TRADYCYJNI PIENIACZE

13.03.2025

Od prawie 4 lat jestem wiernym Tradycji Katolickiej, co jest zdecydowanie najpiękniejszym co mnie w życiu spotkało i prawdopodobnie spotka. Słuchanie Mszy Wszechczasów jest jak picie krystalicznie czystej i chłodnej wody ze źródełka znajdującego się na środku pustyni. Bycie wiernym Tradycji to również dające prawdziwą rozkosz odkrywanie jak piękna jest katolicka doktryna, jak współgra ona z ludzkim rozumem, jeżeli tylko rozum ten przestanie być na usługach emocji i wyzbędzie się pysznego przekonania o swoich możliwościach. Jest jednak z Tradycją pewien problem. Lub precyzyjniej mówiąc, problem jest nie z samą Tradycją, gdyż z nią żadnego problemu być nie może, ale... z wiernymi Tradycji. Lub może nie z samymi wiernymi, bo jaki to problem, że tradycjonaliści to ludzie? Problemem jest przypisywanie Tradycji cech tradycjonalistów.

Rozmawiam z pobożnymi księżmi, którzy w Tradycji nie są. Rozmawiam z pobożnymi katolikami, którzy w Tradycji nie są. Jako jeden z głównych powodów swojej ostrożności czy wręcz niechęci do Tradycji podają zachowanie tzw. SKRAJNYCH TRADYCJONALISTÓW. Gdy tłumaczę im, że nie ma czegoś takiego jak SKRAJNY TRADYCJONALISTA, pokazują mi przykłady zachowań, głównie internetowych, ludzi, których tak nazywają. I muszę przyznać - jest to prawdziwy problem. Na czym ten problem polega? Na razie pominę fakt istnienia farm trolli, które powstają z inicjatywy obcych agentur i sieją zamęt w Internecie w kraju, który chcą destabilizować. Polega to na upatrzeniu jakiejś inicjatywy i deprecjonowaniu, ośmieszaniu jej, przez podszywanie się pod jej zwolenników. Mam przekonanie na poziomie 99%, że któraś z tych farm wzięła na celownik Tradycję.

Temat interesujący i wart rozwinięcia, ale nie w tej rozprawce. Tu chcę powiedzieć o prawdziwych, istniejących naprawdę wiernych Tradycji, którzy zachowują się w sposób przeciwskuteczny do swoich celów. Dając złe świadectwo o Tradycji powodują ostrożność pobożnych katolików, którzy inaczej szybciej mogliby odkryć jej bogactwo. Otóż natura ludzka jest zepsuta. Wszędzie, w każdym środowisku znajdą się ludzie, którzy lubią mieć rację i lubią walić tą racją innych niczym pałką. W Tradycji to zjawisko jest o tyle zwielokrotnione, że ludzie ci dostają do ręki pałkę bardzo twardą, gdyż w Tradycji obcują z PRAWDĄ. I zamiast umiejętnie tę prawdę głosić innym, używają jej jak pałki do walenia innych po głowie, wchodząc w przedłużające się dyskusje, które nie mają szansy zakończyć się "przekonaniem" kogokolwiek, gdyż bity pałką rzadko bywa otwarty.

Zwracam się do wiernych Tradycji: z całego serca proszę w następnym rachunku sumienia zbadać, czy niesiecie Państwo prawdę dla samej prawdy, czy dla własnej racji. Prawdę należy nieść najumiejętniej i najskuteczniej jak to możliwe, a ośmieszanie przekonań drugiego, nawet błędnych, skuteczne nie jest i nigdy w historii świata nie było. Prawdę trzeba podawać. Ona obroni się sama, jeżeli tylko odważnie będziemy ją wypowiadać. Sympatyzuję ze wszystkimi wiernymi Tradycji, ale nie ze wszystkimi naszymi zachowaniami. Zwracam się też do katolików, którzy jeszcze do Tradycji nie dotarli. W spiekocie życia, źródełko krystalicznie czystej i zimnej wody na środku pustyni czeka na Państwa. Woda ta nie tylko ukoi pragnienie, ale też będzie ogromnym pożytkiem dla życia duchowego i zbawienia naszej duszy, co jest celem najważniejszym.

Proszę by tradycyjnych pieniaczy, do których być może w swej marności się zaliczam a których nazywają Państwo SKRAJNYMI TRADYCJONALISTAMI, nie traktować jak prawdziwy obraz Tradycji Katolickiej, ale jak ludzi, którzy używają Tradycji do walki o swoje, czyli o rację. Proszę wyglądać źródełka niejako nad głowami tych ludzi. Nad moją również.

Komentarze