W ostatnich dwóch rozprawkach pokazałem jak moderniści, wśród wielu, a nawet wszystkich pojęć katolickich, które próbują nam zakłamać, szczególnie upatrzyli sobie MIŁOSIERDZIE. Nacisk na miłosierdzie jest coraz większy, a jednocześnie zaprzestano jakiejkolwiek katechizacji na temat znaczenia Bożego Miłosierdzia oraz miłosierdzia ludzkiego. Zatem aby móc, zgodnie z obietnicą "błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" cieszyć się Bożym Miłosierdziem, musimy wiedzieć, co w ujęciu katolickim znaczy być miłosiernym. Wczoraj pisałem o pierwszym uczynku miłosierdzia względem duszy, czyli grzeszących napominać. Dziś przyjrzyjmy się drugiemu uczynkowi, czyli nieumiejętnych pouczać.
W tych czasach w Kościele katolickim sporo mówi się o dobroczynności. Mamy więc widzieć człowieka z jego biedą i zgodnie z nauczanym przez papieży powszechnym BRATERSTWEM, próbować zaradzić biedzie wszystkich ludzi. Jawnogrzeszników mamy miłować i zapewniać ich o Bożym Miłosierdziu. Pytanie czy nie jest to celowe - proszę wybaczyć - pranie mózgów katolików, tak aby uczynić ich coraz bardziej zdezorientowanymi? Choć ostrzegam przed używaniem cytatów z Pisma Świętego, zwłaszcza wyjętych z kontekstu całości Objawienia, do uzasadniania swoich tez, chcę przytoczyć dwa fragmenty, jedynie jako pożywkę do rozważań. Czy jawnogrzeszników mamy miłować oraz zapewniać o Bożym Miłosierdziu? 1 List św. Piotra, 2,17: Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się bójcie... Zestawmy to z dzisiejszym nauczaniem o miłości do wszystkich, szczególnie jawnogrzeszników i innowierców. Czy ze słów św. Piotra nie wynika, że mamy ich jedynie szanować, a miłować braci? Kim są bracia? To katolicy.
Natomiast św. Paweł, w 1 Liście do Tymoteusza, 1,19 pisze: Prawo nie dla sprawiedliwego jest przeznaczone, ale dla postępujących bezprawnie i dla niesfornych, bezbożnych i grzeszników, dla niegodziwych i światowców, dla ojcobójców i matkobójców, dla zabójców, dla rozpustników, dla mężczyzn współżyjących z sobą, dla handlarzy niewolnikami, kłamców, krzywoprzysięzców i (dla popełniających) cokolwiek innego, co jest sprzeczne ze zdrową nauką. Proszę zestawić powyższe zdanie ze współczesnym zapewnianiem jawnogrzesznika o Bożym Miłosierdziu. Czy św. Paweł nie napisał, że dla takich jest Prawo?
Wróćmy do uczynku miłosierdzia, czyli nieumiejętnych pouczać. Grzesznych, jak pisałem wczoraj, mamy napominać. Kim więc są nieumiejętni? To katolicy początkujący w służbie Bożej, którzy mogą nie wiedzieć co mają czynić. A - proszę mi wybaczyć śmiałość - takimi są wszyscy katolicy wychowani w obecnej, posoborowej wersji nauczania. Zanim się oburzysz, przyjmij proszę, że ja również do nich się zaliczam. Uczynkiem miłosierdzia względem nich jest udzielanie im pouczeń. Czy nie gotuje się w Tobie, mój Drogi Czytelniku, krew gdy słyszysz słowo pouczenie? To prawda, że tak zostaliśmy wychowani przez świat. "Nikt mnie pouczał nie będzie". A zatem "nikt mi tego uczynku miłosierdzia nie udzieli". Pytanie czy to... mądre? We współczesnym nauczaniu, jeżeli w ogóle, największy nacisk kładzie się na uczynki miłosierdzia wobec ciała. Głód. Pragnienie. Nagość. Słowiem: bieda.
Czy jednak odnoszące się do biedy duchowej uczynki miłosierdzia wobec duszy nie są wymienione wcześniej? Chcesz pomóc drugiemu katolikowi? Chcesz być dobroduszny? Stań się zdatnym do pouczania go, a zatem dania mu ogromnego daru, czyli Twojego czasu i energii, potrzebnych na poznanie jego nieumiejętności, poznanie problemu z jakim się mierzy, poznanie prawdziwej tradycyjnej katolickiej nauki na ten temat. Następnie omawiana wczoraj modlitwa za niego, wzbudzenie prawdziwej miłości, jaką jest kierowanie się wyłącznie dobrem nieumiejętnego (żadnej naszej racji, wyższości czy wręcz pogardy dla jego nieumiejętności) i na wreszcie rozmowa.
Jeżeli chcemy, mój Drogi Czytelniku, dostąpić Bożego Miłosierdzia, wpierw mamy czynić uczynki miłosierdzia, w tym drugi uczynek względem duszy, czyli nieumiejętnych pouczać. Życzę Tobie i sobie mądrości i odwagi.
Komentarze
Ale chyba bardziej ,,przyziemne'' rozumienie tego uczynku miłosierdzia też, choć z zachowaniem proporcji, nie powinno być unieważnione. Nie tylko - choć to na pewno najważniejsze - w znajomości Doktryny można być nieumiejętnym i nie tylko w tej dziedzinie nauczenie kogoś będzie uczynkiem miłosierdzia.