Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Od jakiegoś czasu (plus minus 3 lata) mocniej zaczęły mnie interesować treści katolickie na naszym youtubie.
Przez ten czas przebrnalem przez kilka kanałów, które okazały się być katolickie tylko z nazwy, a w rzeczywistości były prowadzone przez modernistów i miały mało wspólnego z nasza wiarą.
Dzięki mamie mojej żony poznałem kanał p. Dawida Mysiora i dzięki między innymi niemu (ale też "Trudno być katolikiem" i ks. Kaczkowskiemu) trafiłem na mszę trydencką. Chwała im za to.
Obecnie głównymi kanałami o tematyce katolickiej (czyli kanałami którego oglądam codziennie) jest kanał "Sprawki okiem Katolika" oraz kanał "ks. Daniel Wachowiak". I powiem szczerze, że bardzo mi pasuje akurat takie zestawienie, ponieważ sposób mówienia obu panów na te same kwestie jest inny, a jednocześnie uważam, że w gruncie rzeczy mówią o tym samym.
Uważam siebie samego za człowieka rozumnego. Interesuje się dość mocno polityką, sprawami kraju, sporo czytam i rozważam i bardziej pasuje mi przekaz ks. Daniela Wachowiaka oraz jego poglądy na niektóre tematy. U p. Dawida Mysiora czuje niestety to samo co u większości tradycyjnych katolików jakich poznałem, czyli wrażenie wyższości. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale moi bliscy także to obserwują (i delikatna sekciarskość jak u wyznawców p. Brauna). I ostatnio również pójście w stronę polityki (wg mnie akurat bez obiektywizmu w tej kwestii, co bardzo zniechęca do słuchania).
Chciałbym Was zapytać co sądzicie o tym właśnie księdzu, o jego kanale i wypowiedziach. Nie jest to ksiądz z Bractwa, ale proboszcz parafii, który odprawia msze Novus Ordo. Słucham czasami jego kazań i nie widzę w nich różnicy pod względem treści pomiędzy kazaniami w Bractwie (nawet na plus dla ks. Wachowiaka).
Nie jest moim zamysłem, żeby kogokolwiek z Was obrazić (w tym p. Dawida Mysiora) ale poznać Wasza opinie na temat ks. Wachowiaka oraz przy okazji na temat "pychy" tradycyjnych katolików. Przepraszam również za składnię, ale post napisałem na telefonie. Zamieszczam również link do filmu ks. Wachowiaka, w którym dość mocno analizuje ostatnie wypowiedzi Jezuitów, p. Pawła Kukiza i ogólnie modernistów.
Komentarze
Nie zauważyłam pychy u Pana Mysiora. Wprost przeciwnie. Przykład pychy to 'Trudno być katolikiem'.
To akurat prawda, od "Trudno być katolikiem" odbiłem się po dość krótkim czasie.
Co do ks. Wachowiaka to co on z takimi poglądami robi jeszcze w posoborowiu odprawiając NOM?
Jestem zwolennikiem Grzegorza Brauna i zamierzam oddać na niego głos. Ale pójście do polityki Dawida Mysiora nawet do Konfederacji Korony Polskiej może mieć zły koniec dla jego kanału.
Daniel Wachowiak to ksiądz, w związku z tym ma zobowiązania, których się trzyma. Myślę, że niedobrze by było gdyby porzucił swoją parafię, bo nastały mroczne czasy nad KK. Ksiądz Daniel nie uważa też, że powrót do Maszy Wszechczasów jest odpowiedzią na całe zło, które trawi KK.
Drogi Floem, albo odprawianie mszy "Novus Ordo" jest czymś złym, albo nie. Jeśli jest, nie należy jej odprawiać. Jeśli nie jest niczym złym, nie ma sensu walczyć o mszę tradycyjną, ponieważ wtedy ksiądz, który odprawia NOM nie robi niczego złego, a związku z tym także wierni, którzy tej mszy słuchają, nie robią niczego złego.
https://www.youtube.com/watch?v=5ufgMkErqXA
Od 4:30 do 5:15 - tutaj ksiądz Daniel Wachowiak prezentuje swój pogląd na temat poprawnego (wg księdza) stosunku do "Novus Ordo". Z wypowiedzi wynika jasno, że zupełnie nieakceptowalne jest dla księdza to, co głosi FSSPX. Pozostaje zatem wrócić do początku tego komentarza i jeszcze raz zadać sobie pytanie: czy odprawianie "Novus Ordo" jest czymś złym?
Jak widzisz, różnica światopoglądowa jest zupełnie fundamentalna. Kościół Katolicki jest ciałem, a Msza Święta tego ciała sercem. Nie da się uzdrowić ciała bez zdrowego serca. To po prostu niemożliwe. Owszem, zdarzają się choroby, które nie są spowodowane osłabionym sercem, i w tym sensie ksiądz Wachowiak ma rację, sam powrót do Mszy Wszech Czasów nie wystarczy (o czym świadczy bardzo dobrze kondycja różnych środowisk indultowych), nie można mieć jednak nadziei na wyzdrowienie, jeśli się nie wyleczy serca.
Ja głęboko wierzę, że Msza Święta Wszech Czasów jest tym sercem, prawdziwym sercem katolickiej wiary.
Laudetur Jezus Chrystus,
Jeżeli chodzi o meritum, to podpisuje się w 100%. Do tradycji przylgnąłem miedzy inn6mi dzięki Xs. Danielowi. Pomimo tego że chodzę tylko na mszę do kaplica Bractwa z wdzięcznością słucham co ma do powiedzenia Xs. Daniel.
Deo gratias Twój post dla mnie 10/10
Księdza Wachowiaka słucham i cenię jego zdrowe podejście do prawdziwej wiary i jej przejawów. Gdyby było więcej takich proboszczów, to Kościół byłby o wiele mocniejszy. Przede wszystkim ma szacunek dla Tradycji i rozumie czym jest modernizm. Z Panem Bogiem.
Pozwolę sobie bardzo się nie zgodzić.
Pisze Pan o obiektywizmie, ale jakim on jest w stwierdzeniu wyznawcy Brauna. Można kogoś popierać, nie wyznawać (tu na ziemi). Jeżeli Pan sądzi o kimś, iż wyznaje jakiegoś polityka, to niech go Pan upomni. Jeżeli jednak zarzut jest wobec popierających Brauna i to miałby być ten brak obiektywizmu, to należy wskazać gdzie leży ten brak - jeśli ktoś błądzi, to po katolicku jest prostowanie błędów w miarę możliwości.
Sekciarskość tradycjonalistów; jeżeli Pan widzi proszę upominać. Szorstkość w pierwszych kontaktach nie musi oznaczać snobizmu. Zdecydowana większość ludzi jest ostrożna przy pierwszym poznaniu.
Dziękuję za ten komentarz.
Nie wiem, gdzie dokładnie napisałem coś o obiektywizmie. Samo to, że napisałem ten post z mojej perspektywy czyni go subiektywnym.
Rozumiem, że stwierdzenie "wyznawcy Brauna" może być obraźliwe i przepraszam, jeżeli poczuł się Pan tym dotknięty. Takiego stwierdzenia użyłem właśnie przez swoje subiektywne obserwacje zachowań ludzi, którzy zbyt mocno uwierzyli w jakąś partię, polityka, człowieka - w tym wypadku p. Grzegorza Brauna. Oglądam relacje z wieców p. Brauna, widzę komentarze ludzi, którzy pokładają w nim niezdrowe ilości ufności, wierzą w jakąś nadprzyrodzoną wręcz sprawczość. Prowadzę na yt kanał z shortami z polityki, gdzie wrzucam wypowiedzi wszystkich ważniejszych polityków. Pod filmami z Grzegorzem Braunem jest mnóstwo komentarzy, które są (wg mnie jako katolika) nie na miejscu. Jeden z przykładów:
"WIELKI I WSPANIAŁY RODAKU NIECH DOBRY BÓG I MATKA NAJŚWIĘTSZA PROWADZI GRZEGORZA BRAUNA DO ZWYCIĘSTWA NAD ZŁEM KTÓRE OBECNIE MA MIEJSCE W NASZEJ OJCZYŹNIE AMEN"
Mogę podać link do filmu, jeśli ktoś chciałby zweryfikować autentyczność takiego komentarza.
Na prawdę, widząc niektórych ludzi trudno mi zrozumieć, że tak mogą się zachowywać, wypowiadać dorośli. I nie dotycz to tylko p. Grzegorza Brauna, ale również Tuska, czy Kaczyńskiego. Konfederacja z resztą też ma swoich wyznawców, pewnie tak to już jest w każdym środowisku.
Sekciarskość. Chyba rzeczywiście, źle to napisałem. Nie wiem jak to inaczej nazwać - pyszność? W tym wypadku chodziło mi raczej o pogardliwe mówienie o ludziach, którzy uczęszczają na Novus Ordo, patrzenie na takich ludzi z góry, jako na takich, którzy jeszcze nie poznali Tradycji i nie są wielce oświeceni.
Trudne są to słowa, bo sam chce żyć w Tradycji, tak długo jak będę miał możliwość, ale niestety jest to mój subiektywny obraz naszej społeczności.
to samo co u większości tradycyjnych katolików jakich poznałem, czyli wrażenie wyższości. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale moi bliscy także to obserwują (i delikatna sekciarskość jak u wyznawców p. Brauna). I ostatnio również pójście w stronę polityki (wg mnie akurat bez obiektywizmu w tej kwestii, co bardzo zniechęca do słuchania).
Cały Pana fragment z zarzutami. Jest "obietywizm", jest, proszę.
I znów stwierdzenie, że to niby ja się poczułem urażony stwierdzeniem o wyznawcach jest sugestią, iż nim jestem.
Jeszcze raz więc powtórzę: proszę wskazać konkretne błędy tych ludzi, którzy Brauna popierają.
Twierdzenie, że pokłada ktoś nadzieję w konkretnym kandydacie nie jest w sprzeczności z wiarą. Człowiek w swej istocie jest duchowo - cielesny, więc oprócz modlitwy potrzebne jest też działanie tu na ziemi. Jean Ousset w "Aby On Królował" oraz w "Działanie" mówi o różnych sposobach współpracy ze względu na cel.
Każdy który na kogoś głosuje, to pokłada w nim ufność (tą ziemską ufność). Modlitwa za tego kogoś na pewno mu nie zaszkodzi.
Natomiast sama ufność w sprawczość bożą można zinterpretować jako "Panie Boże to Twój problem nie mój"
"Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie"
I czy mogę prosić o link do Pana kanału?
https://youtube.com/@wladzykulisy?si=ZybdAEAZPSEK0Iug
Wrzucam tu tylko shorty, bez żadnego komentarza.
Niejednoznaczną mam opinię na temat działalności. Na pewno, co mi się u niego podoba, to podejście do Najświętszego Sakramentu, co widać było, komentować sytuację z parafii Łacina w Poznaniu. Piszę jako tradycjonalista.