Celibat księży

L.IC.! Ostatnio w pracy miałam ciekawą dyskusję nt. celibatu księży. Mianowicie, mój kolega z pracy upierał się, że celibat powinien być zniesiony, bo księża nie mają pojęcia o rodzinie i nie powinni w tych kwestiach się wypowiadać.  Stwierdził też, że  to by uzdrowiło sytuację w kościele, wzrosłaby ilość seminarzystów i w ogóle wszelkie patologie typu posiadanie przez księży kobiet na boku, posiadanie dzieci by przestało być problemem...wg mnie jest to durne , tendencyjne i wynikające z braku wiedzy myślenie. Ale wielu letnich katolików  powtarza te głupoty. Ja mu oczywiście tłumaczyłam na czym polega powołanie, że posiadanie rodziny to odrębne powołanie i kapłaństwo też. Podawałam cytaty z biblii jak np.  Pan Jezus powoływał swoich apostołów (zostaw wszystko i chodź za mną- czyli ojca, matkę, żonę itp.). Co do argumentu,  że ksiądz nie ma pojęcia o rodzinie odpowiedziałam, że jest wielu świętych kapłanów, w tym teologów, którzy studiując Pismo Święte (a więc skarbnicę wiedzy i instrukcję życia) potrafią doskonale przedstawić jak postępować, aby w życiu rodzinnym panowała harmonia, zgodność, miłość i  by rodzina otoczona była bożym błogosławieństwem, mówiłam mu o działaniu Ducha Świętego i mądrości jaką tacy kapłani potrafią być obdarzeni by jak najkompetentniej wypowiadać się w różnych sprawach, w tym  tych-dotyczących życia rodzinnego. Podałam mu przykłady różnych świętych kapłanów, którzy wiele się wypowiadali na temat rodziny np. śp. ksiądz Pawlukiewicz (wiem, że posoborowy, ale wiele mądrości płynęło z jego wykładów- i jest szansa, że ten kolega go zna). A takich kapłanów jest wielu, było wielu. Kolega oczywiście odbijał piłeczkę, że takich kapłanów to ze świecą szukać, że ja ich idealizuję, że w historii KK od zawsze były obrzydliwe skandale (związane z moralnością, rozwiązłością i defraudacją pieniędzy, że zawsze wielu kapłanów miało i ma nadal rodziny i wielkie majątki-  i stąd zniesienie celibatu jest konieczne i wiele wg niego rozwiąże). Nie wiem czy dobrze argumentowałam swoje stanowisko, może czegoś zabrakło- kolega na końcu się wkurzył i wyszedł, nie umiał tego dalej konfrontować. Na koniec stwierdził, że kapłan powinien być równy nam świeckim ( na zasadzie dzielenia problemów jak np. problemy małżeńskie rodzinne, bo więcej by go ludzie wtedy w tych kwestach poważali- jak np.  w kościele wschodnim- przecież popowie mają żony, czy też pastorzy z heretyckich odłamów chrześcijaństwa też itp.), Wg niego taki przesadny szacunek do kapłanów, jak np. ucałowanie rąk to jest niepotrzebne, chore i na to nie zasługują kapłani (bo przecież wielu z nich jest zdemoralizowanych itp.). Powiem Wam, ciężko się dyskutuje z ludźmi, nawet spokojnie, argumenty do nich nie docierają, w kółko powtarzają to samo, bezrefleksyjnie nad wcześniej podanymi argumentami.. :(  Może ja też za słabo argumentuję, proszę o pomoc, jakąś podpowiedź jak jeszcze można odpowiadać na powyżej przedstawione  zarzuty kolegi? Może jakieś krótkie i konkretne strzały mi podpowiecie, by niepotrzebnie nie marnować zbyt dużo czasu na takie konwersacje? Krótkie i trafne argumenty, które by trafiły do takich opornych osób i choć w najmniejszym stopniu by dały im do myślenia, sprawiłyby, że trochę zaniemówią..
Tak na przyszłość, bo z tym kolegą chyba nie ma sensu więcej tego tematu już poruszać. Będę wdzięczna za dyskusję i odpowiedzi :)


Komentarze