POWÓD POSŁUSZEŃSTWA

11.06.2025

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi na pytanie zawarte we wstępie do tematyki wychowania dzieci. Pytanie brzmiało, jaki powód do posłuszeństwa podać dziecku gdy rodzic wydaje polecenie: "zrób to i to", a dziecko zapyta "dlaczego?". Podane były dwie możliwości: 1. wytłumaczyć dziecku dlaczego warto robić to co rodzic mu poleca, w przystępny sposób uzasadnić dziecku motywy i logikę swojego polecenia 2. powiedzieć: bo rodzić tak każe. Odpowiedzi rozkładały się dość równomiernie między te dwa rozwiązania. Było też trochę odpowiedzi mieszanych, jednak te na razie pomijam, gdyż pierwotna przyczyna, którą podajemy dziecku dla oczekiwanego od niego posłuszeństwa może być jedna. Albo autorytet rodzica, albo dobre uzasadnienie jego polecenia.

W ostatnich dziesięcioleciach prym wiedzie odpowiedź pierwsza. Uzasadniamy dziecku nasze polecenia. Warto sprzątać po sobie zabawki, ponieważ wtedy jest ład, zabawki się nie gubią, mamy przestrzeń do nowej zabawy. Warto wyprowadzić szczeniaka o określonej umówionej godzinie, ponieważ inaczej trudno go nauczyć czekania na spacer i niesikania w domu. Warto kłaniać się dorosłym, ponieważ jest to oznaka szacunku. Warto odrabiać lekcje na bieżąco, warto odkładać po szkole plecak na miejsce, ubrania wieszać tam, gdzie ich miejsce, warto jeść jedzonko do końca, warto najpierw zjeść jedzenie prawdziwe, ewentualnie potem coś słodkiego i nieskończone repozytorium sensownych uzasadnień dlaczego warto robić tak, a nie inaczej. Tłumaczenie dziecku logiki postępowania to coś cennego, ale podawanie jej jako przyczyny posłuszeństwa to już coś zupełnie innego.

Zastanówmy się nad skutkiem takiej metody. Od najmłodszych lat dziecko uczy się, że przyczyną jego działań ma być jego własne uznanie tego działania za sensowne. Zobaczmy do jakiej biedy to w jego życiu może doprowadzić. Jak upośledza to jego przyszły stosunek do wiary oraz do pracy. Jeżeli poznawać będzie przykazania Boże, będzie dążył w pierwszej kolejności do zrozumienia dlaczego Bóg tak każe. Jeżeli w przyszłości pójdzie do pracy i jego szef nakreśli mu jego obowiązki, będzie on uznawał za zupełnie normalne, że musi ocenić, czy te polecenia mają sens. Ktoś zapyta: a co w tym złego? Przecież dobrze jest gdy człowiek poszerza swoją świadomość i próbuje zrozumieć sens swoich własnych działań. Problem jest w tym, że ocenia to zawsze z pozycji mniej doświadczonego. Niezależnie od swojego wieku, zawsze będzie mniej doświadczony i świadomy niż osoby, które już były w jego sytuacji.

Zdecydowanie też mniej świadomy niż sam Pan Bóg. Dlaczego nie sypiać z nikim przed ślubem? Bo Pan Bóg tak każe. Chcesz poznać przyczyny? Logikę? Oczywiście można usiłować i znajdzie się w tym nieskończone pokłady sensu. Ale nie ten sens ma być powodem posłuszeństwa przykazaniu, a wzgląd na wydającego polecenie. Jeżeli od najmłodszych lat wypracuje się w dziecku cnotę posłuszeństwa i uznania autorytetu (zrób to bo rodzic tak każe), wtedy zarówno jego droga do dojrzałej wiary jak i szansa na sukces w życiu zawodowym będą o wiele korzystniejsze.

Czy oznacza to, że odradzam tłumaczenie dziecku rzeczywistości i uzasadnianie swoich poleceń? Oczywiście nie. Zrób to, bo rodzic tak każe. Ale gdy już to, przez wzgląd na samo posłuszeństwo, zrobisz, wtedy mama lub tato wytłumaczą Ci, dostosowując to do Twoich możliwości intelektualnych, dlaczego takie a nie inne polecenie rodzic wydał. Tak wychowuje się człowieka wolnego, kreatywnego, pracowitego, ułożonego i - przede wszystkim - spokojnego. Zrzucanie na dziecko ciężaru zrozumienia poleceń mamy i taty i samodzielnego ich oceniania czy warto, czy mama mnie przekonała, czy zrozumiałem uzasadnienia taty oraz podejmowania decyzji czy posłuchać czy nie... Nie tyle nie buduje osoby wolnej (jak zwolennicy tych metod argumentują), ale wręcz przeciwnie, wpycha ją do więzienia własnego, ograniczonego przecież, rozumu.

Mój Drogi Czytelniku, wychowujmy w Polsce ludzi ułożonych, spokojnych, pracowitych i... wolnych.

Komentarze