Szwajcarska lewicowa i muzułmańska aktywistka Partii Zielonych, pani Sanija Ameti, pochwaliła się w mediach społecznościowych swoimi najnowszymi „osiągnięciami”.
Pani Ameti, która – jak twierdzi – hobbystycznie trenuje strzelectwo, opublikowała na swojej relacji w serwisie Instagram zdjęcie z wizerunkiem Najświętszej Maryi Panny i Dzieciątka Jezus, które posłużyło jej za tarczę.
Na opublikowanym materiale widać aktywistkę mierzącą z pistoletu do obrazu Pana Jezusa i Jego Matki, wielokrotnie przebitego pociskami pistoletu.
Sprawą zainteresowały się media, które zapytały panią Ameti o przyczyny jej zachowania. Polityk natychmiast usunęła zdjęcie ze swojego profilu i przeprosiła „tych, których zraniła swoim postem”.
Usprawiedliwiając się kobieta stwierdziła, że:
"potrzebny był jej charakterystyczny i dobrze widoczny obiekt, a święty obraz był jedynym, który miała pod ręką."
W poniedziałek, 9 września, polityk zrezygnowała z przewodzenia okręgowej komórce Partii Zielonych w Zurychu.
Komentarze
Z pewnością ta pani miała akurat ,,przypadkiem'' przy sobie święty obraz niewyznawanej przez siebie religii. I akurat nic innego, do czego można by postrzelać. Parafrazując powiedzenie Pana Dawida, gdyby to nie było straszne, to byłoby komiczne.
Na te wszystkie niedorzeczne zajścia ja też patrzę z punktu widzenia rozumu (w miarę możliwości) czyli jeśli to zrobiła świadomie to po co oni to robią - czy ona chciała sobie przygruchać nowych zradykalizowanych wyznawców, czy ktoś inny zrobił z niej ładunek próbny żeby sprawdzić jak odpowiedzą media, jak to się będzie "niosło", "gotowanie żaby" - czy sąsiedzi szwajcarscy jej zrobią kipisz, będą zagadywać po co tak, wydaje mi się że tam ludzie nie są anonimowi i sąsiedzi interesują się tym co się dzieje - ale może to tylko na prowincji tak jest a nie w miastach?