Dzień dobry wszystkim ludziom dobrej woli.
Pragnę wam dziś opowiedzieć, w jaki sposób nauczyłem się walczyć o Kościół, swoją rodzinę i Polskę. Parę propozycji może was przerazić ale zachęcam do poświęceń dla Ojczyzny naszej, żebyśmy mogli w niej modlić się w spokoju do Pana Boga i chodzić na prawdziwe Msze Święte.
Mam 30 lat, mam żonę i synka.
Mamy na początku naszej drogi trudny czas w sferze finansowej, na której chciałem się tutaj skupić.
Każdego dnia zapracowuję się tak jak tylko jest to możliwe(dla pieniędzy). Czasem wychodzę z domu rano i wracam przed północą. Żeby zaoszczędzić nie jemy słodyczy, nie pijemy soków, tylko woda, owoce, warzywa i jedzenie domowe(dla zdrowia- fruktoza jest bardzo niezdrowa i dla pieniędzy-wydatek kompletnie bez sensu) Walczymy z pokusami każdego dnia, nie pijemy alkoholu i robimy wszystko sami w domu.(Alkohol nie ma właściwości odżywczych, odwadnia i kosztuje pieniądze)
Nie chcemy brać kredytów - wierzę, że branie kredytów jest złem, które jak rak toczy nasz kraj. Walczymy o każdy grosz, żeby stać nas było na postawienie małego domku i żebyśmy nie musieli stać się niewolnikami banków. Do pracy dojeżdżam hulajnogą, czy -5°C -czy noc, wskakuję i jadę bo oszczędzamy na paliwie, żebyśmy mogli też wpłacić choć trochę pieniędzy na któryś z celów bractwa Piusa X raz w miesiącu(jako pomoc Kościołowi). W mieszkaniu mamy nie za ciepło, na tyle, żeby nie chorować(żeby móc pracować i żeby synek był zdrowy)ale też najmniej jak się da. Biorę same lodowate prysznice, żeby nie marnować gazu na ogrzewanie wody (podobno jest też to zdrowe). Na początku strasznie się mordowałem ale czego się nie robi dla Wielkiej Polski. Jesteśmy mistrzami promocji. Zakupy robimy w Biedronce. Zanim pojedziemy do sklepu robimy długą listę samych promocyjnych produktów i nic poza tym nie kupujemy. Walczymy o każdy nawet najmniejszy złamany grosz, żeby trafił w dobre ręce. Na randki chodzimy na spacery do parku z kawą zrobioną w domu i nalaną do termosu. Kupujemy same najtańsze rzeczy, najsłabszych marek, żeby zaoszczędzić na wszystkim na czym się da i nie podbijać swojej samooceny gadżetami i markowymi ciuchami, dzięki temu możemy zainwestować w złoto, akcje albo konta oszczędnościowe. Edukujemy się finansowo bardzo mocno, czytamy książki o finansach, i ekonomi. Jesteśmy bardzo dumni ze swojej skromności w życiu. Skromność dał nam Pan Bóg i obficie z niej korzystamy. Wy też korzystajcie sprawkowicze ze skromności bo jest to dar, którego lewacy nie posiadają i nierozumieją. Oprócz skromności pomoże nam w bogaceniu się umiarkowanie w jedzeniu i piciu. Oprócz Bractwa Piusa X wpłacam też drobne pieniądze na kampanię jednego z kandydatów jako pomoc dla Polski.
Walkę o nasz kraj polecam każdemu. Walczmy razem i bogaćmy się. Jeżeli macie jakieś sposoby na oszczędzanie/pomnażanie pieniędzy to podzielcie się tutaj, żebyśmy wspólnie mogli coraz lepiej walczyć o Polskę
Z Panem Bogiem drodzy Sprawkowicze.
Komentarze
Witam. Po przeczytaniu posta mam takie przekonanie, że taki styl życia nie jest do końca normalny (proszę się nie obrażać). Myślę, że wchodzi tutaj temat cnoty roztropności. Skupiając się na odkładaniu każdej złotówki, by jak najszybciej kupić własną nieruchomość sprawia, że człowiek gubi swój główny cel jakim jest zbawienie. Odmawianie sobie przysłowiowego banana, bo mogę kupić za to akcje na giełdzie jest moim zdaniem czymś szalonym. Po za tym dziwi mnie fakt, że przy jednym dziecku pracuje tylko Pan, ale okej nie wnikam. No i na koniec - nie chce być Pan niewolnikiem banku, ale stał się Pan niewolnikiem sukcesu finansowego oraz niewolnikiem swojego pracodawcy, a Pana dziecko nie spędza z Panem zbyt wiele czasu. Pozdrawiam.
Panie Macieju, absolutnie miałby Pan rację gdyby było tak jak Pan mówi. Nic z tego co Pan wywnioskował nie jest prawdą. Ale nie będę tutaj się uzewnętrzniał.
To absurdalne, że nazywa Pan sukcesem finansowym niebycie niewolnikiem, ale do tego nas przyzwyczaiły banki i masoneria.
Proszę zwrócić uwagę na fakt, że kiedyś pożyczki na procent były w Kościele czymś haniebnym. Dzisiaj nazywa Pan moją chęć wykupienia się z niewoli niewolnikiem sukcesu finansowego.
Pan również wnioskuje z mojego komentarza, że namawiam Pana do kredytu, a nic takiego nie napisałem. Chodzi mi o zauważenie faktu, że nie chcąc być niewolnikiem banku, staje się Pan dobrowolnie niewolnikiem czegoś lub kogoś innego, bo czym jest pracowanie od rana do wieczora i niemożność prowadzenia życia rodzinnego?
Strasznie sztucznie to brzmi. Śmierdzi marną prowokacją....szczególnie te zimne prysznice i hulajnoga...
Na oszczędzaniu jeszcze nikt nie zarobił, a Pan pisze o bogaceniu się. Nie wiem jak lodowate prysznice miałyby pomóc w walce o wolną Polskę, no chyba , że jako akt pokuty. Bez kredytu domu sie nie kupi ani nie wybuduje. Moze jakieś małe mieszkanko, a z oszczędności to mozna mieć co najwyżej na wkład własny. Większość młodych osób już nawet takiego kredytu hipotecznego nie dostanie. Takim oszczędzaniem to sie można co najwyżej nabawić zapalenia płuc , a zdrowie i sprawność i czas potrzebne są, żeby móc zajmować się. dziećmi. Chyba juz lepszy jest całodniowy post dwa razy w tygodniu , jeżeli chodzi o oszczędzanie i umartwianie się . Są oczywiście sytuacje kiedy trzeba więcej popracować i sytuacje , kiedy można spędzić czas z rodziną . Cieszmy się też tym życiem , rodziną, łaskami od Pana Boga, bo nic lepszego na tej Ziemi nas nie spotka.
A walczyć to można na przykład o wolność wyboru, chociażby jeśli chodzi o preparaty do immunizacji , a i tak trzeba sie liczyć ze stratami materialnymi
Taki jakiś dysonans mi tu zabrzmiał - z jednej strony mowa o pracy dla Polski, jej budowaniu, a zakupy w Biedronce... Trochę to niekonsekwentne.
Rzeczywiście, wyżyny skromności, żeby chwalić się tym na forum. "Niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa".
Poza tym, to brzmi jakbyś był absolutnie zafiksowany na punkcie finansów. Całe życie podporządkowujesz zarabianiu i oszczędzaniu, kosztem ważniejszych spraw: czasu spędzonego z rodziną, wychowaniu synka, relacji z żoną.
Paradoksalnie w ten sposób właśnie stajesz się niewolnikiem pieniędzy.
Mam podobne doświadczenia. Przez wiele lat razem z żoną oszczędzaliśmy i ciężko pracowaliśmy, prowadząc skromny tryb życia. Dzięki temu udało nam się osiągnąć finansową stabilizację. Jeśli chodzi o sposoby pomnażania kapitału, to największe sukcesy odnieśliśmy w inwestycjach w kryptowaluty oraz nieruchomości.
Jeśli mogę pozwolić sobie na drobną sugestię, nie unikałbym kredytów — wręcz przeciwnie. Problem z kredytami pojawia się wtedy, gdy są zaciągane na konsumpcję lub rzeczy tracące na wartości (np. samochody). Natomiast kredyty przeznaczone na nieruchomości czy inwestycje w biznesie mogą być bardzo korzystne, działając jak dźwignia finansowa, która zwiększa możliwości inwestycyjne i skalę przedsięwzięć.
Obecnie, mimo osiągniętego sukcesu, nadal żyjemy dość skromnie, choć nie oszczędzamy na jedzeniu — traktujemy to jako inwestycję w zdrowie. Staramy się nie być niewolnikami rzeczy materialnych, takich jak samochody czy ubrania.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia
Kredyt wzięty w banku napycha kieszenie Żydom jak nic innego. Wszystkie odsetki, dopłaty, podniesione raty, to wszystko idzie prosto do kasy Żydowskiej. Oni sobie to Pańskich nieruchomościach zarobili znacznie więcej niż Pan. Na Pańskim kredycie wyciągnęli dzeisięć kolejnych. Proszę obejrzeć film Big Short(świetny film) bo nie jestem tutaj w stanie tego wytłumaczyć. To że Pan nabył dzięki kredytowi mieszkanie nie oznacza wcale, że Ci którzy go Panu udzielili nie zacisnęli przez te lata jeszcze bardziej pętli na Pańskiej i mojej szyi z całym szacunkiem.
Największe pochwały, że robicie to zgodnie Razem.
Z Panem Bogiem. Szczęść Boże!