Dziś kilka słów o masonerii. Jej celem jest zniszczenie moralności, zasad i dogmatów Kościoła oraz wszystkich chrześcijańskich instytucji. Masoneria przewidziała i zapowiedziała swoje sukcesy słowami: "Jeśli trzeba będzie, zużyjemy wieki, lecz osiągniemy to". Nawet powierzchowna analiza działań masonerii wskazuje na niezwykła finezję, z jaką kierowany jest cały plan. Dla wielu ludzi Kościoła (w tym dla papieży) jasnym było, że coś takiego może być dziełem wyjątkowej i przewrotnej inteligencji i że nie jest to inteligencja ludzka.
Wolnomularstwo nigdy nie było tak silne jak teraz. Pomyśleć, że kiedyś musieli spotykać się potajemnie, gdyż obawiali się nie tylko Kościoła ale też rządów. Dziś nic nie grozi im ani od jednego ani od drugiego. Wszystko nadal odbywa się dość dyskretnie, ale już w zasadzie oficjalnie. Warto w tym momencie podkreślić, że każdy katolik powinien wiedzieć, że nie istnieje żadna możliwość porozumienia między chrystianizmem i masonerią. Nie może być dialogu między Chrystusem a szatanem. Co czyni masoneria? Sączy truciznę, ale robi to w dawkach dobranych tak, żeby ludzkość piła ją jako czystą wodę. Celem jest zmiana mentalności.
Skoro wolnomularstwo postawiło sobie za cel zburzenie porządku chrześcijańskiego i zbudowanie nowego świata opartego na porządku naturalistycznym, jasnym było dla nich, że zmiany te wymagają pokoleń pracy organicznej nad zmienianiem stanu ludzkiego umysłu. Opanowali więc media, szkolnictwo oraz w zasadzie wszystkie instytucje. Niestety przeniknęli też do Kościoła katolickiego. Czy to ma nas przerażać? Moim zdaniem może to nas w zdrowy sposób martwić, ale nie powinno przerażać, gdyż wiadomo jest który obóz finalnie zwycięży. Natomiast nie wygląda na to, żeby chrystianizm odnosił spektakularne zwycięstwa - przynajmniej w Europie, w czasie w którym żyjemy. Jak jednak powiedziała św. Terasa z Avila, obowiązkiem katolika nie jest zwyciężać, ale walczyć po słusznej stronie.
Jak możemy to robić? Żyjąc po katolicku. Od tego wszystko się zaczyna. Od pracy nad samym sobą. Oto najlepszy sposób na wbicie szpilki masonerii. Zawierzenie swojego życia NMP i życie po katolicku. Modlitwa o spełnianie woli Bożej w swoim życiu oraz o panowanie Królestwa Niebieskiego na ziemi. Kiedy i jak z osób żyjących i modlących się w ten sposób wyłonią się jakieś konkretne akcje katolickie mogące zniweczyć zamysły masonerii, zależy bardziej od Pana Boga niż od ludzi i chyba nie należy być tu niecierpliwym, a tym bardziej zniechęcać się czy popadać w rozpacz, że wróg teraz przeważa i że jest w swoich działaniach coraz bardziej bezczelny. Można też jeszcze bardziej dziękować, jeżeli w tych czasach należy się do katolików.
Poznawajmy Tradycję katolicką, żyjmy po katolicku i nie traćmy ducha. Panu Bogu nic z ręki się nie wymknęło, a wszelkie zamysły masonerii prędzej czy później runą.
Komentarze
Odmawiając codziennie Różaniec, człowiek przestaje się zamartwiać, a zaczyna ufać Bożej Opatrzności.
«O Marjo bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie»
Bardzo wyważony tekst. Tak, żyję po katolicku, pracuję nad samą sobą (dzięki temu pomalutku świat wokół mnie zmienia się na lepszy), zawierzam codziennie swoje życie i mojej rodziny NMP, codziennie modlę się wypełnianie woli Bożej w swoim życiu oraz o panowanie Królestwa Niebieskiego na ziemi. Dziękuję Matce Bożej, że przyprowadziła mnie do Tradycji katolickiej i za tradycyjnych kapłanów.
Fajnie by było jakby na naszych oczach plany masonerii spektakularnie runęły, ale to nie koncert życzeń (bo Pan Bóg działa wg swojego planu). Nie mniej jednak, zwłaszcza w dzisiejszych czasach oduczeni jesteśmy cierpliwości- chciałoby się już i teraz- szybki zastrzyk dopaminy i będzie git.
Nie naszą rzeczą jest zwyciężać naszą rzeczą jest walczyć ot tak w codziennym życiu czeka nas długa walka odkręcić 60 lat posoborowia eh
Dlatego tak "trudno jest być katolikiem" ;)