W poniedziałek, na kanale YouTube należącym do dziennika Super Express, miała miejsce kolejna debata prezydencka. Udział w niej wzięli wszyscy zarejestrowani kandydaci w majowych wyborach.
Debata odbyła się w specjalnym formacie. Każdy z kandydatów po kolei zadawał pytania dwóm wybranym i jednemu wylosowanemu kandydatowi.
Szczególne poruszenie wśród kontrkandydatów wywołał pan Grzegorz Braun, który zadał prezydentowi Warszawy, panu Rafałowi Trzaskowskiemu pytanie dotyczące klimatyzmu i unijnej polityki Zielonego Ładu
W trakcie odpowiedzi na pytanie pomiędzy politykami doszło do sporu, a pan Braun zwrócił uwagę na postępującą „jarmułkizację”, wyrażoną między innymi w celebrowaniu rocznicy powstania w tak zwanym „getcie warszawskim” w 1943 roku.
Rafał Trzaskowski zareagował wówczas bardzo emocjonalnie, określając słowa Grzegorza Brauna jako haniebne, po czym powiedział “nie będę Pana słuchał”, odwrócił się i odszedł. Każda wzmianka Pana Brauna o panach na literkę zet z kropką wzbudzała wielkie oburzenie, szczególnie u Pani Biejat i Panów Trzaskowskiego i Hołowni.
Komentarze
Tak to prawda.
Mnie się jednak nasuwa zasadnicze pytanie - po co jest ta kampania dla p. Grzegorza Brauna? Bo przecież wspominanie ciągle o Żydach nie przekona większości Polaków do oddania na niego swojego głosu.
Nie chodzi tu o to, czy ktoś się zgadza z tym co mówi Braun, czy nie, bo pewnie wszyscy się zgadzamy. Chodzi o przyjętą taktykę na te wybory. Jeśli celem jest samym w sobie jest start i pokazanie się swojemu elektoratowi z dobrej strony to ok. Ale jeśli w zamyśle p. Grzegorz Braun chce te wybory jednak wygrać, żeby mieć REALNY wpływ na Polskę, to jednak mógłby powstrzymać się przed poruszaniem tematów, które nie zjednują mu sympatii u wyborców i nie zwiększają szans na sukces.