DETRONIZACJA CHRYSTUSA

08.05.2025

Musisz mój Drogi Czytelniku cierpliwie znieść tematykę okołopolityczną jeszcze przez jakiś czas. Zależy mi, żebyśmy w tym gronie stanowili małe ognisko gorliwości i nadziei. Naprawdę nie przesadzę, gdy powiem, że żyjemy w bardzo ciężkich czasach. W Polsce nastąpiła detronizacja Chrystusa. Kiedy dokładnie tego nie wiem, ale nastąpiła najpierw, niestety, w Kościele, bo niczym innym jak detronizacją Pana Jezusa jest stawiający na człowieka modernizm; następnie w instytucjach i życiu społecznym; wreszcie w sercach Polaków.

Jeżeli kogoś taka mowa gorszy lub dołuje, bardzo zachęcam do spojrzenia na wszystko oczami nadziei i gorliwości. Im gorzej wokoło, tym goręcej trzeba rozpalać serce dla Pana Boga i wierniej trwać przy wszystkim czego On oczekuje. Aspiracją tego portalu jest też wyposażać słuchacza w rodzaj okularów odkłamujących. Świat uczy nas dziś szeregu przepięknie ozdobionych kłamstw. Istnieje zbawienie poza Kościołem. Nie istnieje. I jeżeli myśli Twoje biegną teraz w kierunku pogodnego Indianina, który z Kościołem się nie zetknął, a który ma dobre serce i odczuwasz opór, ponieważ nie wolno mu zamykać drogi do zbawienia, oznacza to, że kłamstwo to dotarło i do Ciebie.

Dla Ciebie nie ma drogi do zbawienia poza Kościołem. Gdy ktoś kiedyś zapyta Cię: "Czy istnieje zbawienie poza Kościołem?", odpowiedz: "Dla CIEBIE nie" i będzie to odpowiedź poprawna. Inne piękne kłamstwa: dialog jest ważny. Otóż dialog nie tylko nie jest ważny, ale w sprawach religii wręcz zabójczy dla duszy. Ważna jest być może czasem rozmowa. To tak. Ale dialog, który zawiera w sobie element otwartości? Katolik otwarty może być na drugiego człowieka, ale nie na złe idee.

Takich błędów i kłamstw jest multum. Czy oznacza to, że musimy w pełni wszystkie je teraz odkłamać? Ujmując to w ten sposób można się poczuć przytłoczonym, a nie ma w ogóle takiej potrzeby. Wystarczy powiedzieć sobie: wybieram religię katolicką, w pełni, w 100%, bezkompromisowo, bo ufam Bogu, że wszystko co objawił jest nie tylko prawdziwe, ale i dobre, a więc dla mnie bezpieczne. Nie da rady najpierw tego poznać w całości a potem zaakceptować. Trzeba najpierw zaakceptować, a potem poznawać. Im więcej ludzi w Polsce będzie tak żyć, tym lepszy jej los w przyszłości, ale też nie o liczby tu chodzi. Miłość do Chrystusa i Kościoła ma płonąć w nas. Im więcej tych nas tym lepiej, ale nie jest to polityka, gdzie najważniejsza jest przewaga liczbowa. Jedyna droga naprawy wiedzie zawsze przez naprawę siebie samego, czyli rozpalania swojego serca miłością do Chrystusa.

Na koniec dwa znane Ci już zdania. Pierwsze Maryi: "Na końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje". Mamy czarno na białym, że będzie dobrze. I drugie, wypowiedziane przez Pana Naszego Jezusa Chrystusa: "W świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, jam zwyciężył świat". To zdanie niech uspokoi nasze wewnętrzne presje, ile to my musimy zrobić, ilu Polaków nawrócić, ile się teraz namęczyć, żeby Polskę odzyskać. Bez przesady. Zwycięstwo jest już odniesione. Ty, mój Drogi Czytelniku i ja możemy się do tego zwycięstwa przyłączyć. Ewentualna walka, jaką przyjdzie nam stoczyć o społeczne panowanie Chrystusa w Polsce to przywilej stanięcia po właściwej stronie. I tak, trzeba robić co w ludzkiej mocy, ale nie napinać się tak, jakby losy walki były nierozstrzygnięte lub jakby cały los Polski zależał od nas.

On jest w rękach Bożych. My spójrzmy na wszystko oczami nadziei i gorliwości. I wyznawajmy wiarę katolicką w 100%. To jest nasz obowiązek wobec Boga, również wobec Polski.

Komentarze