CZY ABP LEFEBVRE BYŁ NIEPOSŁUSZNY?

29.11.2024

Dziś 119 rocznica urodzin abp Marcela Lefebvre'a, zatem kilka słów o tym dzielnym wojowniku Chrystusa Króla. Pamiętam, że gdy byłem młody, słowo lefebvrysta było czymś groźnym. Gdy trzy lata temu trafiłem na Mszę do Bractwa, musiałem, na ile rozum mi pozwoli, wyrobić sobie stosunek do odwiecznego zarzutu wobec Arcybiskupa Lefebvre'a, czyli nieposłuszeństwa Janowi Pawłowi II i wyświęcenia biskupów. W tej rozprawce nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać, powiem jedynie jak dziś mój rozum, a za nim sumienie, widzą tę sprawę.

Arcybiskup postąpił nie tylko dobrze, ale i zgodnie z prawem kanonicznym nie zaciągnął na siebie żadnej ekskomuniki. W kodeksie prawa kanonicznego wyraźnie opisana jest sytuacja, w której działa się w stanie wyższej konieczności, i co najważniejsze - uwaga - że usprawiedliwia nas nie tylko działanie w stanie wyższej konieczności, ale samo przekonanie, że znajdujemy się w takim stanie. Wystarczy zgłębić cały dialog między Arcybiskupem a Watykanem i jak długo walczył on o to, żeby zrobić wszystko poprawnie; jak długo był zwodzony; jak ewidentne było, że Watykan chce go przeczekać - gdy Arcybiskup umrze, bez nowych biskupów FSSPX nie będzie mogło wyświęcać księży i Bractwo albo się skończy, albo przejmie je Watykan już przepełniony duchem modernizmu, który za głównego wroga bierze Mszę Wszechczasów.

Od zawsze księży Bractwa tajemniczo wiąże się z nieposłuszeństwem, a wystarczy chwila analizy, żeby uznać, że nie jest to nieposłuszeństwo. Co więcej, w Polsce, obrazek ten zawsze się wzmacniało przez fakt KOMU to abp Lefebvre był nieposłuszny - naszemu Janowi Pawłowi II. To zupełnie go skreśla, prawda? W tym z kolei najbardziej przewrotne - powiedziałbym śmieszne, gdyby nie było straszne - jest to, że sam Jan Paweł II, niezależnie jaki kto ma stosunek do jego działań, ma w swoim życiorysie coś obiektywnie bardzo chlubnego, przydającego blasku jego postaci. Tym czymś było... uwaga... otwarte zlekceważenie papieskiego zakazu udzielania święceń kandydatom z krajów objętych tzw. Ostpolitik Papieża Pawła VI.

Ostpolitik była to strategia Watykanu z okresu Zimnej Wojny polegająca na spełnianiu pewnych żądań komunistów w zamian za tolerowanie przez nich dalszego istnienia Kościoła w krajach Europy Wschodniej. Kardynał Wojtyła lekceważył wyraźny zakaz Papieża i w Krakowie, w dużej konspiracji, wyświęcał kapłanów z Czechosłowacji, nie informując o tym Watykanu. Dla miłośników JP2 to epizod chwalebny, choć raczej pomija się go milczeniem? Dlaczego? Otóż jestem przekonany, że dlatego, że głośne przyznanie iż JP2 zrobił dobrze, gdy przez wzgląd na okoliczności zlekceważył wyraźny zakaz Papieża, rzuciłoby zupełnie nowe światło na to, co już chwilę potem zrobił abp Lefebvre.

W tej rozprawce nie zamierzałem przeprowadzać żadnych dowodów, a jedynie podzielić się stanem swojej wiedzy i swojego przekonania, że całe nastawienie wiernych do abp Lefebvre'a i do słówka lefebvrysta są raczej wynikiem zacierania im prawdziwego obrazu niż jego wyjaśniania. Dlatego też wszystkim, którzy zaczęli nazywać mnie lefebvrystą odpowiem: to miłe, dziękuję. Choć sam o sobie myślę po prostu: rzymski katolik.

Komentarze