O trudności rozmów z innowiercami - wiele twarzy katolicyzmu

13.11.2024
Laudetur Iesus Christus.
Chciałbym się podzielić pewną trudnością w rozmowach o prawdziwości wiary katolickiej z innowiercami. Dopiero niedawno zdałem sobie z niej sprawę i myślę że warto mieć ją na uwadze zanim się zacznie apologetyczne rozmowy :)

Jakiś czas temu wrzuciłem tutaj wpis z argumentacją za prawdziwością wiary katolickiej i fałszywością protestantyzmu. Udało mi się w oparciu o to nagrać  filmik, a w odpowiedzi na ten filmik miałem różne ciekawe konwersacje z protestantami.

Jednym z głównych argumentów na które się powołałem, było to że protestantyzm ma tysiące denominacji które wzajemnie się wykluczają w doktrynie. Bo w jednych rozwód jest możliwy, w innych nie. W jednych można grzeszyć do woli, ale sama wiara w Jezusa starczy, a w innych wiara nie może być martwa i musi być połączona z dobrymi uczynkami, przy czym definicja dobrych uczynków też jest zależna od denominacji. Nawet w jednym odłamie jakaś protestantka mówiła że Jezus gdyby dzisiaj żył to by wspierał kobiety które chcą dokonać aborcji. Więc rozjazd totalny i tak wzajemnie wykluczające się doktryny nie mogą pochodzić od Boga, bo Bóg nie chciałby żebyśmy byli tak podzieleni i mieli wzajemnie sprzeczne doktryny w kwestii pełnienia jego woli.

I na to jeden protestant mi powiedział że w protestantyźmie można po prostu wybrać duchowość która najbardziej pasuje i że tak samo jest w kościele katolickim, który ma wiele twarzy i wiele obliczy.. 

No i... ze zdumieniem stwierdziłem że ma rację. Bo jak tak pomyślę o Mszach "katolickich" to w samym moim mieście każdy kościół ma inną doktrynę:
- W jednym kościele jest Komunia Św. na rękę, szafarze nadzwyczajni
- W innym kościele jest Ksiądz wodzirej który żarciki mówi na kazaniu, na przywitaniu i na zakończeniu
- W innym kościele na Mszy dla dzieci Ksiądz wkłada wielką pluszową owcę do konfesjonału i mówi (w trakcie Mszy na kazaniu) że ta owca jest jak my (To nie fake, naprawdę tak było - znam relację z pierwszej ręki)
- W innym kościele natomiast ksiądz stara się na tyle pobożnie odprawiać Novusa, na ile to możliwe na Novusie (np. ks Daniel Wachowiak) 
- W innym kościele w Poznaniu (parafia Łacina) - Ksiądz mówi otwarcie na kazaniu i robi post na facebooku że WSZYSCY mogą przychodzić do Komunii Świętej i Jezus nikogo nie wyklucza, a gdy rodzice z 5 letnim dzieckiem które nie przyjęło Pierwszej Komunii, pytają czy może przyjąć Komunię Świętą, to ten ksiądz mówi spoko (to nie fake...) 

Uświadomiłem sobie że  ten argument o wzajemnie sprzecznych doktrynach w protestantyzmie jest mało skuteczny, bo dla protestantów tak samo wygląda kościół katolicki (hierarchiczny). Jeszcze 100 lat temu Kościół Katolicki był jednolity. Wszędzie to samo. Jedna doktryna. Jedna liturgia. Jedność kościoła sama się broniła, a każdy kto chciał bronić prawdziwości wiary katolickiej, miał nieco prościej. A teraz - zanim w ogóle dojdę do tematu integralności i jednego prawdziwego nauczania, to muszę przebrnąć przez całą argumentację dlaczego Msza trydencka i tradycyjne nauczanie nie jest po prostu jednym z "Tysięcy odłamów katolickich", co jest zadaniem trudnym i skomplikowanym nawet wśród katolików, a co dopiero z innowiercami którzy często nie wiedzą o co biega w katolicyzmie i widzą tylko to co widać z zewnątrz. A z zewnątrz to widać właśnie cały ten bałagan. 

A szkoda, bo ten argument sprzeczności w protestantyźmie jest jednym z moich ulubionych, ale w praktyce to jest to miecz obosieczny, którym sam mogę dostać w dzisiejszym obrazie katolicyzmu jaki inni mają w głowie. Pytanie brzmi, od której strony w takim razie przekonywać. Może warto najpierw opowiadać o tradycji katolickiej i moderniźmie, a dopiero później poruszać fałszywość protestantyzmu? W sumie to samo pytanie dotyczy rozmów z ateistami...

 A Wy jak chcecie przekonać do prawdziwości wiary katolickiej z innowiercami, to od której strony próbujecie argumentować? 

Komentarze