Do książki "Kształcenie Charakteru" o. Pirożyńskiego którą niedawno polecaliśmy na naszym kanale chcę dziś dołączyć pewną radę, którą być może, mój Drogi Czytelniku, uznasz za cenną. Kiedyś bardzo interesowałem się tzw. rozwojem osobistym. Rozwój osobisty, gdy podchodzi się do niego od złej strony i w złym celu, może stanowić zagrożenie duchowe, natomiast przy właściwym ustawieniu motywacji i celów, wszelka praca nad tzw. naprawianiem naszego życia staje się dla nas pożytkiem, a zamiast rozwojem osobistym nazywa się ją kształtowaniem cnót.
Dziś pewna rada, pewna obserwacja, której przez lata dokonałem u siebie. Otóż w pracy nad sobą i swoim życiem najważniejszą - w cudzysłowie - techniką jest przyjęcie właściwej perspektywy czasowej. Wielokrotnie w życiu popełniałem dwa błędy w podejściu do wysiłków oraz efektów. Postanowienia odnośnie wysiłków rozciągałem w czasie na swoją przyszłość. W tym tygodniu, w tym miesiącu, w tym roku w tym życiu będę robił tak a tak i nie robił tak a tak. Natomiast efekty badał będę dziś. Czy dziś podjęta praca przyniosła poprawę? Nie? To ja mam się teraz męczyć w tym tygodniu, w tym miesiącu, w tym roku, w tym życiu jak dziś nie ma poprawy? Kogo by to nie zniechęciło?
I wniosek, który udało mi się sformułować po tych latach przeróżnych prób jest taki, że trzeba odwrócić tę perspektywę. Wysiłek mam podjąć DZIŚ. Cokolwiek sobie zakładam - od rzucenia palenia przez walkę z wadą główną po postanowienie poprawy w którejś cnocie, muszę cały wysiłek skoncentrować na dziś. Muszę toczyć tę swoją walkę do położenia się spać. Jutro jest dla mnie dzisiejszego pewną abstrakcyjną koncepcją. Może służyć do zaplanowania czegoś, ale nie do podjęcia jakiejkolwiek pracy, bo nie mam nigdy dostępu do JUTRO. Mam tylko dziś. Jutro, za tydzień, za rok to są terminy, które zostaną mi dane, jeżeli Pan Bóg pozwoli, dopiero gdy przyjdzie czas, że zamieni się w moje dziś. Cokolwiek więc postanawiam, muszę poradzić sobie z tym jedynie dziś.
Natomiast efekty? O tych raczej warto myśleć w kategorii JUTRO. Rozum nakazuje wierzyć, że one przyjdą, ale nie może on wiedzieć, kiedy konkretnie. Pewnego dnia, gdy stanie się on moim dziś, zobaczę, że są i pozostanie wyrazić Panu Bogu wdzięczność. Ale oczekiwać ich DZIŚ to strata energii, którą lepiej poświęcić na to swoje postanowienie od tej chwili do położenia się spać DZIŚ. Będę bardziej uprzejmy dla bliźniego. Kiedy? Dziś. Będę cierpliwy. Kiedy? Dziś. Gdy pomyśli się o jutrze, energii może nie starczyć... ale czy nie dość ma dzień swojej biedy? Z wielu formułowanych przez lata wniosków, ten uważam za najważniejszy.
Napisz proszę mój Drogi Czytelniku, czy interesuje Cię tematyka katolickiego "rozwoju osobistego", czyli kształtowania cnót i czy chciałbyś, żebym od czasu do czasu podzielił się innymi swoimi spostrzeżeniami w tej materii.
Komentarze
Jak najbardziej ten temat powinien interesować każdego katolika, także Dawidzie myślę, że warto ten wątek poruszać częściej.
Koniecznie!
Tę prawdę przepięknie ujęła św. Tereska od Dzieciątka Jezus;
"Me życie jest cieniem, me życie jest chwilką,
co ciągle ucieka i ginie.
By kochać Cię Panie, tę chwilkę mam tylko.
Ten dzień dzisiejszy jedynie!".........
Osobiście cały ten wiersz włączyłam do porannej modlitwy. Polecam.
Prosimy o więcej!
Ciekaw byłbym także opinii p. Dawida o klasycznych książkach z dziedziny rozwoju osobistego, jak ,,7 nawyków skutecznego działania'' S. Coveya, czy ,,Esencjalista'' Grega McKeowna. Moim zdaniem znakomite, ale - właśnie! - nie jestem pewien, czy jakiejś ,,miny'' nie przegapiam...