Laudetur Iesus Christus!
Buduję linię argumentacji za uzasadnieniem rozdzielenia płci na mszach tradycyjnych. Pewna znajoma kobieta przywiązana do Novus Ordo ma z tym duży problem, ponieważ zawsze chodziła razem z rodziną i trzymała się "za rączkę" na Mszy. Raz na jakiś czas z tą kobietą rozmawiam o tradycyjnej Mszy i chciałbym być dobrze przygotowany.
Główne argumenty które widzę, to:
- Minimalizacja rozproszeń związanych z naturalnym zainteresowaniem płcią przeciwną
- Minimalizacja rozproszeń związanych z pokusami rozmów w trakcie Mszy. (Chociaż tutaj zastanawiam się czy ten argument ma sens, bo przecież mogę usiąść koło ojca albo brata i też mieć pokusę jakichś rozmów) - argument trochę wydaje mi się na siłę, ale pomyślałem że i tak go napiszę, bo może kogoś to pobudzi do celnych przemyśleń w temacie
Moje pytania do Was:
- Jakie znacie inne argumenty? A może te argumenty powyżej byście ujęli w lepsze słowa, tak aby lepiej przekonały kogoś przyzwyczajonego do Novusa?
- Czy rozdzielenie płci było zawsze praktykowane na przestrzeni wieków, czy może to jest praktykowane tylko w FSSPX?
Komentarze
W przyrzeczeniach ślubnych powtarzamy za księdzem: "Dopóki śmierć nas nie rozłączy". Myślę, że rozdzielenie płci, czyli właśnie to żeby małżonkowie nie siedzieli razem ma wymusić na człowieku odczucie odosobnienia od realiów życia doczesnego i zwrócenia uwagi na to, że przez śmierć będziemy przechodzić jedynie z własnym bagażem cnót, wad, doświadczeń i myśli - na sądzie nie będziemy stać za rękę z żoną lub mężem.
Jest to także pewnego rodzaju ukierunkowanie poszczególnego człowieka na Pana Boga i chwilowe oderwanie go w sferze sacrum, jaką jest uczestniczenie w Najświętszej Ofierze Mszy Świętej, od każdego przywiązania ziemskiego - nawet od własnej rodziny - i skierowanie myśli jedynie na Stwórcę.
Szczęść Boże. Rozdzielenie płci na mszy Świętej jest czymś bardzo istotnym i pięknym, co zachowało sie w FSSPX. Poza oczywistymi faktami, które Pan wymienił, warto dodać również walor estetyczny jak i symboliczny w świetle współczesnego świata. Rozdział kobiety od mężczyzny ma czas Mszy jest pokazaniem, że kobiety zostaną kobietami, a mężczyźni mężczyznami. Jest to wyraźne rozróżnienie - w porównaniu z współczesnym kościołem, w którym tego nie ma - kobiecości od męskości. Podkreślenie tej różnicy bardzo istotnej i jakże oczywistej w kwestii obu płci: pięknej i męskiej są istotnym elementem każdej mszy. Kwestia estetyczna również ma tu miejsce - widać panujący ład, harmonię i koniec końców świadomość wyniosłości tego, w czym sie uczestniczy. Warto przypominać, że każdy taki gest wykonany w kaplicy czy kościele jest wykonywany z myślą o Panu Bogu. Nie inaczej jest w tym przypadku.
Poza tym kiedyś jeszcze nieświadomy obecności fsspx na świecie usiadłem na NOM w strefie, gdzie zazwyczaj siedzą kobiety i czułem sie bardzo dziwnie i nieswojo, więc może też adekwatnym argumentem być tutaj fakt, iż zazwyczaj kobiety trzymają z kobietami, a mężczyźni z mężczyznami, to sie w zasadzie odnosi do początku mojego wpisu.
Małżeństwo, rodzina to są relacje doczesne. Po śmierci nie będzie już 'męża ani żony". Msza Święta jest tym miejscem gdzie spotyka się doczesność z wiecznością. Jesteśmy jako jej uczestnicy w pewnym sensie już "po drugiej stronie" obcując z żywym,realnym Bogiem w Najświętszym Sakramencie. Jest naturalne, że przeżywamy Mszę Świętą indywidualnie i to rozdzielenie na męską i żeńską stronę/nawę nam w tym pomaga.
Tradycja Kościoła. I to wystarczy.
W czasach mojej szkoły podstawowej, czyli lata 60-te ubiegłego wieku było oczywiste, że kobiety siadały po jednej stronie a mężczyźni po drugiej. Co ciekawe niedawno spotkałem się z takim samym zwyczajem w bardzo egzotycznym miejscu, a mianowicie w Sapa, czyli w takim wietnamskim Zakopanem. Wysoko w górach, u stóp Fansipan, najwyższej góry Indochin. Teren ten zamieszkuje plemię Hmong, bardzo biedne, lecz przywiązane do wiary katolickiej, co w Wietnamie nie jest powszechne.
Z mojego doświadczenia polskiego i wietnamskiego kobiety siedzą w kościele po lewej stronie a mężczyźni po prawej. Natomiast zauważyłem, że w Gdyni, w kościele FSSPX jest obecnie odwrotnie. Nie wiem, czy są jakieś istotne argumenty za konkretną stroną, dla mnie to nie ma większego znaczenia oby tylko wiedzieć jak się zachować w nowym miejscu.
Ja znam podział od dawna. Jeszcze z parafii mojej babci na nowej Mszy. Tzn. blisko 40 lat wstecz. Pewnie dalej tak jest . Panie na lewo panowie co do zasady z prawej. Z resztą w mojej parafii lokalnej też tak zasadniczo ciągle jest. Podziały na kobiety i mężczyzn nie tylko funkcjonowały w kościele ale przecież w szkole, w obowiązkach 🙂, czytałem również na plażach, i pewnie w wielu innych miejscach, ale to nie argumenty tylko przykłady.
Znalazłam informacje, że podział pochodzi jeszcze z pierwszych wieków chrześcijaństwa, chociaż wtedy wyglądał trochę inaczej - tak w uproszczeniu ponoć grup było więcej, np. też osobno panny, mężatki i wdowy i np. mężczyźni z przodu, kobiety za nimi, ale nie znam szczegółów, pewnie te podziały i układy danych grup zależały od konkretnego miejsca i wieku.
Polecam kazanie
https://youtu.be/dEto9VdntNc?si=8wB1Jd4PkVSdHWnE
Dawid Mysior wspomniał, że św. Karol Boromeusz wprowadził taki podział w katedrze w Mediolanie w XVI wieku. Może warto sprawdzić jak św. Karol to motywował?
https://youtu.be/TrHGR6-9_J8?t=231