W ostatnim czasie ksiądz Szymon Bańka, znany i ceniony głos tradycji katolickiej w internecie, w jednym ze swoich nagrań poruszył temat bardzo delikatny, ale też bardzo ważny. Mianowicie: zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo zamieniania kanałów promujących tradycyjny katolicyzm i demaskujących kryzys w Kościele - w tuby propagandowe dla polityków. Choć nie padły żadne konkretne nazwy, dla wielu było jasne, że jego słowa można odnieść również do Sprawek Okiem Katolika, które w ostatnich tygodniach otwarcie wsparły kandydaturę posła Grzegorza Brauna oraz jego partię.
Niestety, zauważyłem, że wielu ludzi - szczególnie tych, którzy emocjonalnie angażują się w sprawy polityczne - bardzo szybko odrzuciło tę przestrogę. Dlatego ten tekst nie będzie ani obroną, ani oskarżeniem kogokolwiek. Będzie próbą zrozumienia. Zrozumienia tego, co naprawdę ksiądz Bańka powiedział, dlaczego to ważne i jak my, jako katolicy wierni Tradycji, możemy roztropnie myśleć w czasach zamętu.
Czego naprawdę dotyczyła przestroga?
Przede wszystkim: ksiądz Bańka nie powiedział, że katolicy nie mogą wypowiadać się o polityce. Nie zakazał twórcom katolickich treści politycznego zaangażowania. Jego przestroga dotyczyła konkretnego zjawiska - kiedy medium (np. kanał youtube’owy), które szerzy katolicką Tradycję, zaczyna wplatać w to przekaz polityczny. Nawet jeśli dotyczy on osoby tak wiarygodnej i jednoznacznie katolickiej jak poseł Braun. Dlaczego to niebezpieczne? Bo ludzie, którzy przychodzą na takie kanały, szukają czystej wody - formacji, nauczania, rozeznania duchowego. A każde dodanie do tego pakietu wątku politycznego - choćby i z najlepszymi intencjami - zmienia barwę tego źródła. Woda może być nadal dobra. Ale zabarwiona.
Autorytet Kościoła Katolickiego może na tym tracić
Trzeba jasno powiedzieć: medium katolickie, które podejmuje się misji głoszenia Tradycji i diagnozowania kryzysu w Kościele, czerpie swój autorytet z autorytetu Kościoła katolickiego jako takiego. To nie jest po prostu prywatny kanał o wartościach - to przestrzeń, która w oczach wielu wiernych niesie ze sobą powagę, czystość i nadprzyrodzony sens. I właśnie dlatego łączenie takiego przekazu z konkretnym nazwiskiem politycznym, choćby i nieskazitelnym, zawsze niesie ryzyko symbolicznego obniżenia tego autorytetu. Sprawy ziemskie - nawet słuszne - muszą zostać przepuszczone przez bardzo dokładny filtr roztropności, zanim zostaną zawieszane obok spraw niebieskich, bez szkody dla postrzegania całości. Im bardziej medium jest utożsamiane z Kościołem, tym większa odpowiedzialność za to, co do tego przekazu dokleja jego twórca. A że polityka wywołuje silne emocje, bardzo łatwo w tym wszystkim niechcący przesunąć granicę - i doprowadzić do sytuacji, w której dla części odbiorców Kościół zacznie się kojarzyć nie z Ewangelią, lecz z konkretnym nazwiskiem czy ruchem politycznym. I o to - jak można sądzić - w tej przestrodze ks. Bańki chodziło najbardziej.
Polityka to teren grząski - nawet w dobrych butach
Nie da się ukryć: polityka, nawet uprawiana przez najlepszych, to pole, na którym wiele rzeczy dzieje się poza naszą wiedzą. I to zauważył ksiądz Bańka bardzo trafnie. Nawet najbardziej obiecujący ludzie mogą kiedyś zawieść. Mamy na to dowody choćby w Piśmie Świętym - wystarczy przypomnieć postać Salomona, który mimo szczególnych łask i mądrości, pod koniec życia odwrócił się od Boga. Dlatego nie chodzi tylko o tu i teraz. Chodzi o to, że łącząc jednoznacznie medium, które w odczuciu jest katolickie, z jakimś politykiem, nawet bardzo porządnym, tworzymy skojarzenie, które może kiedyś uderzyć rykoszetem. Jeśli ów polityk kiedyś zawiedzie (oby nie!), ludzie mogą uznać, że zawiódł cały przekaz katolicki. I to jest prawdziwe niebezpieczeństwo: zamknięcie drogi do prawdy przez rozczarowanie.
Dogmatyzowanie poparcia
Kiedyś Dawid zwrócił uwagę na zjawisko dogmatyzowania, które dobrze przedstawił C. S. Lewis w „Listach starego diabła do młodego”. Jesteś katolikiem - edukacja domowa!, Jesteś katolikiem - nie szczepisz się! Itd. To samo niebezpieczne zjawisko można odnieść do poglądów politycznych. Czyli np. „jesteś prawdziwym katolikiem = musisz popierać Grzegorza Brauna”. To pułapka. I to również grozi, gdy mieszamy zbyt mocno te dwie przestrzenie. Bo bardzo łatwo przeskoczyć z „to dobry człowiek” na „kto go nie popiera, ten nie jest z nami”.
Ale czy w tej sytuacji dało się inaczej?
Z drugiej strony - i to trzeba jasno powiedzieć - sytuacja, w której się znaleźliśmy, nie jest standardowa.
– Wybory tuż za rogiem.
– Kandydat otwarcie katolicki. WIARYGODNY i sprawdzony w boju.
– Medialne embargo totalne.
– Czasu mało, narzędzi niewiele.
– Część społeczeństwa zrezygnowana, zdezorientowana.
W takiej sytuacji wiele osób chciało po prostu pomóc. I trudno mieć pretensje o dobre intencje. Tym bardziej, że pan Dawid od początku jasno mówi, że celem Sprawek Okiem Katolika jest społeczne panowanie Chrystusa. Jeśli więc pojawia się polityk, który działa dokładnie w tym kierunku - to nie dziwi, że autor kanału uznał, że warto wykorzystać zasięgi. Było to szczere i spójne z wyznawanymi wartościami oraz z celem tego medium. W tym temacie bowiem, stosunek ryzyka do ewentualnych społecznych korzyści wyglądał bardzo dobrze, a okazja mogła się już nie powtórzyć.
Co zatem robić?
Nie chodzi o to, by bać się każdego tematu politycznego. Chodzi o roztropność.
– Czy widz wie, że to, co ogląda, to komentarz polityczny, a nie katechizm?
– Czy umie rozdzielić poparcie dla wartości od ślepego kultu osoby?
– Czy twórcy jasno komunikują granice i cele?
– Czy widz wie, że w pierwszej kolejności liczy się sztandar Prawdy, a dopiero potem ludzie, którzy go niosą?
Jeśli tak - ryzyko maleje. Ale jeśli nie - trzeba uważać. Bo wiele dusz można stracić przez nieostrożny splot skojarzeń.
Na koniec
Niech ten tekst nie będzie dla nikogo ani wymówką, ani oskarżeniem.
Napisałem ten tekst, ponieważ zauważyłem, że wielu ludzi - będąc pod silnym wpływem emocji politycznych i przekonania o słuszności działań posła Grzegorza Brauna - zbyt łatwo zlekceważyło przestrogę ks. Szymona Bańki. A przecież mówimy o kapłanie, który od lat reprezentuje głos jasny, spójny i wierny Tradycji. I nawet jeśli nie od razu zgadzamy się z jego oceną, to postawa pokory wobec kapłana, który także na przestrzeni lat zapracował na swoją wiarygodność, powinna nakłonić nas do refleksji. Nie chodzi o to, by w sprawach złożonych udawać, że wszystko jest czarno-białe, ale właśnie dlatego, że sytuacje są trudne, potrzebujemy więcej roztropności, a nie mniej. Nie chodzi o to, by od razu zmieniać decyzje. Chodzi o to, by raz jeszcze - na spokojnie i z użyciem rozumu - przyjrzeć się sprawie.
Tym artykułem chciałem zwrócić na to uwagę.
Ksiądz Bańka nie atakował. Ksiądz Bańka przypomniał o ciężarze odpowiedzialności, i warto to wziąć do serca.
Komentarze
Czy przedstawiciel mediów katolickich promujących tradycyjny katolicyzm popierając jedynego kandydata, który jasno i otwarcie od lat wspiera tradycyjny katolicyzm (społeczne panowanie naszego Pana Jezusa Chrystusa w Polsce, zwrócenie korony polskiej Najświętszej Maryi Panny oraz promowanie Mszy Wszech Czasów) robi coś złego? Tu nawet nie chodzi o poparcie nazwiska konkretnego polityka. Tu chodzi o to, że ten polityk jako jedyny wnosi takie postulaty promujące tradycyjny katolicyzm. Właściciel tych mediów katolickich w tej sytuacji powinien pozostać apolityczny, żeby się nie stać "tubą wyborczą"?
Czy właściciel kanału katolickiego promującego tradycyjny katolicyzm powinien mieć bana na mówienie o preferencjach politycznych, a już tym bardziej wstąpienie w szeregi np. Konfederacji Korony Polskiej? Przecież tematy polityczne są tu dotykane odkąd pamiętam i nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek deklarował, że skupia się wyłącznie na tematach kryzysu w Kościele i Tradycji. Taki Tomasz Piekelnik mówi na kanale o geopolityce i ekonomii. Czy otwarcie popierając Grzegorza Brauna zrobił coś złego? Przecież kanał jest o geopolityce i ekonomii...
Pójdźmy dalej. Pan Dawid otwarcie mówi, że uczęszcza tylko na Mszę Wszech Czasów i poleca Bractwo Św. Piusa X. Może zatem powinniśmy zacząć analizować, że tym sposobem zraża się do tego kanału wielu katolików tkwiących w modernizmie? Być może im w ten sposób jakoś szkodzimy, bo przez taki klarowny i ostry przekaz mogą się oddalić od odnalezienia Mszy Wszech Czasów i Tradycji?
Czy będziemy się bawić w takie analizy? Nie sądzę.
Dla mnie liczy się prosty przekaz. Tu zabrnęliśmy za daleko w niejasne zaułki i uważam, że dobrze by było to lepiej każdemu rozjaśnić.
Obawiam się, że taka wszędobylska "apolityczność" i brak zajęcia jasnego stanowiska predzej wywoła tylko bierność w Polakach i odsuwanie brania trudu odpowiedzialności za swój kraj. Być może się mylę.
Jako ta gorąca głowa chyba lepiej jeśli temat odpuszczę. Starczy polityki na jakiś czas.
Serdecznie pozdrawiam
Chyba nie przeczytał pan ze zrozumieniem mojego wpisu i chyba nie wie pan, co tak naprawdę powiedział ksiądz Bańka, stąd taki a nie inny komentarz.
Szanowny Panie. Nie mam zamiaru brnąć w to dalej, bo nic z tego dobrego nie wyniknie. Nie o takie rzeczy chcę się spierać. Nie ma też zamiaru podważać niczyjego autorytetu, zwłaszcza ks. Tradycji. Do mnie to po prostu wszystko nie przemawia. Wychodzi, że bezkompromisowy i odważny akt opowiedzenia się za Prawdą został sprowadzony do sklasyfikowania jako "tuba wyborcza". Nie zachęci to uśpionych ludzi do aktywności i działania, wręcz przeciwnie. Myślę, że w całym tym ambarasie Pan Dawid przy swoich ostatnich politycznych deklaracjach musi rozważyć odrębny kanał o nazwie "Sprawki okiem polityka". Czy ma to sens? Tutaj zakończe. Życzę wszystkiego dobrego.
Jeszcze jakby można było przekazac panu Dawidowi prośbę, żeby spojrzał na komentarze ludzi pod jego postem na X odnośnie braku podziękowań Mentzena dla Bosaka po ogłoszeniu wyników wyborów. Jeśli to po czesci komentarze katolików-słuchaczy sprawek, to chyba coś poszło nie tak prawda?
Kiedy p. Dawid nagrał w połowie kwietnia swój program w którym "pytał" słuchaczy czy powinien zaangażować się politycznie, napisałem na YT komentarz, chyba jako jeden z niewielu, w zalewie zachwytów i głosów poparcia, życzliwie krytyczny. Nie przebił się on i nie wywołał reakcji tam, pozwolę więc wkleić go tutaj. Kiedy X Bańka nagrał wspomniany komentarz bardzo mi on w tym kontekście zarezonował i oczywiście od razu pomyślałem o p. Dawidzie. Dlatego ucieszyła mnie - wczorajsza bodajże zapowiedź - ograniczenia treści politycznych na kanale. Jeśli to efekt filmu X Bańki, to tylko dobrze.
Rzeczony post:
Panie Dawidzie, pozwole sobie na krotki komentarz w tej sprawie. Cenię sobie Pana prace, a sprawek rano slucham od początku, dlatego wypowiem się choc oczywiście zaznaczam, ze to prywatne zdanie niewiele znaczacego anonima z internetu.
Uwazam, ze kazdy powinien pracować na swoim odcinku. A na polityce i politykach bardzo latwo sie zawieźć i stracić część lub wiele ze swojej wiarygodnosci. Proszę mnie zle nie zrozumiec - zgadzam sie dotychczas, tak jak Pan, właściwie ze wszystkim co mowi i robi p. Braun. I na pewno oddam mu swoj glos w wyborach. Ale o tym, co z tego czy innego czlowieka na koncu wyjdzie dowiemy sie dopiero w praniu. Mozna tu przypomniec przykre doświadczenia - rowniez moje - z PJJ. Samemu bedac osoba zupelnie nierozpoznawalna bardzo bym uwazal pod jakim szyldem podepne swoje nazwisko, choc kilka pokus w tej sprawie w zyciu mialem. W Panskiej sytuacji - uwazalbym po dziesieciokroć. Nie ma Pan wszak doświadczenia politycznego i moim zdaniem potencjalnie łatwo moze sie Pan zapedzic w coś, czego by Pan nie chcial, albo pożałuje z perspektywy czasu. Oczywiście zastrzegam ze nie chcę tu przypisywac nikomu zlej woli. Polityka to jednak gra brutalna ktory juz niejednego, mocniejszego niz Pan wykorzystala i wyplula.
Bardzo mądre przemyślenia i wnioski. W pełni się zgadzam z tym co tu zostało napisane. Myślę, że taki głos wielu osobom się przyda. Osobiście dziękuję i z Panem Bogiem 😉
Szanuję I lubię słuchać X. Bańki i także Dawida Mysiora. Oczywiście zgadzałem się z przekazem Dawida, ale gdzieś w tyle głowy bylo że to chyba tak nie powinno być robione, ale uznałem że w obecnej sytuacji tak trzeba. X Bańka to tylko przypomniał że jednak to jest ryzykowna dla kanału sytuacja.
Przepraszam. Ciąży mi to cały dzień.
Czy w tym chorym świecie w ogóle warto jeszcze się mocniej angażować i poświęcać dla Ojczyzny?
Czy może lepiej "obsadzić dobrze Internet", skupić się na sobie, własnym otoczeniu i swoich sprawach?
Dodatkowym "pożytkiem" tego wątku będzie to, że już chyba żaden szarak nie będzie miał odwagi brania odpowiedzialności za ten kraj. Natomiast zapewni samozadowolenie dla "krytyków politycznych" okupujących Internet i nic poza tym.
Mi też skutecznie wybito z głowy aktywniejszą politykę, chociaż pierwszy raz w życiu przez chwilę czułem taką potrzebę. Po co to komu? Mało mam problemów? Obowiązków i tak mi nie brakuje. Dodatkowo jak czytam te wszystkie "pouczenia" i zarzuty dla Pana Dawida to wychodzi na to, że polityka to zajęcie dla szaleńców, a nie uczciwych ludzi. Przynajmniej w naszym kraju.
Pan Dawid jeszcze nie zdążył na dobre politycznie wystartować, a już został obsmarowany nawet przez własne środowisko, które wcześniej biło głośno brawo z wielką aprobatą. W końcu znalazł się kolejny jeleń, który się poświęci dla dobra wspólnej sprawy, a ja pozostanę w swojej bezpiecznej strefie komfortu i klikne "brawo Dawid" w Internecie.
Skoro swoi są tacy okrutni to strach pomyśleć co by robili prawdziwi wrogowie polityczni... Tylko do polityki uczciwy Polaku! Dla Ojczyzny ratowania dostaniesz w łeb od każdego!
Wychodzi na to, że trzeba się po prostu zacząć urządzać w gułagu. Bo gdzie znależć tych chętnych do obalania gułagu? Gdzie ci odważni Polacy, którzy niegdyś bez wahania życie oddawali za rodaków? Poginęli.
Kończąc ten gorzki wywód:
1. Dla tych co mają odwagę zachęcam do przemyślenia i solidnego przemodlenia, czy warto dać z siebie więcej dla Ojczyzny ratowania. To będzie najtrudniejsza decyzja w Waszym życiu.
(Jeśli chcecie to robić czekają Was zawody, ostracyzm, trud, niewdzięczna praca, bezinteresowne poświęcenie dla bliźniego oraz krytyka tych, którym się nie chce wstać z fotela).
2. Dla tych co odwagi nie mają zachęcam zamiast okupowania swojej warty w Internecie wzmożoną modlitwę za tych co jeszcze jakąś odwagę mają i aktualnie bronią ostatnie niezdobyte bastiony.
(Zrobicie coś pożytecznego)
Z Panem Bogiem
Panie Robercie,
Nikt nie obsmarował pana Dawida, nikt nie mówi o tym aby sie nie angażować w tę tytaniczną pracę odzyskania naszego kraju.
Post miał na celu rozmyślenie nad wszystkimi za i przeciw. Na chłodno przedstawia ryzyko oraz szansę.
Sam jestem osobą, która bardzo aktywnie się na tym portalu udzielała wspierając posła Brauna i osobiście cieszy mnie, że pan Dawid się w to zaangażował.
Ks Bańka jednak także poruszył ważny temat i jego przestroga była warta przemyślenia.
Przebija z pana wpisów dużo emocji przez co nie do końca zrozumiał pan co tu jest napisane.
Z Panem Bogiem
Mało tego, powiem coś, co może brzmieć trochę ostro dla pana ale nie mam w tym złej woli.
Pana wpisy są dokładnie przykładem tego, jak emocje widzów mogą zniekształcić im w odbiorze coś, co wymaga bardzo chłodnego a nie emocjonalnego rozeznania.
Te wszystkie ryzyka właśnie w takim podejściu mają podatny grunt.
Jeszcze raz dodam, nikt tu nie mówi aby nie angażować się i swoich zasięgów w politykę!
Dobra. Kończmy już powoli ten drobny spór w rodzince. Ostatnim moim celem jest poróżnić się z kimkolwiek. Szanuję Pana pracę tutaj, ale nie oznacza to, że we wszystkim musimy się zgadzać.
Ma Pan pełną rację. Jestem wielkim grzesznikiem z gorącą głową. Uczę się nad tym cały czas panować z różnymi skutkami. Ta gorąca głowa czasem płata mi w życiu figle. Nie czuję jednak, żeby było tak w tym przypadku.
Pozwolił sobie Pan na drobne uszczypliwości w moją stronę. Chyba się Pan nie obrazi jeśli nie pozostanę dłużny?
Po pierwsze ma Pan tendencje do pisania jakby był Pan głosem całego klanu sprawkowiczów bez żadnego wyjątku. Nie jest Pan i proszę z tym uważać. Chyba nikt tu Panu pełnomocnictwa na prawdę objawioną nie dawał.
Po drugie jestem wielkim fanem Pana dotychczasowych tekstów. Jest Pan mistrzem obiektywnego pisania. Jednak w tym przypadku Pana "okrężne" kluczenie jest męczące. Akurat w tym przypadku z tym rozmytym przekazem mógłby Pan się zatrudnić u modernistów. I tak:
"Nikt nie obsmarował Pana Dawida".
Kiedy ja przeczytałem już pewnie kilkanaście postów z jasnym przekazem "i po co ci było to politykowanie, skoro jesteś katolickim redaktorem?" lub w stylu "a nie mówiłem ci, że źle robisz z tym poparciem Brauna?". Poza tym powstała jasna presja, że jeśli ma tu być polityka to na odrębnym kanale. Stąd moja doskonała propozycja, by powstał jakżeż potrzebny wszystkim kanał "Sprawki okiem polityka". Bo przecież nie można łączyć polityki z katolicyzmem prawda? Kto w tej całej sytuacji zechce jeszcze sie zajmować poważnym politykowaniem dla dobra Ojczyzny. Odpowiadam: nieliczni.
Na koniec: swego czasu ksiądz Miłkowski z Bractwa skrytykował księdza Bańkę z Bractwa, że czyta publicznie Słowo Boże z telefonu. Do jednych ta krytyka przemawia inni stwierdzą, że się czepia do przesady. Tutaj jest tak samo. Dlatego niech każdy z nas pozostanie ze swoimi myślami i przekuje to dla dobra Polski i Polaków. Wtedy na tym skorzystają wszyscy.
Serdecznie Pana pozdrawiam
Dobra, panie Robercie, jeszcze raz, bo naprawdę nie chciałem aby wyszło uszczypliwie.
Ksiądz Bańka coś powiedział. Uznałem, że zrobił to w taki sposób, że ktoś mógł nie zrozumieć o co mu chodziło. i faktycznie wielu ludzi w mojej ocenie zbyt pochopnie podeszło do słów kapłana, który jest na tyle wiarygodny, że warto chociaż pochylić sie nad tym co chciał przekazać.
Napisałem więc artykuł w którym przedstawiłem jak ja rozumiem to, co ks. Szymon chciał przekazać, ale podkreśliłem, że artykuł nie będzie osądem ani wymówką a po prostu pochyleniem się nad sprawą z dwóch stron.
Zrozumiałem z pana wpisów, że nie spodobało się panu zwrócenie uwagi pośrednio także panu Dawidowi, ponieważ od takiego gadania ludzie już w ogóle nie będą chcieli bardziej włączyć się w akcje polityczną, bo polityka i katolicyzm nie idą w parze, a przynajmniej tak to można odebrać.
I teraz naprawdę, nie chcę się kłócić z nieznajomymi w internecie, nie mam w tym wielkiej korzyści. Tym bardziej sprawkowiczów chcę traktować z należytym szacunkiem. Ale chcę zadać panu pytanie, gdzie w tym tekście jest napisana nieprawda? Z którym akapitem się pan nie zgadza i czy napisałem coś źle? Jeśli tak, proszę mi pokazać a może skoryguję myślenie lub sprostuję to co napisałem. Jeśli nie to skąd, jak nie z nadmiernych emocji, pana reakcja?
Pozdrawiam serdecznie i z Panem Bogiem
Ja też się nie chce kłócić. Proszę Pana, ja nie mówię, że tu jest jakaś nieprawda. Proszę mi też nie przypisywać nadmiernych emocji, bo ich nie ma. Bardziej bym dostrzegł tu zrezygnowanie z powodu wygaszania (świadomego lub nie) chęci do brania na siebie większej odpowiedzialności w społeczeństwie. A może tak będzie lepiej? Nie wiem.
Pana przekaz w tym poście różni się od tego co powiedział ks. Bańka. Dodatkowo uporczywie się Pan upiera, że to ja tu czegoś nie rozumiem. Takich osób jest więcej. Już sam fakt, że musi Pan jakoś interpretować słowa księdza świadczą o tym, że coś poszło nie tak. Tak jak tam powiedział Pan BARTOSH! przypominają się czasy Ś.P papieża Franciszka, gdzie coś powiedział, a inni potem musieli „uspokajać”, że to nie tak jak powiedział.
Pana tekst jak zawsze stara się być przyjemny i obiektywny. Natomiast wypowiedź ks. Bańki jest znacznie ostrzejsza. Dlatego ja nie wiem czy te wszystkie serduszka są dla Pana przyjemnego i ostrzegawczego tekstu, czy być może dla tej ostrzejszej retoryki ks. Bańki.
Ja rozumiem jakby napisał Pan prosto i bezpośrednio Panu Dawidowi - "Słuchaj, polityka to bagno. Przemyśl jeszcze z 5 razy tę decyzję. Może się warto wycofać? Dodatkowo masz tutaj jasne zdanie księdza Tradycji. Może jednak odpuść i zrezygnuj z tego na kanale? Może załóż do tego odrębny jak już się decydujesz? Skup się na tych treściach związanych z Tradycją i kryzysem w Kościele". Spoko. Byłoby to w porządku, choć też nie do końca, bo Pan Dawid wiele razy mówi, że swoje decyzje stara się dużo przemodlić.
Tak wychodzi na to, że z jednej strony pisze Pan, że popiera decyzję Pana Dawida o otwartym poparciu Grzegorza Brauna, a z drugiej strony wpisuje się Pan (świadomie lub nie) w ostrzejszą retorykę ks. Bańki i innych ludzi, którzy teraz za te politykowanie Pana Dawida krytykują i wywierają presję, żeby zaprzestał, a najlepiej założyl do tego drugi kanał. Dlatego Panu napisałem, że Pana atutem jest obiektywność, ale musi za tym iść konkret, którego tutaj zabrakło. Po umiarkowanym sukcesie Grzegorza Brauna teraz jest czas, kiedy wielu ludzi zastanawia się czy chce im się pchać w bagno polityki i wstąpić np. w szeregi KKP czy jednak odpuścić. Nawet władze KKP wrzuciły grafikę z zachętą. Z takim podejściem jakie Pan tutaj przedstawia z pewnością nikt się nie zdecyduje, bo uznają, że nie warto ryzykować i walczyć z wiatrakami. W Internecie Polski nie odwojujemy.
Pozdrawiam
Rozumiem. Ja chyba o wiele łagodniej odebrałem słowa księdza niż część osób. Dla mnie to miało serio ton przestrogi na przyszłość, tym bardziej, że sam film opublikował (przypadkiem lub nie) na końcu kampanii a nie w jej trakcie - co może sugerować zrozumienie dla tego konkretnego przypadku.
Wpisem chciałem przede wszystkim uderzyć w zjawisko zbyt pochopnego odrzucania treści tego, co zrozumiałem jako przestrogę a nie krytykę i to z ust księdza bractwa, który jest wiarygodny. Bo czy ma w tym konkretnym przypadku racje czy nie, sam fakt, że ktoś potrafi odrzucić jego słowa tak o, jest już obiektywnie niepokojący.
No nic, żyjemy dalej, sam osobiście mocno rozważam wstąpienie do KKP bo u mnie w Świnoujściu nie ma nawet skrzydła zwykłej Konfederacji.
W życiu bym nie lekceważył tego co mówi taki autorytet moralny jak ksiądz Bańka. Absolutnie nie jest to moim celem. Wręcz przeciwnie. Skoro już sie pojawiło takie stanowisko to może lepiej, żeby Pan Dawid jednak tę politykę odpuścił i zajął się na kanale przede wszystkim dalszym "zdobywaniem" Tradsów? Ja tego nie wiem.
Chyba się obaj zgodzimy, że przy założeniu zaangażowania politycznego zakładanie od podstaw odrębnego kanału do polityki kompletnie mija się z celem. Z resztą nie do końca jest dla mnie zrozumiałe po co to robić przy tak wysoko rozumnej widowni.
Problem tkwi gdzie indziej. Z tego troche niefortunnego stanowiska (raczej ewidentnie skierowanego do Sprawek) powstala niezasłużona krytyka i presja po odważnej i (wg mnie) słusznej decyzji. Lepiej stanowisko ks. Bańki rozebrał na części Pan BARTOSH! Bardzo polecam ten post.
Zapewne wzmożona krytyka niepotrzebnego "zaangażowania politycznego" i stworzenia "tuby wyborczej" pochodzi od osób, którym w czasie kampanii wyborczej nie chcialo się nawet wstać sprzed ekranu monitora. Może te osoby mają rację? Tego też nie wiem.
Wiem jednak, że przy braku wsparcia takie struktury KKP będą takie jak w tych wyborach, czyli niewystarczające do obsłużenia wielkiego patriotycznego zrywu. Stąd i Pan i ja się wahamy, czy nie pomóc. Chciałbym, żeby takie dylematy miało więcej osób, a nie oddawało się tylko krytycznej i bezsensownej aktywności w Internecie. To przede wszystkim jest moim celem tego pisania.
Życzę wszystkiego dobrego i właściwych wyborów i Panu i sobie.
Brawo!
Proszę mnie poprawić, ale x. Bańka powiedział też wprost, że jedno zaangażowanie nie wyklucza drugiego, byle robić to równolegle, bez mieszania porządków. I to jest wg mnie słuszna droga. Jeśli p. Dawid chce się zaangażować politycznie, dobrym pomysłem jest poświęcić temu dedykowany cykl programów, lub zgoła stworzyć osobny kanał. Jasne, to jest wysiłek i koszta. Z drugiej strony w obecnej formule treści polityczne w umiarze też nie będą niczym zgubnym. Ale w umiarze i roztropnie.
Powodzenia i niech Pan Bóg prowadzi.
Autor komentowanego wpisu (dalej: @wavey) zarzucił jednemu z komentujących, że chyba nie zrozumiał wpisu, który komentuje. A czy @wavey aby na pewno dobrze "tłumaczy" to co wprost powiedział ks. Bańka?
Na wstępie zaznaczę, że pod innym wpisem wskazałem już dlaczego mnie ks. Bańka nie przekonał w tym nagraniu. Ponieważ jednak widzę, że zrobiła się z tego tutaj większa dysputa a sprawę uważam za bardzo istotną, to jednak pozwolę sobie na znacznie szerszą wypowiedź.
Moja pierwsza uwaga jest następująca: @wavey opowiada nam o tym „co naprawdę ks. Bańka powiedział” – co już samo w sobie jest na swój sposób zabawne, bo przypomina mi czasy bergogliańskie, gdy po jednej czy drugiej wypowiedzi papieża Franciszka pojawiał się „tłumacz”, który wyjaśniał o co tak naprawdę chodziło papieżowi. Gdyby wypowiedź @wavey potraktować poważnie, to bardzo kiepsko świadczyłoby o to o ks. Bańce. I tak jest w istocie (o czym dalej). Co więcej, niektóre tezy @wavey stoją w oczywistej sprzeczności do tego co ks. Bańka expressis verbis powiedział. Ale po kolei.
Rzeczywiście nagranie rozpoczyna się od wezwania aby twórcy internetowi promujący Tradycję nie stawali się tubami konkretnego kandydata, konkretnej partii. I już tutaj mam pierwszą uwagę, gdyż jednak czymś zupełnie innym jest gdy odnosimy się do konkretnej osoby, konkretnego kandydata np. w wyborach prezydenckich a czym innym jest odnoszenie się do organizmu politycznego, składającego się z wielu osób, jakim jest partia polityczna.
Następnie ks. Bańka zwraca uwagę, że ksiądz nie powinien agitować za żadnym politykiem, za żadną konkretną partią polityczną. I myślę, że w odniesieniu do każdego z księży, jest to twierdzenie, z którym nikt tutaj nie zamierza polemizować. Mówiąc krótko: z ust księdza nie powinno paść: „głosuj na X”.
Ks. Bańka jednak na tym nie poprzestaje i idzie dalej, twierdzi (między 4 a 5 minutą nagrania) że obecnie duchowieństwo w ogóle nie powinno wypowiadać się o politykach, bo mamy silny duopol, ludzie są silnie wciągani w – nomen omen – bańki polityczne, tudzież istnieje głęboki podział w społeczeństwie związany z ostrą rywalizacją polityczną. Swój wywód konkluduje stwierdzeniem, które wydaje mi się wprost kuriozalne: otóż twierdzi, że obecnie duchowieństwo nie powinno nawet wskazywać postulaty której z partii są zgodne z katolicką nauką/doktryną! Czyni przy tym wyjątek dla sytuacji, gdy kapłan pytany jest w cztery oczy itp. Muszę przyznać, że takiej abdykacji ze strony kapłana FSSPX dotąd nigdy nie słyszałem. Niech mnie ktoś przekona, że błądzę, gdy tego typu wypowiedź podsumuję jako skrajne urzeczywistnienie postulatu nie mieszania się kościoła do polityki. Jak wspomniałem – zgadzam się, że żaden ksiądz nie powinien agitować konkretnie za politykiem/Braunem czy za partią/Konfederacją Korony Polskiej, ale jednak czym innym jest publiczne wskazanie które partie mają program katolicki, bez wskazywania na które konkretnie należy głosować i która z nich ma program najlepiej urzeczywistniający naukę katolicką. Zaznaczę od razu - nie będąc demokratą i bez wskazywania która to partia - ale wg mnie obecnie jest tylko jedna taka partia. Ta deklaracja powodowana jest tym, że odbieram jako przejaw sankcjonowania szkodliwego stereotypu, wypowiedź ks. Bańki o duopolu. Fałszywy duopol (zakładam, że ks. Bańka ma na myśli PiS i PO) mamy wyłącznie w zakłamanych mainstreamowych mediach. W rzeczywistości sprawy mają się jednak inaczej, ale to nie temat na ten komentarz.
Następnie ks. Bańka mówi rzeczy niekontrowersyjne i oczywiste: że trzeba być ostrożnym, bo my widzimy tylko co na powierzchni, nie widzimy tego co pod spodem. Brawo! Jak najbardziej trzeba zgodzić się z tym, że musimy mieć świadomość, iż mamy dostęp jedynie do pewnego wycinka; że nasza wiedza o rzeczywistych relacjach i zależnościach w polityce jest siłą rzeczy fragmentaryczna. Uzmysłowiwszy nam to wraca do swojego wezwania (8:50 min.), aby nie czynić z kanałów tub propagandowych agitujących za konkretnym politykiem, a jeżeli twórca prowadzący kanał agitujący za Tradycją katolicką zamierza zajmować się kwestiami politycznymi, to powinien… założyć osobny kanał, bo – sierotki-owieczki (to etykiety ode mnie a nie od ks. Bańki, ale taki to miało dla mnie wydźwięk), które przychodzą na kanał po treści religijne mogą zostać w ten sposób zwiedzone, mogą w ten sposób wpaść w pułapkę przez owego „złego pasterza”. To jest clou sprawy. Nie jest zatem prawdą co twierdzi @wavey, że ks. Bańka – mówiąc w skrócie - tylko przestrzega i radzi ostrożność. Nie. On proponuje wprost konkretne rozwiązania. Gdyby napominał, przestrzegał - nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego, więc osobiście nie należę do tych, którzy – jak wspomina @wavey – odrzucają jego przestrogę. Twierdzę natomiast, że ks. Bańka idzie za daleko w stwierdzeniu: chcesz poruszać tematy polityczne – zrób sobie osobny kanał i nie mieszaj treści politycznych z religijnymi. Dlaczego się z tym nie zgadzam? (W istocie nie tylko się nie zgadzam, ale uważam, że to pogląd szkodliwy). Przede wszystkim dlatego, że partie polityczne i media katolickie funkcjonują w przestrzeni publicznej już od wielu, wielu lat. I nawet ograniczając się czasów sprzed Soboru Watykańskiego II, do końca pontyfikatu Piusa XII, znajdziemy w historii wiele przykładów mediów katolickich, które otwarcie popierały konkretne partie, konkretnych polityków, a ówcześni papieże NIGDY nie wyrazili w żadnym dokumencie poglądu jakoby (prywatne) media katolickie – w odróżnieniu od księży - nie powinny wskazywać którego polityka/partię polityczną warto poprzeć. Mamy dziś dostęp do cyfrowych wydań wielu czasopism i opracowań. Można się dowiedzieć, że włoskie Il Corriere d'Italia popierało wprost Włoską Partię Ludową (PPI) w latach 1919–24, czy Il Popolo Chrześcijańską Demokrację (DC) w latach 1946-58, że niemiecki Augsburger Postzeitung popierał Partię Centrum (Zentrumspartei) w latach 1919-33, a w czasach Christeros w Meksyku El Luchador Católico czy El Pais Narodową Partię Katolicką (PCN) w latach 1910–20. Dlaczego zatem prywatne polskie media katolickie nie miałyby wskazać konkretnego kandydata/partię, którą popierają?
Dlatego @wavey, twierdząc, że w wypowiedzi ks. Bańki chodziło tylko o przestrogę, łagodzi jego radykalny postulat o zakładaniu osobnego kanału. W istocie zatem twierdząc, że go (ks. Bańkę) tłumaczy, de facto się z nim... nie zgadza i przedstawia rzeczywistość dość radykalnie odbiegającą od tego co zostało powiedziane w nagraniu. I żeby było jasne – zgadzam się z jego (@waveya) „tłumaczeniem” a nie tym co powiedział ks. Bańka.
Polemicznie chciałbym odnieść się do jeszcze jednej kwestii. W końcowej części @wavey stwierdził: „(…) A przecież mówimy o kapłanie, który od lat reprezentuje głos jasny, spójny i wierny Tradycji. I nawet jeśli nie od razu zgadzamy się z jego oceną, to postawa pokory wobec kapłana, który także na przestrzeni lat zapracował na swoją wiarygodność, powinna nakłonić nas do refleksji. (…)”. Moim zdaniem łączenie kwestii związanych z nauczaniem religijnym i rozeznaniem rzeczywistości politycznej, także w przypadku kapłanów FSSPX, może się rozjeżdżać. Innymi słowy z argumentu, że ks. Bańka to osoba, która reprezentuje głos jasny, spójny i wierny Tradycji nie wynika, że należy mu ślepo wierzyć w kwestii tego, czy katolik prowadzący kanał jutubowy powinien czy nie powinien założyć osobny kanał jutubowy do poruszania kwestii politycznych albo czy mamy w Polsce do czynienia z partyjnym duopolem, tudzież czy rzeczywiście w Polsce mamy taki klimat, że wszyscy politycy twierdzą, że to oni są moralni i chcą wprowadzać „państwo Boże”. Ja na przykład takowej oceny nie podzielam i odbieram to co najwyżej jako radę, a te – jak wiemy – mogą być mądre i niemądre. A żeby ocenić czy rada jest mądra czy niemądra warto odwołać się do argumentacji jaka jest prezentowana na jej poparcie. I jeżeli ktoś zamierzałby przekonywać, że kapłan wierny Tradycji nie może głosić farmazonów w odniesieniu do rzeczywistości politycznej – polecam sięgnąć do wypowiedzi ks. Bańki z komentowanego nagrania, gdy mówi coś o wchodzeniu Polski do nieswojej wojny między Izraelem a Palestyną po to żeby wymierzyć sprawiedliwość, "bo my wiemy jak jest" (ok. 11:25 min.) Takiego oto porównania użył ks. Bańka pod adresem jutubera łączącego treści religijne z propagandą polityczną. Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć sens takiego porównania? Najlepiej w dwóch aspektach: po pierwsze co ma piernik do wiatraka, a po drugie – czy miałbym to rozumieć w ten sposób, że tak naprawdę nie wiemy co się dzieje w Gazie?
Wreszcie – w końcowej części wątku prezydenckiego ks. Bańka, przestrzegając, posługuje się terminem propaganda, które obecnie ma określenie jednoznacznie pejoratywne. Można przez to odnieść wrażenie, że nie tylko przestrzega owego/owych jutuberów, ale także daje wyraz temu, że się z nim/nimi nie zgadza. Gdyby zatem rzeczywiście jego materiał odnosił się wyłącznie do Dawida i Sprawek, to oznaczałoby, że jest niekonsekwentny w stosunku do tego co twierdził na początku nagrania (o tym, że kapłan nie powinien wskazywać wprost).
Reasumując:
1) Gdyby ks. Bańka rzeczywiście chciał tylko przestrzec, to pod wpisem @wavey bym się podpisał oburącz. Tak jednak nie jest.
2) Pogląd ks. Bańki, jakoby kapłan nie powinien publicznie odnosić się do programów partii politycznych, wskazując która z nich ma program katolicki a która nie, jest szkodliwy.
3) Twierdzenie, że jutuber prowadzący kanał o tematyce religijnej powinien sobie założyć osobny kanał jeżeli chce poruszać tematykę polityczną, to rada niepoparta przekonującą, rzeczową argumentacją.
4) Moim skromnym zdaniem, jeżeli adresatem jego (ks. Bańki) nagrania miały być wyłącznie Sprawki, to powinien Dawidowi o swoich wątpliwościach zakomunikować wprost, wskazując dlaczego jego deklarację polityczną sprowadza do propagandy, a gdyby Dawid nie posłuchał – dopiero wówczas nagrać filmik.
I dodam, że spośród komentujących zgadzam się z Robertem.
Dzięki za ten koment.
Słowem wstępu chcę doprecyzować, że ja na początku wpisu przytoczyłem pewien sens wypowiedzi ks. Bańki. Na końcu stwierdziłem, że ów ksiądź nie atakował - co myślę jest zgodne z prawdą, a w jednym akapicie napisałem, że „jak można sądzić - o to chodziło ks. Bańce najbardziej”, z wyraźnym podkreśleniem wyrażenia „Jak można sądzić”.
Cała reszta to już wytwór moich przemyśleń na temat ryzyka oraz ewentualnych korzyści więc napewno nie jestem tym, który siedzi w głowie księdźa Bańki i dokładnie wie co on myślał.
Jego wypowiedzi - o tworzeniu nowych kanałów do komentowania czy agitacji politycznej, zamiast używania katolickich mediów do tego typu działań - nie odebrałem jak nakaz, tylko bardziej jako radę do której można się zastosować, aby uniknąć pewnego ryzyka.
I właśnie o tym ryzyku tutaj napisałem tak jak to widzę. Ja sam cieszę się, że Dawid poszedł drogą jaką poszedł, bo uważam to za ważne. Uważam pana Brauna za personę, której naprawdę można zaufać. Chciałem jednak w tym wpisie przedstawić drugą stronę medalu, bo niezależnie od tego, jak złotego kandydata czy partię popieramy, nigdy nie mamy pewności, czy nie pojawi się tam ktoś, kto po kryjomu, bardzo subtelnie nie zacznie podkopywać i psuć. Nigdy nie mamy pewności czy nie spotka nas jakiś obyczajowy skandal.
Ks. Bańka podszedł do tego tematu bardzo zachowawczo, jak dla mnie zrozumiale, jeśli chodziłoby o 99,99%. Ale tutaj chodzi o przypadek wyjątkowy, gdzie nie ma jednej trafnej interpretacji.
Nie spodobało mi się to, że wielu ludzi wręcz lekceważąco podeszło do wypowiedzi księdza (raz jeszcze dodam, że nie usłyszałem w tym filmie tonu nakazującego). Uznałem to za niebezpieczne.
Jeśli chodzi o wypowiedz, że ksiądz nie powinien publicznie wskazywać, która partia ma program katolicki to szczerze nawet nie pamiętałem tej wypowiedzi, ale faktycznie, też się z tym nie do końca zgodzę. Uważam, że kapłani powinni próbować wskazywać wiernym, jak rozpoznawać katolicki autentyk od falsyfikatu w polityce. Nie pamiętam jednak dokładnego kontekstu tych słów więc się nie wypowiem.
Myślę też, że nie były to słowa tylko i wyłącznie do Sprawek Okiem Katolika.
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za komentarz.
Dobre wiadro zimnej wody, orzeźwiający artykuł 😊
W niektórych kwestiach mamy tu czelność przy pomocy rozumu nie zgadzać się z aktualnym NAUCZANIEM Kościoła. Każdy z nas wie, że ciąży za to odpowiedzialność i nie jest to dyskusja z kolegami przy piwku. Czy wypowiedz ksiedza Tradycji należy zatem brać w ciemno? Chyba nie, ale może się mylę. Na górze podałem przykład różnicy pomiędzy 2 autorytetami za których mam obu kapłanów FSSPX. Siłą rzeczy trzeba się tu opowiedzieć za określoną postawą i którąś uznać za słuszną. To nie oznacza, że ma się od razu brak szacunku do drugiego autorytetu. Czyli tak po chłopsku podsumowując morał tego naszego pisania jest taki: bądzcie ostrożni z tą polityką bo możecie skończyć jak Piotr Korczarowski lub Andrzej Lepper. Czyli zwyczajnie w świecie pobłądzić, ale dostać też np. nożem za wieszanie baneru, pierwszym rzutem trafić do kicia za jakąś tam przyszłą mowę nienawiści lub zostać skróconym o głowę. Dlatego lepiej dla nas wszystkich, żeby prawdziwie katolickie media nie zajmowały stanowiska i nie wspierały słusznych postulatów ostatnich walczących Indian z rezerwatu. Zaznaczam, ze Ci Indianie nie pobłądzili, podjęli arcytrudną walkę o odbicie rezerwatu, ale jest przecież jakieś tam ryzyko, że mogą pobłądzić. Dlatego załóżmy teraz odrębny kanał o polityce na którym pies z kulawą nogą o tych Indianach nie usłyszy. Niech se tam sami walczą i spokojnie gina, a my damy im lajka w Internecie. Zaraz potem gdy rozprawią się z ostatnimi Indianami nie dadzą kanału prowadzić w ogóle. Jeżeli Indianie faktycznie zaczęliby błądzić wystarczy się zwyczajnie w świecie od nich odciąć (patrz przykład Piotra Korczarowskiego). Dochodzimy tutaj do absurdu. Istnieje przecież też jakieś ryzyko że właściciel kanału katolickiego zrobi skok w bok lub wykona pogo na koncercie Nergala. Może lepiej, żeby o tym Nergalu już nie wspominał...
Odpowiedziałem tam wyżej nie czytając jeszcze tego komentarza… a tutaj napisał pan dużo nieprawdy:
-nikt nigdy nie powiedział, że trzeba brać wypowiedź kogokolwiek w ciemno
-wpis właśnie jest o tym (może mało konkretnie), że potrzeba więcej roztropności ogółem w takich tematach. Czyli kiedy słuchamy czegoś - co osobiście zrozumiałem jako przestrogę - to zastanówmy się nad tym, szczególnie kiedy wypowiada tu wiarygodny ksiądz tradycji a nie BIERZMY W CIEMNO lub ODRZUCAJMY W CIEMNO (bo obie te postawy są w tym przypadku niebezpieczne)
-nikt nie mówi tutaj o niebezpieczeństwie fizycznym, że ktoś kogoś skróci o głowę czy coś. To są dodatkowe kwestie ale tutaj chodzi przede wszystkim o niebezpieczeństwo duchowe, o niebezpieczeństwo grzechu, a lekkomyślność, która prowadzi do faktycznego pobłądzenia. (Przykład Piotra jest tutaj także zły, bo ten zbłądził w temacie sercowym a nie politycznym. To silne zauroczenie zawróciło mu w głowie i emocje przejęły kontrolę nad rozumem, nie polityczne sympatie)
Dlatego czytając co pan pisze stwierdziłem niezrozumienie. Bo to nigdzie nie padło, ani z wypowiedzi księdza Bańki, ani z mojego wpisu.
Jeszcze raz. Sugeruje mi Pan że nic nie rozumiem, zarzuca przesadną emocjonalność i teraz jeszcze twierdzi, że mówię gdzieś nieprawdę. Czy to ja nie rozumiem, czy to może Pan się w tym wszystkim już pogubił?
Wg niektórych (w tym mnie) Pana stanowisko z tego tematu nie jest tożsame ze stanowiskiem ks. Bańki i jest dużo bardziej liberalne. Wystarczy zadać parę prostych pytań:
Czy Pan jest za utworzeniem oddzielnego kanału o polityce i przerzuceniem tam treści politycznych?
Czy Pan uważa, że Sprawki po zwiększonym zaangażowaniu politycznym Pana Dawida stały się już "tubą wyborczą"?
Czy uważa Pan, że warto jakoś podziękować Panu Dawidowi za bardzo trudną decyzję z początku kampanii (brak GB w sondażach), czy jednak powinno się ją poddać surowej krytyce, bo była błędna i z polityką poszliśmy już za daleko?
Czy uważa Pan, że skoro Pan Dawid prowadzi katolicki kanał powinien jednak wycofać się z zamiaru politycznego zaangażowania?
Wreszcie czy uważa Pan, że w miejscu przekazywania katolickich treści nie powinno być miejsca na polityczne dywagacje, bo to szkodzi temu przekazowi?
KONKRETNIE. Tu potrzeba jasnego i klarownego przekazu, a nie trzymania kija za dwa końce. Rozmytej treści wystarczająco mamy już w modernizmie.
Skoro Pana stanowisko nie jest tożsame ze stanowiskiem ks. Bańki to ma się wrażenie, że bierze Pan to "w ciemno" nie ustosunkowując się dokładnie do tego, co tam jest powiedziane. Ja tego ani nie biorę w ciemno, ani też definitywnie nie odrzucam o czym wyżej napisałem. Po prostu do mnie to stanowisko nie przemawia, jest sformułowane niefortunne i może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Wydźwiek Pana wypowiedzi jest dużo mniej dobitny niż w nagraniu księdza. Pan teraz kluczy i nie jest w tym wszystkim zdecydowany. Z jednej strony chciałoby sie poprzeć otwarcie decyzję Pana Dawida, z drugiej przecież wygląda na to, że ksiądz jasno podchodzi do niej krytycznie. Trzeba coś wybrać. Chociaż i tak nie ma to żadnego znaczenia bo najważniejsze w tym wszystkim jest to co na ten temat uważa Pan Dawid i to on stoi teraz przed wyborem.
Proszę Pana. Zaniechanie adekwatnego do sytuacji działania to też może być grzech. Czy bierność, zostawienie ostatnich walczących za ten kraj lub pośrednie zniechęcanie do walki o społeczne panowanie naszego Pana Jezusa Chrystusa w Polsce nie może pod to podchodzić? Nie musi mi Pan nikomu tłumaczyć jakie są uroki polityki. Tu nie trzeba przestrogi, bo każdy sensownie myślący czlowiek wie, że uczciwa polityka to droga przez mękę. Dlatego nikt uczciwy się tam nie pcha i nie zanosi się, żeby to się zmieniło. Albo się znajdą tacy odważni, którzy Polskę odwojują, albo znowu liczmy dla odmiany na cud. Od naszego bzdurnego pisania nic się nie zmieni. Dlatego chyba lepiej tę jałową dyskusję już wygasić.
Pozdrawiam
Zacznę od końca, bo pisze pan, że lepiej tę dyskusję wygasić ale zadaje mi pan konkretne pytania. Myślę, że ta dyskusja nie jest jałowa bo obydwoje szukamy w niej prawdy do której chcemy się zbliżyć (no chyba że szuka pan swojej racji, ale tego nie zakładam). Z takiej dyskusji może skorzystać nie jeden czytający więc myślę, że warto ją kontynuować.
Zaznaczę, że nigdzie nie napisałem że pan NIC nie rozumie, tylko, że nie zrozumiał pan tego co napisałem. A to znaczna różnica. Napisałem także, że napisał pan nieprawdę i wyraźnie zaznaczyłem w którym miejscu i co było nieprawdą. Ale przechodząc już do sedna odpowiem na pana pytania:
1. Osobiście chętnie bym zobaczył taki kanał, bo oznaczałoby to więcej treści i mogłoby przyciągnąć nowych widzów, którzy mogliby poznać Tradycję. Czy byłbym za tym żeby taki kanał otwierać na szybko kiedy pan Braun potrzebował wsparcia do wyborów prezydenckich? Nie.
2. Uważam, że Sprawki stały się tubą wyborczą pana Brauna w pewnym sensie na czas wyborów. Pytanie czy to źle w tym konkretnym przypadku. Uważam, że nie.
3. Uważam, że każdego twórcę trzeba poddawać KONSTRUKTYWNEJ krytyce. Nie uważam też, aby jakikolwiek widz był zobowiązany do dziękowania panu Dawidowi i jestem przekonany, że pan Dawid tego nie potrzebuje. W tej konkretnej sytuacji uważam, że nie była to błędna decyzja, ale mimo tego konstruktywna krytyka jest wskazana. Pan zadał to pytanie tak, jakby były tylko możliwe dwie skrajne odpowiedzi (albo wdzięczność albo surowa krytyka bo błąd - tak to nie działa tutaj).
4. Nie uważam że pan Dawid prowadząc katolicki kanał powinien wycofywać się z zamiarów politycznych. Skąd taki pomysł?
5. Uważam, że na tym kanale jest miejsce na takie treści i to że takowe się tu znajdują nie szkodzi bezpośrednio przekazowi katolickiemu, ale stwarza pewne ryzyko, o którym napisałem w moim wpisie interpretując wypowiedź księdza Bańki.
Gdybym brał w ciemno to co mówi ksiądz Bańka, to moje stanowisko nie wyglądało by tak jak wygląda. Jedyne co biorę w ciemno to fakt, że trzeba wziąć pod głębszą rozwagę każdą krytykę, jeśli wypowiada ją wiarygodny kapłan tradycji katolickiej. Jednak wziąć pod rozwagę to nie to samo co przyjąć lub odrzucić jej treść dla zasady. Natomiast ma pan prawo uważać, że stanowisko księdza Szymona było błędne czy niefortunnie przekazane. Ja jednak tak ostro nie odebrałem jego wypowiedzi. Zrozumiałem ją właśnie jako przestrogę i zachętę do rozwagi, a nie konkretny nakaz gdzie jest powiedziane: „to źle - to dobrze i koniec kropka”. Dla mnie wydźwięk wypowiedzi księdza Bańki nie był jakoś specjalnie dobitny.
Napisał pan także, ze nie jestem zdecydowany i kluczę, co jest nieprawdą. Ja już się zdecydowałem, opowiedziałem się po jednej ze stron, co potwierdziłem licznymi wpisami, które mogły agitować pana Brauna. Nie uważam jednak, że skoro się opowiedziałem to nie mogę poddać pod rozwagę słów księdza Bańki i nie przyznać mu racji w pewnych kwestiach. To się wzajemnie nie wyklucza. Kiedy człowiek zdecyduje się iść na wojnę z własnej woli, to przecież dalej może zgodnie z prawdą rozważać ryzyko z tym związane, i nie ma tutaj żadnej niespójności, kluczenia czy trzymania kija za dwa końce.
Kończąc, myślę, że mój wpis nie był zwykłym tłumaczeniem, że polityka to bagno. Był raczej próbą uchwycenia i nazwania tego, co wielu może pominąć. Musimy pamiętać, że tutaj w grę wchodzi autorytet Kościoła, a on jest ważniejszy od jakiejkolwiek ziemskiej sprawy, nawet szlachetnej. Dlatego właśnie trzeba być bardzo ostrożnym i roztropnym - niekoniecznie biernym. Myślę, że faktycznie ksiądz Bańka mógł tą krytyką kogoś zniechęcić, ale znowu mamy tu pewne ryzyko i korzyści. Kto ma ducha walki i tak będzie walczyć, kto po takim filmiku odpuszcza i tak na niewiele by się zdał, więc może lepiej aby nie szkodził przypadkiem sobie i Kościołowi.
Z Panem Bogiem
Zapomniałem jeszcze o jednym. Chodzi o pytanie 3. Kompletnie się z Panem nie zgadzam.
Jedynym powodem dla którego (myślący sensownie o niepodległości) Polacy nie powinni dziękować Panu Dawidowi za jego ryzykowną decyzję jest to, że Pan Dawid modli się w litanii o pokorę w ten sposób:
Od pragnienia bycia chwalonym, wybaw mnie, Jezu.
lub
Od pragnienia bycia wyróżnianym, wybaw mnie, Jezu.
Ja też się modlę tą litanią. OOO właśnie. Warto tą litanią się dużo modlić przed ewentualną decyzją o wejściu do polityki. Pomoże w odpowiednim skonfigorwaniu głowy i myślenia.
Może właśnie (jako ta gorąca, emocjonalna głowa) akurat mam właśnie szczerą potrzebę docenić to co zrobił Pan Dawid. Ja też wiem, że tego nie potrzebuje.
Zaznaczę jednak, że mnie to odważne zaangażowanie Pana Dawida dodatkowo motywowało do realnego działania i walki w trakcie kampanii wyborczej. Z pewnością tego zaangażowania i "głosu otuchy" potrzebowali też inni działacze i sam Grzegorz Braun. Zwłaszcza, że wszyscy skazywali GB na porażkę.
Myli się Pan z tym, że nie warto dziękować lub docenić. Warto. Mimo, że prawdziwy katolik w swojej pokorze tego nie potrzebuje. Warto to robić tak, żeby choć trochę zrównoważyć tę aktualną "konstruktywną" krytykę i "wujków dobra rada". Chociaż w tym kompletnie rozmytym kształcie jak tutaj rozmawiamy akurat dla mnie ta cała krytyka z konstruktywną raczej niewiele ma wspólnego.
Panie Robercie, na pierwszy komentarz nie będę odpisywać, bo się z panem zgadzam chyba w większości rzeczy, które tam są napisane, jednak mam wrażenie że tamten wpis odbił od rdzenia naszej dysputy.
Odniosę się więc do drugiej części wpisu.
Napisał pan, że się pan ze mną KOMPLETNIE nie zgadza w mojej odpowiedzi na pytanie 3. To by oznaczało, że według pana całość tej odpowiedzi jest błędna. Pytanie czy naprawdę pan tak uważa? Czy uważa pan, że twórcy internetowi niezależnie kto by to nie był, nie powinni być cały czas poddawani pod krytykę - przynajmniej wewnętrznie? Czy nie doprowadzi to finalnie do tego, że będziemy takiego twórcę „brać w ciemno”, a to już niedaleka droga do kultu jednostki? Przecież nikt nie mówi, że krytyka zawsze ma wyglądać tak jak w tym przypadku - krytyka to przede wszystkim krytyczne spojrzenie, aby nie stracić czujności.
Jeśli chodzi o mnie, staram się skupić na „sztandarach” jakie niesie twórca bardziej niż na samym twórcy i zawsze na nowo patrzę, czy aby w tym konkretnym filmie, w tej konkretnej wypowiedzi czy w tym konkretnym czynie dana osoba tego sztandaru (np. prawdy) nie odłożyła na bok. Kiedy pan Grzegorz Braun zgasił świece w sejmie, pan Dawid początkowo był bardzo sceptyczny wobec tego typu działań. Gdybym nie poddawał Dawida ciągłej krytyce, pewnie przyjąłbym jego tok myślenia na początku. Jednak dzięki Bogu, byłem w stanie spojrzeć odrazu na tę sytuację tak jak trzeba i nie musiałem potem zmieniać swojego myślenia razem z panem Dawidem, kiedy ten jednak uznał, że metody pana Brauna są w punkt.
Może trochę rozgałęziłem temat, ale napisałem to dlatego, żeby pokazać panu, że kiedy pisze o krytyce, nie mam na myśli tylko jednej konkretnej formy (np. nagrywanie głosu sprzeciwu na wideo czy pisanie gorzkich komentarzy). Przede wszystkim miałem na myśli krytykę wewnętrzną.
Napisał też pan, że jedynym powodem dla którego Polacy, którzy myślą sensownie o niepodległości, nie powinni dziękować panu Dawidowi jest fakt, że pan Dawid modli się Litanią o Pokorę. Musi mi pan wybaczyć ale w tym fragmencie wypowiedzi jest dużo przewrotności. Z pana odpowiedzi można by wywnioskować, że gdyby pan Dawid nie modlił się Litanią o Pokorę, to nie mielibyśmy już żadnego powodu, aby nie dziękować mu za podjęte działanie. Łączenie tego, kto JAKĄ modli się modlitwą, z tym czy winniśmy komuś zewnętrzne akty wdzięczności jest - łagodnie mówiąc - absurdalne.
Nie przeczytał pan także ze zrozumieniem tej odpowiedzi, bo ja nie napisałem, że nie powinniśmy dziękować panu Dawidowi (uważam, że jeśli ktoś ma taką potrzebę, to jak najbardziej może to zrobić). Napisałem, że nikt nie jest do tego ZOBOWIĄZANY - a to jest znacząca różnica. Napisał pan że mylę się z tym, że nie warto dziękować lub doceniać, ale ja nigdzie nie napisałem, że nie warto.
Przecież rozumiemy jako katolicy, że Pan Bóg nie potrzebuje do szczęścia naszych podziękowań, a mimo wszystko wdzięczność wobec Jego łaskawości jest podstawą. Bo wdzięczność ma służyć temu, kto chce ją okazać, a nie jej adresatowi.
Z Panem Bogiem ;)
(PS - komentarz może ma wydźwięk trochę ostry, ale panie Robercie, nie mam na celu nikogo walić pałką po głowie, jesteśmy w środku ciekawej wymiany zdań - tyle ;))
Pan chyba na serio chce zamęczyć tutaj ludzi ;)
Jest takie proste zdanie:
Za dużo krytyki daje kiepskie wyniki.
Czasami się dodaje:
A krytykanctwo i żółć to złe nawyki.
Tak jest (w moim odczuciu) trochę w tym przypadku. Ktoś chce krytykować niech krytykuje, ma do tego pełne prawo. Wpierw jednak niech spojrzy na siebie czy zrobił choć malutką część tego co krytykowany. Już sam fakt, że krytykowany poważnie rozważa poświęcenie dla nich (choć wielu tego nawet nie rozumie) sprawia, że dodawanie mu jeszcze (tylko w mojej ocenie) tej zbędnej krytyki niczemu dobremu nie służy.
Piszę to wszystko w pośpiechu i być może czasami można się czepnąć niektórych słów. Inaczej. Ja jako Polak kochający Polskę i Polaków czułem się zobowiązany podziękować Panu Dawidowi za jego postawę. Inni nie muszą dziękować i i niech robią co chcą. Ja po prostu uważam, że w tej sytuacji bardziej przystoi tutaj podziękować niż teraz musztrować tą "konstruktywną" (w opinii niektórych) krytyką.
Litania o pokorę jest przepiękna. Podobnie jak książeczka Tomasza a Kempisa "O naśladowaniu Chrystusa". Chyba z tą swoją tezą faktycznie poszedłem tutaj troszkę za daleko. Znowu pośpiech. Nie zmienia to faktu, że ktoś kto otrzyma odpowiednią "konfigurację" nie potrzebuje już wdzięczności od innych ludzi. Nie znaczy to jednak, że na nią nie zasługuje ;)
Pozdrawiam
Tutaj chyba zakończę :)
Pozdrawiam serdecznie z Panem Bogiem
Ja również ;)
Bierzmy się za robotę. Nikt za nas tego nie zrobi.
Serdecznie pozdrawiam. Z Panem Bogiem
Nie do końca jestem przekonany czy ktoś będzie miał cierpliwość do naszych przydługich wywodów, ale niech będzie, że może kogoś to zaciekawi ;)
Dziękuję za te odpowiedzi.
Jakkolwiek może i niezbyt zgrabnie zamęczam użytkowników "kilometrami" tekstu, to jedyny mój cel w tym pisaniu to dobro bliźniego. Jestem przekonany, że tak samo jest w Pana przypadku.
Zrobię trochę przekornie i skoro mamy tutaj te "przestrogi" zarówno delikatniejszą Pana jak i ostrzejszą ks. Bańki to dorzucę jeszcze swoją:
https://nczas.info/2025/05/22/zydozercza-menda-i-zakala-wzywajaca-do-pogromow-prof-hartman-w-amoku-po-sukcesie-brauna-video/
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/radoslaw-sikorski-uderza-w-grzegorza-brauna-powinien-juz-dawno-siedziec/ed8c82s
https://www.magnapolonia.org/pilne-wyznawca-trzaskowskiego-zaatakowal-wolontariusza-partii-brauna-nozem/
https://nczas.info/2025/05/08/nagonka-na-grzegorza-brauna-120-organizacji-zydowskich-organizacje-ukrainskie-marszalkowie-ministrowie-video/
Mógłbym jeszcze dalej. Jest to malutka część tego co spoktyka uczciwych ludzi, który przy pomocy polityki starają się jeszcze walczyć o nas wszystkich i niepodległość naszej Ojczyzny. Rozumiem, że nie każdy z nas musi wykazywać się większą odwagą. Dlatego ostatnią część mojego kampanijnego pisania na temat Grzegorza Brauna zatytuowałem "Polityk, który cnotę męstwa opanował do perfekcji". Pewne jest, że jeśli ktoś myśli poważnie o polityce i działaniu na rzecz innych musi tę cnotę u siebie mocno przeanalizować i przepracować.
Miałem o sobie w ogóle nie pisać. Proszę tego też nie odbierać jako przechwałkę lub oczekiwanie jakiegokolwiek uznania. Tak nie jest. Jednym z elementów mojej kampanijnej aktywności było wieszanie banerów. Wstawanie przed pracą o 4 nad ranem i ich mocowanie np. w deszczu to nie jest zajęcie o którym marzyłem. Pomimo, że sporo osób z mojego otoczenia po cichu popierało Grzegorza Brauna to tylko nielicznym się chciało w to zaangażować. Dzięki Panu Bogu nożem nie dostałem, ale spojrzenia ludzi i komentowanie tego "wariackiego" działania przez innych też jakoś do specjalnie przyjemnych nie należą. Jest to oczywiśćie malutki pikuś przy tym co spotyka teraz Grzegorza Brauna, jego rodzinę i współpracowników. Możecie o tym między innymi wyczytać w powyższych tekstach.
Po co dorzucam tę kolejną "przestrogę"? Ja nie chcę straszyć, a uświadomić.
Zanim po raz kolejny napiszecie posta z wielką krytyką lub jako "wujek dobra rada" przeanalizujcie w pierwszej kolejności siebie.
"Czy robię wystarczająco dużo dla dobra bliźniego? W tym szczególnym przypadku dla rodaków i kształtu Ojczyzny w której przyjdzie żyć w przyszłośći polskim dzieciom?".
Potem uświadomcie sobie, że uczciwe działanie na rzecz innych to najczęściej ogromne ryzyko i poświęcenie. Na takie rzeczy z reguły nie ma zbyt wielu chętnych, bo to odarcie się ze swojego komfortu i wstanie sprzed monitora. Trzeba przy tym brać pod uwagę, że możecie nie dać rady i w tym wszystkim pobłądzić. Tu jeszcze raz wspomnę o przykładzie Piotra Korczarowskiego, którego przeboleć nie mogę aż do dziś.
Zaraz po tych wszystkich przemyśleniach idźcie i przemódlcie porządnie te swoje ewentualne działania. Spytajcie Pana Boga: CO MAM DLA CIEBIE PANIE ROBIĆ?
Wrócę teraz do tego co tam napisałem wyżej w innym poście:
1. Stwierdzicie, że macie wystarczająco odwagi i poukładane w głowie, żeby brać na siebie ryzyko i narażenie na ewentualne nieprzyjemnośći? DZIAŁAJCIE.
2. Stwierdzicie, że ryzyka nie chcecie lub po prostu nie jesteście na takowe gotowi?
Zamiast napinać się w Internecie módlcie się za Ojczyznę, Grzegorza Brauna, jego otoczenie i innych odważnych ludzi, którzy dla dobra bliźniego i ku chwale Pana Boga na te ryzyko się decydują.
Z Panem Bogiem
Bardzo proszę o link do wideo z wypowiedzią Księdza Szymona Bańki
https://youtu.be/hjgavpoMotA?si=eAFERVXTiSnQfQJM
Bardzo dziękuję