ADWENT TO WOJNA

07.12.2024

W moim przypadku to jest czysta wojna i wcale w niej nie wygrywam. Trud w dotrzymaniu jednego z postanowień adwentowych oznacza, że chyba z nim trafiłem. A muszę pamiętać, że adwentowe wyrzeczenia nie mają służyć jedynie treningowi mojej woli, ale przede wszystkim - zrobię mniej czegoś, żeby zrobić więcej czegoś innego, a zatem mniej ma mieć miejsca we mnie człowiek cielesny a więcej człowiek duchowy.

Czasem, mój Drogi Czytelniku, postrzegam siebie jako miliardy nieuporządkowanych molekuł Dawida. To jest żywioł. Człowiek myślał, że kilka lat porządkowania i cyk. Miliardy molekuł będą chodziły jak w wojsku, będzie w tym wszystkim wielki porządek, wszystko będzie chodzić jak w świetnie zorganizowanej firmie. Otóż czasem przez chwilę chodzi, częściej nie. I dla mnie tym, co porządkuje te molekuły najbardziej, jak wielki magnes, który ustawia miliardy opiłków metalu w uporządkowane wzory, jest każda praktyka pobożnościowa, i każde dobre wykonanie swojego obowiązku stanu. W moim przypadku i na logikę biorąc, w przypadku większości ludzi, główny bój toczy się o popołudnia i wieczory, gdy nasza energia i siła woli przeznaczone na ten dzień zaczynają się wyczerpywać.

Powstrzymanie się od alkoholu i słodyczy, które sobie na ten Adwent założyłem, to jest pikuś w porównaniu do trzeciego postanowienia - że odzyskam trochę dla Pana Boga swoje wieczory, w których do tej pory, będąc zmęczony tak, że czuję się jak warzywo, robiłem coś, co daje mi zawsze pozorny odpoczynek - czyli coś sobie pooglądam. W tym roku założyłem sobie nieoglądanie filmów i seriali, ale po trzech dniach Adwentu znalazłem się na kanapie z telefonem w dłoni. Przecież kilka shortsów na Youtube to nie filmy i seriale. I rzeczywiście - to nie to samo, to coś jeszcze gorszego. Włączyłem więc i te do swojego postanowienia. Po dwóch dniach znalazłem się na kanapie z Twitterem - oto teraz poczytam i podzielę się ze światem swoimi bezcennymi myślami... Człowiek cielesny we mnie jest dużo silniejszy niż myślałem, a człowiek duchowy jak widać za słabo odżywiony, by temu pierwszemu narzucić swoją wole. Dużo by opowiadać, ale nie o jednego mnie tu chodzi.

Jestem ciekaw, czy w Twoim, mój Drogi Czytelniku, przypadku również wyzwanie by było mniej miejsca na człowieka cielesnego a więcej na człowieka duchowego dotyczy głównie popołudnia i wieczoru. Adwent trwa i bardzo chcę zrobić wszystko co mogę, żeby za 17 dni być choć trochę lepiej przygotowany na Boże Narodzenie niż jestem w tej chwili.

Tagi: adwent

Komentarze