Posoborowe rozmowy: Czy można mówić źle o kościele?

09.01.2025

Laudetur Iesus Christus!

Ostatnio miałem dużo rozmów z katolikami w posoborowych strukturach, pod wpływem których chyba wyjdzie kilka wpisów na sprawkach.

Rozmawiałem ostatnio z kilkoma kolegami na temat rozbieżności nauki katolickiej w posoborowych parafiach. Podawałem im liczne przykłady. W jednej parafii w Poznaniu nie ma Komunii na rękę i nawet są na stronie parafii artykuły dlaczego ona jest czymś złym. Z kolei w innych parafiach nie ma z tym problemu. Potem mówiłem o pewnej kobiecie po cesarce, która dostała od księdza zgodę na używanie antykoncepcji, bo ciąża może być “zagrożeniem życia i zdrowia”, gdzie inny ksiądz absolutnie by tego zakazał. Tak naprawdę każda parafia to inna religia i inne nauczanie. Dlatego chodzę do FSSPX po naukę (i sakramenty) bo wiem że od każdego księdza z osobna usłyszę dokładnie to samo - jednolitą naukę pochodzącej z jednolitej (i prawdziwej) religii.

No to oni mi zarzucili że szukam ciągle zła w kościele i że nie umiem mówić o rzeczach dobrych i że Dawid Mysior na portalu www.sprawki.pl też to robi (wcześniej mówiłem im o tym że lubię ten portal :D ) . No to ja odpaliłem portal SPRAWKI i znalazłem na ich oczach 4 sprawkę z brzegu która chwaliła papieża Franciszka za postawienie się wobec aborcji, a pod sprawką było 7 serduszek. Powiedziałem: “Proszę bardzo, chcieliście czegoś pozytywnego o kościele to macie. z samego brzegu. Wasze oskarżenie jest fałszywe, nie powinniście go używać. Jest dużo pozytywnych rzeczy. Codziennie wielu się nawraca na katolicyzm i otrzymuje chrzest święty i przystępuje do spowiedzi. Codziennie są odprawiane Msze Święte, (i tak wyliczałem przez minutę… ) “

Po czym powiedziałem: “Ja mogę mówić o tym co dobre i o tym co złe. Ale Wy nie umiecie mówić o tym co trudne i przez chowanie pod dywan skandali, herezji, nadużyć kościół słabnie, bo jak mamy uzdrowić to co chore, jeśli nie postawimy diagnozy. A im bardziej słabnie, tym bardziej jego przeciwnicy (”szanowne” grono GW, Onetu, itd…) zaczynają atakować kościół, a im bardziej oni plują na kościół to tym bardziej ludzie w strukturach posoborowych próbują na siłę pokazywać to co dobre zamiast uczciwie się przyjrzeć co nie gra i pomyśleć czy w zarzutach przeciwników jest jakieś ziarno prawdy.”

Powiedziałem to spontanicznie, ale nagle sobie uświadomiłem że może to jest poważna przyczyna (oczywiście nie jedyna) dlaczego tak ciężko się dogadać z katolikami w posoborowych strukturach i dlaczego jest aż taka ściana między nami?

Trzeba przyznać że kościół jest mocno opluwany i atakowany przez ludzi z zewnątrz. Tam nie słychać w ogóle o dobrych rzeczach. To zrozumiałe, bo ich intencją jest zniszczenie kościoła i opiłowanie katolików. I może jak tradycyjni katolicy zaczynają mówić o tym co nie działa, to posoborowym się zapala czerwona lampka: “ON MÓWI ŹLE O KOŚCIELE, ON PEWNIE CHCE ZNISZCZYĆ KOŚCIÓŁ” - i jesteśmy wrzucani do worka razem do ateistów i gazety wyborczej - czyli “Tych co chcą zniszczyć kościół” ?

Może pomocne w takich rozmowach będzie żeby na samym starcie zaznaczyć że kocham kościół. Może zapytać rozmówcę: “Czy wierzysz mi że kocham Kościół i że mówiąc o trudnych rzeczach, nie mam zamiaru niszczyć kościoła, ale znaleźć lekarstwo?”. Jeśli ktoś powie że nie wierzy mi, to chociaż wiem na starcie że nie ma o czym gadać i zaoszczędzę swój cenny czas, a jak powie że mi wierzy, to chociaż nie będę oskarżany o sianie fermentu. Na pewno chcę to potestować.

Dajcie znać co o tym myślicie. Jestem ciekaw czy macie podobne doświadczenia w takich rozmowach.

PS. Jeśli ktoś czytając to pomyślał że: “Katolicy posoborowi” to nie katolicy, ale moderniści - to proszę mi dać kilka dni, bo chcę wstawić kolejny wpis gdzie chcę się do tego odnieść

Komentarze