Nie traćmy ducha – wybory prezydenckie to dopiero początek
Wokół nadchodzących wyborów prezydenckich w Polsce zaczyna się coraz wyraźniej rysować narracja mająca wywołać w wyborcach poczucie bezalternatywności. Z jednej strony media pompują kilku „pewniaków”, z drugiej marginalizują Grzegorza Brauna, który nie wpisuje się w systemowy układ. Coraz więcej ludzi zadaje sobie pytanie: czy głos oddany na pana Brauna nie będzie głosem zmarnowanym? I tu właśnie warto zatrzymać się na chwilę i spojrzeć szerzej.
Sztucznie tworzona presja – czyli jak działa mechanizm „straconego głosu”
W pierwszej turze wyborów nie ma mowy o żadnym „mniejszym złu”. To moment, w którym nikt nie musi kalkulować. A jednak – sztucznie budowana atmosfera presji i manipulacja medialna mają na celu zaszczepić w wyborcach ten właśnie lęk. Wygląda na to, że dlatego właśnie od kilku tygodni coraz intensywniej pompowany jest Sławomir Mentzen – po to, by stworzyć złudzenie, że to właśnie on może dogonić kandydata PiS-u. Ten zabieg może nie mieć nic wspólnego z realiami – ale skutecznie osłabi wynik Grzegorza Brauna i odbierze mu głosy ludzi, którzy chcieliby zagłosować z przekonania, ale boją się „zmarnowania szansy na przełamanie duopolu”.
Odporność na manipulację – Prawdziwa stawka to 2027
Nie chodzi wyłącznie o te wybory i wygraną. Chodzi o siłę sygnału. Chodzi o to, żeby wynik Grzegorza Brauna był na tyle silny, by w kolejnych kampaniach – zwłaszcza przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku – można było z pełną pewnością powiedzieć: „To nie nisza. To realna siła”. Właśnie dlatego tak kluczowy jest próg 5%. Jeśli zostanie przekroczony z wyraźną górką, ludzie nabiorą pewności, że można głosować bez kalkulacji. I że nie trzeba wybierać między Platformą, PiS-em, czy nową wersją Konfederacji, ani ulegać medialnemu szantażowi.
To nie eksperyment. To rozsądna, długoterminowa strategia
System gra na emocjach: straszy zmarnowanym głosem, pompuje sztuczne sondaże, sugeruje, kto „ma szansę”, a kto „jest tylko ciekawostką”. Aby uodpornić elektorat prawdziwej opozycji na takie zabiegi potrzeba już teraz wysokiego wyniku pana Grzegorza Brauna. Każdy dodatkowy procent to siła, która zostaje w świadomości społecznej i politycznej. A jeśli dziś uda się przekroczyć próg 5% z zapasem – jutro nie będzie już tak łatwo wmówić ludziom, że nie mają wyboru.
To dopiero początek
Grzegorz Braun nie musi dziś wygrać wyborów, żeby osiągnąć sukces. Prawdziwym sukcesem będzie stworzenie alternatywy, która przetrwa medialne manipulacje, przetrwa próbę ignorowania i stanie się punktem odniesienia dla tysięcy ludzi szukających autentycznej reprezentacji. To początek budowania realnej przestrzeni dla formacji, która nie idzie na kompromisy, mówi językiem prawdy i nie kłania się systemowi.
Nie dajmy się złamać
Wielka zmiana nie zaczyna się od miliona, tylko od pierwszych, odważnych kroków. I nie od sondażowego zwycięstwa, ale od siły przekonań. Wybory 2025 roku mogą nie być końcem systemu, ale mogą być jego pierwszym pęknięciem. Jeśli pęknie raz – pęknie dalej. A wtedy Polska może w końcu zyskać prawdziwą alternatywę.
Nadzieja nie kończy się na podium
Jeśli więc ktoś dziś szczerze wierzy, że pan Grzegorz Braun wygra te wybory – albo że stanie na podium – a ostateczny wynik nie spełni tych oczekiwań, niech nie traci ducha. Prawdziwa gra toczy się teraz o to, by przebić próg 5% – i to jak najmocniej. To ten moment będzie przełomem. Każdy głos ponad ten próg to zwycięstwo, które zmienia reguły gry i buduje grunt pod przyszłość. A więc każdy wynik „z górką” to nie porażka – to powód do radości, nadziei i dalszego marszu bez kompromisów.
Komentarze
Wiele razy już głosowałam na tzw. mniejsze zło. Koniec z tym! Tym razem oddam głos w zgodzie z moim sumieniem - na Grzegorza Brauna. I nie obchodzi mnie ile sondaże przewidują poparcia dla tego kandydata.
Mniejsze zło nie przestaje być złem.
Utopiony w Wiśle ksiądz nie przestaje być zwycięzcą jedynie dlatego, że jego morderca pobiera ubecką emeryturę.
Zresztą Dawid również przedstawił wartościowy punkt widzenia:
https://www.youtube.com/watch?v=cHDTz_3Vdnk
W pierwszej turze mamy wybór, w drugiej tylko alternatywę.
Ludzie muszą przestać traktować gadający ekran TV jak autorytet przewyższający Boga.
Poza TV istnieje rzeczywistość. W mediach jej praktycznie nie ma. Jest tylko wyreżyserowana treść, w którą mamy wierzyć - słowo klucz.
Dlatego katolicy potrafią głosować na aborterów.
Wierzą i wyzbywają się korzeni.
Bóg nie ma wstępu do polityki. Takie zatrute myślenie wpajają media. Dlatego ich oglądanie i kierowanie się tworzonymi dla nich sondażami jest złe. Pozwalamy się sterować, a w efekcie głosujemy na wydmuszki, popadają przy tym na przemian w ekscytację i beznadzieję w zależności od słupków sondażowych.
Nie bójmy się iść pod prąd i mieć własne zdanie.
Tego boją się media. A media najbardziej boją się prawdy.
Szkoda, że Szanowna Redakcja zezwala na używanie na Sprawkach zdjęć generowanych przez AI. Na załączonej grafice to nie Grzegorz Braun, to jakiś humbug
Faktycznie taki 'Grzegorz Pulikowski' hehe.
Faktycznie 😁
Osobiście zastanawiam się nad wyborem Sławomira Menzena a Grzegorza Brauna, bliżej mi do Sławomira Menzena właśnie z tego powodu, że wydaje mi się, że ma większe szanse na przejście do II tury. Boje się właśnie tego "straconego głosu" i jeszcze bardziej tego, że Trzasku wygra a to byłby dramat dla Polski. Może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego tak stawiacie na Grzegorza Brauna a nie na Sławomira Menzena? Mnie osobiście oba wyboru wydają się słuszne i nie żałowałabym oddania głosu na żadnego z nich. 🙂
Pani Aniu, sam kiedyś sympatyzowałem zarówno z panem Mentzenem, jak i panem Braunem. Jednak z czasem zacząłem dostrzegać, że metody działania pana Sławomira coraz bardziej przypominają te, które stosuje system, z którym przecież miał walczyć.
Nie chodzi o to, by namawiać Panią na pana Grzegorza Brauna. Chciałbym jedynie uargumentować, dlaczego – moim zdaniem – nie warto stawiać na pana Mentzena.
Konfederacja zaczęła się posługiwać metodami systemowymi. Zamiast być ideową prawicą, zaczęła się dostosowywać do zasad gry politycznej, by osiągać lepsze wyniki. Problem w tym, że nie da się być antysystemową partią, grając według reguł systemu. To się po prostu wyklucza.
Pan Krzysztof Bosak w jednym ze starych wywiadów, zapytany o to, dlaczego nie pozbędą się Korwina i Brauna, sam powiedział, że jeśli Konfederacja “opiłuje się” z tego, czym jest – stanie się PiS-em. I miał rację. Prawdziwa alternatywa wobec systemu musi być konsekwentna, stała i bezkompromisowa w kwestiach zasad i wartości. PiS już udowodnił, czym kończy się granie konserwatysty, który działa koniunkturalnie.
Konfederacja zaczęła iść drogą kompromisów. A wiemy, że zło nigdy się nie zatrzymuje – każdy kompromis to kolejny krok w jego stronę. Dlatego nie wystarczy, że partia “nie jest PiS-em ani PO”. Jeśli obrała ten sam kurs, to różnica jest tylko kosmetyczna.
Moje obawy potwierdziły się w wypowiedziach czołowych przedstawicieli partii. Trzy przykłady:
1. Pani Ewa Zajączkowska-Hernik: mówi już nie o tym, że pewne kultury są niekompatybilne z naszą cywilizacją, ale że „nielegalni migranci – nie, legalni – tak”. Tymczasem zagrożenie nie leży w legalności, ale w odmienności kulturowej i cywilizacyjnej, która na większą skalę będzie prowadzić do destabilizacji.
2. Pan Mentzen: dziś mówi, że Polska powinna być w Unii Europejskiej. Problem nie w tym, że tak uważa – tylko w tym, że przez lata mówił odwrotnie. Albo więc zmienił zdanie, albo manipuluje – a być może jedno i drugie.
3. Zniesienie podatków: nie dość, że pan Mentzen zaprzeczył swojej znanej obietnicy i nazwał ją żartem, to jeszcze odpowiedział w sposób typowy dla polityków systemowych. Zamiast rzetelnej odpowiedzi – insynuacja wobec dziennikarza, która miała przykryć niewygodne pytanie.
To wszystko i wiele więcej sprawia, że pan Mentzen nie jest dla mnie symbolem zmiany, ale nową wersją starego układu. Inne logo, ta sama gra.
Tymczasem pan Grzegorz Braun – niezależnie od sympatii czy antypatii – od lat mówi to samo, robi to samo i reprezentuje ten sam zestaw wartości. Nie ma w nim sprzeczności. Nie znajdziemy u niego ani medialnych uników, ani kompromisów z prawdą. Jest konsekwentny, ideowy, logiczny. A do tego zakorzeniony w wierze katolickiej, która dla wielu z nas jest drogowskazem.
Dlatego właśnie mój wybór jest dziś tak prosty. Nie kieruję się emocją, ale tym, kto rzeczywiście reprezentuje to, czego od lat szukaliśmy – prawdziwą, spójną i konsekwentną alternatywę.
Mentzen siedzi w podatkowym biznesie. Do tej pory nie zaprezentował mi wiarygodnych argumentów za tym bym uwierzył w jego obietnice. Trzeba mieć albo ogromną wiarę albo deficyt intelektu by świadomie psuć swój dobrze prosperujący interes
Dodajmy jeszcze w jaki sposób pan Mentzen zagrabił kandydaturę, pomijając zasady partii i prawybory, oraz usuwając nieprzychylnych sobie ludzi z partii. Tutaj jest naprawdę za wiele czerwonych lampek układających się w jedną spójną całość.
Nie jestem na tyle głupi aby nabrać się na chwilową ułudę zmiany. Wiem, że nawet jak Sławomir nie wygra o ilośc głosów Brauna, to nie będę żałować bo ta zmiana to tylko wydmuszka.
Wchodzimy w nową erę, gdzie większość ludzi zaczyna dostrzegać, że coś jest nie tak. Erę gdzie do władzy dochodzi zdrowy rozsądek ponad ideologię woke. Niestety nie oznacza to, że każdy kto używa zdrowego rozsądku jest dobry.
Wiadomym jest, że skoro idzie nowe przetasowanie to system musi się pod to ustawić aby nie stracić władzy. Tak zrobili po obaleniu komuny. Dali fałszywe alternatywy, które okazały się nową wersją starego układu. Po czasie to widzimy. Teraz właśnie odbywa się następna transformacja i zdecydowanie łatwiej było zainfekować siłę która już istniała, niż tworzyć coś od zera. Tak Konfederacja stała się tym, co będzie nowym mainstreamem, jednak bez pierwotnej duszy idei jaką posiadała.
Prawdziwa alternatywa jest i możemy ją wesprzeć! Dlatego uważam, że dla systemu o wiele ważniejsze jest nie pozwolić urosnąć sile Brauna, niż nawet wygrana w wyborach konkretnego kandydata. Dwucyfrowy, lub przynajmniej bliski temu wynik Brauna, sprawiłby taki wyłom w systemie, że nawet sobie tego większość nie wyobraża. Konfederacja Korony Polskiej musiałaby bardzo uważać na kretów, aby zachować czystość partii ale pan Braun nie raz dał do zrozumienia, że rozumie problem i będzie w stanie temu zapobiegać.
Pan Braun przede wszystkim rozumie jak działa świat i rzeczywistość wokoło. Zdaje sobie sprawę kto pociąga za sznurki i walczy z odpowiednim wrogiem a nie zasłonami dymnymi. Punktem odniesienia jest też Tradycja katolicka, a to nie łatwo podrobić.
Takiej właśnie oczekuje władzy, która rozumie rzeczywistość a nie tworzy własną. Która widzi gdzie jest wróg, a nie zajmuje się wyimaginowanymi problemami. Taka, która ma swój punkt odniesienia w Bogu i jego Nauce. Te wszystkie cechy widzę w KKP i u pana Brauna.
Polecam uwierzyć intuicji i zagłosować na Sławomira. O tych 5% pana Grzegorza za 2 lata przy wyborach parlamentarnych nikt nie będzie pamiętał, a osłabiając Sławka, który jest o krok od 2 tury wzmacniamy Trzaskowskiego. Nie rozumiem tego zrywu i podziału akurat w momencie, gdy pierwszy raz od 20 lat mamy dobrego kandydata o krok od 2 tury, który mógłby zacząć przełamywać PO-PiSowy duopol. No i Mentzen mógłby większe szanse w 2 turze na zwycięstwo niż Nawrocki.
Tutaj też zadam pytanie: Co nam po przełamaniu duopolu PiSPO jeśli partia która za nich wejdzie, będzie kierowała się tymi samymi zasadami i będzie używała tych samych metod? Nowe logo działające wedle tych samych reguł to dalej ten sam system. Więc co nam po przęłamaniu duopolu jak w jego miejsce pojawi się triopol?
Szczęść Boże!
Ja jednak totalnie nie rozumiem tego podejścia. Mamy realną szansę wprowadzić do 2 tury Sławomira Mentzena, który to w tej 2 turze ma realne szanse na zwycięstwo z Trzaskowskim, a chcecie odbierać mu głosy w celu budowania wątpliwej alternatywy politycznej na przyszłość? A co z tymi latami, w których przez to może rządzić Trzaskowski ze swoją koalicją? Przecież to on krok od legalizacji abo*cji, czy wpuszczenie zboczeńców do naszych dzieci... Z jednej więc strony rozkładamy wszystko na czynniki pierwsze i modlimy się, żeby Trzaskowski wyborów nie wygrał, a z drugiej jakoby mu trochę w tym pomagamy, gdyż Nawrocki nie ma najmniejszych szans zwyciężyć w 2 turze. O 5% w tych wyborach za 2 lata nikt nie będzie pamiętał a może to stworzyć ryzyko na mordowanie nienarodzonych dzieci w naszym kraju.
Zgadzam się. Sławomir Mentzen ma realne szanse na wejście do drugiej tury, czego nie można powiedzieć o panu Braunie. Autor posta sam zauważa, że celem pana Brauna jest przekroczenie progu 5%, jednak część tego elektoratu siłą rzeczy pochodzi od kandydatów programowo najbliższych – a więc od pana Mentzena.
Pan Braun nie stanowi wiarygodnej alternatywy, ponieważ większość społeczeństwa odrzuca skrajności, a to właśnie większość decyduje w wyborach. Choć często ma rację, to jednak głównie w kwestiach uznawanych przez ogół za niszowe lub skrajnie nieistotne. Przykładem może być rozumowanie w stylu Janusza Korwin-Mikkego – skoro 85% Polaków popiera karę śmierci, to jedyna partia postulująca jej wprowadzenie powinna zdobyć 85% głosów. W praktyce to tak nie działa.
Środowisko pana Brauna, mimo że stoi po właściwej stronie w wielu kwestiach, nie posiada – i nie będzie posiadać – realnej sprawczości. Sam pan Braun nie dysponuje temperamentem ani stylem komunikacji, które byłyby akceptowalne dla większości wyborców w Polsce w 2025 roku. Widać to wyraźnie w sondażach – choć nie są one doskonałe, nie można ich też całkowicie zignorować.
W związku z tym stajemy przed wyborem: Trzaskowski kontra Mentzen lub Trzaskowski kontra Nawrocki w drugiej turze. W pierwszym wariancie istnieje szansa na prezydenta, który – choć nieidealny – może okazać się dobrym wyborem. W drugim mamy niemal stuprocentową pewność, że urząd obejmie kandydat nieodpowiedni.
Dlatego wybór jest prosty. To, czy pan Braun zdobędzie 3%, 5%, czy 8%, jest w gruncie rzeczy bez znaczenia – 99% Polaków nie będzie tego pamiętać miesiąc po wyborach. Ale te dodatkowe procenty beda mialy realny wplyw na to,czy w drugiej turze bedzie realna szansa na jakakolwiek zmiane na plus
Wiarygodnej alternatywy nie określa prawdopodobieństwo wygranej, a to, czy jest wiarygodny. Na ten moment nie ma bardziej wiarygodnej formacji niż Konfederacja Korony Polskiej z panem braunem na czele, bo tylko ci ludzie okazali się WIARYGODNIE w momentach w których tej wiarygodności można było od nich wymagać.
Chcę też coś skorygować. Poglądy pana brauna nie są skrajne, są właściwe, bezkompromisowo konserwatywne, są po prostu prawe. Nie ma czegoś takiego jak skrajna prawda, bo prawda po prostu jest, tak samo jest z prawymi poglądami, które zawsze powinny opierać się na prawdzie.
Społeczeństwo było urabiane przez wiele lat, aby dojść do takiego poziomu ogłupienia, że większość uważa bezkompromisowe, prawe poglądy za skrajne, ale nie oznacza to, że opinia większości prawdziwie opisuje rzeczywistość.
Pan pewnie wierzy bardzo w zmianę idącą za Mentzenem, bo jeszcze nie oddzielił pan starej wersji tego pana od jego nowej, aktualnej wersji. Rozumiem to, ale patrząc z punktu widzenia tradycyjnego katolika jestem w stanie dostrzec, że Konfederacja obrała kurs w stronę zepsutego Systemu, a to oznacza, że stawianie na Sławomira będzie tylko pudrowaniem tragicznej sytuacji w Polsce i odwlekaniem w czasie tego co nieuchronne.
Bez bezkompromisowości i ostrych kantów jakimi byli ludzie Brauna czy Korwina, Konfederacja nie ma żadnego filtra, który mógłby ją uchronić przed ludźmi, którzy w polityce będą szukać władzy i zysku a nie dobra wspólnego czy dobra Polski. To sprawia, że nieuchronnym jest aby ten Tytanic prędzej czy później moralnie zatonął i stał się kolejną odsłoną tego co znamy z PiSu i PO + przystawki.
Zadam jeszcze pytanie do zastanowienia dla pana: Dlaczego napisał pan że Mentzen może okazać sie dobrym wyborem? Co oznacza w praktyce, że okaże się dobrym wyborem? Że, nie będzie forsować ideologii woke? To za mało. To tak jakby moja żona miała mnie wybrać na swojego męża bo wszyscy wokoło są alkoholikami, a ja nie. A gdzie cnoty, gdzie gotowość do poświęceń, gdzie dobre maniery i wiele innych czynników.
Dlatego pytam, czemu Mentzen to dobry wybór? Najlepiej jakby powołał się pan na aktualnego Mentzena, z tego roku. Oddzieli pan na chwilę argument o większych szansach na wygraną i zastanowi się, co ma do zaoferowania w praktyce Mentzen czego nie ma Braun?
Kiedy mówię o wiarygodnej alternatywie, mam na myśli taką, która rzeczywiście może się wydarzyć. Dla przykładu – zmianę klimatu w Polsce na tropikalny można by uznać za alternatywę dla wysokich cen ogrzewania. Jest to z pewnością rozwiązanie skuteczne i przyjemne w teorii, ale – niestety – całkowicie nierealne.
Odnosząc się do poglądów pana Brauna – używając określenia „skrajne”, miałem na myśli ich skrajną nieistotność z punktu widzenia przeciętnego wyborcy. Niewielką grupę osób rzeczywiście interesuje wpływ światowej kabały talmudystów na ceny prądu w Bydgoszczy, ale dla zdecydowanej większości społeczeństwa liczy się coś zupełnie innego. Ludzi nie interesuje, czy za jakąś decyzją – powiedzmy Zielonym Ładem – stoją Rzymianie, cykliści, jaszczuro-ludzie czy Tatarzy krymscy. Interesuje ich raczej, czy dany polityk jest w stanie realnie wpłynąć na ich codzienne życie i skutecznie reprezentować ich interesy.
W mojej ocenie pan Mentzen takie realne możliwości posiada – pan Braun, niestety, nie. To właśnie czyni różnicę: pan Mentzen ma potencjał do osiągnięcia realnej sprawczości politycznej w przyszłych wyborach parlamentarnych. Z wypowiedzi pana Mentzena, które miałem okazję śledzić, wynika, że jest on przekonujący w kluczowych sprawach – jak chociażby Zielony Ład czy obrona indywidualnych wolności obywatelskich. To z kolei daje nadzieję, że w razie zdobycia wpływu politycznego będzie dążył do zmian w kierunku, który wielu obywatelom może wydać się słuszny i potrzebny.
Poukładajmy to co pan napisał logicznie. Najpierw pisze pan, że Mentzen jest wiarygodną alternatywą. Ja odpisuje panu argumentując, dlaczego Mentzen nie jest wiarygodny a Braun jest, na to pan mi odpisuje, że używając sformułowania „wiarygodna alternatywa” ma pan na myśli, że dana alternatywa ma większe prawdopodobieństwo sukcesu politycznego. Ale idąc konsekwencją pana myślenia, w takim razie dla wielu najlepszą alternatywą obecnego rządu będzie pan Nawrocki, bo jego wygrana ma największe szanse „na wydarzenie się” i stanięcie w opozycji do obecnej władzy :)
Wszyscy wiemy jak to jest z Nawrockim, ale podałem ten przykład aby pokazać błąd w pańskim myśleniu. Wiarygodna alternatywa oznacza taką alternatywę której można zaufać, która JEST GODNA ZAUFANIA, niezależnie od tego czy ma duże poparcie czy nie. Można być wiarygodną alternatywą i dostać 10 głosów, poparcie społeczne nie ma tutaj nic do tego.
Pan Mentzen wiarygodny nie jest. Zmienia zdanie. Zmienia poglądy na obiektywnie gorsze. Jego bezkompromisowość ustępuje koniunkturalizmowi. Zaczyna używać metod systemowych. Manipuluje emocjonalnie podczas wypowiedzi w mediach, „siłą” zagrabia kandydaturę ze swojej partii pomijając zasady i kolegów. Podstępem doprowadza do pozbycia się niewygodnych ludzi w partii. Mam wymieniać dalej? To są właśnie rzeczy które definują pana Mentzena jako NIEWIARYGODNĄ alternatywę, szczególnie dla ludzi, którzy szukają prawdziwego wyłomu w systemie, którzy szukają we władzy bezkompromisowości w kwestiach, które tej bezkompromisowości wymagają.
Co do skrajności poglądów Brauna, znów używa pan pewnych sformułowań błędnie. Zakłada pan, że jeśli większość społeczeństwa nie obchodzi np. to, gdzie jest prawdziwy wróg stwarzający zagrożenie dla naszego kraju, to mówienie o tym jest taką „skrajną” niszą, że nie ma to sensu. gdyby pański tok myślenia był prawdziwie słuszny, oznaczałoby to, że Tradycja katolicka jest tylko nieistotną skrajnością bo większość ludzi interesuje świat i życie doczesne a nie jakaś wiara, która na dodatek jest niszowa bo to novusowy kościół teraz wiedzie prym.
Uważam że się pan myli także w tym, że ludzi nie interesuje, kto stoi za rozwalaniem naszych wartości, gospodarki, patriotyzmu etc, a właśnie tych, którzy prawdziwie kochają Polskę, a jest takich wielu, interesuje to a powinno interesować wszystkich. Kłamie też pan sugerując, że Braun demaskuje talmudystów pod kątem cen prądu wykazując totalnie niezrozumienie o co chodzi w tym temacie.
Korygując, Braun walczy z talmudystami bo ich kultura, która prowadzi ekspansję całego świata jest antykulturą. antywartościami, które w ostateczności prowadzą do zniszczenia dobrych wartości wlanych w ludzi przez chrześcijaństwo, a to dalej prowadzi do degradacji moralnej społeczeństwa i w efekcie do jego zniszczenia. Ta antykultura jest niebezpieczna nie tylko dla ciała, ale przede wszystkim dla wielu dusz, a to o to chodzi w życiu, aby dusze swoją zbawić.
Braun, porusza właśnie najistotniejsze tematy w odpowiedniej hierarchii i wyciąga z nich trafne, spójne i logiczne konsekwencje co tylko pokazuje, że świetnie czyta rzeczywistość, a to jest jedna z cech nadających wiarygodności politykowi :)
Na koniec, napisał pan, że w pana ocenie Mentzen posiada realne możliwości wpływania na życie codzienne społeczeństwa i to właśnie jest różnica między nim a Braunem. Tylko, że Nawrocki czy Trzaskowski także ma nawet bardziej „realniejsze” możliwości wpływania na społeczeństwo. To pokazuje, że nie jest ważne CZY ktoś ma realne wpływ, a raczej JAK ktoś będzie wpływał.
I znowu, pan Mentzen udowodnił, że w kluczowych kwestiach pójdzie na kompromisy. Że będzie kontynuować obecny System (sam to przyznał).
W takim razie jeszcze raz pytam, co ma do zaoferowania Mentzen (oprócz większego poparcia), czego nie ma Braun? I co gorszego (oprócz mniejszego poparcia) ma do zaoferowania Braun względem Mentzena?
Wg mnie "W związku z tym stajemy przed wyborem: Trzaskowski kontra Mentzen lub Trzaskowski kontra Nawrocki w drugiej turze." jest fałszem. Owszem, tak wynika z tego, co nam mówią przekaziory. Te same, które dawały Komorowskiemu 60%, Kukizowi 2% a Georgescu 4%.
Jeśli chce Pan zrobić coś dobrego dla sprawy, niech Pan tłumaczy pisowcom, że głosowanie w I turze na Nawrockiego to błąd. Że lepiej zostać w domu lub poprzeć Brauna, Mentzena czy nawet Jakubiaka. To moim zdaniem nie jest kontrowersyjna teza.
Z pana komentarza bije:
- strach przed Trzaskowskim
- nadmierna wiara w sondaże i nastroje polityczne
Jest pan w stanie uargumentować, dlaczego Nawrocki przegra jeśli wejdzie do drugiej tury?
Jest pan w stanie uargumentować dlaczego nazywa pan wątpliwą alternatywą partię, w skład której wchodzą politycy którzy zawsze stali po dobrej stronie i nawet teraz, kiedy musieli się opowiedzieć za KKP czy Konfederacją, wybrali to pierwsze mimo utraty prestiżu politycznego i wygody.
Jest pan w stanie powiedzieć skąd ma pan informację, że Nawrocki nie ma najmniejszych szans z Trzaskowskim?
Próba obwiniania wyborców Brauna za ewentualne mordy na dzieciach jest tym samym sortem co obwinianie Pana Boga, że są wojny na świecie.
Na koniec postawię tezę, że to nie jest tak, że pan nie rozumie tego podejścia a raczej że pan nie chce go zrozumieć bo strach i zbytnia wiara w sondaże panu na to nie pozwala. Napisałem i uargumentowałem w wielu artykułach i komentarzach te podejście. Pan jakby to wszystko ignoruje, klapki na oczy i Mentzen bo TRZASKOWSKI!
@Wavey odpowiadając na pana pytania i stwierdzenia:
- nie powiedziałbym, że z komentarza bije strach przed Trzaskowskim a raczej rzeczowa ocena sytuacji i świadomość realnego wpływu oraz wykorzystanie szansy na to, żeby w Polsce żyło się lepiej i bardziej po katolicku.
- TAK, uważam, że Sławomir Mentzen jako prezydent to dużo większa wartość dla kraju i katolików, niż przebicie 5% przez G.Brauna z Trzaskowskim na tronie (to się będzie powtarzać, ale nie wynika ze strachu a prostej kalkulacji)
- nadmierna wiara w sondaże i nastroje polityczne? Wiadomo, że dane mogą być bardziej lub mniej dokładne, ale twierdzenie, że wszystko jest sfałszowane i w ogóle nie odzwierciedla rzeczywistości to chyba świadome zamykanie oczy i życie swoimi wyobrażeniami.
- Jest pan w stanie uargumentować, dlaczego Nawrocki przegra jeśli wejdzie do drugiej tury?
Tak, chociażby dlatego, że nikt z osób głosujących na Nawrockiego nigdy nie zagłosuje na Trzaskowskiego, czego nie do końca można powiedzieć o głosujących na Mentzena, który planuje przejąć część głosów "niezdecydowanych centrowców"
Nazywając "wątpliwą alternatywą" KKP miałem na myśli, że nie mają szans w tych wyborach osiągnąć dobrego wyniku (sam Pan napisał, że 5% to byłby sukces - jaki? co to da? za 2 lata nikt nie będzie tego sukcesu pamiętał)
A przykład z obwinianiem Pana Boga, że są wojny na świecie moim zdaniem wyjątkowo nietrafiony.
Podsumowując:
- Nie, nie kieruję się strachem przed Trzaskowskim a chłodną kalkulacją i (moim zdaniem) zdrowym rozsądkiem.
- Nie, nie uważam, że 5% Brauna i Trzaskowski jako prezydent to lepsze, niż Mentzen jako prezydent ze słabszym wynikiem GB w 1 turze,
- Tak, mi się podoba kontrowersyjne, oraz bardzo stanowcze podejście Pana Grzegorza, ale w obecnej sytuacji państwa "demokratycznego", rządzonego zagranicznymi mediami, nie ma szans z taką postawą uzyskać dobry wynik i przejąć władzę.
Panie Błażeju,
mój artykuł nie miał na celu przekonania prawicowego wyborcy, że lepszym jest wynik powyżej 5% dla Pana Brauna i wygrana Trzaskowskiego, niż głosowanie na Pana Mentzena. Celem artykułu było pokazanie, że dla prawicowego wyborcy lepiej jest zagłosować na Pana Brauna niż na Pana Mentzena – i to z powodów ideowych oraz długofalowych.
Założenie, że dobry wynik Pana Brauna automatycznie przekłada się na zwycięstwo Trzaskowskiego, ponieważ “nie zagłosowaliśmy na Mentzena”, jest błędne. Rozumiem, skąd takie założenie może wynikać – wydaje się Pan przekonany, że jeśli Mentzen nie wejdzie do drugiej tury, Trzaskowski wygra. Ale na jakiej podstawie? Zakłada Pan, że część lewicowego elektoratu odda głos na Mentzena. Jeśli tak, to już samo to jest poważnym sygnałem ostrzegawczym. Ale nawet jeśli – skąd ta pewność? Czym to jest poparte? Jeśli to tylko przypuszczenia, to warto zapytać: na jakiej podstawie? Na podstawie sondaży?
W kolejnym akapicie odnosi się Pan do rzekomego ignorowania rzeczywistości poprzez niewiarę w sondaże. To kolejne błędne założenie – bo kto powiedział, że celem sondaży jest odwzorowanie rzeczywistości? W praktyce często mają one na celu jej kreowanie. Media głównego nurtu korzystają z sondażowni, które są finansowo zależne od określonych środowisk. A tam, gdzie istnieje zależność, prawda nigdy nie jest priorytetem, gdy stoi w sprzeczności z interesem mocodawcy.
Ktoś kiedyś powiedział, że sondażom można ufać dopiero tydzień lub dwa przed wyborami, bo wtedy muszą się zbliżyć do rzeczywistości, by nie skompromitować instytucji. Wcześniej? Wolna amerykanka. Im dalej od wyborów tym dalsze od prawdy zamówienia można realizować. A że sondaże mają realny i potężny wpływ na decyzje ludzi – to przecież fakt, nie opinia. Myśli więc pan, że politycy dbaliby o ich czystość?
Jeśli zatem posiada Pan konkretny, spójny i logiczny argument, że sondażom należy wierzyć – proszę go przedstawić. Jeśli nie – proszę nie powielać błędu, który prowadzi do politycznej uległości.
Następnie pisze Pan, że nie rozumie, jak przekroczenie przez Grzegorza Brauna progu 5% miałoby mieć znaczenie – bo przecież “za dwa lata ludzie zapomną”. Otóż nie zapomną. To nie jest drobny happening. To sygnał i dowód, że można. I że warto.
Nazwanie Konfederacji Korony Polskiej “wątpliwą alternatywą” też wymaga precyzji. Wątpliwą (ale prawdopodobną) alternatywą jest Sławomir Mentzen, bo to jego przekaz i postawa wzbudzają wątpliwości, a jego taktyka polityczna opiera się na dopasowaniu do ogłupionego ogółu. Grzegorz Braun to alternatywa mało prawdopodobna – ale wiarygodna. I właśnie dlatego zasługuje na głos.
Proszę sobie wyobrazić, że gdyby Grzegorz Braun zdobył około 10%, to w 2027 roku jego obecność – wraz z Konfederacją Korony Polskiej – mogłaby zaważyć na tworzeniu koalicji. W teoretycznej sytuacji, gdzie PO 45%, PiS z Konfederacją 45% i KKP 10%. Prawdopodobnie powstałaby wtedy koalicja szeroko rozumianej prawicy, w której idea miałaby głos, z którym trzeba się liczyć. Taki punkt wyjścia daje wiele realnych możliwości reprezentacji prawej idei. A to już nie tylko symbol. To realna polityczna siła.
A teraz wyobraźmy sobie, że Braun uzyskuje tylko 3–4%. W kolejnym rozdaniu każdy głos na ideową prawicę będzie okrzyknięty jako “zmarnowany”. A przecież tak właśnie przez lata marginalizowano inicjatywy wykraczające poza PO-PiS.
A podałem tylko przykład praktyczny, odnoszący się do wpływu politycznego. Proszę sobie pomyśleć, że napewno wiele osób dołączyłoby się do ruchu odbudowy Polski, widząc że można!
Proszę też spojrzeć na samą osobę Grzegorza Brauna – to człowiek, który zachował spójność ideową i moralną w czasach pandemii, ukrainizacji Polski, nacisków i szyderstw. I co ważne – ludzie, którzy poszli za nim, zrezygnowali z politycznego komfortu mimo, że mogli go zatrzymać (Pan Skalik czy pan Fritz). To świadczy o ich wiarygodności i o tym, że są gotowi odpuścić własne dobro dla idei i czegoś więcej.
Nie sposób też pominąć wpływu, jaki sam Braun ma na świadomość społeczną. Jedna jego wypowiedź potrafiła poruszyć dziesiątki tysięcy ludzi. Jedna akcja – jak choćby ta z chanuką – otworzyła oczy rzeszy Polaków. Tematy Talmudu nigdy nie weszłyby do szerszej debaty gdyby nie te wydarzenie. Im większe poparcie, tym większa siła rażenia. Prawda ma moc przyciągania, ale się sama nie wypowie. Bycie znaczącym graczem w koalicji otwierałoby niespotykane jak dotąd możliwości przekazywania prawdziwego spojrzenia na rzeczywistość.
Stąd uważam, że lepszy dla kraju i katolików jest dobry wynik Brauna kosztem pana Mentzena, niż pan Mentzen jako prezydent kosztem zatonięcia w podprogowych politycznych odmętach KKP.
Kończąc, odnosi się Pan do porównania z Bogiem – twierdząc, że zestawianie zarzutów obwiniających Pana Boga za zło tego świata z ewentualnym obwinianiem wyborców Brauna za mordowanie dzieci przez lewicę jest nie na miejscu. Ale to porównanie nie miało na celu zrównania spraw człowieka ze sprawami Pana Boga, a pokazanie podobieństwa błędu myślenia.
Pan Bóg stworzył człowieka i świat – z miłości i dla miłości. Dał wolną wolę. A kiedy człowiek z tej wolnej woli czyni zło – czy winimy Boga? Ateiści owszem. My – nie. Bo rozumiemy, że Bóg nie jest sprawcą zła, które ludzie czynią, wykorzystując dar wolności.
Tak samo – człowiek, który z czystym sumieniem i w dobrej wierze oddaje głos na ideowego kandydata, nie może być obwiniany za czyny przeciwników politycznych, którzy przejęli władzę.
I tu i tu błąd w rozumowaniu jest bardzo podobny.
Walczmy do końca o wolną Polskę!