Laudetur Iesus Christus
Chciałbym dorzucić swoje 5 groszy w temacie Brauna i Mentzena. Widzę że ten temat jest bardzo emocjonujący i ważny dla użytkowników sprawek, o czym świadczą mnogie wpisy, komentarze i gorące dyskusje na ten temat. Ja miałem duże trudności w dojściu do prawdy w tej sprawie i ustaleniu na kogo chcę głosować. Wśród krystalicznie oczywistych głosów z dwóch stron, ja się miotałem po środku i chciałem się ustawić do tej sytuacji. Na początku chcę powiedzieć o 2 przeszkodach które mi utrudniały dojście do tego jakie są fakty i przyjrzenia się tej sytuacji na chłodno. Potem opowiem o tym jak ostatecznie doszedłem do tego że zamierzam zagłosować do Brauna.
Na początku muszę się przyznać że narobiłem sobie trochę oczekiwań co do Konfederacji. Marzy mi się wolna Polska i katolicka Polska. Wybory parlamentatne w 2023r. były (i są) koszmarne w skutkach, a Konfederacja wydawała się jedyną siłą polityczną która jest w stanie się oprzeć rewolucji. Dlatego gdy na wyborach do eurokołchozu - Konfederacja miała ogromny wzrost poparcia - to pomyślałem z radością “Jak tak dalej pójdzie to w następnych wyborach parlamentarnych będą mieli realny wpływ na władzę!” - wzbudziło to we mnie pewną nadzieję (Tak tak… wiem że nie pokłada się nadziei w ludziach :D ). Dlatego gdy usłyszałem teraz o decyzji Brauna z kandydaturą na prezydenta, to na początku było to dla mnie naprawdę trudne do przyjęcia że Konfederacja najprawdopodobniej (co się okazało faktem kolejnego dnia) się rozleci na 2 części. A wraz z tymi faktami rozleciały się moje marzenia o konfederacji rosnącej w sile i wygrywającej kolejne wybory parlamentarne. 2 partie (Braun i Konfa) zamiast 1, będą miały (teoretycznie!) w tym całym systemie Donta znikome szanse na realną władzę w kolejnych wyborach parlamentarnych…. I miałem ogromne emocje zawodu i smutku które uniemożliwiały mi rzetelną ocenę faktów. Ale wiedziałem że nie mogę być sługą moich emocji, więc się modliłem o oddanie swoich oczekiwań i swojej woli Panu Bogu i starałem się wyciszyć wewnętrznie. I udało się. Kolejnego dnia byłem w stanie trochę spokojniej spojrzeć na tą sytuację. Jednak tutaj przyszła kolejna przeszkoda….
Od samego początku jak zaczynałem czytać dyskusje na sprawkach widziałem 2 skrajne narracje. Albo Mentzen i Bosak super i bez poważniejszych wad, a Braun zrobił wielki błąd i rozwalił konfederację, albo Braun zrobił wszystko super, a Mentzen i Bosak są winni za wszystko. Wszystkie te komentarze były takie jakie… Czarno białe i trudne do ustalenia co jest prawdą czy nie jest. Najtrudniejsze było dla mnie to że w każdym komentarzu była jakaś część prawdy, ale były też naciągane fakty które do mnie nie trafiały. Dopiero jak ustaliłem najważniejsze fakty, to zobaczyłem jak jednostronna była większość komentarzy które czytałem. Przykładem tego jest na przykład wpis Dawida Mysiora o tym że Mentzen i Bosak kolejnego dnia bez namysłu i poczekania wyrzucili Brauna - i ze politycy powinni być bardziej ostrożni w kryzysowych sytuacjach i decyzjach. Zgadzam się w pełni! Czy Pan Dawid nie mówi dobrze? Mówi! Ale jednocześnie nie jest wspomniane to, że Grzegorz Braun mógł wcześniej powiedzieć “Hej moi partyjni koledzy - zdecydowałem się kandydować jako prezydent. Wygląda na to że nasze drogą się rozchodzą na dobre. Pomyślmy jak zakończyć to z klasą”. Mimo że decyzję Brauna uważam za bardzo dobrą i czas w jakim to zrobił ma sens (zaraz napiszę dlaczego) - to formę w jakiej to zrobił - uważam za bardzo słabą i przykrą. To było nie tylko w obowiązku Mentzena i Bosaka żeby dbać o to żeby wśród elektoratu nie zrobił się bałagan, ale też i Brauna - bo razem to współtworzyli. Po co nam te wojenki wśród elektoratu? Czy to musi tak być że albo jeden albo drugi się pomylił? Co to za logika że albo jeden zły drugi dobry albo odwrotnie? A może oboje w tej konkretnej kwestii zrobili błąd (forma rozstania)? I o tym mówił Marek Miśko - czy oni nie mogli się rozstać w bardziej pokojowy sposób?
Jak już odkryłem że komentarze są w większości skrajne - tzn wyolbrzymiające wady “gorszej strony” i gloryfikujące zalety “lepszej strony” - to już ustalanie faktów i dochodzenie do prawdy poszło z górki. A oto jak doszedłem do tego że zamierzam głosować na Brauna. Chciałbym odnieść się do głównych zarzutów co do jego decyzji o kandydaturze na prezydenta:
ZARZUT 1: Przecież Mentzen i Bosak są katolikami i to tradycyjnymi - o co chodzi? Po co się rozdzielać?
Odpowiedź: Chciałbym zapomnieć w tej dyskusji o Bosaku i Ruchu Narodowym. Nic do nich nie mam. Zupełnie nic, no może poza tym że nie chcieli (nie wiem czemu) zwołać kongresu i wybrać nowej grupy liderów. Ale dla uproszczenia tego wpisu zapomnijmy o tym. Jest tylko stronnictwo Mentzena - Nowa nadzieja. Po pierwsze z samym Panem Mentzenem mam problem co do tego że chce legalizować marihuane - pomijając już temat moralności - to jest to niedorzeczny temat którym teraz poważny polityk mógłby się zajmować. Po drugie te kampanie piwo z mentzenem.. Nie wzbudzają we mnie zbytniego szacunku dla niego - jako potencjalnego męża stanu i prezydenta. No ale dobra. zapomnijmy na chwilę o Mentzenie. W Nowej nadzieji też są różne kwiatki.
Ewa Zajączkowska Hernik zapytana w mediach o zdjęcie z przeszłości z 8 gwiazdkami na bluzce, odpowiedziała…. że to znaczyło “Jezus Pan”…. (Poszukajcie hasła: “Hernik, osiem gwiazdek i Jezus Pan”)
Inny poseł Konfederacji (Oczywiście Nowa Nadzieja) popiera związki partnerskie: https://wpolityce.pl/polityka/697236-zwiazki-partnerskie-posel-konfederacji-za-a-nawet-przeciw
Już po tych 2 przykładach i braku konsekwencji od strony liderów partii za te słowa - mi jako katolikowi i wyborcy konfederacji opadają ręce… A to są tylko 2 przykłady - a ja staram się unikać internetu i newsów i trzymam z nimi dosyć dobrą ascezę. Co jeszcze tam bym znalazł?
Dodajmy jeszcze 2 fakty: 2 niekompatybilne formy walki z rewolucją - Braun - radykalnie (gaśnica) , Mentzen - w sposób wyważony spokojny. Zapomnijmy o tym czy to moralne czy nie. Po prostu to są 2 skrajne formy. Potem Mentzen / Bosak komentują to jako chuligański wybryk. Jak oni mogą w takich klimatach budować wspólną partię?
No i ostatni element: Posłowie z Korony Polskiej byli konsekwentnie spychani na dalsze miejsca na listach wyborczych (No tutaj akurat też może mam z Bosakiem problem w tej sprawie - bo też miał w tym swój udział). Tak więc mieli mniejsze szanse przebicia się.
WOBEC TYCH FAKTÓW wyżej przedstawionych - nie ma dla mnie wątpliwości że ta partia MUSIAŁA się rozlecieć i to była tylko kwestia czasu. Wobec tych faktów właściwe pytanie to nie jest CZY się rozlecą, tylko KIEDY.
ZARZUT 2: Okej mogli się rozdzielić, ale dlaczego teraz?!?!
Odpowiedź: Rozumiem ten ból. Też mi się pojawiały w głowie te pytania. Ale po uświadomieniu sobie faktów przedstawionych powyżej i FAKTU, że tendencja rozłamowa rośnie a nie maleje, to pytanie brzmi: KIEDY miałby być właściwy czas? Bo chyba fakty powyżej są jednoznaczne że nie da się tak skrajnych stronnictw utrzymać w jednej partii. W końcu rozłam by nastąpił. Czy jeśli za 2 lata by się rozleciała partia na niecały rok przed wyborami parlamentarnymi - to wtedy byłoby OK? Nie sądzę.
To co zrobił Braun jest mega logiczne, bo żeby zbudować siłę polityczną, potrzeba kilku lat. Jeśli na wybory parlamentarne 2027 ma być gotowy z Koroną Polską, to musi o wiele wcześniej zbierać siły. A skąd ma wiedzieć czy ma wystarczające siły żeby stawić się rewolucji? Z wyników wyborów prezydenckich! Sam Braun powiedział - chcecie żebym został z Wami? Głosujcie na mnie. Chcecie mnie wysłać na emerutyrę? Głosujcie na kogoś innego. W ten sposób Braun będzie wiedział czy dla dobra Polski jest w ogóle możliwość żeby z Koroną Polską zbudować realną siłę - o czym mówił w wywiadach - że to ekspetyment.
Jest taki zarzut że Braun nie ma szans zbudować dużej siły politycznej. Może i 5 lat temu nie. Ale czasy się zmieniają - robi się coraz gorzej. Ludzie się radykalizują i będą się radykalizować - więc jak powieją dobre wiatry - to oceniam szanse na duże - ale to tylko moja opinia. Wybory prezydenckie - tak jak powiedział Braun - pokażą jaka jest ich siła na dzisiaj. (A w zasadzie na maj - bo wtedy są wybory :) )
ZARZUT 3: Ale Braun zabierze Mentzenowi głosy!!!
Możliwe że i zabierze, ale też zabierze wiele głosów - zgadnijcie komu.. Nawrockiemu!! Chociażby w moim najbliższym gronie znam osoby które by głosowały na Nawrockiego, bo mają problem z Mentzenem, ale gdy będzie Braun, to rozważają głosowanie na niego. Tak więc jeśli Braun Nawrockiemu zabierze 6% a Mentzenowi 4% - to tak naprawdę… Przybliży Mentzena do zwycięstwa. Oczywiście, może być też odwrotnie i być może szanse Mentzena realnie zmaleją. Ale do czego zmierzam to to - że nie jesteśmy w stanie tego ocenić. To jest zbyt wielowektorowa rozgrywka żeby upraszczać do twierdzenia “Braun zabierze głosy Mentzenowi”.
Część osób o bardziej umiarkowanych poglądach mogła nie głosować na Mentzena, bo był tam “ten radykalny Braun od gaśnicy”, a teraz może się skuszą na zagłosowanie. Część głosów od Jakubiaka/ Stanowskiego być może by poszło na Mentzena, ale nie pójdzie bo Braun. A teraz sytuacja się zmieni.
Podsumowując: pomijając to że Braun nie powiedział wcześniej kolegom z partii o decyzji i nie dogadali się jak rozejść się w pokoju, oraz pomijając to że musiałem się rozstać z moją wizją konfederacji i zawierzyć to Panu Bogu (co na dobre mi wyszło! :D ) , to decyzja Brauna jest dla mnie logiczna i sensowna i mu kibicuję i będzie miał mój głos.
Komentarze
Myślę, że powinienem teraz wrzucić drugą część wpisu na temat Grzegorza Brauna. Wtedy Pan Dawid zostanie już całkiem zakwalifikowany jako "ukryta opcja braunowska" :D
A tak na poważnie. Bardzo fajne i logiczne przemyślenia. Dodałbym jeszcze opcję, że Pan Grzegorz mógł przecież tę decyzję podjąć niedawno. Po prostu się wahał, na co mogło też wskazywać jego unikanie tematu na różnych spotkaniach i pokazach filmu "Gietrzwałd 1877 wojna światów".
Tutaj nie było dobrego rozwiązania. Każda decyzja jest fatalna w skutkach. Można było dalej ciągnąć ten "kulawy" projekt Kondederacji i znosić "potwarze" od koalicjantów.
Można było pójść i przewietrzyć pokój.
Czy dało się tutaj rozstać we względnym pokoju i bez złej krwi? Sam nie wiem. Chyba nie.
Suma sumarum uważam, że Pan Grzegorz zrobił słusznie. Suma sumarum uważam, że to on niesie w tej sytuacji Ogień Prawdy.
Apropo Ognia Prawdy. W samochodzie słuchałem ostatnio kazań FSSPX. Było to chyba kazanie ks. Konstantyna Najmowicza. Mówił o tym co mamy aktualnie robić, kiedy sytuacja wydaje się beznadziejna.
Mamy nieustannie być niegasnącą pochodnią na której świeci się jasny ogień dla Pana Boga. Jest duża szansa, że ktoś kto jest blisko naszego ognia również stanie się taką pochodnią. Może dożyjemy dnia, że ten ogień tak się rozprzestrzeni, że większość narodu będzie jasno świeciła jego blaskiem dla chwały Pana Boga? Zobaczymy.
Pewne jest jedno. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Jest o co walczyć.
Spoko przemyślenia, fajnie że przypomniałeś mi o akcjach typu Jezus Pan i legalizacja Marihuany… zestawiając tego typu (i wiele innych) odchyły ze spójną osobą Brauna… no cóż niech każdy sam sobie dopowie.
Ja natomiast myślę że Braun miał cel w tym aby czekać z oficjalnym stanowiskiem, że to jest element strategii. Mogę sie mylić ale wydaje mi się że to wszystko dzieje się po to aby zjednoczyć i oczyścić Konfederacje na nowo (jeśli Braun wygra z Mentzenem, najlepiej znacznie)
Ostatnia sprawa to taka, że trzeba pamiętać że tu chodzi o tę dobrą, katolicką idee a nie samego Brauna. Osobiście jestem gotowy odrzucić go jeśli zacząłby skręcać w dziwne strony, tak jak odrzuciłem Ewę, Sławka czy Krzysztofa (po części) mimo dużej sympatii do tych polityków.
No i naj naj naj ważniejsze. wszystko w rękach Boga, my mamy robić swoje, nie bądźmy amerykanistami i nie zapominajmy o czynniku nadprzyrodzonym - każda władza od Boga pochodzi : D
"...fajnie że przypomniałeś mi o akcjach typu Jezus Pan i legalizacja Marihuany… zestawiając tego typu (i wiele innych)ODCHYŁY ZE SPÓJNĄ OSOBĄ BRAUNA… no cóż niech każdy sam sobie dopowie..."
Pan Braun też jest za legalizacja marihuany. Było ostatnio mnóstwo długich wywiadów więc niestety nie pamiętam gdzie to mówił, ale możecie go po prostu spytać o to 😊
Brudna polityka. Teraz nagle obudzili się z kongresem...
Konfederacja skończy jak Kukiz15. Takie coś nie może długo się utrzymać.
https://www.rp.pl/polityka/art41718621-konfederacja-po-dlugiej-zwloce-robi-kongres-wystraszyla-sie-grzegorza-brauna?fbclid=IwY2xjawH_HUlleHRuA2FlbQIxMAABHd7SpnU26c1Iire--KyIc64SrpebirwBjUREcKwviPiHw2UjCsodQ-v-Bg_aem_XKVrQY4MRIssKA5JAuqCiA