Od początku mojej działalności publicystycznej otrzymuję wiadomości z pytaniami, które można by sprowadzić do jednego - co mamy robić? Co ma robić katolik, który widzi jedną lub obie rewolucje, które obecnie mają miejsce - rewolucję neomarksistowską w tym świecie i rewolucję modernizmu w Kościele? Czy się jakoś organizować, jak stawiać opór, jak ratować młodzież?
Wszystko zaczyna się od jednostki. Zanim obie te rewolucje przeszły do czynów i wprowadzania zmian w prawie (np. w Kanadzie psycholog pójdzie do więzienia, jeżeli podejmie pracę nad przywróceniem osobie heteroseksualności) najpierw miejsce miało zwycięstwo rewolucji w ludzkich umysłach. Jeżeli zmienisz to jak ludzie myślą, co mówią, jak mówią i przede wszystkim co czują, ponieważ uczucia są siłą napędową obu tych rewolucji, wtedy i dopiero wtedy możesz wprowadzać swój plan globalistyczny. Jak więc stawiać opór? Na początek zimny prysznic. Opór stawiać powoli. Jeżeli ludzie dobrzy zupełnie się zagapili i pozwolili, żeby ludzie źli przez kilkadziesiąt lat pracowali nad zmianą świadomości społecznej, prace naprawcze nie nastąpią z dnia na dzień. Trzeba zacząć od jednostek. Najpierw od siebie samego.
Po pierwsze być w Łasce Uświęcającej, po drugie dużo czytać i rozumieć jak najwięcej. Na czym polega ideologia gender. Jak działa TikTok. Na czym polega ruch aborcjonistyczny. Czym jest ekologizm. Gdy poczujemy się w tej wiedzy dość osadzeni, przychodzi czas na porządki w sprawach, na które mamy wpływ. Gdy ktoś pyta mnie: "Panie Dawidzie, jak postawimy opór, może piszmy listy do Episkopatu, może wymuśmy na rządzących, żeby zabronili bezprawnej cenzury na platformach Big Tech, może wyjdźmy na ulicę", ja najczęściej pytam spokojnie - czy dziecko w rodzinie ma Tik-Toka? Ileż razy słyszę, że tak. Rodzic znajduje wtedy argumenty, ale prawda jest zawsze jedna: mało który rodzic ma w ogóle poczucie takiej władzy rodzicielskiej nad nastolatkiem, żeby oświadczyć mu, że zabrania Tik-Toka. Jeżeli więc nie umiemy postawić się rewolucji we własnym domu, czy to czas na wychodzenie na ulice i walczenie z nią tam? Rewolucja jest sprawą umysłu. Tam się zaczyna. I to tam kontrrewolucja musi walczyć - w ludzkich umysłach.
Mój Drogi Czytelniku, nie pogniewaj się, jeżeli słowa, które napiszę, nie odnoszą się bezpośrednio do Ciebie: jeżeli rewolucja ma się wciąż dobrze w Twoim umyśle, jeżeli nie jesteś pewien jaka jest prawda i nie rozumiesz na czym polega fałsz tych nowych ideologii, jak chcesz walczyć z rewolucją? Najpierw rozumienie. Potem posprzątanie własnego ogródka. Najczęściej samo to już wystarczy. A być może wtedy przyjdzie czas na kandydowanie do rad rodziców, na pisanie artykułów, drukowanie ulotek, zakładanie fundacji czy tworzenie think-tanków. Ale najpierw Tik-Tok u córki.
Mój Drogi Czytelniku - odwagi i powodzenia.
Komentarze
Tu nie chodzi tylko o tik toka. Chodzi generalnie o styczność z różnymi ekranami, a więc telewizor, laptop/komputer, tablet i smartphon i ich negatywnym wpływem na mózg. I mogą u ciebie w domu królować książki, planszówki i sport, jednak gdy dziecko idzie do szkoły i jako jedyne nie ma smartphona, to jest wyśmiewane, wykluczone z grupy a czasem nawet pada ofiarą znęcania.
Generalnie jest tendencja by izolować się od człowieka. Idę do znajomych i prowadzimy ciekawą dyskusję.... ale nie - zagrajmy w planszówki. Przy ognisku gadam z kimś kto opowiada o swoim życiu i swoich problemach i w to wchodzi ktoś/ktosie z gitarą i "teraz śpiewamy".... oczywiście ta chwila prysnęła i gość się już nie otworzy. W obydwu przypadkach zwijam się i idę do domu.