Witam,
jestem młodą i dość mocno utalentowaną osobą, w tym okresie mojego życia większe nakłady oraz na naukę i pracę zawodową mogą mieć duże przełożenie na karierę zawodową. Mam na myśli ciekawszą, bardziej satysfakcjonującą pracę i większe zarobki, a co za tym idzie większa wolność. Czy to w porządku, żeby w takim okresie życia priorytetyzować karierę, być może kosztem mniejszych nakładów na duchowość, czy to będzie złe i popadanie w światowość? Nie mam dużego doświadczenia w tradycji katolickej, dlatego proszę by śmiało mi radzić, nawet jeśli sami nie jesteście bardzo zaawansowani.
Komentarze
Super wpis! To już bardzo dobry znak, że zadajesz takie pytania na początku swojej drogi.
Z mojego doświadczenia wynika, że gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne znajduje się na właściwym. Naprawdę nie ma potrzeby poświęcać jednej sfery życia kosztem drugiej – szczególnie w kontekście powołania do życia rodzinnego (bo oczywiście, jeśli ktoś ma powołanie do życia zakonnego, zwłaszcza kontemplacyjnego, to sytuacja wygląda inaczej).
Piszę to jako osoba, która osiągnęła tzw. „światowy sukces” – ukończyłem trzy kierunki studiów, mam dobrą pracę itd. Dla mnie nauka i praca były formą modlitwy, poświęcenia dla Boga i rodziny, a także sposobem na kształtowanie charakteru. Nie wiem, jak to wygląda u Ciebie, ale dla mnie nauka kilkuset stron ciężkich, akademickich podręczników była niemałym wyrzeczeniem i wysiłkiem – właśnie taki trud mogłem ofiarować Bogu.
Zauważyłem też (przynajmniej w moim przypadku), że gdy naprawdę staramy się pełnić wolę Bożą i słuchać Jego słowa, Bóg sam daje nam to, czego potrzebujemy. Choć ukończyłem studia w dobrze płatnym zawodzie i osiągam w nim bardzo wysokie dochody, większość pieniędzy, które zarobiłem w życiu, nie pochodziła z pracy, lecz z zupełnie niespodziewanych źródeł, w których mój wysiłek był znikomy – a czasem żaden.
Ucz się i pracuj rzetelnie – na miarę umiejętności, które Bóg Ci dał – ale rób to „na luzie”, pokładając całą swoją nadzieję wyłącznie w Bogu. Każdy wysiłek i trud ofiaruj u stóp Jego krzyża. Nie oczekuj niczego poza trudem, a Bóg pochyli się nad Tobą i da Ci więcej, niż kiedykolwiek marzyłeś – jeśli tylko to będzie dla Ciebie dobre.
Zalecam też ostrożność w kwestii kariery i zarabiania pieniędzy – to potrafi bardzo wciągać i niespostrzeżenie zająć miejsce, które powinno należeć do Boga. Warto dbać o duchową „higienę” – przez codzienna modlitwe (tak, mozna studiowac, pracowac na pelen etat I miec czas na caly Rozaniec kazdego dnia) oraz poprzez narzucenie sobie prostego, skromnego stylu życia. Ja sam mam kilka zasad, które pomagają mi nie „odlecieć”. Na przykład: nigdy nie wydam na samochód więcej niż jedno moje miesięczne wynagrodzenie netto; nie wykupuję żadnych subskrypcji dla przyjemności; nie piję alkoholu – poza niedzielami itd.
Oczywiście każdy powinien mieć swoje własne zasady, dostosowane do swoich słabości.
Dzięki, za odpowiedź
Sam borykam się z podobnymi problemami (choć nie jestem już młody), ale jedno mogę na pewno powiedzieć: to nie jest pytanie, na które można sobie odpowiedzieć raz. To jest pytanie, na które trzeba sobie opowiadać codziennie. Co jakiś czas robić rachunek sumienia i patrzeć: w którą stronę idzie moje życie? czy nie wylewam dziecka z kąpielą? na co poświęcam najwięcej czasu? co tu trzeba poprawić? itd. itd.
Dzięki za odpowiedź
Bardzo dobre pytanie :) - wielu je sobie zadaje przed wyborem szkoły, pracy, studiów, małżonka i myślę że to jest właśnie najważniejsze żeby samemu wykoncypować po namyśle jak trzeba się w tym świecie fizycznym zachować.
Co do nakładu na duchowość to uważam że koszt jest znikomy - do tego każdy choćby najmniejszy nakład i czasu i materii zwraca się dwukrotnie więc nie jest potrzebna dwudziesta piąta godzina :) osobiście myślę że bardzo wiele czasu można zaoszczędzić w reszcie spraw właśnie dzięki duchowości.
Dzięki za odpowiedź
Zapomniałem że pytanie dotyczy też kredytów - to też bardzo ważny temat - warto kupować rzeczy które spełniają wymagania, są dobre, zapewniają temu kto je wytwarza godny zarobek i nie czynią nas niewolnikami - rozumne poszukiwanie może odnaleźć takie produkty. Osobiście staram się nie wybierać produktów w których wiem że ponad 50% idzie dla pośredników albo np. znacząca część idzie do społeczności na których rozwoju niespecjalnie mi zależy - lecz muszę się też poruszać w zakresie tego co mam dostępne na rynku... :(
Ważny temat to też pieniądze same w sobie - czy też raczej waluta - w 2008 roku, po kryzysie gospodarczym wypłynęło wiele niedostrzeganych wcześniej opracowań nt banków. Przytoczę kilka kwestii wartych rozważenia:
- historycznie monety były bite przez władców albo obiecano ich wybijanie na żołd tylko w celu poboru do armii - bo jeszcze 100-200 lat temu pobór nie był obowiazkowy a ludzie zgłaszali się tam żeby zarobić albo dostać jakieś ziemie - później w razie wygranej "wojny" pojmani szli pracować w kopalniach srebra by wybijać te monety, handel niewolników a jeśli przegrali... to zołnierzom i tak nie trzeba było wypłacać...
- nigdy nie było tak aby kilka nacji miało wspólną walutę... - zawsze każdy naród, lokalny ośrodek społeczny pracy miał własne monety do wymiany dóbr i płącenia podatków
- podatki - w czasach kiedy waluta już nie była robiona z wartościowych kruszców - nadawały wartość walucie/pieniądzom - dzięki temu że ktoś musiał dostarczyć podatek w walucie lokalnej to niejawnie jego praca na rzecz tego podatku nadawała wartości tym nic nie wartej walucie, papierom typu "fiat"
Dlatego dopóki nasza prawdziwa waluta tzw. Talenty może być rozwijana, i możemy w nią inwestować to warto to robić i rozwijać - tak długo jak nie musimy od talentów płacić podatku, nasze własne talenty nie są objęte licencjami i nie musimy spłacać podatków za nasz własny wykorzystany czas :)
czytam to pytanie kilka razy i nie widzę tam pytania o kredyt...
To prawda - to słowo tam nie występuje - ale jeśli więcej zarabiamy to pewnie nie po to żeby z dnia na dzień wydać tylko żeby coś z tego zostało na większe potrzeby, magazynowało majątek.
Niestety w tym czasie - za sprawą kredytów - aby cokolwiek cenniejszego zdobyć, zainwestować w duże przedsięwzięcie to nie wystarczy dobrze zarabiać i odczekać 5 lat a niestety trzeba wybrać kredyt. Wydaje mi się że ktoś poruszył też w komentarzu kwestię kredytu, stąd ten mój dopisek :)