DOPAMINA A MOTYWACJA

11.02.2025

Dziś o dopaminie i codziennym poczuciu motywacji do działania. Wielu ludzi, w tym katolików, zastanawia się: "skąd u mnie tak duża niemożność radosnego i produktywnego przeżycia dnia". Może to zepsuta ludzka natura? Może to moja grzeszność? Możliwe, ale dziś chciałbym przedstawić jeden zasadniczy problem, który dotyka większość ludzi w większości miejsc na świecie.

Chodzi o dopaminę. Czy wiesz czym różni się dopamina od serotoniny? Wielu ludzi stosuje te słowa niemal zamiennie, a są to dwa różne neuroprzekaźniki. Serotonina daje poczucie szczęścia. Dopamina jest neuroprzekaźnikiem stworzonym przez Pana Boga w jednym celu - by człowiek czuł motywację do działania. Wystrzał dopaminy następuje zawsze, gdy coś osiągniemy. Żyjesz w epoce jaskiniowców i udaje Ci się rozpalić ogień? Oprócz radości z samego ognia, towarzyszy temu wystrzał dopaminy - nagroda za osiągnięcie postępu. Jesteś głodny? Gdy zaczynasz jeść, oprócz przyjemności płynącej z samego zaspokojenia głodu, następuje wystrzał dopaminy - uczucie nagrody za osiągnięty postęp, jakim jest zdobycie pożywienia. To samo dzieje się w przypadku danego przez Boga polecenia "rozmnażajcie się", zwycięstwa w bitwie, zbudowania domu, rozpoczęcia interesującej przyjaźni i każdym innym przypadku, gdy coś się osiąga.

Wystrzał dopaminy jest często nieuświadomiony, ale zawsze bardzo przyjemny i to właśnie ten neuroprzekaźnik powoduje, że chce nam się robić coś, co da kolejny postęp, rozwój, osiągnięcie, żeby znowu poczuć tę nagrodę w mózgu. Ludzkość niestety odkryła - co stało się zupełnie przez przypadek - że mózg ludzki produkuje dopaminę zawsze gdy myśli, że coś osiągnęliśmy, ale że niezwykle łatwo jest ów mózg oszukać. Dopamina nie wie, czy osiągnięcie jest prawdziwe, czy np. dzieje się na ekranie telewizora czy komputera. Gdy ogląda się film wojenny, męski mózg smażony jest dopaminą, bo nie wie, że tak naprawdę on sam nie bierze udziału w scenach z filmu. Gdy ogląda się film obyczajowy, film romantyczny, mózg kobiety smażony jest dopaminą, bo nie wie, że sam nie bierze udziału w tych licznych interesujących scenach, przedstawionych w filmie relacjach, przyjaźniach, miłościach.

Oczko wyżej jest gra komputerowa, gdzie gracz aktywnie pokonuje przeciwników, zajmuje inne państwa, ratuje kogoś, poprawia swoje statystyki, nabiera nowych umiejętności. Mózg niestety nie wie, że to wszystko fikcja i smaży się dopaminą. Innym przykładem jest pornografia. Podobnie jest z motywacją do odkrywania świata. Oglądanie filmików na TikToku czy jakichkolwiek innych krótkich form co kilka sekund daje mózgowi poczuć - wow, robisz coś nowego, poznałeś nowych ładnych ludzi, odkrywasz świat. Świat wirtualny przedstawia zawsze sceny lepsze niż w życiu i mózg ludzki cieszy się przy nich jakby naprawdę brał w nich udział. Problem polega na tym, że z dopaminą jest tak jak z każdą substancją - im więcej jej dostarczamy, tym bardziej rośnie tolerancja organizmu na nią i trzeba zwiększać dawki, żeby poczuć to samo.

Dostarczanie mózgowi dopaminy przez ekrany jest prostą drogą do zwiększenia tolerancji mózgu na dopaminę. Na to nie ma mocnych. Jeżeli wieczorem twój mózg myśli, że jesteś generałem wojsk czy superbohaterem, który ratuje świat, wyprowadzenie psa następnego dnia rano nie da takiego wystrzału dopaminy jak powinno. Jeżeli kobieta usmaży mózg dopaminą przez oglądanie zdjęć na Instagramie, filmików z pięknymi TikTokerkami czy serialu z pięknymi ludźmi, jej mózg będzie myślał, że brał w tym udział naprawdę i następnego dnia w lustrze kobieta może zobaczyć coś, co choć zawsze powinno dać lekki wystrzał dopaminy, w istocie go nie da. Rzeczy w realu zawsze mózgowi usmażonemu dopaminą będą wydawać się mniej NIESAMOWITE niż te z ekranów. Jest tak z odrobieniem lekcji, wykonywaniem przyziemnych zadań, poznawaniem prawdziwych ludzi, relacjami, obcowaniem z przyrodą, czy wreszcie mogącym dać prawdziwe rozkosze rozwojem życia duchowego.

Twój mózg zawsze zdecyduje za Ciebie. Serial, gra, media społecznościowe, lajki, serduszka, pornografia i wszystkie inne wyzwalacze dopaminy, które wykorzystywane są przez innych ludzi, żeby zarabiać na tym gigantyczne pieniądze, zawsze dla mózgu będą atrakcyjniejsze niż podlanie kwiatów w domu. Jedyny sposób, choć to może Cię zmartwić, to ograniczanie sztucznych wyzwalaczy dopaminy. Początki są trudne, ale potem jest niesamowicie, gdyż proste czynności życia codziennego zaczynają przynosić satysfakcję, uczucie nagrody, uczucie zmotywowania. Dopaminę, jak wszystko w człowieku, stworzył Pan Bóg. Ludzie, jak ze wszystkim, mogą zrobić z tym coś dobrego albo coś złego. Jeżeli zaczniesz kontrolować sztuczne wyzwalacze dopaminą, które Ciebie niszczą, a globalistów (tak tak!) wzbogacają, wtedy zobaczysz, że spokojne wykonywanie obowiązków stanu może dawać uczucie satysfakcji.

Chroń swój mózg. Nie smaż go sztucznie dopaminą. Wtedy życie w realu szybko odzyska swój smak.

Komentarze