GDZIE SĄ GRANICE ZDRADY?

21.08.2024

Jeden z czołowych modernistów współczesnego Kościoła, kardynał Blase Cupich, w roku 2014 został przez papieża Franciszka mianowany arcybiskupem Chicago. Około 10 lat później, w poniedziałek 19 sierpnia 2024 roku, zabrał głos na odbywającej się w tym mieście Konwencji Partii Demokratycznej. Musiało to być w tym samym czasie, gdy tuż obok, w towarzyszącej konwencji mobilnej "klinice" złożono na ołtarzu molocha dziesięcioro dzieci. Fabryka do ich zabijania, firma Planned Parenthood, z pompą ogłosiła, że w trakcie konwencji oferować będzie darmowe aborcje i chirurgiczną sterylizację mężczyzn.

Partia Demokratyczna coraz mniej usiłuje ukryć iż w pełni reprezentuje "idały" masońsko-żymiańskiej pedofilskiej kliki, tak obrzydliwie bawiącej się teraz światem.

"Módlmy się" - zaczyna kardynał Cupich, ubrany jak zwykły ksiądz, z krzyżem pektoralnym schowanym w bocznej kieszeni (być może w obawie by na sali nie rozległ się demoniczny skowyt?)

Kilku katolickich komentatorów wskazywało, że zupełne ukrycie krzyża razem z łańcuchem byłoby mniejszym pokłonem przed nieprzyjacielem niż schowanie go w ten sposób, by wszyscy widzieli, że krzyż jest, ale schowany. 

Czy kardynał zdradził swój urząd porzucając na tę okazję czerwień i purpurę oraz chowając w ten sposób krzyż? 

Hierarcha kontynuował modlitwę:

„Chwalimy Cię, Boże całego stworzenia. ...Ty jesteś źródłem wszelkiego błogosławieństwa, które upiększa nasze życie i nasz naród. Modlimy się, abyś pomógł nam naprawdę zrozumieć i odpowiedzieć na święte powołanie do obywatelstwa. Jesteśmy narodem złożonym z ludzi różnych kultur, zjednoczonym ...przez głębokie aspiracje życia, wolności, sprawiedliwości i nieograniczonej nadziei. ...Modlimy się o pokój, zwłaszcza dla ludzi cierpiących z powodu bezsensowności wojny. Ale gdy się modlimy, musimy także działać, ponieważ budowanie dobra wspólnego wymaga pracy. Wymaga miłości.

I tak modlimy się: Niech nasz naród stanie się bardziej budowniczym pokoju w naszym zranionym świecie, z odwagą do wyobrażania sobie i dążenia do wspólnej przyszłości pełnej miłości. 

...Prowadź nas, Panie, w przyjęciu naszej odpowiedzialności za kształtowanie tego nowego rozdziału w historii naszego narodu. Niech będzie on zakorzeniony w uznaniu, że dla nas, tak jak dla każdego pokolenia, jedność triumfująca nad podziałem jest tym, co podnosi ludzką godność i wolność.

Niech będzie napędzany przez kobiety i mężczyzn wybranych do służby publicznej, którzy wiedzą, że służba jest znakiem prawdziwego przywództwa.

I niech ten nowy rozdział w historii naszego narodu będzie pełen ogromnej nadziei, nadziei, która nie ogranicza naszej narodowej wizji, ale raczej, jak powiedział papież Franciszek, „pozwala śnić sny i widzieć wizje” tego, czym dzięki Twojej łasce może stać się nasz świat.

O to wszystko prosimy, ufając w Twoją nieustanną opiekę nad nami. Amen.”

Kardynał Kościoła Katolickiego ani razu nie wspomniał imion Jezusa Chrystusa czy Najświętszej Maryi Panny. Identycznie mogłaby brzmieć modlitwa rabina czy pastora. 

Jest niemożliwe, by kardynał Cupich, wchodząc na konwencję Demokratów nie mijał pięciometrowego dmuchanego modelu wkładki wewnątrzmacicznej, a zatem urządzenia wczesnoaborcyjnego. 

Kardynał Cupich konsekwentnie promuje "dialog", "jedność", "budowanie mostów" oraz "towarzyszenie" osobom LGBTQ i wszystkie inne literki, jednocześnie, od lat, będąc zaciekłym przeciwnikiem Tradycji Katolickiej. Już w roku 2002, wtedy jako biskup, w ostatniej chwili zakazał wiernym Tradycji uczestnictwa w Tradycyjnej Liturgii Wielkopiątkowej, argumentując to "dostkonałą, coroczną, okazją do bycia w jedności, a zatem uczestniczenia jedynie w nowej liturgii", a zamknięcie na ten dzień kościoła, gdzie odprawiana jest Msza Tradycyjna, nazywając "zaproszeniem do wspólnego obchodzenia Wielkiego Piątku z biskupem Cupichem w katedrze". 

Powstaje jednak pytanie: dlaczego kardynał Cupich w ogóle wystąpił na tej konwencji. Nie jest to ani przyjęty zwyczaj ani też miejsce stosowne dla hierarchy Kościoła Katolickiego.

I kolejne pytanie: co jeszcze musiałoby się wydarzyć, żeby większa część Kościoła, zarówno ksieży, zakonników jak i wiernych, zobaczyło, że nie mamy do czynienia z drobnymi potknięciami Kościoła hierarchicznego i zwykłymi ludzkimi błędami, ale z metodyczną operacją zniszczenia katolicyzmu oraz wykorzystaniem pozostałości po nim (budynki, zwyczaje, symbole) do zbudowania Jednej Religii Światowej? Religii Antychrysta.

Na szczęście, ku wielkiemu niezadowoleniu, czy raczej lękowi, hierarchów podobnych do kardynała Cupicha, Tradycja Katolicka nie tylko nie dała się im zmiażdżyć, ale przeżywa w tym momencie swój powolny lecz konsekwentny powrót. Ludzie potrzebują Pana Boga i coraz większa ich liczba zaczyna odróżniać prawdziwe Jego sługi od wielkich zwodzicieli, takich jak kardynał Cupich. Niech mu Pan Bóg wybaczy i da łaskę nawrócenia. 

Komentarze