Jestem ciekaw ile osób przesłuchało tę rozmowę a ilu wypowiada się na podstawie tego jak jest ona relacjonowana. Owszem, Braun użył w określeniu do tematu komór gazowych określenia fejk, ale później, bezpośrednio przed zakończeniem rozmowy, wskazał na kontekst tej wypowiedzi mówiąc o tym, że wersja wydarzeń prezentowana w Muzeum A-B "nie spełnia kryteriów warsztatu historyczno-naukowego we wszystkich szczegółach" w odróżnieniu od np. książki Toaffa dotyczącej mordu rytualnego. Zatem tego co powiedział później, tuż przed zakończeniem rozmowy, jakby wielu już nie dostrzegało.
Absolutyzowanie bezwzględnej konieczności brania udziału w farsie wyborczej mnie nie przekonuje. Zwłaszcza jeżeli żywi się przekonanie, że politycy startujący w wyborach to tylko awatary sił, które za nimi stoją. Czy rzeczywiście należy odmawiać prawa do przekonania, że kandydaci, którzy są nam podsuwani pod nos nie są suwerenni/samodzielni? Postacią powszechnie znaną, która stanowi najlepszą egzemplifikację demokratycznego scamu jest Joe Biden. Czy istota rozumna naprawdę może sądzić, że ten człowiek kimkolwiek/czymkolwiek zarządzał? A pomimo tego cały świat udawał, że w to wierzy. Chociaż może to ja jestem wariatem? Wszak żaden poważny dziennikarz w przestrzeni publicznej tego nie kwestionował. W tym także ci przeze mnie poważani. A jednak nie mam wątpliwości, że Biden nie zarządzał absolutnie niczym. Natomiast jeżeli ktoś się ze mną zgadza, że nieogarniający pieluchy były prezydent światowego mocarstwa był figurantem, to dlaczego mielibyśmy odmawiać prawa do takiej oceny kandydatom biorącym udział w wyborach w Polsce? Czy poważniejsze jest (zasadne!) śmieszkowanie, że żona prezydenta Francji jest w istocie facetem? Ba! jego własnym ojcem?! Czy też to, że Michelle Obama jest w istocie Michaelem Robinsonem? Czy zatem naprawdę można z góry założyć, że nie ma podstaw do tego, aby uznać, iż nie tylko Czaskowski, ale i Nawrocki jest na cudzym pasku? Bo jeżeli tak, to na kogo w istocie głosujemy?
Zasadniczo, co do tego, że warto popierać wyłącznie polityka, którego postrzegamy jako ideowca oczywiście zgoda. Pytanie czy przez tym wczorajszym piwem były podstawy do tego, aby tak postrzegać Mentzena. Będę się upierał, że NIE. Natomiast odpowiadając na pytanie dlaczego zrobił to co zrobił uważam, że opcji jest więcej. I przyznam od razu, że nie wymieniłeś tej, którą bym rozważał w pierwszej kolejności. Jak to widzę? Dla mnie najbardziej prawdopodobny scenariusz brzmi: to było działanie celowe, motywowane partykularnym interesem biznesowym. Jak wspomniałem - Mentzena nie postrzegam jako ideowca tylko bezideowego cynika, który kieruje się wyłącznie własnym interesem. W czasie debat czasem bezczelnie gadał Braunem i nawet mu powieka nie drgnęła, a wiemy jak to było z covidem, Ukrainą czy chanuką. Do tego zdaje się jakieś biznesy z Wiplerem w firmach wiatrakowych. Zauważam także, że w pyszałkowatym społeczeństwie bardzo często spotkać można komentarze dotyczące polityków komentujące ich szkodliwe dla obywateli działania, jako przejaw głupoty, nieudolności itp. To jest dla nich (polityków) wygodne, idealne rozwiązanie, gdyż przynajmniej po części zdejmuje z nich odpowiedzialność. Tymczasem moim zdaniem, zwłaszcza gdy mówimy o wydarzeniach istotnych, pierwszą hipotezą, którą należy postawić na stole jest działanie intencjonalne i starać się odkodować motywację. Nie wykluczam także tego, że może w rachubę wchodzić miks przesłanki działania celowego zorientowanego na partykularny interes Mentzena oraz jednej z przesłanek, którą wskazałeś (szantaż, haki). Jakby nie patrzeć zostało to zainscenizowane w taki sposób żeby wilk był syty (Czaskowski z Appelbaumem) i owca (Mentzen) żeby była syta. Zastanawiające, że Czaskowski biorący dotąd udział w debatach, w których mógł się czuć względnie bezpiecznie, nagle jedzie do Torunia "na grillowanie". Inna sprawa, że na tej rozmowie sorosowy bilderbergowiec mógł tylko zyskać. Oczywiście nie w ten sposób, by przekabacić wyborców Mentzena, ale raczej zniechęcić do tego aby poszli głosować na Batyra. I stąd ten (udany dla Czaska) pomysł z piwem. Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia. Można się oszukiwać ale potyczki 1v1 nie są mocną stroną żadnego z dwójki Mentzen - Czaskowski. Mentzen też - wbrew temu co mówili jego fani - nikogo nie zgrillował. Pociskał Czaska bardzo słabo. Gdyby Bosak był na miejscu Mentzena, to by Czaska zaorał do imentu. Zatem ja widzę to tak, że Czaskowski zyskał to, że część wyborców Mentzena zniechęcona może teraz zostać w domu a Mentzen zyskał oglądalność, jutubowe lajki ;-) i promocje pubu, ale stracił gigantyczne pokłady wiarygodności. Wygranym drugiego planu jest zatem także Kaczafi, którego celem w polityce było zawsze to, aby po prawej stronie od PiS była tylko ściana. To piwo było na pewno krokiem w kierunku oczekiwanym przez Kaczafiego. Czy tylko na tym biernie skorzystał? Zdradek to szabesgoj Appelbaumowej a tacy ludzie zawsze robią interesy na wszystkich frontach xD
Autor komentowanego wpisu (dalej: @wavey) zarzucił jednemu z komentujących, że chyba nie zrozumiał wpisu, który komentuje. A czy @wavey aby na pewno dobrze "tłumaczy" to co wprost powiedział ks. Bańka? Na wstępie zaznaczę, że pod innym wpisem wskazałem już dlaczego mnie ks. Bańka nie przekonał w tym nagraniu. Ponieważ jednak widzę, że zrobiła się z tego tutaj większa dysputa a sprawę uważam za bardzo istotną, to jednak pozwolę sobie na znacznie szerszą wypowiedź. Moja pierwsza uwaga jest następująca: @wavey opowiada nam o tym „co naprawdę ks. Bańka powiedział” – co już samo w sobie jest na swój sposób zabawne, bo przypomina mi czasy bergogliańskie, gdy po jednej czy drugiej wypowiedzi papieża Franciszka pojawiał się „tłumacz”, który wyjaśniał o co tak naprawdę chodziło papieżowi. Gdyby wypowiedź @wavey potraktować poważnie, to bardzo kiepsko świadczyłoby o to o ks. Bańce. I tak jest w istocie (o czym dalej). Co więcej, niektóre tezy @wavey stoją w oczywistej sprzeczności do tego co ks. Bańka expressis verbis powiedział. Ale po kolei. Rzeczywiście nagranie rozpoczyna się od wezwania aby twórcy internetowi promujący Tradycję nie stawali się tubami konkretnego kandydata, konkretnej partii. I już tutaj mam pierwszą uwagę, gdyż jednak czymś zupełnie innym jest gdy odnosimy się do konkretnej osoby, konkretnego kandydata np. w wyborach prezydenckich a czym innym jest odnoszenie się do organizmu politycznego, składającego się z wielu osób, jakim jest partia polityczna. Następnie ks. Bańka zwraca uwagę, że ksiądz nie powinien agitować za żadnym politykiem, za żadną konkretną partią polityczną. I myślę, że w odniesieniu do każdego z księży, jest to twierdzenie, z którym nikt tutaj nie zamierza polemizować. Mówiąc krótko: z ust księdza nie powinno paść: „głosuj na X”. Ks. Bańka jednak na tym nie poprzestaje i idzie dalej, twierdzi (między 4 a 5 minutą nagrania) że obecnie duchowieństwo w ogóle nie powinno wypowiadać się o politykach, bo mamy silny duopol, ludzie są silnie wciągani w – nomen omen – bańki polityczne, tudzież istnieje głęboki podział w społeczeństwie związany z ostrą rywalizacją polityczną. Swój wywód konkluduje stwierdzeniem, które wydaje mi się wprost kuriozalne: otóż twierdzi, że obecnie duchowieństwo nie powinno nawet wskazywać postulaty której z partii są zgodne z katolicką nauką/doktryną! Czyni przy tym wyjątek dla sytuacji, gdy kapłan pytany jest w cztery oczy itp. Muszę przyznać, że takiej abdykacji ze strony kapłana FSSPX dotąd nigdy nie słyszałem. Niech mnie ktoś przekona, że błądzę, gdy tego typu wypowiedź podsumuję jako skrajne urzeczywistnienie postulatu nie mieszania się kościoła do polityki. Jak wspomniałem – zgadzam się, że żaden ksiądz nie powinien agitować konkretnie za politykiem/Braunem czy za partią/Konfederacją Korony Polskiej, ale jednak czym innym jest publiczne wskazanie które partie mają program katolicki, bez wskazywania na które konkretnie należy głosować i która z nich ma program najlepiej urzeczywistniający naukę katolicką. Zaznaczę od razu - nie będąc demokratą i bez wskazywania która to partia - ale wg mnie obecnie jest tylko jedna taka partia. Ta deklaracja powodowana jest tym, że odbieram jako przejaw sankcjonowania szkodliwego stereotypu, wypowiedź ks. Bańki o duopolu. Fałszywy duopol (zakładam, że ks. Bańka ma na myśli PiS i PO) mamy wyłącznie w zakłamanych mainstreamowych mediach. W rzeczywistości sprawy mają się jednak inaczej, ale to nie temat na ten komentarz. Następnie ks. Bańka mówi rzeczy niekontrowersyjne i oczywiste: że trzeba być ostrożnym, bo my widzimy tylko co na powierzchni, nie widzimy tego co pod spodem. Brawo! Jak najbardziej trzeba zgodzić się z tym, że musimy mieć świadomość, iż mamy dostęp jedynie do pewnego wycinka; że nasza wiedza o rzeczywistych relacjach i zależnościach w polityce jest siłą rzeczy fragmentaryczna. Uzmysłowiwszy nam to wraca do swojego wezwania (8:50 min.), aby nie czynić z kanałów tub propagandowych agitujących za konkretnym politykiem, a jeżeli twórca prowadzący kanał agitujący za Tradycją katolicką zamierza zajmować się kwestiami politycznymi, to powinien… założyć osobny kanał, bo – sierotki-owieczki (to etykiety ode mnie a nie od ks. Bańki, ale taki to miało dla mnie wydźwięk), które przychodzą na kanał po treści religijne mogą zostać w ten sposób zwiedzone, mogą w ten sposób wpaść w pułapkę przez owego „złego pasterza”. To jest clou sprawy. Nie jest zatem prawdą co twierdzi @wavey, że ks. Bańka – mówiąc w skrócie - tylko przestrzega i radzi ostrożność. Nie. On proponuje wprost konkretne rozwiązania. Gdyby napominał, przestrzegał - nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego, więc osobiście nie należę do tych, którzy – jak wspomina @wavey – odrzucają jego przestrogę. Twierdzę natomiast, że ks. Bańka idzie za daleko w stwierdzeniu: chcesz poruszać tematy polityczne – zrób sobie osobny kanał i nie mieszaj treści politycznych z religijnymi. Dlaczego się z tym nie zgadzam? (W istocie nie tylko się nie zgadzam, ale uważam, że to pogląd szkodliwy). Przede wszystkim dlatego, że partie polityczne i media katolickie funkcjonują w przestrzeni publicznej już od wielu, wielu lat. I nawet ograniczając się czasów sprzed Soboru Watykańskiego II, do końca pontyfikatu Piusa XII, znajdziemy w historii wiele przykładów mediów katolickich, które otwarcie popierały konkretne partie, konkretnych polityków, a ówcześni papieże NIGDY nie wyrazili w żadnym dokumencie poglądu jakoby (prywatne) media katolickie – w odróżnieniu od księży - nie powinny wskazywać którego polityka/partię polityczną warto poprzeć. Mamy dziś dostęp do cyfrowych wydań wielu czasopism i opracowań. Można się dowiedzieć, że włoskie Il Corriere d'Italia popierało wprost Włoską Partię Ludową (PPI) w latach 1919–24, czy Il Popolo Chrześcijańską Demokrację (DC) w latach 1946-58, że niemiecki Augsburger Postzeitung popierał Partię Centrum (Zentrumspartei) w latach 1919-33, a w czasach Christeros w Meksyku El Luchador Católico czy El Pais Narodową Partię Katolicką (PCN) w latach 1910–20. Dlaczego zatem prywatne polskie media katolickie nie miałyby wskazać konkretnego kandydata/partię, którą popierają? Dlatego @wavey, twierdząc, że w wypowiedzi ks. Bańki chodziło tylko o przestrogę, łagodzi jego radykalny postulat o zakładaniu osobnego kanału. W istocie zatem twierdząc, że go (ks. Bańkę) tłumaczy, de facto się z nim... nie zgadza i przedstawia rzeczywistość dość radykalnie odbiegającą od tego co zostało powiedziane w nagraniu. I żeby było jasne – zgadzam się z jego (@waveya) „tłumaczeniem” a nie tym co powiedział ks. Bańka. Polemicznie chciałbym odnieść się do jeszcze jednej kwestii. W końcowej części @wavey stwierdził: „(…) A przecież mówimy o kapłanie, który od lat reprezentuje głos jasny, spójny i wierny Tradycji. I nawet jeśli nie od razu zgadzamy się z jego oceną, to postawa pokory wobec kapłana, który także na przestrzeni lat zapracował na swoją wiarygodność, powinna nakłonić nas do refleksji. (…)”. Moim zdaniem łączenie kwestii związanych z nauczaniem religijnym i rozeznaniem rzeczywistości politycznej, także w przypadku kapłanów FSSPX, może się rozjeżdżać. Innymi słowy z argumentu, że ks. Bańka to osoba, która reprezentuje głos jasny, spójny i wierny Tradycji nie wynika, że należy mu ślepo wierzyć w kwestii tego, czy katolik prowadzący kanał jutubowy powinien czy nie powinien założyć osobny kanał jutubowy do poruszania kwestii politycznych albo czy mamy w Polsce do czynienia z partyjnym duopolem, tudzież czy rzeczywiście w Polsce mamy taki klimat, że wszyscy politycy twierdzą, że to oni są moralni i chcą wprowadzać „państwo Boże”. Ja na przykład takowej oceny nie podzielam i odbieram to co najwyżej jako radę, a te – jak wiemy – mogą być mądre i niemądre. A żeby ocenić czy rada jest mądra czy niemądra warto odwołać się do argumentacji jaka jest prezentowana na jej poparcie. I jeżeli ktoś zamierzałby przekonywać, że kapłan wierny Tradycji nie może głosić farmazonów w odniesieniu do rzeczywistości politycznej – polecam sięgnąć do wypowiedzi ks. Bańki z komentowanego nagrania, gdy mówi coś o wchodzeniu Polski do nieswojej wojny między Izraelem a Palestyną po to żeby wymierzyć sprawiedliwość, "bo my wiemy jak jest" (ok. 11:25 min.) Takiego oto porównania użył ks. Bańka pod adresem jutubera łączącego treści religijne z propagandą polityczną. Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć sens takiego porównania? Najlepiej w dwóch aspektach: po pierwsze co ma piernik do wiatraka, a po drugie – czy miałbym to rozumieć w ten sposób, że tak naprawdę nie wiemy co się dzieje w Gazie? Wreszcie – w końcowej części wątku prezydenckiego ks. Bańka, przestrzegając, posługuje się terminem propaganda, które obecnie ma określenie jednoznacznie pejoratywne. Można przez to odnieść wrażenie, że nie tylko przestrzega owego/owych jutuberów, ale także daje wyraz temu, że się z nim/nimi nie zgadza. Gdyby zatem rzeczywiście jego materiał odnosił się wyłącznie do Dawida i Sprawek, to oznaczałoby, że jest niekonsekwentny w stosunku do tego co twierdził na początku nagrania (o tym, że kapłan nie powinien wskazywać wprost). Reasumując: 1) Gdyby ks. Bańka rzeczywiście chciał tylko przestrzec, to pod wpisem @wavey bym się podpisał oburącz. Tak jednak nie jest. 2) Pogląd ks. Bańki, jakoby kapłan nie powinien publicznie odnosić się do programów partii politycznych, wskazując która z nich ma program katolicki a która nie, jest szkodliwy. 3) Twierdzenie, że jutuber prowadzący kanał o tematyce religijnej powinien sobie założyć osobny kanał jeżeli chce poruszać tematykę polityczną, to rada niepoparta przekonującą, rzeczową argumentacją. 4) Moim skromnym zdaniem, jeżeli adresatem jego (ks. Bańki) nagrania miały być wyłącznie Sprawki, to powinien Dawidowi o swoich wątpliwościach zakomunikować wprost, wskazując dlaczego jego deklarację polityczną sprowadza do propagandy, a gdyby Dawid nie posłuchał – dopiero wówczas nagrać filmik. I dodam, że spośród komentujących zgadzam się z Robertem.
Mnie nie przekonał. Głównie dlatego, że ta argumentacja w stylu: "to jest niepewne, można się władować etc." to żadna argumentacja. To pustosłowie. Zero konkretów. Miałem ochotę dopytać: o co księdzu chodzi? Proszę to jasno wyartykułować. Niestety, nie doczekałem się. Szkoda, bo chwilę wcześniej słusznie mówi, że każdy powinien kierować się własnym rozumem, własnym rozeznaniem. I to ostatnie rzeczywiście jest najważniejsze.
(...) Po czasach pandemicznych i WZROSTU zaufania do aktualnej medycyny (...)?! Zakładam, że to fraza przepełniona sarkazmem :P W moim przypadku czas plandemicznego oszustwa był wielkim game changerem. Zacząłem się zastanawiać - skoro ludzie mogą być tak bezczelnie i ostentacyjnie oszukiwani w kwestii zdrowia, to ile jest prawdy w innych sferach. No i poszło - historia zakłamana, media i politycy wielokrotnie bardziej zakłamani niż mi się to wydawało. W sferze religii okazało się, że przez ponad 40 lat żyłem w imitacji Kościoła katolickiego. Z prześmiewczego powiedzonka, że "wszystkiemu winni są żydzi, masoni i cykliści" okazało się - póki co - że tylko ci ostatni są niewinni ;-). Zapoznając się z działalnością Katherine Watt https://bailiwicknews.substack.com/p/orientation-for-new-readers i Sashy Latypovej w kwestii ujawniania prawdy na temat tego o co chodziło z covidowym cyrkiem, tzn. jak ta operacja była wdrażana od wielu lat od strony prawnej, dotarłem do informacji na temat amerykańskiej agencji rządowej FDA czyli Food & Drug Administration (Agencji Żywności i Leków). Wówczas tknęło mnie, by zagłębić się także w "tematykę żywnościową", bo skoro w temacie leków (Big Pharma) jest tak słabo, to czy agencja, która – mówiąc w skrócie - pozwala na trucie ludzi wątpliwymi specyfikami, to czy w sferze żywności może być inaczej? No i oczywiście nie jest. Tu szok był nie mniejszy niż w przypadku tych wszystkich wcześniej wymienionych zagadnień. W moim przypadku największym zdrowotnym odkryciem okazał się mechanizm autofagii [zjadania przez organizm człowieka własnych "chorych" komórek - https://pl.wikipedia.org/wiki/Autofagia , który najłatwiej indukuje się poprzez… post. M.in. właśnie z autofagią wiąże się styl żywienia oparty na oknie żywieniowym np. 8/16. Oczywiście w przypadku każdego człowieka to samozjadanie chorych/uszkodzonych komórek rozpoczyna się w różnym momencie i jest to kwestia indywidualna. Jednak nawet w mainstreamie może przeczytać, że 72-godzinny post to znakomity pomysł na reset systemu immunologicznego. Przetestowałem to już 3-krotnie i to naprawdę (w moim przypadku) działa! Mówię tutaj o poście od jedzenia czegokolwiek. Piłem elektrolity, kawę, herbatę. Po drodze przekonałem się także jak gigantycznym oszustwem jest tzw. piramida żywieniowa i dlaczego istnieje tak gigantyczne parcie na faszerowanie ludzi różnej maści węglowodanami. Wracając do postu - całkowicie zmieniłem swoje myślenie i zrozumiałem, że posty są zbawienne nie tylko dla ducha, ale także ciała. Mam teraz „problem”, bo jak traktować w tej sytuacji post jako jakieś wyrzeczenie skoro mam świadomość jak bardzo mi służy. Każdemu! (dorosłemu oczywiście). Doszedłem do wniosku, że 72-96 godzinny post w czasie suchych dni, to znakomity pomysł. Zatem w przyszłym tygodniu wydam znacznie mniej na jedzenie :-). Muszę jednak zaznaczyć, że nie wszedłem w temat autofagii i związany z nią 72-godzinny post prosto z marszu. Dowiedziałem się, że najlepiej pójść w to dopiero po przestawieniu się z odżywiania wysokowęglowodanowego na niskowęglowodanowe, tj. odrzuceniu produktów zbożowych, soków owocowych itp. Dodatkowo, dziś nie mam cienia wątpliwości, że walka z klimatem i związana z tym walką z mięsem, z produktami odzwierzęcymi, ma na celu także doprowadzenie do tego, żeby ludzie stali się jeszcze mniej zdrowi (bardziej chorzy). Jestem przekonany, że każdy rozumny kto zacznie grzebać w tej dziedzinie zrozumie, że większość lekarzy i dietetyków działa na szkodę ludzi. I pytanie jakie należy sobie postawić dotyczy wyłącznie tego - ilu z nich robi to w pełni świadomie, a ilu z ignorancji.
Z zasadniczą tezą – co do Trumpa - się zgadzam, ale o tym później. Odnośnie tego czy jest sens zajmować sobie głowę polityką; czy też może należałoby więcej czasu poświęcić na rozwój duchowy – uważam, że to fałszywa alternatywa. Owszem, celem naszego życia na ziemi jest Bóg, ale czy Pan Bóg udzieli nam swej łaski, gdy nie będziemy wypełniać naszych ziemskich zadań? Zadań, do których nas powołał? A jeżeli odpowiedź na to pytanie powinna być twierdząca, to czy można nie interesować się w ogóle rzeczywistością i nie zawracać sobie głowy polityką rozumianą po arystotelesowsku jako troską o dobro wspólne? Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie wezwanie, że nie należy przesadnie zajmować się polityką. A w szczególności, gdy czynimy to ze szkodą dla rozwoju duchowego. Szczególnie dziwnie brzmi mówienie o tym, że szkoda czasu na politykę w ustach kogoś, kto jednocześnie wierzy w demokrację. Kto wierzy, że zwykli ludzie mają realny wpływ na to kto nimi rządzi (od razu zaznaczę, że tej myśli nie adresuję pod adresem konkretnej osoby – to taki ogólny wniosek). Jak można bowiem dokonywać wolnych wyborów będąc ignorantem? Zupełnie inną kwestią pozostaje to, że nawet wykazując zainteresowane polityką, w dzisiejszych czasach bardzo ciężko rozeznać kto, co i jak. Poprzestawanie wyłącznie na tym co dany polityk deklaruje (mówi), czy też na informacjach kolportowanych przez mainstreamowe media, nie pozwoli na należyte rozeznanie rzeczywistości. Ustalenie gdzie leży prawda jest trudne, gdyż nie istnieje jedno źródło, które pozwoli na uzyskanie odpowiedzi na wszystkie pytania, w każdej dziedzinie. Dodatkowo ludzie mają tendencję do utożsamiania się z partiami/politykami. Jak już postawią na jakąś partię, to będą za nią obstawać do upadłego. I to nawet jeżeli ta partia będzie realizowała jawnie sprzeczne postulaty z tymi, które deklarowała. Skrajną postacią takiej postawy jest szantaż sprowadzający się do twierdzeń: „Jesteś przeciwko Nawrockiemu to znaczy, że popierasz Trzaskowskiego” czy „Nie idziesz na wybory? Nie chcesz zagłosować na Trumpa? To znaczy, że popierasz Harris”. Takim odpowiadam z reguły pytaniem: kogo poparliby w 1941 r. gdy III Rzesza atakowała ZSRR? Z powyższym wiąże się kolejna zasadnicza kwestia. Uważam, że istotną cechą dzisiejszych czasów jest to, że za sprawą zakłamanych mediów, są nam przedstawiane fałszywe alternatywy. Jest to działanie o tyle skuteczne, że ludzie żywią przekonanie, iż naprawdę o czymś decydują; że naprawdę – przynajmniej w dniu wyborów - mają władzę nad politykami. Jest to szczególnie ciekawe w przypadku tych, którzy jednocześnie mają świadomość w czyich rękach OD WIELU LAT są główne media, popkultura, kto ma władzę nad kreacją pieniądza, kto zarządza najpotężniejszymi na świecie megakorporacjami, czym jest wolnomularstwo a także jaki wpływ na naszą codzienność mają proglobalistyczne organizacje, planujące do przodu w wieloletniej perspektywie, jak CFR, Grupa Bilderberg, Komisja Trójstronna czy WEF. Dlaczego ciekawe? Ano dlatego, że często odrzucają całkowicie hipotezę, że te partie różnią się wyłącznie prezentowaną retoryką, która dopasowana jest do wyborców. Doprawdy trudno o lepszy przykład niż „Polska Morawiecka” by wykazać, że nie ma znaczenia kto rządzi – agenda globalistyczna posuwa się do przodu. I po tym przydługim wstępie – kwestia Trumpa. Jak wspomniałem - zgadzam się z zasadniczą tezą autora artykułu, że mamy do czynienia z quasi obłędem. Nie wiem co z życia osobistego tego człowieka, z jego działalności biznesowej i celebryckiego zaangażowania sprawia, że ludzie pokładają w nim nadzieję dla świata. A w szczególności dla Polski!? Mam tu na myśli realne działania, a nie deklaracje. Choć w jego przypadku i same deklaracje są – mówiąc oględnie - wątpliwe. Wśród katolików kluczowy bywa argument dotyczący uchylenia wyroku SN w sprawie Roe vs Wade (24.06.2022). Mnie on nie przekonuje z kilku powodów. Po pierwsze - zło nie może czynić wyłącznie zła, bo zostałoby zdemaskowane. Tymczasem żeby podtrzymać ułudę demokracji trzeba się czasem jakoś zalegendować w „prawym elektoracie”. Nie trzeba chyba przekonywać, że od działań jawnie wrogich/lewackich skuteczniejsze są działania dwuznaczne. Dlatego politycy zagospodarowujący prawą stronę muszą czasem prawemu ludowi rzucić jakiś ochłap. Po drugie – o czym wielu zdaje się nie pamiętać – uchylenie Roe vs Wade spowodowało jedynie przekazanie stanom decyzji o wprowadzaniu regulacji dotyczących składania ofiar Molochowi. Myślę, że argumentem przemawiającym za moim sceptycznym podejściem, jest także łącznie większa liczba aborcji przeprowadzonych w USA w 2023 w stosunku do tych z lat 2020-2022 https://www.guttmacher.org/fact-sheet/induced-abortion-united-states Dlatego z dużą rezerwą podchodzę do informacji o tym ile istnień udało się ocalić wyrokiem z 24.06.2022 r. Po trzecie – przy okazji listopadowych wyborów prezydenckich w USA mieszkańcy dziesięciu stanów uczestniczyli więc w referendach aborcyjnych. W siedmiu opowiedzieli się "za", a tylko w trzech wygrali przeciwnicy aborcji. Czy w chwili gdy decydowano o uchyleniu Roe vs Wade pomocnicy Molocha mogli mieć świadomość, że komplikacje z tego wynikające nie będą dolegliwe i długotrwałe? Ja odpowiadam twierdząco. Po czwarte – zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że Trump jest politykiem który jest gotów powiedzieć wszystko. Osoby śledzące kampanię prezydencką pamiętają zapewne jego wolty w tej kwestii. Dla tych co nie pamiętają – przypominam artykuł red. Grzegorza Górnego https://wpolityce.pl/swiat/705340-dlaczego-trump-zmienil-zdanie-w-sprawie-ochrony-zycia Przy okazji tego artykułu chciałbym zwrócić szczególną uwagę na cytowaną przez red. Górnego wypowiedź aktualnego wiceprezydenta J.D. Vance’a zwanego „katolikiem” oraz wspomnienie pasma referendalnych klęsk ruchu pro-life po uchyleniu wyroku Roe vs Wade. Na deser, po piąte – w „Sprawkach” swego czasu wspomniano o książce, którą wydała miesiąc przed wyborami prezydenckim przekatolicka małżonka prezydenta Trumpa, Pani Melania Trump. Zaprezentowała w niej stanowisko w przedmiocie aborcji, którego nie powstydziłaby się inna przekatoliczka Nancy Pelosi i przeczcigodny Joe Biden. I tak na marginesie – media pisowskie dość oszczędnie o tym informowały. Przypadek? Nie sądzę. Całokształt powyższych okoliczności sprawia, że jakkolwiek oczywiście dobrze, że wyrok uchylający zapadł, skłaniam się ku opinii, że było to wydarzenie, które miało na celu odwrócenie uwagi, zalegendowanie Trumpa pośród prawicowych wyborców i pogłębienie podziałów między Amerykanami. Czyli w istocie to bardzo podobna sytuacja do tego co mieliśmy w Polsce jesienią 2020, gdy zapadł wyrok TK w sprawie aborcji. Czy nieprawdopodobne jest, iż taka była wówczas cena pomocników Molocha za to, aby Polacy zamiast zjednoczyć się przeciwko covidowo-locdownowemu zamordyzmowi, zaczęli sobie skakać do oczu? Tak działa w praktyce "dziel i rządź". Na koniec zaznaczę, że „argumenty chabadowo-syjonistyczne” dotyczące Trumpa są dziś chyba powszechnie znane, więc pozwolę je sobie pominąć.
Chętnie przeczytałbym odpowiedź adresata powyższego oskarżenia, gdyby to oskarżenie miało jakieś podstawy faktyczne, tj. przedstawiało jakieś konkretne zarzuty i odwoływało się do faktów. Ponieważ nic tu takiego nie ma, to ten wpis odbieram jako prowokację.
Teoria frontów polega na tym, że z góry odrzuca Pan hipotezę, że wszystkie alternatywy, które są Panu pod nos podtykane mogą być fałszywe; że wszystkie zmierzają ku złemu więc czasem warto nie przeceniać własnej sprawczości.
"(...) Natomiast słowo "ekumenizm" zdaje się iż pojawia się dopiero pod koniec wieku XIX w USA i to głównie wśród protestantów, ale z inicjatywy rabinów amerykańskich, Ciekawe na ten temat studia znajdują się w żydowskim czasopiśmie naukowo-historycznym, które od przeszło pół wieku ukazuje się regularnie pod tytułem "American Jewish Archives", zajmującym się głównie historią imigracji żydowskiej do USA oraz jej działalnością (...) Słowo "ekumenizm" wprowadzili rabini, którzy jednocześnie pracowali w synagogach i w kaplicach sekt protestanckich jako pastorzy, i termin "ekumenizm" pisali w języku greckim (...) Tak więc głównym i najważniejszym źródłem ekumenizmu europejskiego, a później światowego jest ów żydowsko-protestancki Ruch Międzywyznaniowy (the Interfaith Movement). Autor głównego artykułu na ten temat, zatytułowanego: "Toward Better Understanding: The Rise of the Interfaith Movement in America" (Ku lepszemu porozumieniu się; Powstanie Międzywyznaniowego Ruchu w Ameryce; https://sites.americanjewisharchives.org/publications/journal/PDF/1982_34_01_00_sussman.pdf - Lance J. Sussman podkreśla, że chodziło im głównie o wypracowanie jednej, powszechnej religii (...) Z tego artykułu dowiadujemy się także, że wszystkie te idee i projekty zostały już przyjęte przez judaizm i przez synkretyzm sekt protestanckich na zjeździe w Pittsburghu w roku 1885, a potwierdzone to zostało w Chicago w roku 1893 przez tzw. "the World Parliament of Religions" (...) Autor przypomina także poprzednie ważne spotkania ekumeniczne, jak np. w roku 1908 założenie federalnej Rady Kościołów (the Federal Council of Churches - FCC), która to rada unowocześnia dawną instytucję z roku 1905 zwaną "Pan Christian Coalition" i ustanowienie Krajowej Konferencji Chrześcijańsko-Żydowskiej z roku 1928. Ale co najważniejsze, że w tymże roku Ruch Międzywyznaniowy (the Interfaith Movement) nawiązuje ścisły kontakt z masonerią żydowską, a więc z B'nai B'rith i z Centralą Konferencji Rabinów Amerykańskich (...) fragmenty zaczerpnięte z: - Ks. Prof. Michał Poradowski (http://m.poradowski.wro7.pl/) "Źródła współczesnego ekumenizmu i trybalizm" (1995), str. 7-9
Znakomita diagnoza rzeczywistości. Czytając ten tekst poczułem się okradziony z własnych myśli i przekonań :-) Jestem jednak sceptyczny co do tego, że problem leży jedynie w tym, iż Polacy źle wybierają w tzw. wyborach. Pisałem już tutaj otwarcie, że w ogóle nie wierzę w to, że uczestnicząc w wyborach można dokonać realnej zmiany. Demokracja liberalna to najgorszy z możliwych system sprawowania rządów albowiem ci, którzy są na świeczniku w istocie nie rządzą, a właściwi zarządcy pozostają w ukryciu, zarządzając emocjami ludzi poprzez konglomerat medialny. Widać to było znakomicie w czasie cyrku covidowego, gdy media – formalnie z różnych krajów, formalnie zwalczające się – realizowały w miarę jednolitą, absurdalną i szkodliwą dla obywateli politykę (dez)informacyjną. Ludziom się to nie mieści w głowie, że alternatywy, które są im podsuwane przez mainstream pod nos są fałszywe, co znakomicie opisano w komentowanym wpisie. Tak jest na całym świecie. Jak zatem postrzegam rolę katolików? Co należy robić? Przede wszystkim uświęcać się. To jest absolutny numer jeden. Jak to robić – tutaj rekomenduję oczywiście (tradycyjne) nauki katolickie. A poza sferą duchową – pozyskiwać wiedzę o świecie, by zrozumieć, że on działa zupełnie inaczej niż to się jawi z medialnego mainstreamu. Ja nie mam cienia wątpliwości, że na arenie geopolitycznej najpotężniejszymi graczami są dziś banksterskie megakorporacje. Najlepszym dowodem na to jest fakt, iż wszystkie państwa od USA (trumpowska operacja Warp Speed) po Chiny i Rosję (Sputnik V) brały udział w plandemicznym oszustwie. Dlatego warto wiedzieć skąd się bierze pieniądz na świecie. Czym było porozumienie z Bretton Woods. Czym jest Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei - kto i kiedy go założył, czym zajmował się ten bank w czasie II wojny światowej, kto zasiadał wówczas w jego władzach, a w szczególności kim był Hjalmar Schacht. W skali krajowej - na czym polega system rezerw cząstkowych przy pomocy którego kreowany jest pieniądz. Jak gigantyczny wpływ na to co dzieje się w dzisiejszym świecie mają fundusze asset management typu Vanguard Group, BlackRock etc. działające nie tylko na Zachodzie ale także w Chinach. Czy cele szajki z Davos (WEF) rzeczywiście czymś istotnym różnią się od celów tzw. globalnego południa (BRICS)? Z lektur przedwojennych dowiemy się także kto był postrzegany jako największy instytucjonalny wróg Kościoła katolickiego na ziemi – wolnomularstwo/masoneria. Z publikacji, które ukazały się po II wojnie światowej można odnieść wrażenie, że oni praktycznie zniknęli. Trudno o lepszy przykład na to, że siły modernistyczne/wolnomularskie opanowały KK, który od Soboru Watykańskiego II najpierw udawał, że one w zasadzie nie istnieją (albo zajmują się wyłącznie działalnością charytatywną) a obecnie ostentacyjnie wymienia z wolnomularzami „pozdrowienia”. Tutaj szczególnie poleciłbym krótką książeczkę z 1943 r. zatytułowaną „Chrześcijaństwo a zorganizowany naturalizm masońsko-żydowski” (autor: ks. Dr Denis Fahey). Z tym ściśle wiąże się kwestia żydowska. Osobiście nie mam wątpliwości, że wojna wydana przez (ówczesną) synagogę Jezusowi Chrystusowi trwa. Ostatnimi czasy coraz więcej można się dowiedzieć, przeczytać i posłuchać na temat judaizmu rabinicznego. Nie da się jednak ukryć, że obecna (posoborowa) hierarchia KK jawnie oszukuje wiernych w kwestii tego czym jest judaizm rabiniczny i kto jest jego największym wrogiem; że największym wrogiem judaizmu rabinicznego nie jest islam, lecz Kościół katolicki. W obrębie tematyki żydowskiej szczególnie polecam zapoznać się z działalnością chasydów, a w szczególności tego co głosi potężna (jeżeli chodzi o zasoby i wpływ na polityków) sekta chasydzka Chabad Lubawicz, a także czym jest noahizm: https://en.wikipedia.org/wiki/Noahidism. Tutaj zdecydowanie najlepszą pozycją książkową jest wydana w tym roku „Comprendre L’empire Loubavitch. Une Dynastie Royale et Messianique” (autor: Pierre Hiillard), a po polsku „Mit starszych braci w wierze” red. Pawła Lisickiego (polecam absolutnie wszystko tego najwybitniejszego świeckiego teologa naszych czasów) oraz (w ciemno, bo jeszcze nie czytałem) „Chanuka czy Krzyż” dr Anny Mandreli. Poza tym kim był działający na terenie Polski w XVIIII w. kabalista-przechrzt Jakub Frank. Na koniec dodam, że leniwcom uzależnionym od Wikipedii polecam – jeżeli już, to - korzystanie wyłącznie z tej anglojęzycznej, gdzie – o dziwo - wciąż możemy napotkać wiele przydatnych informacji.
Jedyną osobą na tym portalu wierzącą w to, że neocon/trockista Trampek stanowi REALNĄ alternatywę dla marksistów z partii demokratycznej, a zatem w to, że stanowi tzw. "mniejsze zło", jest Pan Redaktor Naczelny Dawid Mysior :-) Byłbym ciekaw do kogo puszczałby oko, gdyby wybór ograniczał się do takich postaci jak Kiszczak czy Jaruzelski ;-)
To wynika z ignorancji oraz/lub kompletnej naiwności (będącej efektem wieloletniej manipulacji), że alternatywy, które są ludziom podtykane pod nos są realne. BRICS to Davos z tą różnicą, że kraje BRICS są bardziej zaawansowane cyfrowo.
"Osobiście jego zwycięstwo uważam za nieporównywalnie korzystniejsze dla sprawy katolickiej (...)" "Mój Drogi Czytelniku, jestem niezwykle ciekaw, co myślisz o tym co napisałem". >>> Myślę, że ten wpis stanowi przejaw myślenia życzeniowego, niepopartego żadną poważną argumentacją. Spodziewam się, że stoi za tym kazus wyroku SN (uchylenie Roe vs Wade), którego odpowiednikiem w Polsce był wyrok TK w sprawie aborcji jesienią 2020. Sprawie katolickiej z pewnością NIE służy polityk otoczony sektą Chabad Lubawicz, do której "sprzedał" nawet swoją córkę Jaredowi Kushnerowi; polityk odwiedzający 7 października 2024 r. grób kabalistycznego "mesjasza" Schneersona, rasisty i syjonisty, który przewodził wspomnianej sekcie. Sekcie, która gojom serwuje Noahizm (7 praw Noego), gdzie karą za bałwochwalstwo (a wyznawanie Jezusa Chrystusa jako Boga uważają za bałwochwalstwo) ma być karane dekapitacją. "Swoje poparcie zawdzięcza swoim deklaracjom - że stawi czoła globalistom, że postawi na Stany Zjednoczone, że jest patriotą, że odwróci opłakany w skutkach zalew Stanów przez nielegalnych imigrantów i tak dalej". >>> Jest takim patriotą jak PIS. To wyłącznie retoryka wynikająca z faktu, że takie poglądy ma elektorat do którego się odwołuje. Stawi czoła globalistom? :-)))) Jego największa donatorka, Miriam Adelson (żona jego największego donatora z poprzednich wyborów Sheldona Adelsona) czy Peter Thiel, szef komitetu sterującego grupy Bilderberg, to - jak rozumiem - wariaci, którzy popierają Trampka wbrew własnym interesom. Acha. "Ktoś w Polsce może mieć opinię, że Trump jest wiarygodny. Ktoś może mieć opinię, że jest w nim fałsz, ale i tak jest lepszy niż Kamala Harris, wprost służąca globalistom. Ktoś inny jeszcze może uważać, że Trump czy Harris to jedno zło." >>> Dyskusyjne. Bardziej niebezpieczny jest przeciwnik, który otwarcie pokazuje jakie zło na nim stoi czy zwodziciel, który mami lud tym co chce słyszeć a swoje (zło) robi? To tak jak w Polsce prawicowi konserwatyści tak długo będą robieni w trąbę jak długo będzie na scenie PISowskie bezczelne zwiedzenie. Dlatego z punktu widzenia wierzącego w demokrację prawicowego konserwatysty paradoksalnie bardziej szkodliwy jest gotujący żabę PIS niż jawnie diabelskie lewactwo. Natomiast co do tego "uważania" - w pełni zgoda. Nie mieliśmy wpływu na to kogo wybiorą Amerykanie, więc w sytuacji, gdy żaden z kandydatów nie jest katolikiem (skoro Biden nie startował xD) i żaden z kandydatów nie dawał rękojmi zrobienia czegoś dobrego dla Polski i Polaków - warto było zachować désintéressement.
Myślę, że sprowadzenie wszystkiego do Talmudu to uproszczenie, ale - od razu dodam - podążanie w bardzo dobrym kierunku. Rzecz w tym, że pośród żydów jest wiele frakcji, a nawet w ramach jednej z frakcji są podziały. Dokładnie jak wtedy gdy narodził się Pan Jezus. Za ok. 2 miesiące będziemy mieli cyrk chanukowy. Warto w tym miejscu pamiętać o tym, że sekta chasydzka Chabad Lubawicz to są kabaliści. Z kolei od czasu Jakuba Franka wiemy, że kabalistom i talmudystom niekoniecznie było po drodze. W Polsce tymi tematami w ujęciu geopolitycznym chyba nikt się nie zajmuje. Rzetelne informacje na temat judaizmu rabinicznego mamy chyba wyłącznie z publikacji red. Lisickiego oraz ks prof Chrostowskiego. Natomiast Francja ma swojego eksperta w tej dziedzinie, dr Pierre'a Hillarda, tradycyjnego katolika, który właśnie wydał fenomenalną książę na temat Chabadu. Tutaj jeden z najnowszych wywiadów z nim na ten temat zrealizowany przy okazji promocji książki: https://www.youtube.com/live/Kxx2jVHKGWs?si=1kj9CZT5HhLJWWPW
Jakkolwiek to zabrzmi, to i tak nie jest największy problem tego zwodziciela
Argumentem za FSSPX > "indult", który najczęściej słyszę jest to, że rzekomo TYLKO w FSSPX można usłyszeć czystą i nieskażoną naukę katolicką. Zatem jeżeli ktoś rzeczywiście ma takie doświadczenia to decyzję o chodzeniu do FSSPX rozumiem. Ja takich doświadczeń nie mam i dopóki tak będzie - będę chodził na "indult" (choć wiąże się to dla mnie z większymi trudnościami). Dodam jednak, że akurat np. w pierwsze soboty nie mam z reguły takiej możliwości, więc wówczas chodzę do FSSPX. Uważam także, że jeżeli można w ramach "indultu" wysłuchać naukę katolicką to nie należy takiej możliwości odrzucać choćby po to, by - w pewnym sensie - nie ułatwiać rugowania Mszy Wszechczasów z KK.
Kolejnym dowodem jak pogłębił swoją noahicką wiarę jest dzisiejsza wizyta u rabina Chabadu ;-) https://www.theyeshivaworld.com/news/general/2321548/donald-trump-to-visit-ohel-of-lubavitcher-rebbe-on-monday-amid-tight-security.html
Polecam absolutnie WSZYSTKO co dotyczy tematyki religijnej z udziałem red. Pawła Lisickiego. Natomiast niekoniecznie to co dotyczy bieżącej polityki czy kwestii globalizmu ;-)
Widziałem sporo rzeczy na tym kanale. Katastrofą dzisiejszych czasów jest przesadne zwracanie uwagi na to kto mówi a nie co mówi. Dobrze wiedzieć kim jest autor, bo gdy jest to osoba, której poglądów się nie podziela, to pozwala szybciej zrozumieć dlaczego pewne tematy są na nim akcentowane i/lub przemycane. Jednak nic nie zwalnia człowieka z krytycznego myślenia niezależnie od tego kto jest autorem materiału: czy jest to Chojecki czy Mysior. Dziś problemem są ludzie, którzy ślepo wierzą we wszystko co jest pokazane w materiale jeżeli pasuje do ich przekonań lub darzą autora zaufaniem. To nie jest jednak rozumne i roztropne, Do Chojeckiego mam stosunek skrajnie negatywny. Podobnie jak do lewackiej szczujni, do której odsyłano przy okazji innego filmu poświęconego JP II. Czy to jednak oznacza, że np. wszystko co tam jest pokazane a propos Soboru Watykańskiego II należy odrzucić? Albo czy ujawniane okoliczności związane z działalnością JP II w okresie stalinowskim nie warto zgłębić? Uważam, że w razie zapoznania się z jakimś nowym, nieznanym wcześniej i ważnym faktem - należy go próbować zweryfikować zamiast w ciemno przyjmować lub odrzucać. U tychże sedewakantystów znalazłem parę interesujących wiadomości. Zgadzam się jednak, że (zwłaszcza) ludziom bez odpowiedniej formacji NIE należy tego kanału polecać.
Oj, ale piłkarz Stephen Ireland widoczny na zdjęciu, to jest inna osoba. Ten ze zdjęcia to porządny ojciec trójki dzieci i z pewnością nie ma jeszcze 40 lat :-)
Sprawia na mnie wrażenie człowieka, który dla pieniędzy jest gotów zrobić absolutnie wszystko. Doszczętnie skompromitowany zamordysta covidowy. Musi mieć gigantyczne "plecy".
Globalizm to ponaglany mesjanizm. Celem jest: 1) jeden rząd światowy, 2) zdematerializowana waluta światowa (CBDC), 3) wymieszana populacja, bez korzeni narodowych w oparciu o bloki kontynentalne, 4) noahizm jako religia światowa. Copyright: Pierre Hillard. Kto kieruje? Dopust Boży. Na szczęście piekło jest wewnętrznie podzielone na wiele frakcji.
Ad. 1) Bezapelacyjnie tak. Ad 2) W punkt. Jako usłużny kabalista. Ad 3) Bo jest narzędziem w ręku neokonserwatywnego żydostwa Ad 4) Okoliczności powszechnie znane. Są pewne podobieństwa z Martą Kaczyńską ;-) Ad 5) Nie tylko obecnie. Stale. Nie może być inaczej skoro jego zięciem jest Jared Kuschner od Chabad Lubawicz. Trump to GIGANTYCZNE zwiedzenie. O tyle łatwe, że gdy ludziom mainstream stawia przed oczyma jakąś alternatywę, to koniecznie muszą się opowiedzieć po którejś stronie. Tymczasem gdy kreują wybór Biden czy Trump, Trump (USA) czy Putin (Rosja), Zachód czy BRICS, Tusk czy Kaczyński - to są wszystko fałszywe alternatywy,
Przekonanie, że politycy są suwerenami to GIGANTYCZNA naiwność. Trump zrobi to co będzie zgodne z oczekiwaniami aparatu globalistyczno-syjonistycznego, który za nim stoi. Może zakończyć tzw. wojnę na Ukrainie jeżeli zapadnie decyzja, by np. odpalić Iran.
W ramach poszukiwań czemu służy między innymi ten "abrahamowy cyrk" w Abu Zabi rekomenduję zapoznanie się z twórczością francuskiego eksperta od geopolityki Pierre'a Hillarda. Pamiętam, że jakiś rok temu poświęciłeś mu nawet jedną ze sprawek. Stawia on hipotezę, że - jak to mówisz - panowie na literkę "ż" i panowie globaliści (on używa określenia "talmudyczna synagoga") - promują noahizm (https://en.m.wikipedia.org/wiki/Noahidism) religię dla gojów, nie-żydów. Dlatego tym co jest tak zaciekle zwalczane w sferze duchowej jest Trójca Święta i kapłaństwo, a Jezus jest jedynie człowiekiem. Działania posoborowej hierarchii niewątpliwie zmierzają w tym kierunku coraz jawniej. Ubolewam, bo książki Hillarda dostępne są wyłącznie w języku francuskim. Mam jednak prawie wszystkie, bo wydaje mi się, że spośród ludzi zajmujących się geopolityką, to on jest najbliżej Prawdy. Poświęca bowiem BARDZO dużo miejsca kwestiom duchowości. No i jest (tradycyjnym) katolikiem :-)
1. Zamiast pisać, że nie jest Pan fanatykiem Brauna uczciwiej byłoby napisać, że jest pan jego przeciwnikiem. 2. Braun jest niewątpliwie przeciwnikiem dzisiejszej Ukrainy. Wyjaśniał, że dzisiejsza Ukraina, zarządzana posadowionym tam z zewnątrz aktorzyną, jest państwem instytucjonalnie wrogim Polakom; że jego zdaniem nie można porównywać tego co mamy obecnie z tym jak to jeszcze wyglądało przed ponad 10 laty. Rzecz zatem nie w jednym czy dwóch pomnikach UPA na Ukrainie (po co sięgać do przykładów z Ukrainy skoro takowe mamy także w polińskim bantustanie), ale także np. tym jak ruguje się język polski na Ukrainie (https://www.radiomaryja.pl/informacje/nowy-zakaz-nauczania-jezyku-ojczystym-polskich-szkolach-ukrainie/), jak niszczone jest polskie rolnictwo i branża transportowa z inicjatywy podmiotów mających swoją siedzibę na Ukrainie. Bardzo dobrze, że Braun upomina się o interes Polaków skoro nie robią tego kapo/zaprzańcy zarządzający tu od 1944. 3. "kontakty Brauna ze Swirydowem. Wszyscy dobrze wiemy z czego one wynikały, ale razi tutaj bardzo dziwny stosunek do naszych służb." Co wiemy na temat zarzutów stawianych śp. Swirydowowi? No i o jakich "polskich służbach" mowa? :-)))))) Przecież m.in. dlatego nie mamy suwerennej Polski tylko poliński - zależny od zewnątrz - bantustan, bo nie mamy polskich służb. Braun nie podważał niczego tylko stwierdzał, że poza oskarżeniem nic innego opinia publiczna nie dostała. Zatem jak można od niej oczekiwać, że będzie ślepo przytakiwać każdej wrzutce. Ruską onucą po 24.02.2022 r. jest każdy kto upomina się o interes Polski i nie podziela poglądu zakładającego łączenie naszego interesu z interesem Ukrainy. 4. Stosunek Brauna do Putina jest dziwny dla kogoś kto jest zanurzony w mainstreamie. Braun zrobił najlepsze dokumenty o sowietach po czasy Putina jak: "Transformacja od Lenina do Putina" https://pl.wikipedia.org/wiki/Transformacja_(film), "Marsz wyzwolicieli" https://pl.wikipedia.org/wiki/Marsz_wyzwolicieli czy "Defilada zwycięzców". Absolutnie nikt w branży filmowej nie zrobił więcej dokumentów antybolszewickich. 5. Co do tego czy Putin jest ludobójcą - warto najpierw wyjaśnić co to znaczy. Jeżeli ludobójstwo zdefiniujemy jako zbrodnię przeciwko ludzkości, której celem jest celowe wyniszczanie całych lub części narodów, grup etnicznych, religijnych lub rasowych - to Putin, w odróżnieniu od Netanyahu, nie jest ludobójcą. Nic mi nie wiadomo, by podejmował działania zmierzające do wycięcia w pień wszystkich Ukraińców; że powodem działań wojennych na Ukrainie są czystki etniczne. A co do zbrodni wojennych - dobry jest przykład Buczy i ustalenie kto nie chciał tam wprowadzić międzynarodowej komisji celem ustalenia co zaszło. Nie była to Rosja. Zresztą wiemy także, że często kacapska agentura w Polin rekrutuje się właśnie spośród Ukraińców. Spodziewam się, że - pomimo jego dorobku reżyserskiego - rezerwa by nie etykietować na zawołanie zarządcy sąsiedniego mocarstwa nuklearnego różnymi epitetami, wynika z tego co mówi wprost: chce normalizacji stosunków ze wszystkimi sąsiadami. Twierdzenie, że Polska Brauna miałaby mieć dobre stosunki jedynie z Rosją to brednia, na którą szkoda czasu, by ją komentować. 6. Akcja z gaśnicą, przerywanie minuty ciszy, to bardzo dobre akcje dzięki którym - przy okazji wieszania psów na Braunie - w przestrzeni publicznej pojawiły się tematy, które prawie w ogóle nie były dyskutowane. No i nieoceniona dla mnie wiedza: powyłaziły na wierzch wszystkie antypolskie szabesgoje. 7. Czy wypowiedź w Radiu Wnet to cynizm? Dla kogoś kto bezmyślnie powtarza tezy tego dziennikarzyny Jankowskiego - zapewne tak. Świadczy o tym choćby to, że potrafi tego twierdzenia uargumentować. To bowiem wymagałoby w pierwszej kolejności wskazania twierdzenia z którym się polemizuje. Tymczasem od wczoraj wielu polemizuje pomijając kontekst jego wypowiedzi i to co powiedział później, a mianowicie, że wersja wydarzeń prezentowana w Muzeum A-B "nie spełnia kryteriów warsztatu historyczno-naukowego we wszystkich szczegółach" w odróżnieniu od np. książki Toaffa o mordzie rytualnym. Zastanawianie się czy wielki Polski bohater rtm. Pilecki kłamał czy nie kłamał nie ma tu żadnego znaczenia, gdyż przy dostępnej technologi kryminalistycznej, fizyko-chemicznej, kwestia sposobu eksterminacji i liczby eksterminowanych nie powinna być rozstrzygana o świadków historii tylko wyniki badań naukowych. 8. I tak na marginesie - zostawiając kwestię Brauna na boku - widzę, że nie ma Pan elementarnej wiedzy o tym co głoszą tzw. rewizjoniści. Oni nie zaprzeczają temu, iż w obozach mordowano więźniów, że były krematoria służące spalaniu zwłok pomordowanych. Nie kwestionują także obecności cyklonu B. Kwestionują natomiast liczbę ofiar i sposób eksterminacji.