CZYM ŻYJEMY?

11.07.2024

Problem, który tu opiszę obserwuję wszędzie dookoła. Patrząc dookoła można oczywiście przeoczyć samego siebie, a zatem dodam, że patrząc na siebie oczywiście też go dostrzegam. Chodzi o to, czym żyją katolicy.

Czasem myślę, że gdybyśmy 10% energii umysłowej i emocjonalnej, poświęcanej na sprawy świata, polityki czy nawet kryzysu w Kościele, przeznaczali na to co jest naprawdę ważne, Pan Bóg mógłby cieszyć się życiem wielkiej liczby świętych chodzących po ziemi. Wyobraźmy sobie, że podobne emocje jak wyniki wyborów lub Marsz Równości wywoływałaby... aktywna troska o zbawienie własnej duszy.

Puśćmy wodzę fantazji:
- miliony wpisów na mediach społecznościowych, w stylu: "ech, cofnąłem się w jednej z cnót, proszę o modlitwę..."; "kochani, muszę się pochwalić, już 26 dni jestem w łasce uświęcającej"; "niech mi ktoś natychmiast podeśle wskazówki na temat kształtowania cnoty cierpliwości albo... poćwiczę cierpliwość, niech mi przyśle do jutra....". Koledzy w pubach debatujący o sposobach wyzwolenia się z pornografii. Przy stoliku obok toczy się ożywiona dyskusja o sposobach podejmowania pokuty. Do Polski przyjeżdża Taylor Swift, lecz stadiony są puste - akurat tego dnia jest przecież pierwsza sobota miesiąca i tłumy ze sporym podenerwowaniem, niczym jak w dniu premiery nowego modelu iPhona, biegną na nabożeństwa, spowiadają się, odmawiają różaniec. Pani Iga Świątek zdobywa puchar, a reporter pyta ją: "Pani Igo, potrzebujemy przykładu dla młodych ludzi: w jaki sposób udaje się pani posiadać pożyczone od Boga bogactwa w sposób służący zbawieniu duszy?". "Dziękuję za to ważne pytanie, otóż usiłuję wzrastać każdego dnia w miłości ku Bogu i duszom ludzkim i nie oddawać się w niewolę ani bogactwom ani sławie". 

Wyobraźnia trochę mnie poniosła, tym bardziej, że nie wszystkie wyżej wymienione osoby to katolicy. Ale czy z nami jest lepiej? Czym żyjemy? Gdybym napisał, czym zgodnie z nauczaniem katolickim powinniśmy żyć, byłoby to w równym stopniu oczywiste, jak... brzmiące niczym science-fiction. A zatem (znów puszczając wodze fantazji):

"Jako katolik, od obudzenia do pójścia spać dużo myślę o bardzo ważnych sprawach i dość mocno się nimi emocjonuję - oddawaniu chwały Bogu na ziemi i zbawieniu jak największej liczby dusz, a zaraz za tym o moja kwestii osobistej - zbawieniu mojej duszy, a ujmując rzecz nieco szerzej - o mojej świętości. Ależ mnie to emocjonuje! Z trudnem znajduję czas na tematy polityczne... Trochę się orientuję, bo taki obywatelski obowiązek, ale nie zawsze zostaje czas, patrząc na moją precyzyjną rozpiskę pracy nad poszczególnymi cnotami i lektury duchowej. A to wszystko równolegle z uświęcaniem się przez sumienne wykonywanie obowiązków stanu. Tylko to się liczy, bo niedługo wieczność. O tym piszę ze znajomymi, o tym rozmawiamy w pubach, o tym piszę w mediach społecznościowych. Szukam filmów o tej tematyce. No i lubię sobie pomyśleć o tym w milczeniu. A do tego wszystkiego jeszcze dochodzi rzecz najważniejsza - moje życie modlitewne. No dzieje się dzieje, człowiek wieczorem pada zmęczony spać." 

Mój Drogi Czytelniku, co się stało z ludźmi, że z wielką powagą i zaangażowaniem traktują rzeczy błahe, a jedyne co ma znaczenie stało się tematem zupełnie niepopularnym?

Ktokolwiek nam miesza, robi to niestety skutecznie. 

SPRAWKI RANO ☕️🎧 11.07'24

Komentarze