Sławomir Mentzen - komentarz

  @wavey
25.05.2025

5 miesięcy temu popełniłem serie wpisów oceniających obecną kondycję, politykę i metody jakimi działa Konfederacja na czele której stoi Sławomir Mentzen. Cieszę się, że po tym czasie nie musze wstydzić się za to co napisałem. W tamtym czasie wiele osób nie rozumiało tej perspektywy, jednak teraz staje się to coraz bardziej klarowne.

Wyborcy Konfederacji mogą czuć się oszukani. Główna twarz projektu - z założenia antysystemowego - najpierw spotyka się z prezydentem Andrzejem Dudą - który zamiast o sprawie Polski, wolał w ostatnich latach rozmawiać o Ukrainie. Tym samym, który na X pisał posty po ukraińsku, a lata kadencji liczy w „chanukach” itd. Już wtedy w głowach wielu wyborców powinna zapalić się lampka, tym bardziej, że Mentzen po spotkaniu powiedział:

„Dobrze gdyby była kontynuacja, pewna ciągłość, pomiędzy poprzednim prezydentem a przyszłym prezydentem, żeby ta polityka za bardzo się nie różniła”

Niestety sondaże, które - pomijając Brauna - kreowały rzeczywistość, w której to Mentzen był o krok od wyprzedzenia Karola Nawrockiego zawróciły w głowie wielu i czerwona lampka się nie zapaliła…

Pytanie, czy zapali się teraz, po wczorajszym wspólnym piwie pana Sławomira z Sikorskim, Trzaskowskim i spółką. Z pewnymi ludźmi nie siada się do jednego stołu, tym bardziej jeśli te osoby wcale nie żałują wcześniejszych, zdradzieckich czynów. Pan Sikorski jeszcze kilka miesięcy temu pytał Amerykanów o zgodę, aby zestrzeliwać rosyjskie pociski polskimi rakietami. Pan Sikorski 3 dni temu mówił, że Braun powinien siedzieć w więzieniu. Żona Sikorskiego - pani na literkę zet z kropką - otwarcie opowiada się za cenzurą algorytmu, tak aby to rządy kontrolowały, co komu się wyświetla na miediach społecznościowych. Pana Trzaskowskiego nie trzeba nikomu przestawiać.

Tak się dzieje, kiedy idea ustępuje pragmatyzmowi i koniunkturalizmowi. 

Są tak naprawdę 3 opcje. 

  1. Albo pan Mentzen błędnie przewidywał, że sytuacja, w której pokaże się jako ten ponad podziałami, przyniesie mu jeszcze większy kapitał polityczny.

  1. Albo pan Mentzen otrzymał propozycję, w której opłacało się poświęcić znaczną część kapitału politycznego, po to by długoterminowo odnieść z tego jakąś polityczną korzyść.

  1. Albo panu Mentzenowi, ktoś złożył „propozycję nie do odrzucenia” i ten został do tego zmuszony.

Ta sytuacja uczy nas jednego. Tylko niezłomne stanie przy idei daje realną alternatywę wobec Systemu. Dlatego warto szukać ludzi ideowych i wciąż na nowo weryfikować, czy ludzie, którzy nieśli sztandar prawdy wczoraj, robią to także dzisiaj. Zostawienie go, oznacza odrazu obranie kursu w tym samym kierunku, w którym podążają wszystkie systemowe partie.

Oto kilka fragmentów moich artykułów sprzed miesięcy:

  1. „W dzisiejszym krajobrazie politycznym Polski wiele osób spogląda z nadzieją na Konfederację jako na alternatywę wobec skostniałego duopolu władzy - PO i PiS. To partie, które na różnych poziomach porzuciły zasady na rzecz gierek politycznych, podporządkowując swoje działania wyłącznie budowaniu kapitału politycznego. Konfederacja miała być tą siłą, która wywróci polityczny stolik, przywracając przestrzeń dla Prawych wartości. Jednak coraz częściej widzimy, że idea, z którą przyszli, ustępuje miejsca kalkulacjom i kompromisom. Każda partia, która chce budować swoją tożsamość na wartościach, stoi przed fundamentalnym wyborem: czy pozostać wiernym zasadom, nawet kosztem politycznego wyniku, czy też iść na ustępstwa, by zyskać większe poparcie. Niestety, w Konfederacji coraz bardziej dostrzegalne jest to drugie podejście - przesuwanie się w stronę “gry politycznej,” w której nadrzędnym celem staje się wzrost poparcia za wszelką cenę. (…) Zapomniano, dlaczego krytykowano PiS i PO – nie za to, że rządzą, ale za to, w jaki sposób rządzą. Jeśli Konfederacja przyjmie tę samą logikę, to nawet osiągnięcie sukcesu wyborczego stanie się pustym zwycięstwem. To tak, jakby biegacz niósł olimpijski ogień, ale zgasił go w połowie drogi, by biec szybciej – co z tego, że dobiegnie do mety, skoro ogień zgasł?”
  2. „Zwolennicy Konfederacji muszą zadać sobie pytanie: czy naprawdę chcą, by ich partia stała się kolejną PiS czy PO, tylko z inną nazwą? Czy chcą zwycięstwa za wszelką cenę, nawet kosztem zdrady wartości? Nie możemy zakochiwać się w partii – naszym obowiązkiem jest zakochanie się w Prawdzie. To ona powinna być naszą busolą, naszym ogniskiem, które nigdy nie zgaśnie. Jak narazie Grzegorz Braun, niezmiennie od wielu lat przypomina nam, że bez tego ognia cała reszta nie ma sensu.”
  3. „Konfederacja od samego początku była postrzegana jako partia, która wnosi do polityki bezkompromisowe wartości oparte na katolickiej moralności, miłości do ojczyzny i sprzeciwie wobec lewicowych ideologii. Niestety, wraz z rosnącą popularnością partii, pojawiły się również oznaki dryfowania w stronę politycznego centrum. Ta tendencja wydaje się wynikać z przekonania, że jedyną drogą do realnego sukcesu politycznego jest gra według zasad mainstreamowej polityki – zasad, które opierają się na kalkulacjach i kompromisach. Problem polega na tym, że prawdziwa prawica nie może pozwolić sobie na kompromisy. Prawe wartości, w swojej istocie, są niepodzielne - każde ustępstwo na rzecz fałszu, nawet w imię „większego dobra,” jest zdradą tych wartości. (…) Jeśli jednak kierunek Mentzena zyska większe poparcie, partia może na stałe wejść na drogę politycznego centrum, tracąc swoją tożsamość. Konfederacja pod jego kierunkiem będzie prawdopodobnie dążyła do poszerzania swojej bazy wyborczej, rezygnując z części wartości, które początkowo wyróżniały ją na tle innych partii. (…) Jako wyborcy mamy dziś wyjątkową okazję - nie tylko oddać głos, ale także wybrać, w jakim kierunku pójdzie Konfederacja. Czy postawimy na politykę kompromisów, czy na bezkompromisowe trwanie przy wartościach, które mogą zmienić Polskę na lepsze. Grzegorz Braun nie startuje przeciwko prawicy - startuje dla niej, by przypomnieć, że bez ognia idei każda partia jest skazana na porażkę.”
  4. Sławomir Mentzen to kandydat, który jeszcze kilka lat temu był przez media ignorowany lub atakowany. Dziś widzimy coś zupełnie odwrotnego: jego kampania jest pompowana przez portale, stacje telewizyjne i sondażownie, które z zasady nie są przychylne prawicy. Przekaz? Mentzen ma realne szanse, warto na niego postawić, może nawet przeskoczyć kandydata PiS-u. (…) Wielu ludzi dobrej woli, którzy normalnie oddaliby głos na Grzegorza Brauna, może dać się złapać w narrację „przełamania duopolu”. Że może tym razem Mentzenowi się uda, że warto zagłosować strategicznie. Tylko że taka kalkulacja to ślepa uliczka. Bo jej skutkiem będzie marginalizacja ideowej prawicy i rozproszenie jej elektoratu. Oczywiście trzeba też uczciwie powiedzieć: jest dziś niemała grupa ludzi, która szczerze wierzy, że Sławomir Mentzen reprezentuje realną zmianę. I faktycznie - jego kampania potrafi sprawiać takie wrażenie. Problem polega jednak na tym, że nawet jeśli uda mu się wygrać, jego działalność - z racji wpisania w ramy systemu - nie zagrozi realnym interesom układu. W dłuższej perspektywie jego wyborców czeka gorzkie rozczarowanie, bo za głośnymi hasłami nie pójdą działania, które odwróciłyby bieg obecnych trendów cywilizacyjnych i kulturowych. System robi wszystko, by osłabić jedyną realną alternatywę dla układu: Konfederację Korony Polskiej. Pompowanie sondaży Mentzena, ignorowanie Brauna w mediach, spychanie go na margines – to wszystko nie jest przypadkowe. Wiedzą, że jeśli Braun zyska impet, może to być początek prawdziwej zmiany. Dlatego nie chodzi o drugą turę. Chodzi o to, żeby Grzegorz Braun był wyżej niż Mentzen.”

!Linki do pełnych artykułów w komentarzu!

Komentarze