Obecna sytuacja na polskiej prawicy budzi wiele emocji i kontrowersji, szczególnie w kontekście decyzji Grzegorza Brauna o starcie w wyborach prezydenckich. Wielu uważa ten krok za szkodliwy – za działanie, które dzieli prawicę i zmniejsza jej szanse na sukces polityczny. Ale co, jeśli to właśnie ta decyzja jest próbą ratowania prawdziwej prawicy w Polsce, a także samej Konfederacji?
Rozłam w Konfederacji – między ideą a pragmatyzmem
Konfederacja od samego początku była postrzegana jako partia, która wnosi do polityki bezkompromisowe wartości oparte na katolickiej moralności, miłości do ojczyzny i sprzeciwie wobec lewicowych ideologii. Niestety, wraz z rosnącą popularnością partii, pojawiły się również oznaki dryfowania w stronę politycznego centrum. Ta tendencja wydaje się wynikać z przekonania, że jedyną drogą do realnego sukcesu politycznego jest gra według zasad mainstreamowej polityki – zasad, które opierają się na kalkulacjach i kompromisach.
Problem polega na tym, że prawdziwa prawica nie może pozwolić sobie na kompromisy. Prawe wartości, w swojej istocie, są niepodzielne – każde ustępstwo na rzecz fałszu, nawet w imię „większego dobra,” jest zdradą tych wartości. Grzegorz Braun, swoją decyzją o starcie w wyborach, zdaje się sygnalizować, że widzi w Konfederacji ten rozłam i nie zamierza go ignorować.
Pojedynek Mentzen kontra Braun – walka o duszę prawicy
Start Grzegorza Brauna w wyborach prezydenckich to nie tylko próba zdobycia głosów. To manifestacja walki o przyszłość polskiej prawicy i o kierunek, w którym pójdzie Konfederacja. Sławomir Mentzen i jego frakcja reprezentują podejście, które stawia na polityczny pragmatyzm – na zdobywanie kapitału wyborczego poprzez kompromisy i kalkulacje. Braun natomiast wydaje się przypominać, że siła Konfederacji tkwi nie w jej elastyczności, ale w idei.
Jeśli Braun w tych wyborach uzyska wynik lepszy od Mentzena, będzie to dowód na to, że to właśnie prawe wartości są siłą napędową partii. Może to zmusić Konfederację do powrotu do swoich korzeni, do ponownego skupienia się na wartościach, które przyciągnęły jej wyborców. Jeśli jednak kierunek Mentzena zyska większe poparcie, partia może na stałe wejść na drogę politycznego centrum, tracąc swoją tożsamość. Konfederacja pod jego kierunkiem będzie prawdopodobnie dążyła do poszerzania swojej bazy wyborczej, rezygnując z części wartości, które początkowo wyróżniały ją na tle innych partii.
Braun jako strażnik idei
Grzegorz Braun zdaje się rozumieć, że prawica, aby zdobyć realny wpływ na politykę, musi przede wszystkim pracować nad społeczeństwem. Prawdziwa zmiana polityczna nie przyjdzie z dnia na dzień, ale będzie efektem długofalowego procesu – pracy nad moralną odnową społeczeństwa.
Lewica od wielu lat robi dokładnie to samo, działając oddolnie i systematycznie niszcząc moralność kawałek po kawałku. Dziś widzimy efekty tej pracy – pokolenia wychowane w oderwaniu od tradycyjnych wartości, które bezrefleksyjnie akceptują lewicowe narracje. To właśnie teraz lewica odcina kupony od tej strategii, ciesząc się szerokim poparciem, które zbudowała przez lata.
Dlatego polska prawdziwa prawica powinna wyciągnąć z tego wnioski i skupić się nie tylko na spotach wyborczych i politycznej grze. Chociaż krytyka głupich decyzji rządzących oraz głośny sprzeciw w mediach mainstreamowych są potrzebne, kluczem do sukcesu jest praca u podstaw. Wspieranie, finansowanie i promowanie inicjatyw służących odnowie moralnej społeczeństwa to jedyna droga do realnej zmiany. Braun zdaje się to rozumieć i w obecnych warunkach robi tyle, ile może, by przypominać o tych priorytetach.
Dlaczego decyzja Brauna ma sens?
Dla wielu decyzja Brauna o starcie w wyborach może wyglądać jak akt rozbijania prawicy. Ale jeśli spojrzymy głębiej, dostrzeżemy, że jest to próba zachowania ognia idei, który przyświecał powstaniu Konfederacji. To właśnie w tych wyborach rozstrzygną się losy polskiej prawicy – czy Konfederacja pozostanie wierna swoim wartościom, czy stanie się kolejnym „produktem” na politycznym rynku, walczącym o głosy ogłupionych wyborców.
Jeśli Braun przegra, być może będzie musiał zaczynać od zera, samotnie budując ruch oparty na wartościach. Ale jeśli wygra – choćby symbolicznie – pokaże, że siła partii nie tkwi w politycznych kalkulacjach, ale w idei, która inspiruje ludzi do działania.
Stawka tych wyborów
W rzeczywistości stawką tych wyborów nie jest tylko wynik prezydencki. To walka o duszę Konfederacji i o przyszłość prawdziwej, polskiej prawicy. Grzegorz Braun, niezależnie od wyniku, przypomina nam, że polityka powinna być narzędziem służby, a nie celem samym w sobie.
Jako wyborcy mamy dziś wyjątkową okazję – nie tylko oddać głos, ale także wybrać, w jakim kierunku pójdzie Konfederacja. Czy postawimy na politykę kompromisów, czy na bezkompromisowe trwanie przy wartościach, które mogą zmienić Polskę na lepsze. Grzegorz Braun nie startuje przeciwko prawicy – startuje dla niej, by przypomnieć, że bez ognia idei każda partia jest skazana na porażkę.
Po naszej stronie mamy jednak Boga – jeśli będziemy działać zgodnie z Jego wolą, kto wie, może On przyspieszy ten proces? Historia pokazuje, że gdy sprawy są prowadzone prawidłowo, Bóg niejednokrotnie wspierał tych, którzy działali w Jego imię, przynosząc owoce szybciej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Dlatego praca u podstaw i wierność wartościom pozostają kluczowe, niezależnie od trudności.
To właśnie dlatego, jako człowiek idei uważam, że Grzegorz Braun dokonał właściwego wyboru i chciałbym aby jak najwięcej zwolenników prawych wartości zrozumiało ten punkt patrzenia na sprawę!
Komentarze
Ja Pana rozumiem doskonale. Nawet to co Pan tu piszę wytłumaczę przykładem.
W 2023 roku były wybory parlamentarne. Z ramienia Konfederacji Korony Polskiej miała startować Justyna Socha - słynna w wąskich kręgach wojowniczka o kwestię dobrowolności szczepień. "Beton polityczny" Konfederacji stwierdził na tamtym etapie, że na takich kontrowersyjnych treściach "kapitału politycznego" się nie zbije i wbrew stanowisku Grzegorza Brauna, Włodzimierza Skalika i Janusza Korwin-Mikke Justynę Sochę usunięto. Po terrorze "kryzysu klimatycznego w ramię" to stanowisko jest co najmniej dziwne i trudne do wytłumaczenia. Tutaj mamy oświadczenie Pani Sochy.
"Decyzją Krzysztofa Bosaka (RN), Sławomira Mentzena, (NN), Krzysztofa Tuduja (RN), Witolda Tumanowicza (RN), Marcina Sypniewskiego (NN) i Michała Wawera (RN) - zostałam usunięta z listy kandydatów do Sejmu RP Konfederacji Wolność i Niepodległość.
Przeciw tej decyzji był Grzegorz Braun (Korona) Janusz Korwin-Mikke (NN) i Włodzimierz Skalik (Korona). Nie głosował Konrad Berkowicz (NN).
Konsekwentnie od wielu lat występuję w obronie dzieci i rodzin atakowanych przez systemową tyranię, oraz walczę o uwolnienie nas wszystkich od bezprawia, doprowadzając m.in. do sukcesów w sądach: w obronie przed policyjną przemocą na organizowanych przeze mnie wolnościowych protestach (150 wygranych), w obronie wolności lekarzy, w obronie rodzin, ktore mogą liczyć nieustannie na moją pomoc, a teraz mają szansę odzyskać 13 milionów zagrabionych im przez rządy PO i PiS grzywien, dzięki ofensywie setek skarg do Trybunału Konstytucyjnego.
Realnie zagrażam temu systemowi, dlatego jestem atakowana.
Zapewniam, że niezmiennie jestem z Grzegorzem Braunem."
Chichot losu sprawił, że w Stanch Zjednoczonych Sekretarzem Zdrowia ma zostać (już został?) Robert Kennedy Jr. Jest on postrzegany jako "guru anstyszczepionkowców". Jestem w 100% przekonany, że osoby, które przyczyniły się do braku startu Pani Justyny po "efekcie Trumpa" będą już teraz inaczej mówić. Zapewne wyślą Pana Jacka Wilka (który od lat tym się zajmuje zawodowo) i będą twierdzić, że oni przecież zawsze popierali ideę dobrowolnych szczepień i walczyli o to nieustannie całymi sobą.
Jest w tym wielki fałsz. Dlatego finalnie skończą jak Kukiz15. Nie potrzeba historii tak jak to mówi Sławomir Mentzen. To już widać dzisiaj gołym okiem.
Bóg szedł na kompromis z człowiekiem, krok po kroku wymagając od niego coraz więcej patrząc na te tysiące lat. Chociażby Mojżesz dopuszczał rozwody, żeby tamci nie zabijali swoich kobiet (ze względu na zatwardziałość serc Waszych...).
Nauka Kościoła a propos kompromisów:
"Ponadto poszanowanie dla religii objawionej wymaga również zwalczania rozpowszechniania błędów fałszywych religii (wedle okoliczności i roztropności politycznej, czasem bowiem trzeba tolerować zło, którego wykorzenienie powoduje jeszcze więcej zła) ..."
Oczywiście artykuł z piusax
https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/2392
Potrzeba dużo roztropności.
Nadal się Pan do tego nie ustosunkował, a mówi od siebie, stawiając widzimisie ponad naukę katolicką... To do fragmentu:
"Problem polega na tym, że prawdziwa prawica nie może pozwolić sobie na kompromisy. Prawe wartości, w swojej istocie, są niepodzielne – każde ustępstwo na rzecz fałszu, nawet w imię „większego dobra,” jest zdradą tych wartości".
Oczywiście "prawdziwą prawicą" jest teraz pan Braun i jego wyznawcy, nie Kościół. Odpływacie.
Jeżeli Pan Braun myśli jak Wy tutaj, to faktycznie ktoś w Konfederacji odchodził od nauki katolickiej...
Ewakuuję się ze sprawek, bo robi się tu niezłe bajlando... Nie przeszkadzam Wam już więcej w Waszych racjach.