GŁOSZENIE NIEWIERZĄCYM

06.02.2025

Dziś, w nawiązaniu do naszej akcji "Msza św. w Bractwie", chciałbym postawić taką tezę: zbyt często mylimy obowiązek głoszenia Ewangelii, głoszenia prawdy, z obowiązkiem przekonywania. Często koniec końców porzucamy te próby, ponieważ gdy zaczynamy przekonywać, zaczynają się problemy, napięcia, kłótnie. Mogą się one mieć dwa źródła - po pierwsze nikt nie lubi być pouczany i nasz rozmówca może reagować niesprzyjająco, na co my z kolei możemy zareagować najgorzej jak to możliwe, czyli błyskawicznie porzucić walkę o prawdę i zająć się walką o rację. Po drugie - możemy najzwyczajniej w świecie nie mieć wystarczającej wiedzy, by odbić wszystkie argumenty drugiej strony lub nawet rozwiać jej szczere wątpliwości. Wtedy to my możemy pierwsi zacząć się denerwować i doprowadzić do napięcia sytuacji.

Powstaje pytanie: czy głoszenie prawdy i przekonywanie rzeczywiście są tym samym. Jest takie zdanie: prawda obroni się sama. Często słyszę, zwłaszcza ostatnio, że tak nie jest, że prawda sama się nie obroni i że to my musimy jej bronić. Moje doświadczenia i obserwacje są jednak zupełnie inne. Wynika z nich, że prawda naprawdę obroni się sama, prawda jedynie sama się nie wypowie. My mamy ją jedynie wypowiadać. Co więcej, gdy zaczniemy jej bronić, a nie jesteśmy do tego dobrze przygotowani, możemy odnieść skutek odwrotny i nasz rozmówca wykorzysta naszą niewiedzę do usprawiedliwienia się przed sobą, dlaczego odrzuca to co mu mówimy.

Załóżmy, że katolik wierny Tradycji zapragnie - czy też poczuje - obowiązek ratowania dusz poprzez podprowadzanie ich do Tradycji katolickiej, a więc po prostu - katolicyzmu. Myślę, to są tylko moje wyobrażenia, ale najprawdopodobniej tak jest, że to pragnienie, czy poczucie obowiązku, nie podoba się złemu i - jak to ma w zwyczaju - robi wszystko, żeby to zepsuć. Żeby cała para poszła w gwizdek. Podsuwa więc wtedy katolikowi pomysł, by wyposażył się w argumenty: św. Pius X i jego encyklika Pascendi Dominici Gregis, przysięga antymodernistyczna, Sobór Watykański II, masoneria w Kościele, Teilhard de Chardin, różnice między nowa a starą Mszą. Tak przygotowany przystępuje on do próby przyciągnięcia kogoś do Tradycji. Wychodzi to różnie, ale z licznych informacji wiem, że zwykle po prostu nie wychodzi. Uwaga - nie twierdzę, że nie należy mieć wiedzy oraz że nigdy nie należy argumentować merytorycznie. Twierdzę natomiast, że nie są to narzędzia domyślne, z których trzeba korzystać w pierwszej kolejności.

Jak więc podejść do sprawy? Znów, to jedynie przemyślenia osoby świeckiej:

1. Po pierwsze, zadać sobie pytanie, czy kieruje nami troska o duszę tej osoby, czy o to, żeby mieć rację.

2. Po drugie, modlić się za tę osobę, żeby żyła w sposób, który umożliwi jej zbawienie, czyli żeby Pana Boga poznawała, służyła Mu i Go wielbiła oraz umarła w łasce uświęcającej.

3. Po trzecie, modlić się, żebyśmy nie psuli każdej rozmowy przez walkę o rację, którą mylimy z walką o prawdę. To jest o tyle wielki błąd, że potem osoba ta może mieć blokadę w docieraniu do prawdy, bo podświadomie nie chce przyznać nam racji.

4. Po czwarte - dążyć do tego, żeby ta osoba sama odkrywała jak najwięcej, gdzie najlepszym zwieńczeniem naszych starań byłoby jej dotarcie na Mszę Tradycyjną. My możemy jedynie upraszać ją, żeby dała sobie trochę czasu - np. żeby nie ferowała wyroków zanim nie posłucha trzech Mszy. Wskazać, żeby nie szukała emocji, ale patrzyła jak ksiądz składa Panu Bogu ofiarę.

5. Po piąte - pomóc w sprawach prozaicznych, takich jak transport, zaopatrzenie w modlitewnik lub mszalik, gdzie słowa po łacinie zestawione są ze słowami po polsku.

6. Po szóste, jak już zadziała łaska i osoba ta zgodzi się pójść na Mszę Tradycyjną, modlić się za nią gorąco, modlić się za księdza, żeby tego dnia miał dobre kazanie, modlić się za braci w wierze, żeby tego dnia ich wizerunek stanowił ułatwienie a nie utrudnienie dla nowoprzybyłego.

Mój Drogi Czytelniku, co o tym sądzisz? Ale proszę Cię, bez teoretyzowania. Tylko praktyka. Czy mamy prawdę mówić, czy do niej również przekonywać? Będę z uwagą czytał komentarze.

Komentarze