Na Youtube jednak jest ten cały system rekomendacji kolejnych filmików i można łatwo wpaść w nadmierne oglądanie. Cenię sobie rozprawki, są bardzo mądre i ciekawe i uważam je za dobrą pożywkę dla rozumu, dziękuję za nie! Zakładka społeczność też jest bardzo użyteczna, nie raz tutaj coś publikowałem, albo czytałem wartościowe wpisy innych. Ciężko gdzie indziej znaleźć grupę ludzi która tak rozumie tematy tradycyjno-narodowo-katolickie. Dużo się tutaj dowiedziałem i wiele odkryłem. Brakuje mi natomiast rozwinięcia idei `Katolik do katolika po swoje`. Co prawda macie `Kupuj u swoich`, ale mogłoby to być również rozwinięte o `Pracuj u swoich` / `Zatudniaj swoich` - Tak żeby wspomagać katolików w tym żeby pieniądze między nimi krążyły i nie trafiały do nie-katolików. Żeby oddolnie się wzmacniali, budowali kościoły, wspierali mocne inicjatywy, media itd... Jeśli mamy kiedyś odzyskać Polskę, to musimy być dobrze zorganizowani - i myślę że warto by było się temu przyjrzeć. Kolejna sprawa - nie ma nowych funkcjonalności, ten portal jakby technicznie stoi w miejscu. Nie ma na przykład funkcjonalności dodania wpisu do ulubionych, albo do przejrzenia na później. Jest dużo błędów, gdy są zagnieżdżone komentarze i ktoś odpowie, to się dostaje kilka powiadomień. Jak się w utworzonym wpisie edytuje wpis, to znika zdjęcie do wpisu. Być może interfejs graficzny mógłby być nieco zgrabniejszy i ładniejszy - nie oszukujmy się - to też ma znaczenie. Może nie macie finansów, może nie macie czasu żeby się skupić na rozwoju strony, ale może są jakieś sposoby? Może jeśli nie macie pomysłów jak rozwinąć albo osiągnąć jakiś cel w kontekście sprawek, to napiszcie post, a sprawkowicze pomogą radą, doświadczeniem, czasem lub pieniędzmi? To jest bardzo cenne dzieło które ma duży potencjał, dobrze by było tego potencjału nie zmarnować. Ja też mam bogate doświadczenie produktowo-biznesowo-analityczne z mojej pracy zawodowej. Pracowałem przez 10 lat nad bardzo złożonymi aplikacjami i może też się przyda moje doświadczenie. W razie co polecam się :) Działajcie dzielnie! Powodzenia :) Ad Maiorem Dei Gloriam!
Chyba Pan nigdy nie słuchał wywiadów z Grzegorzem Braunem, a nawet jeśli to nie dosłuchał Pan wypowiedzi nt. obstawianego wyniku. Prosta matematyka: - W wyborach do Europarlamentu, Braun w JEDNYM okręgu wyborczym (w 1 z 13) miał 113 000 głosów. - Do tego dochodzi to że startował z DRUGIEJ pozycji na liście, a wielu ludzi jak głosuje, to głosuje na partię, a nie na człowieka, więc zaznaczają pierwsze miejsce. Tak więc jakby był pierwszy to nawet więcej by miał głosów - Jeśli pomnożymy razy 13, to już mamy niecałe 1.5 miliona głosów Przy założeniu że głosuje 20 milionów polaków, to Braun już wtedy by miał 7-8%. Do tego dochodzi jego rosnąca popularność, masywna ilość ludzi na jego spotkaniach, wywiady na wielkich kanałach na Youtube (Kanał Zero, Dla Pieniędzy i wiele innych). Gdy startował do Euro parlamentu, to nigdzie go nie było - nie tylko w mediach gadzinowych, ale i na dużych kanałach na Youtube był mocno cenzurowany Tak więc myślę że 10% ma gwarantowane - na podstawie logicznych przesłanek przedstawionych powyżej. Naprawdę się zdziwię jeśli będzie miał mniej. Ale czy będzie miał 10%, 15%, czy 25% czy 30%, to ciężko powiedzieć. Oby był wariant rumuński, co kandydat miał w sondażach kilka procent, a na koniec miał ponad 30%.
Podpisuję się pod powyższymi słowami. Kocham modernistów. Nienawidzę modernizmu. Swoją drogą - bardzo trafne Pan dodał zdjęcie do tej rozprawki. Hydra z głowami słodkiego kotka, a między tymi głowami prawdziwe oblicze tej piekielnej herezji. I ta książka z Theilard De chardin + gitarka :D Złoto
Kiedyś pisałem na ten temat komentarz, to może przekopiuję tutaj fragment :) Dlaczego FSSPX uznaje papieża jako papieża? Kiedyś ks. Szymon Bańka o tym mówił - nie mamy narzędzia żeby zdjąć go z urzędu, nawet gdy głosi herezje. No bo kto ma niby o tym decydować, kto ma wybrać kolejnego papieża? Powstałby wtedy nie lada chaos, bo pewnie każdy by miał swojego kandydata na papieża. W tym temacie mamy związane ręce i pozostaje przyjmować że Papież jest prawowitym papieżem. Tym się różnimy od sedewakantystów.
Piękny post i wizja odzyskania Polski. Podpisuję się pod tym :-) Niech Pan Bóg otacza naszą ojczyznę i wszystkich katolików opieka!
Mi też serce rośnie widząc post młodego człowieka który szczerze szuka prawdy mimo nacisku od najbliższych. Jest to dla mnie znany temat. Często takich osób racjonalne argumenty nie są w stanie przekonać, bo są zbyt emocjonalnie związane z tym w co wierzyły przez całe życie. Jakież to trudne przyznać że cały życie się widziało Kościół przez krzywe zwierciadło modernizmu i było się w błędzie. Ja też swój czas dochodziłem do Tradycji. W kontekście Twojego wpisu jeszcze mi dochodzi taki problem, że nie masz dobrej pozycji do rozmów, bo jednak jesteś synem swoich rodziców - co też na pewno dodaje pewnej trudności. Co ja robię w podobnych relacjach to: 1. Cały czas zgłębiam wiedzę na różne tematy. W kontekście konfliktu z bliźnimi, dobrze jest bardzo dobrze opanować najważniejsze tematy sporne i odpowiedzi na zarzuty (np. Komunia na rękę). Rozumowe poznanie jest bardzo ważne z 2 powodów. Po pierwsze ja sam czuję się pewniej w takich rozmowach i łatwiej się rozmawia, bo mam ugruntowany rozum. a Po drugie - rozumowe argumenty są skuteczne z rozmówcami którzy szczerze szukają prawdy. 2. Rozwój cnót, wykorzenianie wad, brnięcie do świętości (jeśli prawda nie przekona rozmówców, to może zmiana postawy i cnotliwe życie przekona) 3. Wszystkie ofiary i ascezy (być może nawet Wielki Post jest dobrą okazją ku temu) ofiarować za nawrócenie bliskich. (Jeśli ani szukanie prawdy, ani dostrzeżenie zmiany postawy nie pomaga, to może Pan Bóg się zmiłuje i wysłucha modlitw i postów o nawrócenie). Wszystkie 3 punkty stosuję równolegle. (a punkt 2 z uświęceniem to w ogóle niezależnie od tego czy druga osoba jest nawrócona czy nie :D ) Jeśli chodzi o rozumowe rozmowy z bliskimi (punkt 1), to ja je toczę wtedy jak nie prowadzą do jakichś awantur i uraz. A jeżeli prowadzą do przykrych sytuacji , to wtedy się ograniczam tylko do punktów 2 i 3... Powodzenia, Niech Matka Boża otacza Ciebie i Twoją rodzinę modlitwą :)
Dziękuję za rozprawkę! Jestem całym sercem i rozumem przeciwko Komunii Sw. na rękę. Mam jedynie jedno pytanie o zarzut z którym mam problem jak na niego odpowiedzieć. Wielu zwolenników tej haniebnej praktyki by powiedziało że w pierwszych wiekach też podawano Komunię Św. na rękę i nawet Pan Jezus dawał swoim uczniom chleb na rękę. (Czy ten chleb też był Ciałem Chrystusa?) - dlaczego zatem wtedy było ok, a teraz nie jest? Jak byście odpowiedzieli na taki zarzut?
Dziękuję za polecenie! Czytałem 2 książki o wychowaniu "Rozumna dyscyplina" i "Nieposłuszni rodzice, posłuszne dzieci" i były doskonałe. Ten tekst który jest we wpisie to też złoto! Kiedyś miałem sięgnąć po więcej materiałów p. Zalewskiego ale zapomniałem. Dziękuję za odświeżenie tematu i przypomnienie!
Widzę we wpisie 2 tematy - temat papieża i temat Novusa. Jeśli chodzi o papieża to dla mnie sprawa dosyć prosta. Papież jest papieżem. Jeśli mówi coś katolickiego to go słucham. Jeśli mówi coś niekatolickiego - sprzecznego z wcześniejszym nauczaniem katolickim, to mam obowiązek mu się sprzeciwić, ponieważ gdybym był mu posłuszny, to bym nie był posłuszny Kościołowi, wcześniejszym zarządzeniom papieży a również i Chrystusowi. Wybór w takiej sytuacji jest prosty. Dlaczego FSSPX uznaje papieża jako papieża? Kiedyś ks. Szymon Bańka o tym mówił - nie mamy narzędzia żeby zdjąć go z urzędu, nawet gdy głosi herezje. No bo kto ma niby o tym decydować, kto ma wybrać kolejnego papieża? Powstałby wtedy nie lada chaos, bo pewnie każdy by miał swojego kandydata na papieża :D W tym temacie mamy związane ręce i pozostaje przyjmować że Papież jest prawowitym papieżem. Tym się różnimy od sedewakantystów. A jeśli chodzi o drugie pytanie o NOM i to "że jest grzechem, ale jednocześnie jest ważne" - to też nie do końca rozumiem tematu i chętnie się dowiem - jak coś grzesznego może być ważne? I zastanawiam się czy określenie tego grzechem nie jest zbyt mocnym pojechaniem po bandzie - czy to aby prawda i czy w każdym przypadku? Chętnie się dowiem czy to jest stanowisko całego FSSPX, czy tylko części. Czy FSSPX czy może wydawać takie sądy w tak kluczowej sprawie? Podłączam się do pytań autora wpisu :)
Położenie nacisku na społeczność brzmi na bardzo dobry pomysł. Jestem ciekaw nadchodzących zmian :) Pewnie jest wiele pomysłów na usprawnienia społeczności. Część dyskusyjna, część z katolikami polecającymi swoje produkty, może dział "Katolik szuka pracy" - oj, korzystałbym :) A kiedy mniej więcej zajdą zmiany na portalu sprawki? Mówimy tu o tygodniach czy miesiącach? Co do usunięcia zakładki Sprawki, to dla mnie osobiście - wielka szkoda. Bo ja sprawek na Youtube nie słucham, ponieważ zabierają znacznie więcej czasu niż forma pisemna, a poza tym youtube mnie wciąga i staram się ograniczać wchodzenie tam. Pisemne sprawki były super, codziennie je czytałem, bo byłem w stanie w ciągu 7 minut przejrzeć najważniejsze wydarzenia ze świata. Pewnie mój głos nie ma wielkiego znaczenia, ale kto wie, może ktoś to przeczyta i kiedyś wróci jednak zakładka Sprawki jeśli znajdzie się więcej chętnych. Dziękuję za Pana pracę na rzecz kościoła i ojczyzny. Niech Pan Bóg błogosławi
Dużo tu wiadomości. Spróbuję podsumować najważniejsze informacje i pytania które zostały nierozstrzygnięte dla mnie. A więc sercem i sumieniem jak najbardziej wolę Grzegorza Brauna, ale mam wątpliwości czy to dobrze czy startuje równolegle po pół rocznym opóźnieniu. Na początku mi się nie podobało że nie zgodził się pół roku temu na prawybory proponowane przez Ruch Narodowy, ale w tym wątku się dowiedziałem że Ruch Narodowy chciał to zrobić bez zwołania kongresu i wybrania nowej grupy liderów - zgadza się? Zatem to nie tak że Korona Polska odrzuciła propozycję Ruchu Narodowego, ale i Ruch Narodowy odrzucił propozycję Korony. Dlatego nigdy nie było pełnego porozumienia - zgadza się? Ruch Brauna to również element większej gry - eksperyment (mówił o tym w wywiadzie z Dawidem Mysiorem) do wprowadzenia Korony Polskiej do sejmu - ma to sens. Natomiast nie rozumiem argumentów że poglądy Brauna i Bosaka/Mentzena się rozbiegły w różne strony. Przecież Bosak chyba jest prawilny katolik? Nigdy nic podejrzanego u niego nie słyszałem? Do tego stopnia ufam Bosakowi, że jakby startował, to nawet nie wiem czy nie zagłosowałbym prędzej na niego niż na Brauna. Czy ja czegoś nie widzę? Co do Mentzena, to mam bardziej negatywne odczucia - "Piwo z Mentzenem" , "legalizacja marihuany", no ale poza tym to nic mi nie przychodzi do głowy - Aborcja, invitro, eutanazja - to chyba Mentzen i Bosak i Braun są jedno? Gdzie zatem są te różnice o których niektórzy w komentarzach piszą - czy umiecie je bardziej precyzyjniej nazwać? Chodzi o tą marihuanę? :D Jest to jedyny powód dlaczego mam jeszcze pewne wątpliwości co do ruchu Brauna - czy było to konieczne przy tak niewielkich różnicach. Czy nie lepiej grać razem? A może te różnice są większe niż mi się zdaje? Konia z rzędem temu który by mi rozjaśnił dokładniej ten "rozjazd" między Braunem a resztą Konfederacji.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Ja lubię stosować taką argumentację: Kapłaństwo księdza to największa odpowiedzialność na świecie od której zależy zbawienie setek/tysięcy/dziesiątek tysięcy dusz. Żadna praca na świecie nie równa się z tą "pracą". Jeśli ktoś ma dzieci, to rodzice dobrze wiedzą jak wielki to jest wysiłek i że są różne chwile - że dzieci chorują, żona choruje i nagle trzeba brać wolne w swojej pracy, bo np. nie ma komu zostawić dzieci pod opieką. I często tak jest - od kiedy mam rodzinę, nie raz musiałem nagle brać zwolnienie, albo nawet gdy nie brałem, a w domu była jakaś awaria - to moja praca nie była w pełni wydajna. Jeśli chodzi o pracę - to trudno. Jak kilka dni mnie nie będzie, albo jak mam gorszą wydajność przez pewien czas - to nic się nie stanie. Ale kapłaństwo jest zbyt wielką odpowiedzialnością żeby sobie pozwolić na takie rozproszenia i bylejakość. Dlatego celibat ma ogromny sens, bo kapłan może w 100% się skupić TYLKO i wyłącznie na NAJWAŻNIEJSZYM zadaniem i NAJWAŻNIEJSZEJ "pracy" jaką może mieć do zrobienia człowiek. Bez dzieci i rodziny może się skupić w pełni, bez jakichkolwiek rozproszeń na sprawowaniu sakramentów, przygotowywaniu kazań, katechez i innych posługach. I z tego powodu musi być celibat. Bo gdzie małżeństwo, tam i współżycie, a gdzie współżycie - tam i dzieci. Jedno pociąga drugie. Zresztą nawet w bezdzietnym małżeństwie - i tak niemała uwaga kapłana była by poświęcona Żonie i już nie mógłby z pełnym oddaniem być w służbie Bożej - ale ta służba miałaby wymiar niepełny.
Wow!!! Co za wspaniała wiadomość. W końcu nie będę miał dylematu na kogo głosować: Mentzen z legalizacja marihuany czy Nawrocki mówiący o kompromisie aborcyjnym - "że każdy ma inną wrażliwość"
Na wieki wieków amen! Ja też często myślę o tym jak przekonać innych do tradycyjnej Mszy Świętej. Jeśli chodzi o Pana wpis to się z nim w pełni zgadzam i podpisuję, ale myślę że w przekonaniu katolików posoborowych te argumenty zupełnie się nie przydadzą. Po pierwsze tak duża dawka wiedzy i różnic dla większości katolików posoborowych jest przytłaczająca. Raz że nigdy nie byli na tradycyjnej Mszy, więc nawet ciężko im sobie to wyobrazić. Dwa że pewnie wielu się boi zmienić poglądy o 180 stopni i przyznać że się było w błędzie większość życia. Trzy że wielu nie jest wykształconych teologicznie i nawet nie kumają dlaczego niby Msza ma być ofiarą wtedy od tego trzeba było by zacząć. Zanim bym zdążył dojść do punktu 3 z Pana listy to już prawdopodobnie bym usłyszał albo że sieję ferment, albo że się czepiam, albo na przykład jak spróbuję dowieść tego że Nowa Msza straciła ofiarniczy charakter, to ktoś powie "Ale przecież ksiądz mówi na początku - tą Najświętszą Ofiarę sprawuję za..." Pana lista dla mnie jako wykształconego w katolickim nauczaniu tradsa - jest oczywista i zrozumiała. Ale jakby mi Pan pokazał tą listę kilka lat temu, to zupełnie nie wiedziałbym co zrobić z tymi danymi i co z tego jest prawdziwe a co nie, pewnie też bym podważał różne punkty. Ostatnio dochodzę do przekonania że trzeba uprościć argumentację żeby rozmówca mógł to utrzymać, następnie wybrać jakieś szczególne tematy i opanować je do perfekcji. Gdy myślałem co by miało być takim tematem, to chyba na pierwsze miejsce się zdecydowanie wysuwa Komunia na rękę. Temat Ciała Chrystusa i wszystko z nim związane budzi jednak w wielu katolikach silne emocje. Wielu katolików posoborowych wierzy jeszcze w Pana w Najświętszym sakramencie. Więc jeśli się uda w ogóle poruszyć ten temat, to myślę że dużo można ugrać. Mam pewien plan... ale jeszcze napiszę o tym wpis niebawem :D
Bardzo ciekawe przemyślenia Panie Dawidzie! Nigdy o tym nie myślałem w kontekście modernizmu. Przyjrzę się temu w rozmowach z modernistami czy rzeczywiście tak jest, jak Pan mówi
Potwierdzam. Cały przeczytałem. Doskonała lektura nie tylko pod kątem apologetycznym, ale po prostu głębiej poznałem własną wiarę katolicką i mogę nia pełniej żyć.
Dużo osób których znam (i ja sam również) ma ostatnio na celowniku grzech obmowy. Ten grzech jakiś taki jest zaniedbany w mówieniu o nim i nawet w tradycyjnych kazaniach rzadko o nim słyszałem. Co do obmowy to mam pytanie, może ktoś tutaj zna odpowiedź. Czy obmowa dotyczy tylko kwestii moralnych, czyli grzechów? Czy dotyczy też chorób, problemów finansowych itd również? Czy jak temat rozmowy zejdzie na kogoś innego i ja powiem np. "Ta osoba ostatnio ma problemy zdrowotne z nawracającą anginą" To czy to jest obmowa? Chyba nie? Ale jak powiem "Ta osoba ma ostatnio stany depresyjne" - to ja nie mówię o czyimś grzechu, bo te stany depresyjne nie muszą oznaczać że ktoś grzeszy, ale jednak stawiają tą osobę w mniej pozytywnym świetle. Tak więc dlaczego powiedzenie że ktoś ma problemy z anginą, a że ktoś ma problemy z depresją wydają mi się innymi przypadkami w których ten drugi jest obmową a pierwszy nie? A może w obu przypadkach mowa o obmowie? Borykam się z pytaiem: GDZIE JEST GRANICA gdzie coś jest obmową lub nie? Co wiem na pewno - to mówienie o czyiś grzechach bez uzasadnionej konieczności - to obmowa Ale wszystko poza grzechami wydaje mi się ciężkie do uchwycenia i zdefiniowania. Może ktoś tutaj umie lepiej nazwać gdzie przebiega granica obmowy i wskazać ją dokładnie? PS. Ja polecam bardzo audiobook z książki ks. Skarżyńskiego na youtube: "O obmowie, plotkach i potwarzy" - świetna lektura w tym temacie
Panie Dawidzie. Polecam bardzo aplikacje Freedom. Można tam ustawić blokadę internetu i różnych typów aplikacji. Ja mam codziennie od 7 do 17 automatyczna blokadę na laptopie i telefonie. I to działa. Bardzo skuteczna pomoc, polecam
Na wieki wieków, amen. Dziękuję za ten wpis, duża dawka nowej wiedzy dla mnie! Mam kilka pytań / wątpliwości: 1. Po przeczytaniu tego wpisu, pomyślałem - hmm a może bym się podjął nauki dziecka w klasach 0-3? A potem go poślę do szkoły - gdy ilość pracy dla rodzica będzie przytłaczająco duża? Tylko jak dużo będzie to ode mnie wymagać w tych klasach 0-3? Czy mówimy tu o wysiłku czasowym kategorii do 6 godzin tygodniowo, czy może mówimy o 15 godzinach w tygodniu które trzeba poświęcić na własną edukację, a następnie edukację dziecka? Praktyczne dane by mi bardzo pomogły :) 2. Inna wątpliwość którą mam to, czy trzymanie dziecka w domu do 12 roku życia, a następnie wypuszczenie go na świat, nie będzie zbyt szokujące dla niego? Mam na myśli głównie taki problem że w wieku 12 lat, to on by poszedł do 6-7 klasy podstawowej, gdzie dzieci są już od dawna ze sobą zżyte i poniekąd taki 12 latek trafi na doczepkę do grupy która już się zna. Chyba większy sens by wtedy miało poczekanie aż do 14-15 roku życia jak dziecko pójdzie na świeżo do liceum? 3. Czy do edukacji domowej wchodzi w grę taka opcja że na przykład wraz z kilkoma zaprzyjaźnionymi rodzicami, składamy się na jakiegoś nauczyciela który by przychodził i uczył dzieci? Pewnie w tych latach 1-3 da się znaleźć jedną osobę która wszystko ogarnie, no ale w późniejszych klasach, to chyba już mówimy o wielu specjalistach - od geografii, od biologii, od fizyki, od matematyki, od j. polskiego, itd... więc jeśli się każdego wynajmie to mówimy w takim scenariuszu o naprawdę dużych pieniądzach. Teoretycznie myślę o czymś takim, ale zastanawiam się jak to może działać w praktyce. 4. Zastanawia mnie jeszcze problem społecznego wyobcowania "jedynaka". Tak się składa że obecnie mam 3 letniego syna, a rodzeństwa na horyzoncie nie widać - tak więc jest niestety możliwe, że ten scenariusz będzie dotyczył mnie. Czy w takim przypadku to że taki jedynak będzie na różnych zajęciach sportowych (o których Pan pisał w poście) i będzie miał kontakt z różnymi innymi dziećmi, nie będzie wystarczającym życiem społecznym? Sam Pan nawet pisał że zamknięcie dziecka w czterech ścianach to kłamstwo, właśnie ze względu na te zajęcia. Jeszcze do tego przecież dochodzą koledzy z zaprzyjaźnionych rodzin, odwiedziny itd... Czy ten problem wyobcowania społecznego i zamknięcia w sobie rzeczywiście jest problemem?
Ja aż tak tego nie zaobserwowałem w spowiedziach. Nawet ja sam chodząc przez całe lata do spowiedzi w posoborowych parafiach, nigdy nie podchodziłem do niej na zasadzie "terapeutycznej" ale szukałem tam rozgrzeszenia. U znajomych posoborowych katolików też raczej nie obserwuję takiego podejścia żeby szukali w spowiedzi terapii w takich proporcjach jak Pan napisał, raczej mniejszość szuka w spowiedzi "terapeutycznych walorów" Zastanawiam się na czym Pan opiera tezę o aż tak drastycznej zmianie proporcji w tym temacie? (Pytam z ciekawości!) Czy z osobistych doświadczeń z rozmów z posoborowymi katolikami czy na podstawie ogólnych obserwacji tego co mówią księża/ moderniści w internecie?
Celne spostrzeżenia! Dodałbym może do tej diabelskiej rozgrywki, że nawet jeśli mężczyzna nie jest wykastrowany duchowo telewizją, alkoholem i telefonem i chce być liderem, to żona jego może tej władzy nie akceptować i sama próbować być liderem w rodzinie, a każda próba "niesubordynacji" męża - kończy się konfliktem. Co jest zrozumiałe - bo jak 2 osoby walczą o władzę, to musi być konflikt mniejszy lub większy. Niestety coraz częściej widzę taki scenariusz w bliższym i dalszym środowisku, mam wrażenie że jest to o wiele częstsza przyczyna kryzysu władzy u mężczyzn w rodzinie, niż dobrowolne wykastrowanie mężczyzny przez używki wspomniane we wpisie. Czy tylko ja mam takie obserwacje, czy po prostu mam kontakt ze taką próbką danych statystycznych, która akurat potwierdza moją tezę? :)
Niesamowita debata i świetne argumenty! Niezły wpis. Gratuluję przekonania AI do bycia pro life - nie lada to wyczyn
Ta oryginalna wypowiedź jest kwintesencją bełkotu :D
W sumie to tak zastanawiam się - dlaczego zdecydowali się na bycie w czystości? A co z pierwszym celem małżeństwa - zrodzenie i wychowanie potomstwa?
Na ten temat bardzo dobrze odpowiada ks. Łukasz Szydłowski - myślę ze logicznie i wyczerpująco. Mnie przekonał Czy Bractwo św. Piusa X jest jeszcze potrzebne po "Summorum Pontificum"? | Ks. Łukasz Szydłowski LINK: https://www.youtube.com/watch?v=tU-wfncCW-Y
Czy można prosić o link do tego materiału?
Idę po popcorn
Też wielokrotnie o tym myślałem: dlaczego akurat Jezuici? Czy ktoś ma jakieś hipotezy?
Finał Synodu się zbliża... będzie interesująco... Wiecie może kiedy będzie wynik synodu i nowe "reformy" w kościele? Pewnie na początku listopada będzie już wszystko jasne?
Czy ktoś mi może wyjaśnić czemu dostałem 4 reakcje facepalm? :-) czy coś powiedziałem źle? Czy może to jest odebrane jako szukanie sensacji? Będę bardzo wdzięczny jak ktoś mi napisze czemu tu są takie reakcje
Niesamowite. Ciężko uwierzyć że to się dzieje naprawdę
Ale smutna wiadomość :/ Jaka szkoda że Krzysztof Bosak nie kandyduje :( Z Mentzenem mam trochę zgrzyt żeby na niego zagłosować, bo jednak popiera takie ustawy jak legalizacja marihuany, które są ciężkie dla mnie do zaakceptowania :/
Bardzo mocne.... Ci reformatorzy KK nie znają żadnych granic.. Ale obawiam się że i tak żadnego "posoborowego katolika" to nie przekona. Na koniec i tak usłyszę "Szukasz dziury w całym, to tylko pojedyncza sytuacja. Nasz biskup by tak nie zrobił"
Podoba mi się nazwa - parada dumy .... rodzinnej! :D
Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć, jaki problem jest z tą inicjatywą?
No to teraz my bojkotujemy Rossmanna :-D
Akurat to że 25% par ma dzieci to mnie aż tak nie dziwi. Bardziej jestem ciekaw jaki procent małżeństw ma dzieci