Czy piekło może być puste?

Zaciekawiony niegdysiejszym nagraniem na kanale Audioteka Apologetyczna na YT, zastanawiałem się nad sensem modlitwy o nawrócenie zmarłej osoby.  Swoje rozważania opieram na 3 filarach:
- Bóg jest panem czasu, 
- modlitwa za dusze zawsze ma sens i jest wysłuchana, 
- nawrócenie jest Bożą Łaską. 
Biorąc wszystkie 3 pod uwagę, nie sposób nie nabrać przekonania, że każda modlitwa o nawrócenie, nawet dawno po śmierci danej osoby, ma sens. Czas co prawda ogranicza człowieka, ale nie Boga, więc dopóki istnieje czas, dusza ludzka może mieć nadzieję na ofiarę modlitwy żyjącego człowieka. A taka ofiara może mieć moc wyjednania u Boga łaski nawrócenia. 
Proszę mnie jednak wyprowadzić z błędu. Być może modlitwa o nawrócenie zmarłej osoby jest świętokradcza, lub podszyta pychą. Może jest marnowaniem cennego zasobu na coś, co już zostało zamknięte. 
Czy jednak w chwili śmierci człowiek nie zrzuca kajdanów czasu i od tej chwili, do chwili sądu szczegółowego, na którym zapada ostateczny wyrok, upływa na ziemi "milion lat"?  Czy ja, który się nawróciłem i nawracam, mogę tę łaskę zawdzięczać gorliwej modlitwie mojego praprawnuka? 

Komentarze