Problem, który tu opiszę obserwuję wszędzie dookoła. Patrząc dookoła można oczywiście przeoczyć samego siebie, a zatem dodam, że patrząc na siebie oczywiście też go dostrzegam. Chodzi o to, czym żyją katolicy.
Czasem myślę, że gdybyśmy 10% energii umysłowej i emocjonalnej, poświęcanej na sprawy świata, polityki czy nawet kryzysu w Kościele, przeznaczali na to co jest naprawdę ważne, Pan Bóg mógłby cieszyć się życiem wielkiej liczby świętych chodzących po ziemi. Wyobraźmy sobie, że podobne emocje jak wyniki wyborów lub Marsz Równości wywoływałaby... aktywna troska o zbawienie własnej duszy.
Puśćmy wodzę fantazji:
- miliony wpisów na mediach społecznościowych, w stylu: "ech, cofnąłem się w jednej z cnót, proszę o modlitwę..."; "kochani, muszę się pochwalić, już 26 dni jestem w łasce uświęcającej"; "niech mi ktoś natychmiast podeśle wskazówki na temat kształtowania cnoty cierpliwości albo... poćwiczę cierpliwość, niech mi przyśle do jutra....". Koledzy w pubach debatujący o sposobach wyzwolenia się z pornografii. Przy stoliku obok toczy się ożywiona dyskusja o sposobach podejmowania pokuty. Do Polski przyjeżdża Taylor Swift, lecz stadiony są puste - akurat tego dnia jest przecież pierwsza sobota miesiąca i tłumy ze sporym podenerwowaniem, niczym jak w dniu premiery nowego modelu iPhona, biegną na nabożeństwa, spowiadają się, odmawiają różaniec. Pani Iga Świątek zdobywa puchar, a reporter pyta ją: "Pani Igo, potrzebujemy przykładu dla młodych ludzi: w jaki sposób udaje się pani posiadać pożyczone od Boga bogactwa w sposób służący zbawieniu duszy?". "Dziękuję za to ważne pytanie, otóż usiłuję wzrastać każdego dnia w miłości ku Bogu i duszom ludzkim i nie oddawać się w niewolę ani bogactwom ani sławie".
Wyobraźnia trochę mnie poniosła, tym bardziej, że nie wszystkie wyżej wymienione osoby to katolicy. Ale czy z nami jest lepiej? Czym żyjemy? Gdybym napisał, czym zgodnie z nauczaniem katolickim powinniśmy żyć, byłoby to w równym stopniu oczywiste, jak... brzmiące niczym science-fiction. A zatem (znów puszczając wodze fantazji):
"Jako katolik, od obudzenia do pójścia spać dużo myślę o bardzo ważnych sprawach i dość mocno się nimi emocjonuję - oddawaniu chwały Bogu na ziemi i zbawieniu jak największej liczby dusz, a zaraz za tym o moja kwestii osobistej - zbawieniu mojej duszy, a ujmując rzecz nieco szerzej - o mojej świętości. Ależ mnie to emocjonuje! Z trudnem znajduję czas na tematy polityczne... Trochę się orientuję, bo taki obywatelski obowiązek, ale nie zawsze zostaje czas, patrząc na moją precyzyjną rozpiskę pracy nad poszczególnymi cnotami i lektury duchowej. A to wszystko równolegle z uświęcaniem się przez sumienne wykonywanie obowiązków stanu. Tylko to się liczy, bo niedługo wieczność. O tym piszę ze znajomymi, o tym rozmawiamy w pubach, o tym piszę w mediach społecznościowych. Szukam filmów o tej tematyce. No i lubię sobie pomyśleć o tym w milczeniu. A do tego wszystkiego jeszcze dochodzi rzecz najważniejsza - moje życie modlitewne. No dzieje się dzieje, człowiek wieczorem pada zmęczony spać."
Mój Drogi Czytelniku, co się stało z ludźmi, że z wielką powagą i zaangażowaniem traktują rzeczy błahe, a jedyne co ma znaczenie stało się tematem zupełnie niepopularnym?
Ktokolwiek nam miesza, robi to niestety skutecznie.
SPRAWKI RANO ☕️🎧 11.07'24
Komentarze
Muszę szczerze przyznać, że też myślę w takich kategoriach. Trzeba się nawrócić i przede wszystkim robić to co najważniejsze.
Niech nam Pan Bóg błogosławi
Jakże prawdziwa jest ta rozprawka. Kiedy jest się coraz bliżej prawdy następuje przewartościowanie i człowiek zaczyna dostrzegać, co jest naprawdę ważne. Uświadamia sobie też jak wiele musi nad sobą pracować. Sprawy tego świata jednak zawsze pozostaną kuszące i będą nieustannie pukać do drzwi...
Może to zabrzmi trochę głupio, ale w środowisku tradycyjnym Pan jest taką Igą Świątek. Posiada Pan niebywały talent w tym co Pan robi i jednocześnie jest w tym prawda, czystość intencji i pokora. Pana kanał miał i ma ogromny udział w moim dochodzeniu do prawdy. Dlatego teraz tak ochoczo poświęcam swój czas, zeby się jakoś odwdzięczyć. Uważam, że warto.
Jeśli jest tutaj już mowa o priorytetach to proszę pamiętać w tym wszystkim o najważniejszym, czyli swojej rodzinie. Na pewno będzie coraz trudniej wszystko ogarnąć. Tym portalem targnął się Pan na coś ultra AMBITNEGO. Zbieranie informacji, zmontowanie, doczytanie kwestii, żeby były zgodne z prawdą, poruszanie kontrowersyjnych treści, odpisanie ludziom i teraz jeszcze wklejanie tego na stronę i moderowanie wszystkiego. To dużo pracy. Proszę nie brać jej za dużo na swoje barki, żeby nie przedobrzyć.
Ostatnie materiały dotyczące "spraw tego świata" w moim odczuciu nie są niezbędne dla środowiska Tradycji i trochę szkoda na to czasu. Prawdziwego katolika nie powinno jarać, że jakiś Vance, który na papierze jest tradycyjnym katolikiem, a w rzeczywistości wspiera politykę Izraela zostanie wiceprezydentem. Jaranie się Trumpem z całym jego dotychczasowym "dorobkiem politycznym" to też nie powinien być omawiany wyżej "priorytet". Już teraz niektórzy doszukują się np. ustawki w ostatnim zamachu. Oczywiście takie doszukiwanie się może być głupie, ale po co się narażać na kolejnych fałszywych proroków? Ja wolę posłuchać Pana mądrych rozmyślań, czytania o prawdziwych Świętych i krótkiej "piguły" ważnych informacji ze świata. To wystarczy.
Ostatnio dwa konkurecyjne kanały "z branży" dostaly reprymendę od kapłana FSSPX, że są fałszywymi prorokami, bo szukają za dużo sensacji, a nie koncetrują się na prawdziwej walce duchowej. Być może zamiast wyszukiwać "zbędnych informacji" lepiej niech Pan ten czas poświęci rodzinie ;) To już Pan najlepiej będzie wiedział, które infromacje są ważne, a które być może zbędne...
Życzę Panu wszystkiego najlepszego i odpowiedniego balansowania w życiu. Bardzo bym chciał, żeby kiedyś ten portal był hubem i radością setek tysięcy katolików Tradycji. Wtedy może i nasz kraj się odbuduje :)
Z Panem Bogiem