"Czy Ty, Halina, jesteś za Komunią na rękę?", "Ja akurat jestem za i przyjmuję na stojąco, ale nikt nie broni uklęknąć, w ogóle nie wiem o co tyle zamieszania, liczy się przecież istota, a nie forma."
*nie jest tu mowa o konkretnej pani Halinie
Przeciwnicy praktyki przyjmowania Komunii św. na rękę i/lub na stojąco są przekonani, że jest ona zabójstwem dla wiary kapłana udzielającego w ten sposób Komunii, dla komunikującego oraz wszystkich widzących to wiernych, a przede wszystkim przyczyną niezliczonych świętokradztw rozsypywania i deptania partykuł Hostii. Zwolennicy najczęściej powołują się na bliżej nieokreśloną "istotę" - "ważna jest istota, czyli przyjęcie Pana Jezusa, a ci pierwsi przykładają za dużą wagę do formy."
Byłoby pożyteczne, gdyby obie strony zadały sobie trud i poznały genezę "dumnego" powstania wiernych z kolan i, zamiast języka, wyciągnięcia przed siebie ręki, by otrzymać na nią Najświętszy Sakrament.
Poniżej podaję ją w uproszczeniu, przy czym, mam nadzieję, bez utraty "istoty".
Był pewien hierarcha Kościoła, który nazywał się Thomas Cranmer i to on doradzał nieszczęsnemu królowi Henrykowi VIII jak doprowadzić do stwierdzenia nieważności małżeństwa z Katarzyną Aragońską. To on był również przywódcą reformy anglikańskiej, a w latach 1547 - 1553, jako arcybiskup Canterbury, posiadał w Anglii wszechwładzę w sferze religijnej.
Ów pan uważał, że "władza wielkiej nierządnicy, to znaczy plugawej stolicy Rzymu, leży w popisowej doktrynie o transsubstancjacji, o rzeczywistej obecności ciała i krwi Chrystusa w sakramencie (jak oni, katolicy, to nazywają) oraz o ofierze i ofiarowaniu Chrystusa przez kapłana dla zbawienia żywych i umarłych".
Cranmer postanowił zaradzić tym "problemom" wprowadzając reformę liturgiczną, gdzie kluczową rolę odegrały następujące elementy:
➛ Zastąpienie łaciny językiem wernakularnym (rodzimym, używanym do komunikacji codziennej) - nie marnując przy tym doskonałej okazji do przeinaczeń w tłumaczeniu
➛ Zastąpienie ołtarza "Stołem Pańskim" (ołtarz kojarzy się z ofiarą, stół z podawaniem posiłku). Biskupi ociągający się z usuwaniem ołtarzy byli więzieni i pozbawiani urzędów
➛ Zmiany w kanonie Mszy, ze szczególnym pozbyciem się nawiązań do Ofiary
➛ Atak na postawę klęczącą podzcas przyjmowania Komunii, by "skończyć z iluzją adoracji chleba i wina i sugerowania obecności naturalnego ciała i krwi Chrystusa"
Czy zmiany te lud angielski przyjął bez sprzeciwu? Czy był tak bezmyślnie ufny w dobre intencje swojego arcybiskupa-reformatora, jak dzisiejszy Lud Boży w Kościele Katolickim?
Otóż wręcz przeciwnie. Lud wymuszał na swoich proboszczach, by przywracali dawną Mszę. Powstała armia ludowa, która zajmowała kolejne diecezje, żądając by przywracano Mszę św. taką "jak dawniej" i po łacinie oraz by Najświętszy Sakrament został ponownie umieszczony w najważniejszym miejscu.
Ludzi tych Cranmer nazywał ignorantami, a gdy epitety nie wystarczyły, zwrócił się po pomoc do władzy świeckiej. Zagraniczni najemnicy, głównie niemieccy luteranie, dokonali mordu na owych "ignorantach" na masową skalę. Siły Niemców wzmocnili włoscy i hiszpańscy awanturnicy, lecz gdy tylko zdali sobie sprawę, że przedmiotem sporu była liturgia po angielsku, zmiany w kanonie Mszy i negacja transsubstancjacji, udali się do cesarskiego nuncjusza i błagali o rozgrzeszenie.
Finalnie Cranmer dopiął swego, a swoje zwycięstwo uczcił spaleniem tysięcy modlitewników po łacinie oraz dodaniem na końcu swojej "liturgii" modlitwy (oczywiście już po angielsku): "Od tyranii biskupa Rzymu i wszystkich jego obrzydliwych nieprawości, wybaw nas dobry Boże".
Minęło ca. 500 lat i w Kościele Katolickim, podstępem przejętym przez siły mu wrogie, przeprowadzono niezwykle podobne reformy. O podobieństwie Nowej Mszy do "mszy Cranmera" na pewno jeszcze napiszę, dziś wróćmy do tematu Komunii św. na rękę.
Czytałem kiedyś biografię Benedykta XVI i wyraźnie zapamiętałem z niej opis szoku, jakiego doznał młodziutki Józef, gdy z małej, rodzinnej, niemieckiej miejscowości po raz pierwszy udał się do dużego miasta, gdzie po raz pierwszy w życiu widział jak wierny przyjmuje Komunię na stojąco i na rękę. Jakby cały świat religijny chłopca wywrócił się wtedy do góry nogami.
Potem owo "do góry nogami" najwidoczniej przyjął jako swoje, gdyż niedługo później (w historii Zbawienia to wszystko jest chwilka), chłopiec w podobnym wieku otrzymał Komunię św. na rękę od...
Przytoczmy teraz ekperyment, który w roku 2002, wraz z synem, przeprowadził pewien amerykański "szafarz nadzwyczajny".
Zamówili oni komunikanty, reklamowane w ten sposób:
"Najwyższej jakości chleb eucharystyczny. Wszystkie nasze chleby posiadają starannie ukształtowane, utwardzone krawędzie, co zapobiega ich kruszeniu się."
Panowie umyli starannie ręce i osuszyli je ręczniczkami niepozostawiającymi kłaczków. Próbę przeprowadzili na 25 komunikantach, które tato podawał starannie synowi na rękę, po każdym znów myjąc i osuszając dłonie obu badaczy.
Eksperyment potwierdził obawy zawstydzonego szafarza - po udzieleniu 25 komunikantów, panowie znaleźli łącznie 92 partykuły Hostii widzialne gołym okiem. 27 okruchów na opuszkach palców udzielającego, 47 na dłoni przyjmującego i 18 na opuszkach palców przyjmującego, którymi brał komunikant i wkładał sobie do ust.
Ojciec napisał przepełniony żalem list do Jana Pawła II, oskarżając się w nim o udzielenie jako szafarz około 15.000 komunii świętych co dało ok. 60.000 partykuł Hostii i to tylko tych widzianych gołym okiem. Zaświadczył, że nigdy nie widział, aby jakikolwiek przyjmujący starannie oglądał swoje dłonie. Mężczyzna podał za Katechizmem, że w tym sakramencie zawarte są nie tylko wszystkie składniki prawdziwego ciała, takie jak kości i mięśnie, ale też, że w najdrobniejszej nawet cząstce chleba zawarty jest w pełni cały Chrystus.
Mężczyzna prosił Stolicę Apostolską o rozgrzeszenie z grzechu, z którego tylko Watykan może rozgrzeszyć.
W odpowiedzi czytał, że komunia święta na rękę nie jest uchybieniem, o ile wewnętrznie człowiek jest nastawiony na pełne czci spotkanie z Bogiem, który przychodzi i żeby nie skupiał się na losie partykuł, ale trwał w miłości do Chrystusa Eucharystycznego.
Mój Drogi Czytelniku, temat Komunii św. na rękę jest tematem niezwykle poważnym i nie może być traktowany jako osobiste preferencje każdego wiernego. Każde przyjęcie Komunii św. na rękę powoduje średnio 3,5 cząstek, w pełni zawierających ciało naszego Pana, które lądują na ziemi i są deptane. Przy kilkuset wiernych, są to tysiące deptanych partykuł, które pozostają Ciałem Pańskim aż do zupełnego rozpuszczenia się, a zatem, szczególnie w cieplejsze dni, nawet przez kilka dni. Wchodząc zatem do świątyni, gdzie udziela się Komunii św. na rękę, jeżeli podłoga w niej nie jest po każdej Mszy myta, należy mieć przekonanie, graniczące z pewnością, że depcze się Ciało Pańskie.
Od jakiegoś roku mam na dysku tę grafikę, zastanawiałem się, czy kiedyś jej użyję. Być może to właściwy moment:
Udzielanie przez Kościół Komunii św. na rękę jest wielkim błędem i, jeżeli świat ma jeszcze poistnieć, w przyszłości będzie opisywane jako jedna z najczarniejszych plam na historii Kościoła.
Każdy kto się do tego przyczynia, po pierwsze bierze udział i powoduje u innych deptanie Ciała Pańskiego. Po drugie powoduje dewastację wiary, ponieważ człowiek jest tak skonstruowany, czy tego chce czy nie, że jeżeli nie dostosuje zachowania do wiary - czyli najwyższa cześć dla Najświętszego Sakramentu, pozycja klęcząca i trzymanie swoich niegodnych i brudnych (choćby od ławki w kościele czy też spoconych) świeckich rąk daleko od Ciała Pańskiego, to dostosuje swoją wiarę do zachowania, a na tym właśnie zależy architektom modernizmu w Kościele, których korzenie sięgają do religii zupełnie obcej katolicyzmowi.
Która to religia? Może nie wszystkie problemy na raz.
Tymczasem proszę i dobitnie doradzam: Komunia święta tylko na kolanach i do ust. I tylko z rąk kapłana.
Z Panem Bogiem,
DM
Komentarze
Panie Dawidzie dziękuję za wyjaśnienie kwestii ""komunia na rękę"".
Będąc ministrantem byłem świadkiem, jak partykuła spadła na patenę przy podawaniu Komunii.
A czy patena nie jest przypadkiem metodą zapobiegania upadku partykuł na ziemie?
Tak, dlatego nie chodzę do Komunii jeżeli nie ma pateny.
Pandemiczne schizy,spowodowały u mnie strach żeby się nie zarazić! Lecz kiedy zaczęłam czytać i słuchać o Tradycyjnej Mszy Św. o Ofierze,nie li tylko spotkaniu liturgicznym (jak mówi mój proboszcz przed Mszą Św),uczcie..Zaczęły mi się oczy,serce dusza otwierać na ten Wielki Dar,czym jest tak naprawdę! Dziękuję i proszę o częstsze przypominanie czym jest Msza Wszechczasów,Ofiarą Jedynego Zbawiciela Jezusa za nas! A Hostii Świętej należy się cześć,szacunek..na kolanach i nie do łapy! Ech,gdzie balaski pokryte białym płótnem,księża nie robiący problemu z choćby klękaniem wiernych przed przyjęciem Ciała Jezusa! Tylko czy nastawianie relikwi,gadżety w formie elektrycznych lampek za 2 czy 5 zł w formie modlitwy,5 szafarzy Komunii Św. w małym kościele mi pomogą? Nie,nie,nie!
Dzięki Bogu u mnie w parafii nie podaje się Komunii Świętej na łapę ale w kościele w Niemczech gdzie także uczęszczam jest to standardem. Czytałem także z wypowiedzi egzorcystów że diabeł mówił o tym podczas egzorcyzmów i bardzo był z tego usatysfakcjonowany iż dopełnił swojego dzieła. Panie Jezu przebacz tym którzy bezczeszczą Twoje Święte Ciało.
W mojej parafii prowadzonej przez wspólnotę Chemin Neuf komunia na rękę staje się po prostu "modna", jest wyrazem tego, że "jesteśmy inni" i "lepsi od reszty", która jest staroświecka i przyjmuje do ust. Doszło do tego, że proboszcz pewnego razu zachęcał aby zabrać ją w dłoniach do ławek, przyjrzeć się i dopiero spożyć...są dalsze konsekwencje. Na mszy już nie używa się kielicha, pateny tylko gliniane miski i talerzyki jak z marketu (skojarzenie z Ikeą bardzo na miejscu). Wprowadzono licznych szafarzy, którzy po rozdaniu komunii, choć mają na palcach partykuły, po prostu wracają na swoje miejsce...dlatego jeżeli udziela się komunii na rękę to rodzi się pytanie po co ministrant z pateną skoro nikt nie dba o szacunek dla kawałków Ciała Pana na dłoniach? Wydaje się to absurdalne w tym momencie. Komunia na rękę rodzi też sekciarskie postawy w stylu: nie podoba ci się to? to nie przychodź do naszego kościoła! Moderniści nie przyjmują krytycznego myślenia. Usuwają.
To jest przerażające. Nie dziwię się, że ludzie wracają do tradycyjnej Mszy. Sama niedawno trafiłam na kanał Mysiora na Youtube i zaczynam dostrzegać to o czym mówi, wcześniej nie miałam świadomości jakie zmiany zaszły i zachodzą w Kościele.
Ja w swojej parafii [ "zwykła" warszawska, osiedlowa] zauważyłam taką prawidłowość, że najskwapliwiej metodę "na rękę" przyswoiły [ i nadal - chyba z pewną dumą (w końcu to takie "zachodnie") - kultywują mimo spadku strachu przed covidem] osoby z przedziału wiekowego między tak 65 a 80 lat. Te najstarsze [ 80plus i więcej ] ale i te poniżej 60tki rzadko przyjmują Komunię św w ten sposób
Gdyby ktoś był zainteresowany dogłębną analizą problemu to polecam książkę: "Komunia Święta na rękę. Przejaw osobistej pobożności czy akt profanacji?" Dawida Mielnika.
Z reguły uczęszczam na Mszę Trydencką ale z powodów organizacyjnych (pracuję w niedziele) zdarza mi się pójść na NOM. Patrząc na udzielanie komunii na rękę autentycznie łzy cisną mi się do oczu, po prostu jestem na granicy płaczu...
Mieszkam w Austrii, od pandemii w Kościele jest zakaz przyjmowania Pana Jezusa bezpośrednio do ust, tylko na rękę. Parę razy próbowałam przyjąć Komunię do ust, ale Ksiądz odmówił. Co w takiej sytuacji zrobić?
Znajdź i zacznij uczęszczać do Tradycjonalistów bo gdy już wszędzie zabronią do ust to będziesz "rozpoznawana" tam i bez obaw Cię wpuszczą na mszę. Ja tak postanowiłem zrobić.
Nigdy nie odważyłam się przyjąć Komunii Świętej na rękę. Na stojąco niestety tak. Bo często mi się zdarzało, że przyjmując Komunię na klęcząco w novusowych kościołach czułam się jak dziwak. Jest ogólny rozgardiasz. W mojej parafii jest każda forma dopuszczalna. Tych przyjmujących na kolanach jest najmniej. Na szczęście chodzę na Mszę Wszechczasów i już nie muszę na to patrzeć. Teraz przystępuję do Komunii w godny sposób i jestem szczęśliwa widząc, że wszyscy tak samo godnie przyjmują Pana Jezusa.
NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS.
JESTEM KOŚCIELNYM I Z BRAKU MINISTRANTÓW CZĘSTO IDĘ Z PATENĄ SPECJALNIE SIĘ NIE PRZYGLĄDAM CZY SPADAJĄ ,,DROBINKI,, HOSTII
ALE WIDZIAŁEM NIE RAZ NA PATENIE ,A ILE NIE WIDAĆ JAK TO SIĘ MÓWI GOŁYM OKIEM TEGO NIE WIEMY.
JAK PRZYJMIEMY DO UST KOMUNIĘ NA PEWNO BĘDZIE MNIEJ NIŻ DAJĄC DO RĘKI,BO PODSTAWĄ JEST PATENA ŻEBY ,,DROBINKI,,NIE SPADAŁY NA ZIEMIĘ.BYŁEM ŚWIADKIEM GDY GOŚĆ BRAŁ DO RĘKI I MU WYPADŁA DOBRZE ŻE BYŁA ZIMA SPADŁA NA SZAL.
23.09.2024 ENDRIU.
Dziekuje za kolejna perelke z histori zmiany liturgi; powody niezmienne- zniszczyc prawdziwy Kosciol i katolicyzm