W Szczecinie jest jeszcze kościół rektoralny pw. św. Józefa, z codzienną tradycyjną Mszą, poza tym jest jeszcze taka miejscowość Święte koło Stargardu, gdzie również są Msze choć niekoniecznie codziennie.
Dobrze by było dodać przedrostek "O." przy nazwisku, bo jednak jest to duchowny.
Jednak odnoszę wrażenie, że ta niechęć wśród duchowieństwa jest mniejsza niż dawniej.
"Akcja z gaśnicą, przerywanie minuty ciszy, to wszystko są happeningi, których raczej nie warto komentować." Akcję z gaśnicą warto komentować. O ile nie mam zdania na ten temat, to ta akcja mogła przynieść dobry skutek: część ludzi mogła się dowiedzieć, że takie coś w Sejmie w ogóle się odbywa. Przy okazji, to z punktu widzenia katolickiego takie obrzędy nie mają prawa się odbywać w Sejmie. No i też jest pytanie, czy gdyby nie ta akcja np. kandydat na prezydenta byłby w ogóle pytany o kwestię Chanukiji (na szczęście zapowiedział, że nie będzie tej tradycji kontynuował, oby się tego trzymał).
Nie powiedziałbym, że media grzmiały o "zagrożeniu" ze strony Nawrockiego tylko dlatego, że jest kibicem Lechii Gdańsk, przecież Donald Tusk też był (może dalej jest?) ich kibicem. Wydaje mi się, że bardziej chodziło tutaj o branie udziału w ustawce, co nawet z katolickiego punktu widzenia zbytnio chwalebne nie jest. Co do kibiców zasadniczo się zgadzam, choć ich na meczach bywają wulgarni w słowach wobec innych, no i mimo wszystko jak się jedzie np. do Krakowa lepiej nie chodzić po mieście w koszulce Legii, także to środowisko jest trochę bardziej złożone.
Można zapoznać się tekstem i tłumaczeniem tekstu przez ks. Mateusza Szewczyka: https://x.com/pater_matthaeus/status/1940710371075273103
Może pomodlić się do św. Moniki? Ona przez lata modliła się o nawrócenie syna oraz męża i się udało, syn nawet został świętym i doktorem Kościoła.
O. Lefebvre'a (nie mylić z arcybiskupem), tylko on jest z 1949 roku, czyli z przed przemian z 1955 roku.
Czymś chwalebnym jest wykonywanie poleceń przełożonego w zakonie z samego posłuszeństwa.
Przede wszystkim warto pamiętać, że czyściec jest bardzo nieprzyjemnym miejscem. Modląc się za zmarłych, którzy tam są przynosimy im ulgę w strasznym, w zasadzie trudno na ziemi do wyobrażenia, cierpieniu. Warto od czasu do czasu, w ramach możliwości pójść na cmentarz, zapalić poświęconą świecę i się pomodlić.
W Polsce to święto jest przeniesione na niedzielę, czyli dzisiaj nie ma obowiązku uczestnictwa we Mszy.
Jak dla mnie, to i tak pod pewnymi względami jest w Polsce lepiej niż 20-30 lat: o wiele łatwiejszy dostęp do Mszy czy do odpowiedniej literatury czy chociażby kazań.
Jak dla mnie, mogłoby nie być wyborów, średnio mi się chce na nie chodzić.
W tygodniu chodzę spać około 20, żeby wypocząć.
Niejednoznaczną mam opinię na temat działalności. Na pewno, co mi się u niego podoba, to podejście do Najświętszego Sakramentu, co widać było, komentować sytuację z parafii Łacina w Poznaniu. Piszę jako tradycjonalista.
Sam nie jestem zwolennikiem pokazywania nadużyć, bo zawsze ktoś może powiedzieć, że u niego tego nie ma, choć dla mnie już samym nadużyciem jest ustawienie kapłana w stronę ludu.
Mam opory przed wskazywaniem jakiejś szczególnej roli Polski. Prędzej bym powiedział, że iskra wyszła z Francji, konkretnie od abpa Lefebvre'a i to w tej Francji ta iskra zrobiła ognisko - tradycyjne seminarium, szkoły, sporo miejsc celebracji. Potem przeniosła się między innymi na Niemcy, gdzie potem dotarło do Polski.
Podstawa, czyli czym jest wiara. Ilu dzisiaj katolików stwierdzi, że wiara jest rozumowym uznaniem za prawdę, co Kościół podaje do wierzenia?
Nie obowiązuje.
Dodałbym jeszcze podejście do Mszy: czy uważam, że jest ona spotkaniem, który moment jest najważniejszy, czy aby nie Komunia Święta?
No jak, przecież jest nastrojowo :) A tak serio, to tego jest tyle, że już raczej się nie oburzam.
Są pewne oznaki postępów: więcej miejsc, gdzie odprawiana jest Msza tradycyjna oraz chętni do jej sprawowania.
Z tym bastionem katolicyzmu, to bym nie przesadzał, bo jednak we Francji Tradycja jest mocniejsza niż w Polsce.
Ciekawe czy liczą tez tych chodzących na Mszę trydencką.
O ile jak najbardziej popieram modlitwę za zmarłych, to z ich wstawiennictwem byłbym ostrożny.
Ciekawe, że byli przedstawiciele władz miasta i urzędnicy.
Pamiętam, jak w 2012 roku byłem na Marszu w obronie TV Trwam, to zgrzytało mi hasło typu "Raz sierpem, raz młotem" i ksiądz, który z nami był tego nie krzyczał.
Mała korekta: diecezja nazywa się Tulle.
Uważam podobnie, obecnie sytuacja może być lepsza, przynajmniej w Polsce, niż jeszcze w latach 90-tych, kiedy mniej było Mszy trydenckich, a dostęp do różnych tekstów był trudniejszy. Poza tym, np. w takim Szczecinie są trzy niezależne miejsca sprawowania Mszy, których w sumie jest 5.
No właśnie pytanie, czy jednak nie powinno się sprawować Liturgię Triduum pre 55. Z tego, co wiem Summorum Pontificum.zezwalało na jej sprawowanie, a jednak jest to dokument papieski.
Tak, jak pisałem wcześniej: potrzebna jest łagodność w wyjaśnianiu pewnych spraw, do tego dobre przygotowanie merytoryczne. Co do Komunii na rękę, to ja akurat mam osobiste świadectwo: będąc ministrantem, podczas Komunii trzymałem patenę i w pewnym momencie spadła na nią partykuła. Moce przeżycie, mimo ze już i tak byłem przeciwnikiem Komunii na rękę.
Myślę, że z jednej strony raczej powinno się być łagodnym, z drugiej czasami coś nawet dość łagodnie powiedziane/napisane może być mocno odebrane.
Jeżeli masz możliwość to uczęszczaj samemu na Mszę, może rodzice z czasem sami się zainteresują np. widząc Twoją determinację.
Katechizm kard. Gasparriego jest z czasów, kiedy obowiązywała inna dyscyplina postna.
Co do punktu drugiego to zasadniczo zgoda, tylko że nadzwyczajnym szafarzem jest diakon, oczywiście nie specjalnie do tego święcony, tylko jako jeden z etapów do kapłaństwa.
Taka moja rada, jak można komuś odpowiedzieć, na kwestię dlaczego stan kapłański jest wyższy niż świecki: świecki nie odprawi Mszy Świętej.
No ja staram się trzymać jakiś kontakt z parafią, chociażby przez przyjmowanie ojca po kolędzie, czy ostatnio byłem na jednym wykładzie, gdzie udało się porozmawiać. Inna sprawa, że sama parafia to ułatwia (Dominikanie), bo w ofercie sprzedaży ma dzieła św. Tomasza z Akwinu, a kawiarenka jest po drodze z kaplicy FSSPX, to można zajść.
Najświętszej Maryi Panny oraz św. Józefa. Pierwszy przyjęty w FSSPX, drugi w indulcie.
Jedność z papieżem polega na uznawaniu go oraz wymienianiu jego imienia w Kanonie Mszy Świętej. Nie przyjmowanie całości nauczania papieskiego nie oznacza oddzielenia się od Kościoła ponieważ papież również ma obowiązek głoszenia i wyznawania nauczania katolickiego. Papież nie może głosić niekatolickiego nauczania, a jeżeli głosi, wierni nie powinni go przyjmować.
Myślę, że w tym przypadku słowo klucz to "umiar". Obejrzenie meczu czy zagranie w grę, raz na jakiś czas, może być korzystne,
Myślę, że tu podstawą jest cierpliwość. Cierpliwość w modlitwie i nastawienie, że "nawrócenie" może pojawić się dopiero po, nawet długim, czasie.
Z tego, co się orientuję ekumenizm tyczy się protestantów i prawosławnych, a dialog międzyreligijny islamu, judaizmu itd.
Akurat zdziwiło mnie stwierdzenie, że ludzie uważają, że Braun by te wybory wygrał, bo sam, choć na niego zagłosuję, w to raczej nie wierzę. Zresztą dzięki jego kandydaturze mam na kogo głosować w pierwszej turze, bo jak nie on, to raczej bym zagłosował na Nawrockiego, Mentzen mnie nie przekonuje.
Punkt drugi codziennej modlitwy jest wątpliwy, ale ogólnie inicjatywa słuszna.
Myślę, że polski Kościół musi jeszcze przepracować ten pontyfikat.
Co z mnichami żyjącymi za klauzurą?
Trochę pomarudzę: chyba powinno być według "tradycji", a nie "Tradycji", ponieważ ta pisana przez wielkie T, skończyła się wraz ze śmiercią Jana Apostoła.
Nie praktykuję, choć zdarzyło mi się. Piszę o Mszy czytanej, bo na śpiewanej raczej byłoby mi trudno odmawiać różaniec.
Nie wywołała u mnie emocjonalnego entuzjazmu, bo po prostu wiem, że jesteśmy powołani do świętości.
Dla zainteresowanych wspomnianych święceń przez bpa Wojtyłę podrzucam artykuł dr Petera Kwasniewskiego na ten (i nie tylko) temat: https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/3030
1. Islam nie uznaje Trójcy Przenajświętszej, judaizm rabiniczny odrzucił Jezusa Chrystusa, nie uznaje go za Boga. Wyznawcy wierzą w innego boga. 2. Islam i judaizm rabiniczny to są inne religie (dodajmy: fałszywe) niż katolicyzm, czyli ich wyznawcy nie są naszymi braćmi w wierze.
Uwaga: 100 lat temu nie było tylko jednej liturgii w KK, rytów tradycyjnych jest więcej niż ryt trydencki.
Można spróbować zapytać samego zainteresowanego :)
Tu jest np. artykuł o sporze związanym z rytem syromalabarskim: https://pch24.pl/versus-populum-czy-versus-deum-w-katolickim-kosciele-syromalabarskim-trwa-ostry-spor/
Na Mszę trydencką trafiłem, dzięki wywiadowi rzece Pawła Lisickiego z bpem Athanasiusem Schneiderem. W internecie znalazłem, gdzie taka Msza jest i poszedłem. Przyznam się, że wyszedłem zmieszany, miałem problem ze skupieniem na Mszy. Mimo to, chodziłem dalej i tak już w zasadzie 4 lata :)
Raczej nie, np. Jan XXIII do Kanonu dodał św. Józefa i raczej tradycjonaliści nie mają z tym problemu.
1. Zapewne wyrażenie Msza Wszechczasów wzięło się z dokumentu papieża św. Piusa V Quo Primum Tempore, gdzie jest mowa o tym, że "Ponadto, na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy św. w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać." 2. Ksiądz nie tyle stał tyłem do wiernych, co przodem do tabernakulum, gdzie jest obecny sam Pan Bóg. Zwrócenie się w stronę wiernych i mówienie w ich kierunku raczej jest szkodliwe, lepiej, żeby wierni i kapłan zwróceni byli w jedną stronę, ku Bogu. 3. Jest sporo innych świętych niż Jan Paweł II, którzy całe życie odprawiali tylko Mszę trydencką. W dodatku autorytet JP2 jest dość wątpliwy, ale to trochę temat na inną dyskusję. 4. Uwaga z Benedyktem uwalniającym Mszę można pozostawić bez komentarza. 5. Uwaga ze znajomością łaciny ogólnie ok, ale tylko jeśli chodzi o duchownych. Swoją drogą niezbyt poprawne jest nazywa Mszy w klasycznym rycie rzymskim Mszą po łacinie, bo Nowa Msza też może być sprawowana po łacinie.
Trochę razi antyalkoholizm tego tekstu i pisze to jako osoba w ogóle niepijąca piwa od ponad dwóch lat.
Tak tylko dodam od siebie, że brak umiaru działa w dwie strony, można też przesadzić z niejedzeniem.
Z kolei zachęcam do kupna świec, zaniesienie kapłanowi żeby je poświęcił, a następnie do pójścia na cmentarz..
Będąc ministrantem byłem świadkiem, jak partykuła spadła na patenę przy podawaniu Komunii.
Myślę, że generalnie to zależy od indultu. W Szczecinie np. indult jest prowadzony raczej przez tradycyjnego księdza. Jestem wiernym Bractwa, a formalnie od niedawna należę do tutejszego Duszpasterstwa. Dlatego też raczej nie mam problemu, żeby tutaj przyjść na Mszę śpiewaną (rzadko, bo raczej chodzę na ciche/czytane, w niedziele i święta również), bo jednak organy są lepiej słyszalne niż w kaplicy FSSPX :)
U mnie nie było jakoś niezwykle. Po przeczytaniu wywiadu rzeki Pawła Lisickiego z bpem Schneiderem zainteresowałem się Mszą trydencką i w październiku pierwszy raz na nią poszedłem do kościoła parafilnego (2020 rok). Wyszedłem zmieszany, ale potem dalej się pojawiałem, tak z raz w tygodniu. Potem przeczytałem autobiografię abpa Lefebvre'a. W międzyczasie od kilku miesięcy słuchałem kanał Szkoły Akwinaty. Potem chodziłem coraz częściej, aż w końcu, w marcu w 2021 r. zacząłem chodzić w niedziele do FSSPX.regularnie, praktycznie do dziś.