W II wieku przed narodzeniem Chrystusa Izrael znajdował się pod panowaniem króla Antiocha IV Epifanesa, który tak bardzo zafascynowany był kulturą pogańskiej Grecji, że kazał narzucać jej zwyczaje pobożnym Izraelitom.
Choć wielu Żydów uległo wpływom pogaństwa i zrezygnowało z zasad swojej wiary, znaleźli się i tacy, którzy sprzeciwili się zakusom ówczesnych modernistów. Wśród nich obecni byli także wspominani dziś Bracia Machabejscy, o których męczeństwie czytamy na kartach Drugiej Księgi Machabejskiej.
Król Epifanes kazał aresztować pewną kobietę i jej siedmiu synów, starając się zmusić ich do naruszenia zasad wiary i zjedzenia wieprzowiny. Gdy jeden z braci sprzeciwił się nakazowi monarchy, ten nakazał obciąć mu język, zedrzeć skórę z głowy, a następnie usmażyć go na rozżarzonej patelni.
Wszystko działo się na oczach pozostałych braci. Każdego z nich czekał taki sam los i żaden nie wyrzekł się Wiary, a święci bracia są dziś czczeni jako Męczennicy Machabejscy.
Komentarze
Święci Bracia machabejscy módlcie się za nami i strzeżcie nas od grzechu herezji
Warto przeczytać ten fragment w Piśmie Świętym. Piękne świadectwo męczeńskiej i jakże bohaterskiej śmierci.
Nie podoba mi się natomiast brak uwzględnienia bohaterstwa matki. Powinno być "7 braci machabejskich i ich matki".
Matka patrzyła i dawała otuchę w śmierci męczeńskiej siódemce swoich ukochanych dzieci! Kto jest w stanie znosić coś takiego i zachować wtedy trzeźwość umysłu?
Nie podoba mi się, że jest pomijana.
"Przede wszystkim zaś godna podziwu i trwałej pamięci była matka. Przyglądała się ona w ciągu jednego dnia śmierci siedmiu synów i zniosła to mężnie. Nadzieję bowiem pokładała w Panu. Pełna szlachetnych myśli, zagrzewając swoje kobiece usposobienie męską odwagą, każdego z nich upominała w ojczystym języku. Mówiła do nich: «Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja wam dałam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie, dlatego że wy gardzicie sobą teraz dla Jego praw»."
Czyż taka matka nie zasługuje na większą uwagę lub chociaż na bardziej dobitne wspomnienie również i jej?
Zgadzam się z Panem. Podobną historię przeczytałam w Żywocie świętych o świętej Zofii.