Ci co przeszli ze swojego kościoła parafialnego do Bractwa, zmagają się często z różnymi rozterkami/ problemami. Ja już 3 lata w Tradycji. Ale przez 1,5 roku mierzyłam się z rozterkami, czy dobrze robię chodząc tu i tu. (na Mszy indultowej nigdy nie byłam). Na początku broniłam Mszę Posoborową, ponieważ się na niej nawróciłam. Odmówiłam wiele Różańcy w tej intencji, o światło Duch Św. w tej sprawie. Stopniowo zaczęła do mnie docierać PRAWDA. Zaczęłam widzieć owoce Mszy Trydenckiej. Czasem jestem zmuszona iść na Mszę Posoborową. A moja rodzina cały czas mówi, że chodzę do sekty. Cierpliwie to znoszę, ale cały czas modlę się o łagodność i cierpliwość.
Odkąd zaraz po przebudzeniu robię znak krzyża i wypowiadam z ufnością "Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego. Pan mój i Bóg mój" oraz odmawiam tą krótką modlitwę z Modlitewnika Te Deum Laudamus str. 22 "Wszystkie sprawy nasze, prosimy Cię, Panie, natchnieniem Twoim uprzedzaj, a pomocą wspieraj, aby wszelka modlitwa i praca nasza, od Ciebie się poczynała, i przez Ciebie się kończyła. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen" przestały mnie już dręczyć tego typu kwestie, o których pan pisze.
O tak, akty strzeliste bardzo mi pomagają podczas tych ciężkich okresów, które czasem przychodzą. Potrafię odmawiać je wtedy cały dzień w kółko. Moje ulubione to: "Jezu Chryste zmiłuj się nade mną", "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami" albo po prostu "Matko Boża ratuj" czy "Duchu Święty wzywam Cię moim cierpieniem". Raz ksiądz na kazaniu też powiedział coś w tym stylu, że Pan Bóg nie patrzy na efekty naszych działań, tylko na nasze starania/ działania/ zaangażowanie. Bardzo mnie to pocieszyło, bo przychodziły do mnie myśli, że Pan Bóg jest mną rozczarowany. Tak, żywoty świętych bardzo podnoszą na duchu. Chyba św. Wojciech był zrozpaczony, że ludzi nie potrafił nawrócić, a dopiero po jego śmierci nastąpiły masowe nawrócenia. Ostatnio przeczytałam książkę Święty i diabeł - bardzo pocieszające ile lat św. proboszcz z Ars walczył z różnymi trudnościami , aby móc zostać kapłanem. W każdym razie żywota świętych pokazują, że trzeba się modlić o cierpliwość i wytrwałość.
Tak, ostatnio modliłam się, aby Jezus Chrystus nauczył mnie kochać moich nieprzyjaciół, a więc tych, którzy mnie ranią, wyśmiewają i nawet mną gardzą. Moje modlitwy zostały wysłuchane.
Czy są plany na 33-100 Tarnów (woj. małopolskie)
Ja nawróciłam się m.in. dzięki ks. Piotrowi Glasowi. To było prawie 10 lat temu. Bogu niech będą za to dzięki!!! A ok. 2,5 roku temu Matka Boża przyprowadziła mnie do Tradycji Katolickiej :-)
Tu nie chodzi tylko o tik toka. Chodzi generalnie o styczność z różnymi ekranami, a więc telewizor, laptop/komputer, tablet i smartphon i ich negatywnym wpływem na mózg. I mogą u ciebie w domu królować książki, planszówki i sport, jednak gdy dziecko idzie do szkoły i jako jedyne nie ma smartphona, to jest wyśmiewane, wykluczone z grupy a czasem nawet pada ofiarą znęcania.
Bardzo ciekawy tekst. Myślę, że może pomóc tym bardziej otwartym i świadomym ludziom. Moje dzieci znają hasło: "Nuda jest kreatywna". Niestety na nastolatka w okresie buntu to już nie działa. Osobiście nie znam słowa nuda :-) Zawsze coś jest do zrobienia. Zawsze brakuje godzin, mimo że telewizora nie oglądam i coraz częściej wyłączam WiFi na komórce. Ustawiłam sobie codzienny Różaniec jako priorytet. Mogę nie dokończyć sprzątania, ale Różaniec odmówić muszę. Oczywiście nie jest to wynikiem mojego silnego charakteru, tylko ewidentnie działanie Boga. Gdy nie chce mi się czegoś zrobić, bardzo często odmawiam krótką modlitwę do Ducha Św., albo akt strzelisty do Jezusa Chrystusa lub Matki Bożej. Zdarza mi się też wykonać jakąś nudną czynność, mimo tego, że tak mi się nie chce tego zrobić, że aż mnie boli wewnątrz i wtedy ofiarowuje swój trud Panu Bogu. Ostatnio nawet zrobiłam z tego wyzwanie ;-)
Z Różańcem przetrwałam pandemię, codzienne odmawianie Różańca daje siły do walki i przynosi pokój. Byle tylko codziennie odmawiać, bo zły w tym przeszkadza, byle nie odmówić.
Odmawiając codziennie Różaniec, człowiek przestaje się zamartwiać, a zaczyna ufać Bożej Opatrzności.
Bardzo wyważony tekst. Tak, żyję po katolicku, pracuję nad samą sobą (dzięki temu pomalutku świat wokół mnie zmienia się na lepszy), zawierzam codziennie swoje życie i mojej rodziny NMP, codziennie modlę się wypełnianie woli Bożej w swoim życiu oraz o panowanie Królestwa Niebieskiego na ziemi. Dziękuję Matce Bożej, że przyprowadziła mnie do Tradycji katolickiej i za tradycyjnych kapłanów.
Tak, módlmy się! Przynajmniej w każdy czwartek.
Ja mam 43 lata i muszę stwierdzić, że tak, że zostałyśmy oszukane. Wmówiono nam, że musimy być niezależne od mężczyzn i robić karierę. Tylko dzięki Łasce Bożej mam dzieci, bo byłam już nastawiona na pięcie się po szczeblach kariery. Ale poznałam przyszłego męża i odezwał się we mnie tak ogromny instynkt macierzyński, że trudno uwierzyć. Później jednak długo czułam się gorsza, bo poświeciłam się rodzinie i nie zrobiłam kariery (zwłaszcza jak usłyszałam od siostry, że moje życie się skończyło, bo urodziłam syna ;-D ) i długo szukałam celu swojego życia. Natomiast moje siostry i wiele ich znajomych są singielkami, robią karierę, podróżują, skupiają prawie całą uwagę na sobie, czasem szukają Boga, który by się do nich dopasował...Jednak nie udaje im się zapełnić tej pustki. Wydaje mi się, że mają mgliste pojęcie sensu swojego życia.
Z własnego doświadczenia mogę napisać, że nakłanianie przynosi odwrotny skutek. U mnie w rodzinie to już właściwie niewielu chodzi do kościoła, a ci co chodzą, uważają że ja chodzę do jakiejś sekty. Więc odpuściłam jakiekolwiek rozmowy, chyba że ktoś mnie zapyta. Zwłaszcza, że to powodowało, że wiecznie chodziłam smutna, zmartwiona. Modlę się za nich i daje co miesiąc na Msze Św. księdzu z Tradycji katolickiej. Staram się pracować nad sobą i stawać się lepszym człowiekiem. Dla Chrystusa. CZYNY bardziej przekonują niż słowa. I wierzę, że to wystarczy, by ich uratować :-) Z Panem Bogiem! :-)
Bardzo pomocny tekst. Bóg zapłać! Na szczęście nie napisał pan, aby się biczować włosienicą :-) Dzięki Tradycji katolickiej uczę się, żeby wszystko ofiarowywać Panu Bogu. Wszystko to, co mnie spotyka, a mi się nie podoba lub w jakiś sposób mnie rani. Np. nauczyłam się odpuszczać swoje racje w rzeczach błahych, tak aby nie doszło do kłótni. Gdy mnie ktoś obraża lub wyśmiewa - staram się mu od razu przebaczać. ograniczam też coraz więcej rzeczy w moim życiu. No tak, ale to wszystko nie byłabym w stanie zrobić, gdyby nie łaska od Pana Boga. I wierzę że z łaską Bożą uda mi się jeszcze wiele rzeczy we mnie poprawić :-)
Rzeczywiście, historia Polski pasjonująco opowiedziana. Zresztą historia rodziny również. Mi osobiście najlepiej słucha się historii opowiedzianej na podstawie ludzi z krwi i kości, a nie suchych faktów, które nam podsuwano w szkole.
Mam tak samo. Wewnętrzny głos podpowiada mi, żeby na czas Postu odciąć się od tych negatywnych treści. Jeszcze się jednak waham, bo inny głos zarzuca mi, że nic nie będę wiedzieć. A wybory... Ale tak jak pan napisał, czy ta "wiedza" przyczyni się do mojego rozwoju duchownego? Czy mnie przybliży do Pana Boga czy oddali? Już widzę, że oddala...
Odmówię dziś i jutro Różaniec w tej intencji.
Tak sobie myślę, że dzięki tej akcji wiele ludzi usłyszy o Matce Boskiej Gietrzwałdzkiej :-) Pan Bóg i tak już zwyciężył !!! :-)
Ja podjęłam tą trudną decyzję i zbojkotowałam zakupy w Lidlu, choć mam do Lidla najbliżej i mają niezłe produkty. Cała moja rodzina kupowała tam od lat. Napisałam też email do Lidl Polska (na biuro.prasowe.lidl.pl) i poinformowałam ich o moim bojkocie. Rocznie to będzie dla nich strata ponad 14.400 zł przy samej mojej rodzinie. Zawsze to coś! Będę też informować znajomych o tej akcji. O Gietrzwałdzie usłyszałam dopiero niedawno. Oczywiście w Tradycji Katolickiej.
Jeżeli ktoś ma zatwardziałe serce, to żadne argumenty go nie przekonają. Pomóc może jedynie nasza modlitwa i ofiarowywanie naszych cierpień, przeciwności, wszystkich prac...itp. Jezusowi Chrystusowi przez ręce Niepokalanej, aby otrzymali Łaskę wiary. Bez łaski od Boga i tak żadne dyskusje nie pomogą. Św. Monika wiele lat modliła się o nawrócenie męża i syna.