Polityka i Donald Trump trochę na drugą nóżkę.

  @Robert
07.02.2025
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Stare chińskie przysłowie mówi "obyś żył w ciekawych czasach". Wiele wskazuje, że nam przyszło w takich żyć. Niektórzy, co bardziej odważni po znakach upatrują, że mogą to być nawet czasy apokaliptyczne. Warto zatem przezornie trzymać porządny zapas oliwy, utrzymywać ogień w lampie i wypatrywać przyjścia Pana Młodego.
 "Czuwajcie, bo nie wiecie w którym dniu Pan wasz przyjdzie".  
"(...) bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie."

Nie mam absolutnie na celu nikogo straszyć. Po prostu sygnalizuję, że z pewnością w kontekście Życia Wiecznego lepiej skoncetrować się bardziej na sprawach duchowych, a nie sprawach tego świata.  Mam z tym osobiście wielki problem i nieustannie staram się nad tym pracować. Nie umiem tego w pełni wyważyć. Zwłaszcza martwię się o los bliskich, Polski i rodaków. Tak trudno to wszystko przezwyciężyć. W książeczce Tomasza a Kempisa "O naśladowaniu Chrystusa" można przeczytać wielokrotnie - porzuć sprawy tego świata to wtedy w pełni odnajdziesz Pana Boga.  Zaprzyj się samego siebie, a wtedy przejrzysz na oczy. 
Sprawy tego świata nas wciąż przygniatają i wielu osobom absorbują praktycznie cały czas. Nieprzyjaciel robi co może, żeby nas poprowadzić prostą autostradą na zatracenie. Z pewnością Kościół Walczący nie ma łatwego zadania.

Dziś mamy pierwszy piątek miesiąca - szczególny dzień modlitwy do Serca Pana Jezusa. Śpiewamy przepiękną pieśń:
"O Zbawcza Hostio, godna czci. Co lud do niebios wiedziesz bram. BÓJ SROGI NĘKA WIERNYCH CI. Daj siłę, pomoc ześlij nam."
Chyba bardziej dobitnie nie da się powiedzieć, gdzie my priorytetowo powinniśmy zwracać o pomoc w naszym "srogim boju" na tym ziemskim padole?

Zaraz zaraz. Ja miałem coś tam napisać o Donaldzie Trumpie.  Jest sporo osób, które doznało wielkiej i niepanowanej euforii z powodu Donalda Trumpa i "cudów",  które on ostatnio wyprawia.  Upatrują w nim niemal "zbawienia" świata, po szopkach które odprawiali jego poprzednicy.  Już nic nie trzeba z siebie dawać, bo wszystko załatwi Donald Trump. W całym tym "olśnieniu" absolutnie nie dopuszczają możliwości, że może być tu wielkie ZWIEDZENIE.  Widzą tylko pozytywy, a za nic nie chcą dostrzegać zagrożeń. 

Tymczasem człowiek ten już zdążył zamanifestować chęć deportacji umęczonych Palestyńczyków do Egiptu i Jordani. Zdążył już zaprosić jako pierwszego gościa Białego Domu zbrodniarza wojennego wg wyroku Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadzie. Po wizycie tego "zbrodniarza" zadeklarował, że Stany Zjednoczone  wejdą i zrobią porządek w Strefie Gazy. Można nawet zobaczyć jak temu "zbrodniarzowi wojennemu" krzesło przysuwa, kiedy ten ma usiąść. 

Ambasadorem w Polsce został natomiast Thomas Rose - wg portalu wolnosc24 - ortodoksyjny Żyd, ale też zagorzały syjonista. "Znany z silnie proizraelskich poglądówW ostatnim czasie publicysta zabierał głos w sprawie Polski na platformie X, krytykując rząd Donalda Tuska za grożenie aresztowaniem premiera Izraela Benjamina Netanjahu oraz chwaląc prezydenta Andrzeja Dudę za przekonanie Tuska do zmiany decyzji. Gratulacje dla Andrzeja Dudy za uniknięcie rozłamu w stosunkach USA-Polska i stając w obronie Polski, przekonując Donalda Tuska do cofnięcia tej okropnej decyzji – pisał 9 stycznia."

Kto wie... może jeszcze zatęsknimy za Dżordżettą, bo z nią to były tylko igraszki. 

Zaznaczam. Ja nie wiem na ile Donald Trump jest trzymany za gardło, a na ile robi to wszystko z premedytacją. Nikt z nas tego nie wie. Bardzo polecam podchodzić do tych spraw na chłodno - owszem cieszyć się, że są jakieś pozytywne zmiany w niektórych sferach, ale zauważać też wielkie zagrożenia "na drugą nóżkę".  

Warto też się zastanowić się czy przypadkiem nie lepiej porzucić tę tematykę dla dobra duszy. Mówią "nieważne, że nie interesujesz się polityką, ale polityka interesuje się tobą". Tylko czy to ma wielkie znaczenie w kontekście naszej duchowej walki? 

Ostatnio powróciłem ponownie do interesowania się polityką, ale mam mieszane uczucia. Dlatego, bo w pewnym kandydacie upatruję jeszcze jakiejś nadziei dla naszego umęczonego i upodlonego państwa. Drażni mnie też ta wszechobecna przesadna "euforia" na prawicy po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta.  Wszystko to sprawia, że z jednej strony jest to strata czasu, a z drugiej strony bez polityki i "obudzenia narodu" nie odzyskamy przecież nigdy niepodległości naszego kraju. 

Tak cięzko roztropnie wyważyć czas pokładany na sprawy duchowe i sprawy tego świata...

Komentarze