Jak informuje portal “DoRzeczy.pl” Główny Urząd Statystyczny opublikował najnowsze dane dotyczące urodzeń w Polsce.
Według raportu GUS, w czerwcu bieżącego roku w Polsce narodziło się zaledwie 19 tysięcy dzieci. Jest to liczba o ponad 2,5 tysiąca mniejsza niż w czerwcu ubiegłego roku.
Suma urodzeń z ostatnich 12 miesięcy wynosi natomiast 259 tysięcy i jest to najgorszy wynik od czasów II Wojny Światowej.
Liczba urodzeń systematycznie spada od 2017 roku. Wówczas na świat przyszło ponad 403 tysiące polskich dzieci. Oznacza to, że w ciągu 7 lat dane demograficzne pogorszyły się aż o 35%.
Zdaniem ekspertów, powodem coraz większej zapaści demograficznej jest między innymi sytuacja na rynku nieruchomości, utrudniająca młodym usamodzielnienie się i założenie rodziny.
Patrząc jednak na przykład Japonii, o której w Sprawkach Rano mówiliśmy a na portalu sprawki.pl pisaliśmy 30.08.2024 r., postawić można tezę, że spadek urodzeń jest zjawiskiem kulturowym, (czy raczej anty-kulturowym) i ma niewielki związek z sytuacją ekonomiczną w kraju.
Komentarze
Powtórzę mój komentarz spod artykułu o Japonczykach: "Obserwuję i takie mam przemyślenia że powodem takiego stanu rzeczy jest odejścia od Boga. Spowodowane jest to rosnącym poziomem życia i egozimem, czyli miłością własną. Niezmiernie rzadko zdarza się że człowiek zamożny, jednocześnie podąża za Wolą Boga. A jak ktoś najbardziej kocha siebie to patrzy na swoją wygodę, a dzieci takiej wygody pozbawiają. Jak ktoś patrzy i myśli tu i teraz i na własne przyjemności to nie będzie chciał mieć dzieci. Tylko prawdziwa miłość prowadzi do wyparcia się siebie i swoich przyjemności"
"W Polsce" można rozumieć conajmniej dwojako: tj. wszystkie dzieci urodzone w Polsce czyli w tym również dzieci uchodźców urodzone w Polsce, albo: dzieci Polaków urodzone w Polsce - to sformułowanie jest trochę nieprecyzyjne.
To nie jest kwestia opinii. Zostały przeprowadzone badania. Są 2 czynniki energetyczne mające wpływ na dzietność:
- mieszkania,
- stabilne zatrudnienie.
Są to czynniki niezbędne, ale to nie one decydują czy ludzie mają dzieci, czy nie. O poziomie dzietności decyduje kultura. Jeśli jest pronatalistyczna - dzieci przedstawiane są jako inwestycja, pozytywny obraz dzieci w filmach, reklamach etc., to dzieci się rodzą. Jeśli z kultury płyną bodźce antynatalistyczne - dzieci przedstawiane jako koszt, obciążenie dla rodziców, źródło cierpień, mąk i ograniczenia wolności, to dzieci się nie rodzą.
Bodźce antynatalistyczne są 4 razy bardziej skuteczne niż pronatalistyczne.
Polecam przeczytać książkę pt. "Cybernetyka społeczna" i wszystko będzie jasne, jeśli chodzi o sterowanie liczbą ludności w danym społeczeństwie (systemie).
http://autonom.edu.pl/publikacje/kossecki_jozef/cybernetyka_spoleczna-wyd2-ocr.pdf
A czy zagrożenie konfliktami wojennymi nie ma tu żadnego wpływu?
Ja uważam, że nie ma. Raczej jest to kwestia wygody życia. A to, że młodzi ludzie mówią, że są to ciężkie czasy żeby wychować dziecko to jest wymówka. Moja mama też nie miała łatwo wychować 3 dzieci bez pomocy męża w czasach gdzie nie zarabiało się tak jak teraz.
Zgadzam się zupełnie z @floem
Wszędzie słyszę, że najpierw trzeba zapewnić byt dziecku, ble ble ble.. a prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach jest dużo łatwiej zadbać o ten byt - jest multum grup na fb gdzie ludzie za darmo oddają rzeczy dla dzieci w bardzo dobrym stanie, czy tam na olx..
Za mojego dziecinstwa nie było takich mozliwości.. Pamiętam jak mama nie miała co do garczka włożyć, jak cieszyliśmy się gdy ciotka przywiozła jakieś ubrania po swoich dzieciach..
Ludzie zasłaniają się frazą "najpierw trzeba odłożyć, troszkę zarobić żeby dzieci miały dobry start", a tak na prawdę są egoistami i najpierw chcą użyć świata, jeździć, zwiedzać i kupować nowe rzeczy, a potem może jakieś dziecko (jedno).. A jak już się to dziecko urodzi to tablecik do ręki i narzekanie jakie to wychowanie jest ciężkie..