A co, gdyby zmiany w liturgii były inne?

26.10.2024

Zmiany dokonane w liturgii rzymskiej w czasie Soboru Watykańskiego II i tuż po nim, które ostatecznie przybrały formę wciąż ewoluującego novus ordo missæ, w dużym skrócie polegają na protestantyzacji obrzędów, zarówno ich tekstów jak i rubryk, zmniejszeniu oznak czci wobec Najświętszego Sakramentu, mocniejszym akcentowaniu człowieka i wspólnoty kosztem teocentrycznego ukierunkowania itp. Nowy ryt, zgodnie z zasadą lex orandi, lex credendi, w wielu miejscach wyraża inną wiarę niż katolicka, lub wprowadza dwuznaczności w miejsca wyraźnie katolickich treści. Podobny proces przekształcenia liturgii miał miejsce w XVI-wiecznej Anglii, po odejściu z Kościoła króla Henryka VIII.

Katolicy, którzy są świadomi znaczenia różnic między klasycznym rytem rzymskim a nowym rytem rzymskim i ich znaczenia dla wiary, przyjmują postawę sprzeciwu wobec posoborowego nowinkarstwa, które nie tylko objęło liturgię, ale również wszystkie inne aspekty nauczania i działalności Kościoła. Takich ludzi nazywa się dziś powszechnie katolickimi tradycjonalistami. Mam szczęście również się do nich zaliczać.

Jeden z zarzutów formułowanych przeciwko tradycjonalistom polega na przypisywaniu im tzw. immobilizmu, czyli odrzucaniu wszelkich zmian. W związku z tym, proponuję Państwu, którzy uważają się za tradycyjnych katolików, pewnego rodzaju grę intelektualną.

Załóżmy, że posoborowe zmiany dokonane np. w liturgii poszłyby w przeciwnym kierunku i polegałyby na silniejszym podkreśleniu unikalnych elementów katolickiej wiary w obrzędach Mszy świętej, dodaniu nowych oracji mszalnych wyrażających dogmaty ogłoszone również po Soborze Trydenckim, zwiększeniu oznak czci wobec Najświętszego Sakramentu oraz wobec Najświętszej Maryi Panny, i innych tego typu reformach.

Uwzględniając, że ogólna ilość tych zmian nie naruszałaby zdrowego rozsądku, czy w takiej sytuacji również byliby Państwo przeciwni zmianom, czy nie?

Zachęcam do podzielenia się swoją opinią w komentarzach.

Komentarze