Sam borykam się z podobnymi problemami (choć nie jestem już młody), ale jedno mogę na pewno powiedzieć: to nie jest pytanie, na które można sobie odpowiedzieć raz. To jest pytanie, na które trzeba sobie opowiadać codziennie. Co jakiś czas robić rachunek sumienia i patrzeć: w którą stronę idzie moje życie? czy nie wylewam dziecka z kąpielą? na co poświęcam najwięcej czasu? co tu trzeba poprawić? itd. itd.
Módlmy się za naszego Prezydenta-elekta, o dary Ducha Świętego oraz opiekę Matki Bożej, Królowej Korony Polskiej.
Poziom, na który stoczyła się Gazeta Wybuchowa jest niesamowity! Kiedyś pismo było, owszem, wrogo nastawione do Prawicy, ale nawet bardzo wredny hejt ubierało w teksty na pewnym poziomie, jakoś się maskowali, itd. Przy tym pismo było redagowane dość profesjonalnie. Teraz z jednej strony zbiednieli, a z drugiej poziom ich hejtu... nie wiadomo, jak komentować; to jest obliczone na ludzi zidiociałych z nienawiści do wszystkiego co polskie i katolickie. Ale nie do przebicia jest tekst bodaj z zeszłego roku, gdy czepiali się ... ludzi, którzy odmawiają w metrze po cichu Różaniec!
Cały Naród ufa swojemu Rządowi! Uff, kiedy ten rząd wreszcie ustąpi...
Nie będę chyba zbyt odkrywczy, jeśli powiem, że rozprawka nader na czasie! Dziękujemy!
Jednego wciąż nie rozumiem. Czy jeśli nie dążę do skarcenia krzywdziciela - choćby krzywdził on jedynie mnie bezpośrednio! - to nie uczę go, że można innych bezkarnie krzywdzić? Czy nauczony w ten sposób nie skrzywdzi on potem kogoś innego? Ale jak rozdzielić ,,roztropne'' karcenie krzywdziciela od postawy ,,oko za oko''? Ktoś mi pomoże?
Bardzo ciekawy wpis, tylko zupełnie niezrozumiały: 1) Kto to jest o. Rzewuski i co ma do prof. Świeżawskiego? 2) O jakiej książce prof. Świeżawskiego mowa?
Chwała Bogu, wspaniała wiadomość!
Bogu niech będą dzięki!
Ale chyba bardziej ,,przyziemne'' rozumienie tego uczynku miłosierdzia też, choć z zachowaniem proporcji, nie powinno być unieważnione. Nie tylko - choć to na pewno najważniejsze - w znajomości Doktryny można być nieumiejętnym i nie tylko w tej dziedzinie nauczenie kogoś będzie uczynkiem miłosierdzia.
Potworność!
O ile wiem, chciał wrócić do swojej pustelni, ale właśnie nie wrócił, bo nowy papież ,,roztoczył nad nim opiekę''.
Wydaje mi się, że ZUPEŁNIE czymś innym jest postawa ,,nie chcę więcej dzieci i koniec'', a postawa ,,w obecnej sytuacji materialnej, zdrowotnej, itd. roztropność każe sądzić, że poczęcie kolejnego dziecka byłoby TERAZ niewskazane i nie wiem, czy ta sytuacja zmieni się KIEDYKOLWIEK''. W takiej sytuacji minimalizacja prawdopodobieństwa poczęcia jest jak najbardziej wskazana - byle beż użycia antykoncepcji i z zachowaniem ,,wewnętrznego'' nastawienia, że GDYBY sytuacja się zmieniła... Zatem, chyba jak najbardziej: w takiej sytuacji współżycie jedynie w dni niepłodne jest w porządku. Tak przynajmniej to rozumiem.
Prosimy o więcej! Ciekaw byłbym także opinii p. Dawida o klasycznych książkach z dziedziny rozwoju osobistego, jak ,,7 nawyków skutecznego działania'' S. Coveya, czy ,,Esencjalista'' Grega McKeowna. Moim zdaniem znakomite, ale - właśnie! - nie jestem pewien, czy jakiejś ,,miny'' nie przegapiam...
Okropne!
Absurd zniesienia prac domowych poraża. Nawet jeśli - nie mówię, że tak jest! - dałoby się uczyć dzieci bez zadawania prac domowych, to wymagałoby to opracowania odpowiednich metod, dostosowania programu, przeszkolenia nauczycieli... robota na jakieś 10 lat! Albo i więcej! A zrobiono to na wariata, na zasadzie ,,a, mam taki pomysł, spróbujmy...''. Brak słów.
No, jeszcze 4 cnoty ,,główne'' na religii były. Ale o tych siedmiu cnotach, o których mówi p. Dawid to nigdy nie słyszałem, tzn. o samych cnotach kiedyś słyszałem ;-) , ale nie o tak ułożonej siódemce. Nie mówiąc o tym, że przez lata myślałem np., że człowiek odważny to człowiek, który ,,niczego się nie boi''. Gdy po raz pierwszy usłyszałem o ,,cnocie pomsty'', myślałem, że to żart!! A o formowaniu w sobie cnót... echhh... Chwała Bogu, że teraz wiem, gdzie szukać!
Oczywiście, to tylko domysły, ale moim zdaniem bardzo wiele przemawia za opcją 2. Jeśli się przyjrzeć różnym ,,niefortunnym'' wypowiedziom, ,,przejęzyczeniom'', ,,niejednoznacznościom'', itd. to układają się one wręcz w przerażająco logiczny system. Takie ,,udawanie poczciwego safandulstwa'', za którym skrywa się zimna żelazna konsekwencja. Dodam, że myślę tak od niedawna, bardzo długo się łudziłem, że jest inaczej.
Sprawa o. Adama jest doprawdy smutna. Swego czasu robił wiele dobrego. Oczywiście do Tradycji sporo mu brakowało, ale - jak mniemam - wielu ludzi dalekich od katolicyzmu skierował we właściwą stronę. Teraz jednak pogubił się całkowicie. Szkoda. Módlmy się.
Smutne.
Moim zdaniem sprawa jest daleka od przesądzonej, ale w KTÓRĄKOLWIEK stronę. Wiele cenionych przeze mnie osób było/jest zafascynowanych Medjugorie. Zauważyłem też (ale to tylko moja obserwacja!), że ludzie, którzy mają pobieżną wiedzę o Medjugorie zwykle są bardzo sceptyczni, a poznawszy szczegóły często się do Medjugorie przekonują. Z drugiej strony, pewne fakty są co najmniej dziwne i trudne do usprawiedliwienia. Osobiście nie mam zdania.
Ciekawy artykuł, nie znałem. Nie wiem, czy PT Autor ma rację, ze swojej strony pozwolę sobie polecić tekst następujący: https://teologkatolicki.blogspot.com/2018/04/co-sie-dzieje-z-duszami-dzieci.html Autor jest, przyznaję, postacią trochę kontrowersyjną, ale argumentuje chyba jasno.
Myślę, że Trump nie ma, jak wielu ludzi ,,dobrej woli'' (włącznie ze mną jeszcze nie aż tak dawno temu), jak przepastne różnice zioną między religiami. A jednak nie jest wszystko jedno, Trump czy Harris, zdecydowanie nie jest!
Wywiązała się ciekawa dyskusja. Pozwolę sobie, nie odnosząc się do konkretnych wypowiedzi, dodać swoje ,,3 grosze''. 1. Warto pamiętać o tym, że w czasach Pana Jezusa ludzie żyli ,,trochę'' inaczej, niż dzisiaj. Nie tylko ówczesne wino było słabsze, niż obecnie, ale o wiele trudniej było o dobrą wodę, a także gotowanie wody było znacznie trudniejsze. Dlatego wówczas wino czy piwo było napojem BEZPIECZNIEJSZYM od wody. Niewielka ilość alkoholu zapewniała jego ,,dezynfekcję''. Było zatem napojem ,,codziennym'', której to funkcji dzisiaj nie ma. 2. Niemniej, skoro Pan Bóg dopuścił nie tylko aby postać wina była wykorzystywana w Eucharystii, ale by w Ewangelii opisano przemianę wody w wino w Kanie, to chyba znaczy, że CAŁKOWITE odrzucenie alkoholu jest przesadą. 3. Ale, znowuż z tej pierwszej strony ;-) w Polsce niewątpliwie mamy problem, by tak rzec, ,,społeczno-kulturowy'' z alkoholem i warto ,,dmuchać na zimne''. 4. Obecnie modny jest pogląd, że każda ilość alkoholu jest szkodliwa i że ,,nie ma bezpiecznej dawki''. Nie jestem lekarzem, nie wiem też, kto pierwszy zaczął ten pogląd rozpowszechniać. Na zdrowy rozum, jest to przesada, ale... coś w tym jest. Moim zdaniem racje są zatem podzielone, ale z lekkim wskazaniem na anty-alkoholizm. Pozdrawiam
Straszne!
Doskonale to Państwo skomentowaliście! W punkt!
W głowie się nie mieści. A najbardziej przerażają mnie ludzie (a bywają tacy w mediach społecznościowych - oby tylko tam!), którzy mówią ,,Najważniejsze, że nie będzie religii''... Co im zrobiono z mózgami???
Z pewnością ta pani miała akurat ,,przypadkiem'' przy sobie święty obraz niewyznawanej przez siebie religii. I akurat nic innego, do czego można by postrzelać. Parafrazując powiedzenie Pana Dawida, gdyby to nie było straszne, to byłoby komiczne.
Sprawa jest dość zawiła, bo: 1. Po śmierci, oczywiście, nie można się nawrócić. 2. Ale MOŻNA w chwili śmierci! 3. Pan Bóg, jak najbardziej, może, decydując, czy dać komuś tę łaskę, uwzględnić przyszłe modlitwy! Ksiądz Bańka o tym wielokrotnie mówił.
Panie Dawidzie, a mnie interesuje rozwój osobisty! Zarówno zagrożenia, jak i porady ,,pozytywne''. Chyba nie jest to temat najpopularniejszy, ale może uda się coś i o tym wrzucić. Dziękuję z góry i pozdrawiam
Bez przesady - pamiętać to pamiętam. Kiedyś się to zakuwało przed Pierwszą Komunią, itd. Moim zdaniem problem jest inny: nie tłumaczy się, na czym te grzechy polegają. Np. gniew. Kiedyś myślałem, że wkurzyć się to grzech. A potem czytam Pismo Święte, a tam Pan Jezus albo jakiś prorok się rozgniewał i - wpadam w dysonans poznawczy. Albo zazdrość. A potem czytam w Piśmie, że Pan Bóg mówi ,,jestem Bogiem zazdrosnym''. I znowu mózg mi się wyłącza. Taak, lepiej to wszystko brać tak na uczucie, bo rozumem się nie ogarnie... A może właśnie o to chodziło??? Podsumowując: myślę, że wielu katolików zna te grzechy, ale hasłowo, bez zrozumienia NA CZYM ONE POLEGAJĄ. I tu jest problem.
Skoro muzułmanie bardziej bronią wiary katolickiej, niż sami katolicy, to znaczy, że coś poszło bardzo nie tak... :-(
Potworność! Nie wiem, jak można twierdzi, że: 1) porwanie dzieci w taki sposób jest dla nich dobre - w jakimkolwiek sensie, 2) szwedzkie instytucje mają do będących polskimi obywatelami dzieci większe prawa niż Rodzice, czy choćby nasza krajowa opieka społeczna. O rozdzieleniu zabranych dzieci już nawet nie wspominam. Zgroza i kompletny absurd.
Obejrzałem kiedyś w Internetach filmik, na którym taki transpłciowy ,,zawodniczka'' (były komandos!) bije do krwi przeciwniczkę, prawdziwą kobietę. Chętnie bym ten widok wymazał ze swojej pamięci - było to, doprawdy, okropne. Społeczeństwo, które oklaskuje kogoś takiego zamiast go surowo ukarać jest głębiej chore, niż umiem to wysłowić.
Zacznijmy od tego, że felieton (moim zdaniem znakomity) p. Cejrowskiego nie jest o Trumpie! Jest o tym, że w USA dyskutowanie o Bogu i jego wpływie na nasze życie - indywidualne i społeczne - jest czymś NORMALNYM, a my daliśmy sobie to odebrać. I to jest ważne i ciekawe spostrzeżenie. A co się tyczy Donalda Trumpa, to moim zdaniem: 1) Jeśli mamy do wyboru zjeść arszenik albo zjeść potrawę wyjątkowo niesmaczną to nie jest to żaden ,,pozorny wybór'', tylko wybór bardzo ważny - choć może wolelibyśmy, by było jakieś trzecie rozwiązanie. 2) Trump nie jest święty - to bez wątpienia! - ale ewoluuje w dobrym kierunku. I to jest ważne. PS. Ambasadę przeniósł oczywiście do Jerozolimy, a nie do ,,Izraela''. Proszę poprawić, bo zabawnie to wygląda.
Czy ta informacja jest sprawdzona? Bo aż trudno uwierzyć. Dobrze, że zabawek mojego syna nie widzieli. Miecz, tarcza, hełm rycerski. A ile figurek rycerzy! To już chyba do poprawczaka o zaostrzonym rygorze by trzeba...
Nie mamy stuprocentowej pewności, że Judasz jest potępiony, ale ... mamy większą, niż 99,99%. Poza tym, jeśli ktoś nagrzeszywszy zostaje uratowany przez żal doskonały w chwili śmierci - a w szczególności, jeśli jakimś cudem (oby, ale j.w.) dotyczyło to Judasza - to przeszedłby przed wejściem do nieba taki czyściec, że słów brak. W przytoczonej anegdocie (jeśli można ją tak nazwać) nie ma o tym ani słowa.