Czy Witold Pilecki w swoim raporcie kłamał na temat komór gazowych? Czy mówienie, że komory gazowe w Aushwitz są fakiem, opierając się jedynie na książce „Krwawe Paschy” nie jest tanią próba wzbudzenia sensacji? Braun od pewnego momentu, odkąd zobaczył, że jest mu to bardzo na rękę (kapitał polityczny) bawi się w takie właśnie happeningi. Niesamowite jest to, że sprawkowa społeczność jest tym tak zachwycona.
"(...) i że kobieta musi słuchać mężczyzny, a mężczyzna nie musi słuchać kobiety?" Z tym się akurat nie zgadzam. Uważam, że w zdrowej relacji obie strony słuchają się siebie nawzajem. Jeżeli, jest jakaś kwestia sporna, to obie strony powinny przedstawić argumenty i wspólnie zadecydować. A kiedy nie jest możliwe, aby obie strony się zgodziły w jakiejś kwestii to wtedy powinien zadecydować mężczyzna i ponieść wszelkie konsekwencje tejże decyzji. Ale też nie jest to zasadą, ponieważ zależne jest to od tego jakiej kwestii będzie dotyczył spór. W niektórych kwestiach ta druga osoba może mieć większe doświadczenie, więc nie da się jednoznacznie stwierdzić, kto powinien podejmować decyzję w małżeństwie.
W ogóle polecanie Warzechy jako eksperta jest wg mnie absurdalne. Facet nie jest wcale merytoryczny i oprócz zaślepienia nienawiścią do PiSu, nie ma czego na jego kanale szukać.
Mnie również nurtuje kwestia kary śmierci. Wiem, że za karą śmierci są Grzegorz Braun i Krzysztof Bosak. Decydowanie o czyimś życiu zawsze mi się kłóciło z katolicką nauką. Dziękuję Panu za ten temat, oraz komentującym, dzięki którym będę mógł zaznajomić się z odpowiednią literaturą.
Życie na tym polega. Nie ma w tym nic odkrywczego. Nie mniej jednak dobrze, że taki tekst powstał, bo być może otworzy on oczy tym, którzy uważają, że wszystko jest czarno-białe. Chociaż z drugiej strony znamienne jest to, że powstał on dopiero teraz kiedy to p. Grzegorz Braun wprost poparł p. Karola Nawrockiego :)
Pragnę zauważyć, że jeśli w kaplicy nie ma jakiegoś dnia mszy, to zawsze możesz pójść na mszę do Kościoła. Głęboko wierzę w to, że za uczęszczanie na msze Novus Ordo nie spłoniemy w piekle :) PS. Też mieszkam w Białymstoku i bardzo często jestem na mszy w Bractwie.
Mam pytanie. Czy jak dostajemy artykuły takie jak te, to czy możemy również dostać jakiś link do źródła? W tym wypadku do tego listu, o którym mowa.
Tak to prawda. Mnie się jednak nasuwa zasadnicze pytanie - po co jest ta kampania dla p. Grzegorza Brauna? Bo przecież wspominanie ciągle o Żydach nie przekona większości Polaków do oddania na niego swojego głosu. Nie chodzi tu o to, czy ktoś się zgadza z tym co mówi Braun, czy nie, bo pewnie wszyscy się zgadzamy. Chodzi o przyjętą taktykę na te wybory. Jeśli celem jest samym w sobie jest start i pokazanie się swojemu elektoratowi z dobrej strony to ok. Ale jeśli w zamyśle p. Grzegorz Braun chce te wybory jednak wygrać, żeby mieć REALNY wpływ na Polskę, to jednak mógłby powstrzymać się przed poruszaniem tematów, które nie zjednują mu sympatii u wyborców i nie zwiększają szans na sukces.
Niestety uważam, że jest to manipulacja że strony p. Dawida Mysiora. Oto przebieg rozmowy (do której link również wklejam) : Redaktor: "Uważa Pan, że koszty tej wypowiedzi - o NIEPRZYJEMNOŚCI jaką jest noszenie i urodzenie dziecka z gwałtu są i będą potężne w tej kampanii? " Bosak: "Nie wiem, czy potężne, natomiast na pewno byla to wypowiedź niedelikatna, która, myślę, że wyrządziła szkodę wprowadzając do kampanii temat, który był w niej zupełnie niepotrzebny, którego nie ma w programie Konfederacji, którego nie ma w programie Sławomira Mentzena. Nie użył bym takich słów. Uważam, że z najwyższą troska powinniśmy patrzeć na ofiary każdego przestępstwa, a na ofiary gwałtu w szczególności. " Dalej redaktor pyta o zdanie Konfederacji i Bosaka w kwestii aborcji, gdy dziecko poczęte zostanie w wyniku gwałtu i Bosak odpowiada: "Nie mamy w sprawach światopoglądowych dyscypliny w Konfederacji. Jestem zwolennikiem każdego życia ludzkiego, jednocześnie nie postulowalem zmiany prawa w tym aspekcie." Uważam, że ten temat podany w sprawach rano, jak i tutaj jest jawną manipulacja. Większość słuchających i czytających dążących antypatią Bosaka pewnie nawet nie sprawdziła jak rzeczywiście wyglądała rozmowa. Tutaj link do tej rozmowy: https://youtu.be/fzz_k1qrpIA?si=91l4PLmi7ZJhiw3g
"Gdy wiemy, że te osoby paktuja z diabłem to też wiemy, że płyty i ich tworczość jest "błogosławiona" przez kapłanów satanistyczngch i to moźe wpłynąć na osłabione chuchowo społeczeństwo." Czy są to zarzuty w jakikolwiek sposób potwierdzone? Są na to jakieś dowody? Wydaje mi się, że jednak są to jedynie nasze domysły. Co do sedna wątku, który Pani przytoczyła: Z tą grą, jak i z każdą inną trzeba mieć umiar. Dziecko trzeba kontrolować jeśli chodzi o czas spędzany przed komputerem, ale raczej nie wydaje mi się, że dobrym będzie spędzanie 2h grając w "Simsy", zamiast "Minecraft" :D Są pewne badania, które pokazują, że granie w gry może pozytywnie wpływać na podejmowanie decyzji, orientację w terenie (o dziwo), logiczne myślenie. Kluczową kwestią jest jednak, aby czas spędzany przed komputerem był odpowiednio dawkowany dla dziecka. Marnotrawienie czasu może również objawiać się czytaniem nieodpowiednich książek, czy oglądaniem seriali. Nie szukałbym na siłę zła w grach, apeluje o zwyczajnie zdrowy rozsądek i chłodny umysł.
Znam ludzi (do tego grona zresztą sam się zaliczam), którzy chociaż przychylnie patrzą na Konfederację często głosowali, bądź głosują na PiS. Jest tak dlatego, że również w tamtej partii jest wiele osób, którzy promują normalność, są katolikami itd. Kiedy walka między Prawicą a Lewicą jest zaciekła głos oddany na Konfederację jest głosem straconym. Tak też było przy poprzednich wyborach. Kiedy widziałem nagonkę w mediach, to, jak influencerzy motywują swoich nastoletnich odbiorców do pójścia do urn wyborczych, kiedy widziałem hasła "ZwyciężyMy" Owsiaka to wiedziałem, że walka będzie bardzo trudna i namawiałem swoich znajomych oraz rodzinę na głosowanie na PiS. Niestety "Koalicja" zwyciężyła i obecnie jest jak jest. Oczywiście są też wyborcy Konfederacji, którzy nie czytają, nie słuchają wypowiedzi innych polityków i są zapatrzeni jedynie w to co powie Mentzen na swoich socjalach, czy Bosak w jakiejś telewizji. Pisanie, że Konfederacja skręca w złą stronę, bo wg Państwa niedobrze potraktowano Grzegorza Brauna jest w mojej opinii dziwne. Obserwując to co się tam zadziało z boku wydaje mi się, że jednak to dwie strony konfliktu nie zachowały się tak jak trzeba. Dziwi mnie stawianie Grzegorza Brauna jako kogoś krystalicznego, nie potrafię znaleźć do tego podstaw oglądając naprawdę prawie wszystkie wywiady z nim, czy słuchając/czytając jego wypowiedzi. Nie rozumiem jakie wartości przejawia ten człowiek, których brakuje chociażby Bosakowi. Nie chcę uchodzić za przeciwnika Grzegorza Brauna, tak zupełnie nie jest. Chciałbym jedynie zrozumieć skąd te wszystkie "ochy i achy", bo aktualnie swoim rozumem nie potrafię tego objąć, być może do tego nie dorosłem. Podsumowując uważam, że skreślanie partii po tym co się ostatnio wydarzyło jest nadużyciem, tak samo jak i skreślanie w tym wypadku człowieka. I sympatycy Konfederacji i sympatycy Brauna mają teraz jedni do drugich pretensje, aczkolwiek myślę, że jednak Konfederacji na dłuższą metę wyjdzie to na dobre.
Wczoraj (15.01.2025), późnym wieczorem pojawił się wywiad Pana Dawida Mysiora z politykiem Panem Grzegorzem Braunem. Rozmowa była pewnym rodzajem zapowiedzi startu Pana Brauna w wyborach prezydenckich. Redaktor Mysior zadał Panu Braunowi kilkanaście szybkich pytań, głównie dotyczących spraw wiary, klimatyzmu czy aborcjonizmu. Ze względu na ograniczony czas miały być to odpowiedzi "tak lub nie" i prawie się to udało. Co do samych pytań, to nie było wśród nich ani jednego, co do którego moglibyśmy mieć wątpliwość w jaki sposób odpowie odpytywany. Odpowiedzi Pana Brauna były bardzo przewidywalne i niestety często bardzo przeciągane, jak to już ma w zwyczaju. Wpis ten zdecydowałem się stworzyć, ponieważ bardzo zasmuciła mnie deklaracja Pana Grzegorza Brauna, o starcie w wyborach na urząd Prezydenta, a wśród komentujących ów wywiad nie zauważyłem ani jednego negatywnego, czy pesymistycznego komentarza. Mam wielką nadzieję, że dla wszystkich jest jasne, że obecne wybory prezydenckie będą walką o choćby ułamek głosów, między prawą a lewą stroną. Media głównego ścieku, globaliści będą robić wszystko (być może nawet ograniczając wolność słowa, choćby na czas kampanii), aby to ich polityk zwyciężył. Aktualnie dwaj główni kandydaci to Rafał Trzaskowski oraz Karol Nawrocki. Ten pierwszy wg specjalistów już chyba trochę zmęczył się pre-kampanią prezydencką, ten drugi w sondażach cały czas delikatnie rośnie. Oczywistym jest, że sondaże wyborcze nie do końca oddają prawdę, biorąc pod uwagę chociażby to, że wiele osób wstydzi się przyznać na kogo realnie będzie chciało zagłosować, ale w tych właśnie sondażach póki co prowadzi Trzaskowski. Wiele głosów wskazuje na to, że Premier Donald Tusk nie jest zadowolony z efektów pracy Rafała Trzaskowskiego, oraz, że prawdopodobnym jest, aby on sam ogłosił się jako nowy kandydat Platformy Obywatelskiej. Obecnie na szeroko rozumianej Prawicy mamy liczących się kandydatów. Jest to oczywiście Karol Nawrocki (jakby nie było - z PiSu), oraz Sławomir Mentzen (Konfederacja). Tych dwóch Panów już dzisiaj dzieli wyborców Prawicy między sobą, ale dając jeszcze realną możliwość dojścia jednemu z nich do drugiej tury wyborów. Niektórzy, praktyczni ludzie zagłosują na Karola Nawrockiego, ponieważ jest z większej partii i ma większą szansę na realny sukces, którym jest uniemożliwienie dojścia do pełni władzy obecnym rządzącym. Inni zagłosują na Sławomira Mentzena, czasem z ciekawości (w końcu dajmy rządzić komuś z poza układu), innym razem uważając, że to kandydat Konfederacji jest prawdziwie prawicowym politykiem. Sytuacja, w której PiS nie zdecydował się na prawybory na Prawicy, sprawia, że ci dwaj kandydaci zabierają sobie nawzajem głosy. Niestety do tego wszystkiego spełniły się ostatnie doniesienia mediów, które donosiły o rozważaniu przez Grzegorza Brauna startu wyborach prezydenckich. Myślałem, że są to tylko próby rozbicia Konfederacji, oraz przedstawienia Grzegorza Brauna jako polityka niepoważnego, lecz okazało się to prawdą. Absurdalny jest już sam fakt, że Grzegorz Braun startuje mimo, iż jego partia wystawiła już kandydata, lub pre-kandydata na Prezydenta. Nie spodziewałem się, że Braun będzie decydował się na taki krok, tylko dlatego, że jego duma została nadszarpnięta (tak można było zrozumieć z wywiadu). Uważam, że kandydatura Brauna zabierze jeszcze dodatkowe głosy prawej stronie, a co najgorsze podzieli głosy Konfederacji i przedstawi tę partię jako lekko niepoważną. Nie rozumiem wielkiego zachwytu środowiska tradycyjnych katolików, tak, jakby Braun już te wybory wygrał i był on zbawieniem Polski. Czy naprawdę wierzycie, że jest on w stanie zrobić wynik, który pozwoli mu wygrać z Lewicą? Najgorsze jest to, że odniosłem wrażenie, jakoby Pan Dawid Mysior również był z tego faktu zadowolony. Człowiek, który rozumie mechanizmy sterujące światem, rozumie socjotechniki, sądziłem, że również rozumie w jakimś stopniu politykę, ale być może dla Tradycjonalistów nie wszystko jest łatwe do przyjęcia, jeśli nie jest czarno-białe. Też bym chciał, aby Prezydentem Polski był człowiek, który jest Tradycyjnym Katolikiem, przedstawia tradycyjne wartości, ale ten czas dopiero nadejdzie, to nie jest ten moment. W tym momencie najważniejsze jest wygranie z Lewicą i na tym powinien się również skupić Grzegorz Braun wspierając swojego kandydata. Prawybory w Konfederacji, czy na Prawicy również nie pozwoliłyby wygrać Braunowi, bo zdecydowanym faworytem byłby Krzysztof Bosak, który nie dość, że ma Tradycyjne wartości, to ma również odpowiednią erudycję, aby wygrywać debaty polityczne. Przepraszam za dość chaotyczny wpis, ale mam nadzieję, że pozwoli on na jakąś dyskusję, gdyż chciałbym poznać Waszą opinię. Ja osobiście uważam, że start Grzegorza Brauna w wyborach jest dobrą informacją dla Tuska i spółki.
1. Uważam, że cały ten nonsens zaczął się od mężczyzn. Ktoś w pewnym momencie stwierdził, że "równość płci" itd to bardzo chwytliwe hasła, a w samych kobietach zauważono potencjał do manipulacji. Dzisiaj kobiety (może bardziej młode dziewczyny) przekonane są o tym, jak źle jest być kobietą, oraz że mężczyźni mają więcej przywilejów mimo braku jakichkolwiek argumentów. Dzisiejsi słabi mężczyźni (i tutaj znowu, bardziej chłopcy) starają się przypodobać kobietom popierając hasła takie jak "Piekło kobiet", "równość płci"; myśląc, że takie zachowania pozwolą im się zbliżyć do kobiet i zaskarbić ich sympatię. Kobiety dały się omamić mężczyznom (globalistom), a mężczyźni poszli w to za kobietami. Jak z Adamem i Ewą. 2. Nie uważam, że mężczyźni mają więcej praw od kobiet w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Co więcej uważam, że w pewnym stopniu to kobiety są uprzywilejowane chociażby przez to, że idą wcześniej na emeryturę mimo, że nie zawsze decydują się na dziecko, a często mają pracę lżejszą niż średni mężczyzna. Feminizm w XXI w. to propaganda; frazes dzięki któremu można prać mózgi i wzbudzać niepokoje w społeczeństwie. 3. Uważam, że tradycyjny podział ról to kwestia między małżonkami. Wg mnie jest on zdrowy. Mężczyzna dzięki swej fizyczności winien zapewniać rodzinie chleb. Troska o dobro materialne rodziny jest też wg mnie - mężczyzny oznaką miłości. Kobieta pełna dobroci i miłości powinna dbać o mir domowy i opiekować się dziećmi. Uważam za najlepszą opcję pracę jedynie na własny użytek przy swoim gospodarstwie, aby oboje rodziców spędzało jak najwięcej czasu z dziećmi, ale te czasy już się raczej skończyły.
Wycieranie sobie gęby wiarą katolicką jeśli pasuje to pod narrację? Nowe, nie znałem.
"Coś mnie zawsze wewnętrznie przed nim ostrzegało, choć żadnej przykrości z jego strony nie doświadczyłam, a ocieraliśmy się o siebie w pracy 10 lat z przerwami". Tutaj nie ma czego komentować...
Może znacie jakieś inne drogerie pokroju Rossmanna?
Płonące ognisko przeszkadza zapewne tym samym ludziom, którzy z wielkim entuzjazmem powitali Taylor Swift w Warszawie i gorąco kibicują w jej trasie po świecie. Piosenkarka jest bardzo znana z ekologicznych podróży prywatnym odrzutowcem.
Straszne jest to, że w dzisiejszych czasach człowiek - nawet mianujący siebie katolikiem - stawia siebie i swoje uczucia w pierwszej kolejności, wolę i znaczenie Boga pomijając zupełnie.
Dlaczego się tak dzieje? Wiadomo, że w dzisiejszych czasach bardzo dużo ludzi odchodzi od Kościoła, ale czy powołania nie idą "z góry"? Czy nie jest to zasługa Ducha Świętego? Czy jest to kwestia tego, że ludzie już przez swych rodziców nie znają Boga, nie znają Kościoła i z tego względu nie odczuwają działania Ducha Świętego?
Widziałem wiele komentarzy broniących Grzegorza Brauna a tej kwestii. Wg mnie są one naciągane do granic absurdu i czegokolwiek by Braun nie powiedział można by było starać się obronić zarzucając ludziom błędna interpretacje itd itp. Ja jednak uważam że katolik powinien mówić tak - tak, nie - nie. Aby nie było pola na niedomówienia i interpretacje. To chociażby jeden z komentarzy broniących wypowiedź Grzegorza Brauna: "Fragment mówiący, że „mord rytualny to fakt, a Auschwitz z komorami gazowymi to fake”, należy rozumieć nie jako literalne stwierdzenie, ale jako zestawienie dwóch tematów, wobec których istnieje wyraźna asymetria w traktowaniu debaty historycznej. Pierwszy z nich – mord rytualny – nie tylko nie podlega otwartej dyskusji w przestrzeni publicznej, ale wręcz każda próba jego poruszenia kończy się ostracyzmem. Drugi – Auschwitz – stał się z kolei tematem tak uświęconym, że nawet próba zadania pytania o szczegóły badań archeologicznych czy historycznych jest natychmiast utożsamiana z negacjonizmem." To jest dopiero swobodna interpretacja.