Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Zainspirowała mnie dzisiejsza rozprawka dotycząca tematu "prawdy" i sławnego już listu 16. Moje zdanie nie ma większego znaczenia. Jednak te parę słów napiszę po odłuchaniu kilku okołosprawkowych audycji na YouTube.
"Cóż to jest prawda?"
Nasz Pan powiedział: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie".
Skoro nasz Pan Jezus Chrystus jest prawdą to nasze życie musimy uzależniać od trwania w prawdzie i tylko w prawdzie, czyli przy naszym Panu Jezusie Chrystusie. Prawdę możemy poznać dzięki Kościołowi, który nasz Pan pozostawił nam tutaj na ziemskim padole. Prawda jest tylko jedna. Nasze stanowisko musi być wszędzie zgodne z nauczaniem Kościoła i przy jasnej deklaracji "tak tak nie nie". Dla dobra nieśmiertelnej duszy. Jeżeli ktoś mija się z prawdą nieświadomie to jeszcze pół biedy. Jeśli ktoś nadwyręża prawdę przy podejmowaniu ekstremalnie trudnych decyzji z jakimiś straszliwymi konwekwencjami dla innych to też inna sprawa.
Co innego jeśli mijamy się z prawdą w pełni świadomie i nie chcemy uporczywie zejść z tej ścieżki. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że tak jest w przypadku sygnatariuszy listu 16. Ja też nie potrafię o tym zapomnieć. Ogólnie jestem pamiętliwy i bardzo wymagający wobec osób publicznych. Jedna większa wpadka i mam już klina, żeby do takich osób podchodzić z ostrożnością lub w ogóle nie marnować na nich czasu.
Teraz taki pan Warzecha wydaje swoją książke, pan Cenckiewicz przymierzany jest na szefa BBN. Cóż z tego? Ciąży na nich ten nieszczęsny list 16 i mam o tym tak po prostu zapomnieć jak gdyby nigdy nic? "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli". Ja nie potrafię poważnie podchodzić do ludzi, którzy trwają w fałszu. Oczywiście daję im szansę, ale w tej sytuacji nie mogą być dla mnie jakimiś szczególnymi autorytetami.
Odłuchałem też audycję na temat polityki na kanale "Szkoły Akwinaty". Pan Dawid mimo, że mówił najmniej to powiedział to co trzeba było powiedzieć. To był konkret, który moj męski łeb chce usłyszeć, a nie jakaś tam ogólnikowa pogadanka. Trzeba o tym mówić: Tak bardzo dziś brakuje prawdziwego i silnego głosu Kościoła tam gdzie jest potrzebny! Dużo łatwiej jest ogólnikowo mówić o tym, że ostrożnie z tą polityką bla bla bla. Oczywiście ja tego też nie bagatelizuję. Wiadomo co w życiu katolika musi stać na pierwszym miejscu. Nie oznacza to jednak, że można usprawiedliwiać postawy bierne, konformistyczne lub zwyczajnie w świecie tchórzliwe. Dziś tak bardzo wszędzie brakuje odwagi i brania odpowiedzialności za siebie i za innych...
Wspomnę o takim całkiem niedawnym przykładzie:
Mowa też była potem o ekskomunice dla polskich polityków, którzy popierali liberalizację dostępu do aborcji. Wystarczyłoby bardziej stanowcze stanowisko Kościoła i wiele "farbowanych" lisów by pękło. Popierasz aborcję? Cyk - ekskomunika, niech wszyscy wiedzą, że to wbrew prawdzie. Który człowiek uznający się za katolika by się ostał przy swoich aborcyjnych zapędach? Czy taka eskomunika nie byłaby słuszna? A tak hulaj dusza, piekła nie ma. Róbta co chceta.
Czemu nie widać tych odważnych hierarchów, którzy by postawili sprawę jasno? Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Nie wchodźmy w to dalej.
Wspomnę też przy okazji o Pani Mandreli. Uważam, że słusznie zauważyła niefortunne stwierdzenie na wiecu Grzegorza Brauna, że jest on "drogą, prawdą i daje nam życie". W pełni to popieram. To były bardzo niestostowne słowa. Uważam jednak, że w swoich pozostałych działaniach okołopolitycznych chyba trochę pobłądziła i warto zejść z tej ścieżki. Zwłaszcza, że ma się tak wspaniały dorobek w innych kwestiach. To jednak tylko moja nic nie znacząca opinia.
Pan Dawid wspomniał w wywiadzie na kanale "Szkoły Akwinaty", że aby rozmawiać o polityce trzeba mieć wiedzę. Kto jej nie ma podchodzi do tego od razu emocjonalnie. Dlatego czasami nie warto w ogóle nawet podchodzić do rozmowy. Jakżeż to mądre słowa. Identycznie jest przecież w kwestiach modernizmu i okołosoborowych.
Teraz przejdę do wczorajszego programu "Wielka Polska katolicka". Ja uwielbiam takie programy, serio. Czysta prawda wyłożona jak kawa na ławę na temat rzeczy o których wielu nie ma odwagi w przestrzeni publicznej nawet pisnąć. Tylko niestety to ogromne ryzyko. Poruszenie w jednym filmie tak wielu palących kwestii to wielki akt odwagi. Bogu niech będą dzięki za tę odwagę. Bestia jednak nie śpi i obawiam się, że prędzej czy później będą tego konsekwencje. W ogóle to wielce prawdopodobne, że jesteśmy o krok od ery przeogromnej cenzury i blokowania wolności słowa. Obym się mylił. Jestem przekonany, że ekipa Sprawek o tym wie i jeśli nie daj Bóg bestia da o sobie znać to chociaż powiedzcie na której szalupie ratunkowej Was potem szukać. Bogu niech będą dzięki, że jesteście i nie schodźcie z tej drogi! Wielu Wasz trud i trwanie w prawdzie naprawdę docenia. Zmieniacie na lepsze życie wielu Polaków.
W tym miejscu chyba będę kończył.
Trwajmy w prawdzie, w każdym aspekcie swojego życia. Wszędzie szukajmy naszego Zbawiciela. Odnajdźmy i zanurzmy się Mszy Wszech Czasów i Tradycji. Wreszcie oddajmy się pod opiekę Najświętszej Maryi Panny. Pod Jej płaszczem nic nam nie grozi.
Z Panem Bogiem
Komentarze
Jeszcze 2 rzeczy:
1. Pan Dawid wspominał o bierzmowaniu udzielonym przez biskupa Fellaya. Ja też miałem okazję zobaczyć biskupa, ale w innej sytuacji. W Warszawie członkowie Bractwa zbierają się i dzień rozpoczynają od modlitwy. Potem rozchodzą się do swoich obowiązków. Do tej modlitwy dołączają niektórzy wierni.
Może jestem dziwny, ale kiedy zdarza mi się dojechać zbyt wcześnie na mszę o 5.40 i widzę tam samotnego przeora, który już na kolanach modli się i przygotowuje do Mszy Świętej to serce mi płonie.
To samo odczucie miałem, kiedy zobaczyłem o poranku biskupa Fellaya pomiędzy resztą członków Bractwa i wiernych. Niczym się nie wyróżniał, nie miał specjalnego miejsca w pierwszym rzędzie. Modlił się ze wszystkimi jak gdyby nigdy nic. Przecież piastuje tak ważne stanowisko. Niech mi ktoś potem powie, że w tym niedobrym Bractwie to mają się za jakiś lepszych...
2. Jeszcze w ramach uzupełnienia okołopolitycznie. Wczoraj miała miejsce kolejna akcja Grzegorza Brauna. W kraju znowu wrze i z pewnością będą próbowali przyspieszyć jego oskarżenie i skazanie, bo dzięki niemu ludzie już za szybko otwierają oczy na wiele spraw.
Na jednym filmie widać jak w tle akcji idzie wycieczka szkolna, która z pewnością widziała tę gorszącą wystawę. Wystawę, którą przecież legitymizuje sejm Rzeczypospolitej, bo wystawia ją w swoich korytarzach.
Niektórzy politycy wcześniej "bohatersko" zdawali relacje na facebooku, że znowu wraca ideologia RTV i AGD. Tylko oczywiście żaden nie miał odwagi coś z tym zrobić.
Jeden miał odwage. Takiej odwagi i odpowiedzialności nam właśnie trzeba. Wtedy może jeszcze kiedyś odzyskamy Wielką Polskę katolicką.
Pozdrawiam
https://youtu.be/eMxzkMzTllY?si=yx1OxUY8TU7-8q34
Dziękuję w wolnej chwili obejrzę.
W temacie warto też obejrzeć świetny wykład redaktora Lisickiego:
https://www.youtube.com/watch?v=f-hlq3Y5y0s&t=3s
Znam, słuchałem i też polecam.
Myślę, że w naszym środowisku ciężko się zaskoczyć.
Wykład na temat prawdy
Wymienione wyżej punkty oczywiście mogą być bardzo przydatne. Prawa jest tylko jedna, więc siłą rzeczy w każdej poważniej dyskusji trzeba ustalić czym ta prawda jest.
Z mojego doświadczenia dużo bezpieczniej jest założyć, że nie pozjadało się wszystkich rozumów. Tak też zalecane jest w mądrych książkach jak "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza a Kempisa czy "Walce duchowej" Warzyńca Scupoli. Pokora i uzależnienie swoich działań od Woli Bożej to absolutna podstawa podstaw. Z kolei pycha to bardzo poważny przeciwnik i wielu nawet nie wie, że w niej tkwi po uszy.
Poza tym w każdej rozmowie w której próbujemy dochodzić do prawdy należy się kierować przede wszystkim miłością do bliźniego i jego korzyścią. Emocje na bok. Tu nie chodzi o to, żeby prawdę wbić na siłę pałką z gwoździami. W jednym przypadkach może nam się uda coś zdziałać, ale w innych nawet dobrze nie zaczniemy a już będzie porażka.
Na górze mamy 2 sprzeczne ze sobą tezy:
1. Współżycie seksualne jest dopuszczalne tylko w związku sakramentalnym i w celu spłodzenia potomstwa.
2. Współżycie w małżeństwach niesakramentalnych też grzechem nie jest. Seks służy nie tylko prokreacji.
Która jest prawdziwa? Czym się kierować, żeby tę prawdę odkryć? Przecież prawda jest tylko jedna.
Analizując całe nauczanie Kościoła, istotę sakramentu Małżeństwa i pytając pierwszego lepszego kapłana FSSPX oczywiście opowiemy się za tezą nr 1. Można też sobie puścić wspaniałe wykłady na ten temat ks. Szydłowskiego.
Nic nie stoi też na przeszkodzie, żeby ktoś wybrał tezę drugą. Ma przecież wolną wolę. Pytanie czym kieruje się przy tym wyborze.
Lich. Odnośnie rozprawki na końcu sprawek. Zachęcam do zrobienia szybkiego testu z prawdy. Jest robiony na szybko. Jak ktoś miałby ochotę może go rozwinąć.
1. Jeden plus jeden równa się dwa.
2. Są tylko dwie płcie.
3. Jest jeden Bóg w trójcy jedyny.
4. Łaska Boże jest do zbawienia koniecznie potrzebna.
5. Pan Jezus jest drogą prawdą i życiem.
6. Jeśli w czasie śmierci masz jeden grzech śmiertelny twoja dusza zostanie potępiona. (Nie ma znaczenia ze przez całe życie starałeś się żyć zgodnie z dekalogiem.)
7. Współżycie seksualne jest dopuszczalne tylko w związku sakramentalnym i w celu spłodzenia potomstwa.
Ad. 7. Czy zatem współżycie w dni niepłodne albo po menopauzie jest ,,niedopuszczalne''? No, chyba jednak nie. Byle było zgodne z naturą i - oczywiście - między małżonkami.
Oczywiście Pan to słusznie doprecyzowuje. Można by brnąć w to dalej i zastanawiać się jak traktować to współżycie małżeńskie celowo wyłącznie w dni niepłodne.
Wydaje się jednak, że podstawowym problemem w temacie jest współżycie bez sakramentu i unikanie potomstwa. Dzięki nieocenionym "zasługom" posoborowych nauk wszystko stanęło na głowie.
Pozdrawiam
7. Współżycie w małżeństwach niesakramentalnych też grzechem nie jest. Seks służy nie tylko prokreacji.