Ostatnio w rozprawkach rozpoczęliśmy temat wychowania dzieci. Dziś chcę rozpocząć temat równie ważny, który względem wychowania potomstwa jest wręcz pierwotny. Małżeństwo. Jeżeli miałem obawy przed podjęciem tematyki wychowania, tematyka małżeństwa wydaje mi się jeszcze trudniejsza. Dlaczego? Ponieważ małżeństwo jeszcze bardziej niż rodzicielstwo zostało wypaczone w pop-kulturze, literaturze, w zasadzie każdym przekazie, z którym się mój Drogi Czytelniku przez ostatnie dziesięciolecia stykałeś.
Czy chociaż Kościół pozostał przy swojej prawdziwej nauce? Również nie, co miało wyraz w mającej miejsce w 1983 roku rewolucyjnej zmianie w Kodeksie Prawa Kanonicznego na temat celów małżeństwa, o czym mowa była wczoraj. Dość powiedzieć, że jak bardzo nie starałbym się zmiękczać przekaż, puszczać oczko do każdego rodzaju odbiorcy, wyobrażać sobie jak zareagują kobiety, jak zareagują mężczyźni, i tak nie mam szans wypowiedzieć się w sposób nie ściągający na mnie gniewu. Dlatego też nie będę usiłował zmiękczać tego przekazu i powiem to najprościej jak się da.
Kiedyś za cel małżeństwa uważało się RODZINĘ. Kobieta chciała znaleźć mężczyznę, który najbardziej nadawał się na głowę rodziny. Celem była RODZINA, a swoje zadanie kobieta postrzegała jako DAWANIE jak najwięcej z siebie. Mężczyzna chciał znaleźć kobietę, która najbardziej nadawała się na panią domu, strażniczkę domowego ogniska, matkę dla jego dzieci. Celem była RODZINA, a swoje zadanie mężczyzna postrzegał jako DAWANIE jak najwięcej z siebie. Oczywiście było z pewnością dużo ludzi, którzy inaczej podchodzili do małżeństwa, ale wtedy działali wbrew przyjętym normom i panującej wizji małżeństwa.
Dzisiaj za cel małżeństwa uważa się doznania uczuciowe, cielesne i wzajemne nakierowanie na siebie. Kobieta chce znaleźć mężczyznę, który będzie dbał o nią, patrzył na nią, skupiał się na niej. Dla niej celem jest ONA a swoje zadanie kobieta postrzega jako branie. Dawanie z siebie ewentualnie by dostawać więcej. Mężczyzna chce znaleźć kobietę, która będzie dbała o niego. On będzie dawał jej tyle, byle móc otrzymać jak najwięcej dla siebie. Jeżeli kiedyś byli ludzie, którzy mieli podobne podejście, to było to wbrew przyjętym normom. Dziś takie są normy, przynajmniej forsowane w mass-mediach. Proszę znaleźć mi współczesny film, serial czy książkę, gdzie kobieta na widok księcia z bajki zamyka oczy i rozmarza się o domu, gromadce dzieci, on za stołem, a ona ich karmi. Już nawet pisząc te słowa wyobrażam sobie, że niektóre słuchaczki rzucają telefonem.
Wyprano nam mózgi. Jeżeli bowiem celem małżeństwa jest branie od drugiej strony, to nigdy przenigdy nie uda się tego połączyć z katolicką nierozerwalnością małżeństwa niezależnie od okoliczności. Mój Drogi Czytelniku, bardzo Cię proszę, napisz w komentarzu czy chcesz, żebym kontynuował tematykę małżeństwa.
Komentarze
Mam 53 lata, moi rodzice rozeszli się gdy miałem 14 lat.
To o czym piszesz Dawidzie powinni czytać moi rodzice 59 lat temu.
A teraz?! Cóż to po prostu płacz nad rozlanym mlekiem.
Jestem w sakramencie małżeństwa 23 lata ( moi rodzice byli 16), i mamy dwóch synów. Nasz związek był na zakręcie, ale 2019 trafiłem na kanały, które mówiły "coś" o tradycji, Tradycji katolickiej.
A potem zwid -19, cała akcja manipulacji wykorzystującej socjotechnikę i szukanie odpowiedzi.
I szok, szok i niedowierzanie.
Jak można było tak wiernych kościoła katolickiego wyprowadzić na manowce?! Jak można było uczynić z wiernych tępych baranów funkcjonujących w seansie hipnotycznym pt: " śpij jest dobrze, śpij jakoś to będzie, najważniejsze być dobrym człowiekiem, śpij , wolność miłość i braterstwo, śpij...."
A potem pobudka z ręką w nocniku.
A teraz gdy patrzę na "nową masową resocjalizację społeczeństwa" to zastanawiam się, cóż mogę? Cóż mogę gdy dzieci moje są w uścisku MEN , piorącego mózgi tak jak nam wyprano i wyprano naszym rodzicom. Cóż mogę, kiedy dzieci moje mają mnie za świra który popiera Brauna?! Cóż mogę kiedy widzę, że moja mowa trafia w ścianę?! W mur który stworzył system edukacji?
Czy jesteśmy tak ślepi, że niedostrzegany, że nasze działania są bezskuteczne?! A co gorsze, powtarzalne z pokolenia na pokolenie?!
Mogę się modlić, mogę zacząć chodzić na Mszę świętą w Tradycji.
Mogę......ale już mi brak sił....
To ja może takim cytatem z "Walki duchowej" Wawrzyńca Scupoli.
"I dlatego nigdy się nie bój, nawet jeśli czasem będzie ci się wydawać, że nieprzyjaciele nacierają coraz zacieklej, że bitwa może trwać przez całe twoje życie, a z każdej strony
grozi ci porażka. Stale bowiem pamiętaj, że siła i wiedza naszych nieprzyjaciół są w rękach naszego Bożego Hetmana, dla którego chwały walczymy. A ponieważ On sam nadzwyczaj nas ceni i wzywa do tej bitwy, nie pozwoli, aby ktos' cię pokonał. Co więcej,
ponieważ to On sam walczy za ciebie, obdarzy cię zwycięstwem, kiedy będzie chciał i z większą korzyścią dla ciebie, choćby nawet czekał z tym do ostatniego dnia twego życia.
Ty zaś masz tylko jeden obowiązek: walczyć dzielnie, nie szczędząc sił, i nawet jeśli wielokrotnie odniesiesz rany, nigdy nie porzucaj broni ani nie uciekaj. Musisz bowiem pamiętać, że walki tej nie da się uniknąć i ten, kto nie chce do niej stanąć, i tak zostaje w nią wciągnięty i ginie. Nadto, mamy do czynienia z nieprzyjaciółmi tak potężnymi i tak pełnymi nienawiści, że żadną miarą nie można się po nich spodziewać ani pokoju, ani
zawieszenia broni."
Pozdrawiam i życzę dużo siły i wytrwałości!
Tak
W rzeczywistości to właśnie panowie uciekają od długotrwałej relacji. Obawiają się „usidlenia”, tak jak Adaś Miauczyński, który w słynnej scenie nad morzem w „Dniu Świra” po marzeniach o ukochanej wsiada do zdezelowanego malucha, żeby od niej uciec.
Ucieczka mężczyzn jest upokarzająca dla kobiet. Niechciane kobiety buntują się przeciw odrzuceniu, również uciekając – tyle że w feminizm i błędne poczucie niezależności. Feministki dlatego nienawidzą mężczyzn – bo oni je odrzucają, choć na dnie serca każdej feministki tli się pragnienie bycia kochaną i adorowaną.
Odpowiadając na Pana tekst: nie jest prawdą, że kobiety nie chcą dzieci. Kobiety pragną być w stałym romantycznym związku. Następnie pragną mieć dzieci, które są owocem tej miłości. Choć przedsoborowy KK ignorował niejako to pragnienie romantycznej miłości, nie oznacza to, że wcześniej nie występowało w historii - dowody na tę tezę przewijają się przez całą historię ludzkości – od mitów greckich, Biblię (Pieśń nad Pieśniami), przez średniowieczne legendy.
Małżeństwo w całym okresie jego trwania, tj. do śmierci nie będzie związkiem romantycznym. Może takim bywać, ale nie będzie w sposób ciągły. Taka jest rzeczywistość. Dzisiaj nakierowanie całej tej popkultury właśnie na romantyzm sprawia, że idący za takimi podszeptami ludzie doznają zawodu. Co wówczas mówi im kultura? Wymień małżonka na lepszy model. Czasem to na jakiś czas pomoże - bo nowy egzemplarz będzie atrakcyjniejszy niż dotychczasowy, już dobrze poznany. Ale potem też się zużyje. Możemy sobie czytać bajki, ale jeśli w oparciu o nie zbudujemy obraz realnego świata, to prędzej czy później mocno się rozczarujemy. Jeśli do tego dojdzie jeszcze skrajny indywidualizm, jest to prosta recepta na życie pozbawione miłości. Tej miłości, która chce dawać. Jeśli obie strony, zamiast oczekiwać brania, będą dawać, to obie będą także otrzymywać.
Nie z całym tekstem się zgadzam, aczkolwiek z teza, że pragnienie romantycznej miłości występowało od zawsze jak najbardziej. Można żyć po katolicku, w prawdziwym, zdrowym małżeństwie, a jednocześnie dawać drugiej połówce, chociaż odrobinę romantyczności. Nie każdemu wystarcza wyrażanie miłości poprzez gotowanie obiadu, czy zarabianie na dom.
Cóż nas kosztuje znalezienie chwili w ciągu doby, aby się zatrzymać i powiedzieć drugiej osobie, że sie ją kocha, że jest dla nas ważna.
Uważam tylko jedno, że nie ma miłości bez Boga i związek bez Niego po chwili stanie się jałowy.
Na moim ślubie ksiądz na kazaniu powiedział, abyśmy się razem modili wieczorem, a skończoną modlitwę wieńczyli pocałunkiem. Nie da się w takim rytmie zasypiać skłóconym, obrażonym, czy złym na drugą osobę. Polecam!
Dla kochającej żony mąż jest celem. Dla kochającego męża żona jest środkiem do celu.