Zacznijmy od samego Trumpa, który nie jest osobą mocno religijną,
a jednak napisał, że ocalił go Bóg, nikt inny: „It was God alone…”. - https://dorzeczy.pl/opinie/613830/cejrowski-bog.html
Otóż co to jest cud? Cud to religijne
określenie zjawiska lub zdarzenia, którego nie da się racjonalnie
wyjaśnić przez odwołanie do przyczyn naturalnych, a które będąc
niepojętym i niewyjaśnionym przez znane człowiekowi prawa natury,
uważane bywa za wyraz ingerencji Boga lub sił nadprzyrodzonych. To co wydarzyło się z Trumpem nie spełnia żadnej definicji cudu, chyba, że w sensie przenośnym. W sensie ścisłym nie może być mowy o cudzie. Z jednej strony lewactwo w USA dostało demonicznego szału, że zamach się nie udał, ale prawa strona ma się nie lepiej. Zaczyna bredzić duby smalone o "Boskim ocaleniu Trumpa". To i podobne brednie wypisywał Goebbels, jak akurat jakieś wydarzenie sprzyjało NSDAP. Być może analogia idzie za daleko, ale poziom argumentacji jest podobny. Już pomijam fakt, że nie wiem o jakiego Boga chodzi Trumpowi, nie wiem w co ten człowiek wierzy i nie interesuje mnie to.
Dla mnie i piszę to otwarcie Trump jest bandytą, który:
1. Dokonał skrytobójstwa na irańskim generale (definicja skrytobójstwa z SJP: morderstwo dokonane z ukrycia, podstępnie).
2. Przeniósł bezprawnie ambasadę USA z Tel Awiwu do Jerozolimy.
3. Podpisał barbarzyńską ustawę 447.
4. Nie prowadzi i nie prowadził się przyzwoicie ani w znaczeniu katolickim, ani nawet ludzkim.
5. Obecnie spotyka się z kryminalistą Netanjahu, za którym jest list gończy MTK i to z brakiem dostępu mediów do jakichkolwiek informacji na temat spotkania.
Uważam, że prawica, a bardziej szczegółowo katolicy sami kopią sobie grób, przez popieranie Trumpa i ma to ogromne znaczenie, argumenty typu: i tak nie mamy żadnego wpływu, od osób, które głoszą Ody na cześć Trumpa, jest doprawdy hipokryzją. Ten człowiek wywoła armagedon na całym świecie, nie tylko na Bliskim Wschodzie.
Komentarze
Ad. 1) Bezapelacyjnie tak.
Ad 2) W punkt. Jako usłużny kabalista.
Ad 3) Bo jest narzędziem w ręku neokonserwatywnego żydostwa
Ad 4) Okoliczności powszechnie znane. Są pewne podobieństwa z Martą Kaczyńską ;-)
Ad 5) Nie tylko obecnie. Stale. Nie może być inaczej skoro jego zięciem jest Jared Kuschner od Chabad Lubawicz. Trump to GIGANTYCZNE zwiedzenie. O tyle łatwe, że gdy ludziom mainstream stawia przed oczyma jakąś alternatywę, to koniecznie muszą się opowiedzieć po którejś stronie. Tymczasem gdy kreują wybór Biden czy Trump, Trump (USA) czy Putin (Rosja), Zachód czy BRICS, Tusk czy Kaczyński - to są wszystko fałszywe alternatywy,
Zacznijmy od tego, że felieton (moim zdaniem znakomity) p. Cejrowskiego nie jest o Trumpie! Jest o tym, że w USA dyskutowanie o Bogu i jego wpływie na nasze życie - indywidualne i społeczne - jest czymś NORMALNYM, a my daliśmy sobie to odebrać. I to jest ważne i ciekawe spostrzeżenie.
A co się tyczy Donalda Trumpa, to moim zdaniem:
1) Jeśli mamy do wyboru zjeść arszenik albo zjeść potrawę wyjątkowo niesmaczną to nie jest to żaden ,,pozorny wybór'', tylko wybór bardzo ważny - choć może wolelibyśmy, by było jakieś trzecie rozwiązanie.
2) Trump nie jest święty - to bez wątpienia! - ale ewoluuje w dobrym kierunku. I to jest ważne.
PS. Ambasadę przeniósł oczywiście do Jerozolimy, a nie do ,,Izraela''. Proszę poprawić, bo zabawnie to wygląda.
Może Pan (na podstawie rzeczy, które oficjalnie wiemy na temat Donalda Trumpa) rozszerzyć myśl "ewoluuje w dobrym kierunku"?
Wie Pan, nie robię badań naukowych w tej dziedzinie, ale choćby to, że kilkanaście-dwadzieścia lat temu przyjaźnił się z pp. Clintonami i raczej był częścią tego środowiska, a potem coraz bardziej był z nim skonfliktowany. Także to dzięki niemu w Stanach znacznie ograniczono aborcję. Wydaje mi się też, że coraz częściej wspomina o Bogu w swoich wypowiedziach. Pewnie, że chciałoby się więcej, ale dla mnie jest to może i powolna, ale ewolucja w dobrym kierunku.
Piszesz mocno emocjonalnie. A ja uważam, że jeśli Bóg uznał, że Trump ma być narzędziem w Jego ręku, to mógł go uratować. I żadna ludzka komisja nie dojdzie do tego, że to boska interwencja w tym skręceniu głowy na milisekundę przed strzałem. Trump miał niesamowite szczęście, strażak za nim już mniej. Naszą rolą jest podtrzymywać przyszłego prezydenta USA w tym przekonaniu, że to Bóg go ocalił, bo dzięki temu będzie miał silne poczucie, że ma spełnić ważną rolę w jakimś boskim planie. Niech więc od tej pory dużo się modli i prosi o natchnienia Ducha Świętego przy podejmowaniu decyzji. A najlepiej Duch Święty prowadzi człowieka, który jest w stanie łaski uświęcającej. Do tego trzeba Trumpa namawiać.