Kościół katolicki i prawo Boże a NPR

10.05.2025
Szczęść Boże, pytanie do wszystkich użytkowników platformy Sprawek, jednak w szczególności do księży oraz małżeństw. Jakie jest oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego wobec naturalnego planowania rodziny (NPR)? Czy jego stosowanie — szczególnie wtedy, gdy małżonkowie podejmują współżycie w okresach niepłodnych, świadomie minimalizując możliwość poczęcia dziecka — jest zgodne z nauczaniem Kościoła i prawem Bożym?

Czy akt małżeński, podejmowany w okresie niepłodnym, z intencją jednoczenia się, a niekoniecznie z pragnieniem poczęcia dziecka, jest moralnie dopuszczalny? Jeśli tak — w jakich warunkach? A jeśli nie — to dlaczego? Zakładamy, że rodzina jako taka nie zamyka się na życie i chce mieć i wychowywać dzieci. 

W związku z tym:

Czy Kościół uznaje akt małżeński za równie ważny pod względem jednoczącym, co prokreacyjnym?

Gdzie przebiega granica moralnej dopuszczalności świadomego planowania współżycia tylko w okresach niepłodnych?

Czy unikanie poczęcia — bez całkowitego zamknięcia się na życie — ale przy maksymalnym ograniczaniu jego możliwości, może być traktowane jako manipulacja, a tym samym grzech?

Ponieważ Kościół rzadko mówi o tych praktycznych aspektach wprost, zależy mi na jasnym zrozumieniu, czy takie podejście do NPR (czyli np. stałe korzystanie z okresów niepłodnych z powodu trudnej sytuacji życiowej albo okazywania sobie zwyczajnej miłości i jedności małżeńskiej) może być uznane za moralnie właściwe i zgodne z nauką Kościoła. O tych metodach wspominał już papież Pius XI oraz Pius XII jednak te wypowiedzi są krókie, nieprecyzyjne i ciężko w nich znaleźć prawdziwe postrzeganie aktu małżeńskiego. Jeśli ktoś z Państwa posiada materiały bądź zna książki, w których można poznać i dowiedzieć sie coś więcej o tym, jak na prawdę powinno wyglądać małżeństwo i wszystko co z nim związane, to byłbym wdzięczny za podesłanie mi linków do takich cennych źródeł
Ciężko mi uwierzyć, że w wielu katolickich rodzinach jest to powszechna praktyka, jednak w ruchach takich jak domowy kościół zachęca się (nie wiem czy robią to księża, oby nie) do stosunków jak najczęściej w dni niepłodne i jest to tłumaczone "otwartością na życie" przy praktycznie zerowych szansach poczęcia oraz jednością małżeńską. Bóg zapłać za odpowiedzi

Komentarze