Im bardziej poznaję historię Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, szczególnie jego działalność w Polsce, tym bardziej jestem przekonany, że jest to wielki DAR, jaki Pan Bóg zechciał naszej ojczyźnie ofiarować i że wymodliła go dla Polski Niepokalana.
Polska potrzebuje wielu rzeczy - wolności, ograniczenia obcych wpływów, uzdrowienia myślenia Polaków, z których ogromna cześć ma już umysły w pełni zanurzone w zwodniczych neomarksistowskich ideologiach. Wszystko to nie będzie możliwe bez żywej i konsekwentnej wiary. A jeżeli wiara ma być rzeczywiście żywa i konsekwentna, to musi być tradycyjna. Nie można być katolikiem nie będąc całym sercem i umysłem przywiązanym do katolickiej, niezmiennej, rzymskiej Tradycji.
Dopiero poznawanie drogi, jaką Bractwo przeszło w Polsce, pokazuje mi jak bardzo wdzięczni Panu Bogu i Niepokalanej powinniśmy być za ten dar i jak niewiele brakowało, by ani do Mszy św. Wszechczasów, ani do tradycyjnej doktryny Kościoła, wolnej od modernistycznych błędów, ani do niezmiennych zasad moralności katolickiej nie było w zasadzie w ogóle w Polsce dostępu. Od kilku dziesięcioleci nasza Matka Kościół jest w rękach ludzi, którzy (w dobrej lub złej wierze, tego wiedzieć nie mogę) odchodzą od swojej głównej misji, wyrażonej słowami św. Pawła w 1. liście do Koryntian - "tradidi quod et accepi" czyli "przekazuję wam to co i sam otrzymałem".
Im bardziej tę historię rozumiem, tym mniej we mnie tego co było na początku - wygórowanych oczekiwań czy dostrzegania niedociągnięć - a dlaczego tak, dlaczego nie inaczej? Dlaczego nie mocniej, lepiej, szerzej - przecież wielu katolików w Polsce przejrzy na oczy po kilku kontaktach z Bractwem. Tymczasem nie wolno gubić poczucia rzeczywistości, a im bardziej dzieło Bractwa w Polsce konfrontuję z rzeczywistością, tym bardziej widzę, jak duże to dzieło i jak oczywistym jest, że bez wsparcia Niepokalanej nie udałoby się to wszystko. Dlatego postaram się by od dziś na pierwszym miejscu u mnie była wdzięczność, o której w kilku miejscach pisał św. Paweł.
By być wdzięcznym. By mieć wdzięczne usposobienie. By być pełnym wdzięczności. Oto mogę w XXI w. iść na Mszę Wszechczasów. Oto mogę słuchać zdrowej katolickiej nauki. Oto dar ten dany jest Polakom i to z tej i tylko z tej nauki wypłynąć może odnowa Polski i Kościoła. Jakże głupio byłoby brać to za pewnik i nie być wdzięcznym Niepokalanej oraz ludziom, którymi się od niespełna 30 lat posługuje by w Polsce Tradycja katolicka nie zgasła, ale wręcz zaczynała się odradzać. Polska odrodzi się gdy będzie słuchała słów Pana Jezusa. Nie chodzi jednak o to, by teraz wytężać słuch, jakby Pan Jezus miał powiedzieć coś nowego, lub też biec za nowinkami, jakby chrześcijaństwo zostało wynalezione wczoraj. Skoro sam Pan Jezus powiedział, że Jego słowa nigdy nie przeminą, wystarczy słuchać tych słów, a one wszystkie zawierają się w Tradycji, która jest niczym innym jak całym depozytem i dziedzictwem, które, jak najcenniejszy skarb, wpierw Apostołowie, a potem ich następcy przekazują kolejnym pokoleniom.
To jest Tradycja. Bogu niech będą dzięki, że jest w Polsce. I Bogu niech będą dzięki, że ja, w sposób zupełnie niezasłużony, otrzymałem łaskę jej odkrycia, czego i Tobie, mój Drogi Czytelniku, z całego serca życzę.
Komentarze
Dziękuję Panu Dawidowi za szczere słowa otuchy. Tak patrzę na mapkę miejsc,gdzie jest odprawiana Msza Wszechczasów i jestem trochę załamana! Zachodniopomorskie tragicznie wygląda. Szczecin i Kołobrzeg. Jestem z Połczyna-Zdrój,szkoda wielka,że w Kościele Mariackim,lub Św.Józefa,nie ma możliwości odprawiania tej Mszy!Bardzo bym prosiła o podpowiedź do kogo się zwrócić z apelem o możliwość odprawiania Mszy Wszechczasów w naszym mieście. Pamiętam jako dziecko balaski wzdłuż ołtarza,starsze rodzeństwo pamięta dostojnie ubranych kapłanów..Sacrum! Zostały dwie po bokach..Ciągle mówię i przypominam radzie parafialnej w naszym kościele PW. Św.Józefa(młodym kościele) o choćby klęczniku przy przyjmowaniu Ciała Zbawiciela.."no myślimy jak to rozwiązać".Wystarczy chcieć postawić klęcznik i tyle,bo są osoby które chcą przyjąć Jezusa na kolanach,i przyjmują..Jakie to upokorzenie dla starszych ludzi i nie tylko,bo ledwo wstajemy nie mając o co się oprzeć.Robię to i niewielu,dla czci Kogo przyjmuję do serca. A gadki chcesz się pokazać..nie robią na mnie wrażenia.Ale to wina księży,którzy nie uświadamiają i przypominają wiernym Kim jest i Kogo przyjmują do serca! Ciągle słyszę-spotykamy się dziś na liturgii..no też! Ale to Najświętsza Ofiara Jezusa! Mamy czcić Pamięć o Ofierze Zbawczej..Ech. Czy żeby pozostać Katolikiem muszę stać się protestantem? Do proboszczów textem męża mego-"kto chce szuka sposobu,a kto nie chce szuka powodu".
Dawno temu były Msze FSSPX w Połczynie: https://gdynia.fsspx.pl/2008/04/21/msza-trydencka-w-poczynie-zdroju/
Rozmawiam (bardziej zaczepiam i prowkuję do dyskusji) z moim proboszczem na temat FSSPX, że jestem za Tradycji i tylko z konieczności jeszcze na NOM chodzę. Trudno mi zrozumieć jak człowiek kierunkowo wykształcony nie "łączy kropek", a może nie chce lub boi się?
Formacja seminaryjna może robić swoje.
Trzeba nam codziennie modlić się, aby Pan dał nam wielu świętych kapłanów. Może wtedy spadną im klapki z oczu. Niektórym już spadły i przeszli do Bractwa.
W Szczecinie jest jeszcze kościół rektoralny pw. św. Józefa, z codzienną tradycyjną Mszą, poza tym jest jeszcze taka miejscowość Święte koło Stargardu, gdzie również są Msze choć niekoniecznie codziennie.
A gdzie można poczytać więcej o historii Bractwa w Polsce?