Co nimi kieruje? A może: kto?

25.07.2024

Obecnie, w trybie przyspieszonym, pewna grupa ludzi spełnia swoje "marzenia".

Na naszych oczach, przy niewielkim sprzeciwie świata zachodniego, wdrażane są założenia Wielkiego Resetu. Kim są owi "oni", tak konsekwentnie realizujący ten plan? Panowie globaliści.  Choć zawsze bardziej od personaliów interesują mnie procesy i użyte techniki (na temat procesów i technik można wypowiadać się z przekonaniem graniczącym z pewnością, a o personaliach nie zawsze) bez odpowiedzi na pytanie „kto to”, słowo globaliści może stracić wkrótce jakiekolwiek znaczenie.

Z pewnością wrażenie może zrobić historia rodziny Rockefeller, która już przeszło 100 lat temu dostrzegła, że, swoim majątkiem, za pomocą filantropii, może bawić się kulą ziemską, tak jak my możemy bawić się przy planszy do gry Monopoly. Jedną z niezwykle owocnych dla nich dziedzin od początku była ta dotycząca ludzkiego zdrowia, leków i szczepień. Jest to jednak tylko jedna dziedzina, a na "pomoc" tej rodziny cieszy wydaje się zasługiwać każda, która Rockefellerom daje jakieś przełożenie na kształtowanie świata.

Inna rodzina to Rotschildowie, którzy ze światowym pieniądzem mogą robić więcej niż my (w trakcie trwającej gry w Monopoly) możemy robić z papierkami trzymanymi w dłoni. W Monopoly obowiązują pewne zasady, a w świecie pieniądza rzeczywistego dla Rotschildów wydaje się nie być ograniczeń.

Z innych nazwisk - przedstawiciele obu wyżej wymienionych rodzin spotykali się w ramach tzw. The Good Club, ("Dobry Klub" lub ewentualnie "Klub Dobra") z ludźmi takimi jak Bill Gates, Warren Buffet i szereg innych miliarderów. Spotkaniom tym towarzyszyły narady nad sposobami w jaki „pomogą” oni ludzkości.

Wyobrażam sobie, że podczas tych spotkań, oprócz dzielenia się pomysłami i ustalania co, kto i jak w kolejnym kroku wykona, następowała też, tak to nazwijmy, „braterska” rywalizacja o to, kto może więcej. Myślę (choć to tylko wyobraźnia) że to wtedy w Panu Gatesie zaczęło rodzić się pragnienie osiągnięcia większej kontroli nad losem świata. Jako, że pan Bill ma umysł inżynierski, postawił na wpływy w WHO, zaczął skupować akcje wszystkich chyba firm tzw. Big Pharmy, zaczął głosić światu o nadpopulacji, kryzysie klimatycznym i pandemiach, w międzyczasie stając się największym posiadaczem ziemskim w USA (i chyba na świecie), największym producentem sztucznego mięsa, jak również twórcą i właścicielem fabryk (nie wiem jak nazwać to inaczej) komarów, których ma już miliardy, a które oficjalnie mają być wypuszczane, żeby (oczywiście), w czymś znowu nam „pomóc”.

O personaliach można by mówić wiele, ale zawsze są to bardziej spekulacje niż pewność. Pewność natomiast można mieć gdy mówi się o mechanizmach. Finansjera finansuje lewicę niewyobrażalnymi wręcz kwotami, byleby tylko lewica nie robiła tego co kiedyś, czyli... nie patrzyła na ręce finansjerze. Wielki Biznes - chce naszych pieniędzy i pełnej uwagi, żeby móc sprzedawać nam cokolwiek zechce. Lewicowi politycy to niezliczone zastępy oportunistów, którzy zorientowali się, że prawdziwa praca polityka (budowanie) jest trudna i wymaga kompetencji. Globaliści zaś oczekują tylko burzenia (co zawsze jest łatwiejsze) i stąd wiele karier politycznych ludzi, w tym samym stopniu miernych, co służalczych wobec karmiącej ich ręki. Podobnie jest w przypadku lewicowych tzw. aktywistów - „niewiele umiem, niewiele mogę, pójdę do lewicowej fundacji na prezesa lub działacza, tam wystarczy walczyć o jakieś brednie, a będą pieniądze i iluzja znaczenia”.

Nad tym wszystkim jest masoneria (antykościół), która konsekwentnie buduje tzw. Nowy Porządek Świata.

Skąd jednak u nich dzisiaj taka zuchwałość? Nie umiem stwierdzić czy bardziej z pośpiechu, bo czują, że ich czas się kończy (byłaby to wersja optymistyczna), czy też bardziej z zadziwienia wynikami ich własnego eksperymentu covidowego, który pokazał, że dla ich „zabaw z ludzkością” nie ma w zasadzie żadnego ryzyka oporu społecznego. Ludzkość już nie może, nie umie lub nie chce zrobić nic, więc czemu w ogóle jeszcze się krygować? Co było ukryte, niech dzieje się szybciej i w biały dzień. Ta druga wersja jest mniej optymistyczna, ale, niestety, wydaje się być bardziej prawdopodobna.

Co kieruje tymi ludźmi?

Dlaczego dążą do zamiany świata zachodniego w jeden bezpaństwowy totalitarny twór, z jednym rządem, z korporacjami kontrolującymi więcej niż jacykolwiek przedstawiciele ludzi, ze społeczeństwem uległym, bez grama prywatności, kontrolowanym za pomocą nagród i kar (wkrótce głównie przez pieniądz cyfrowy), z wszelkiego rodzaju imitacjami pożywienia, jak odżywki, koktajle białkowe, sztuczne mięso i wszystko co można uzyskać z insektów, które zastąpić mają normalne jedzenie, z hasłem Pana Schwaba, że człowiek ma nie posiadać niczego i być szczęśliwy... Myślę, że warto zauważyć, iż to „nic” nie odnosi się jedynie do mieszkania, samochodu czy innych dóbr materialnych. Mamy nie posiadać również tożsamości narodowej, płciowej, rasowej, kulturowej czy oczywiście -  chrześcijańskiej. Jedyne o czym człowiek ma umieć myśleć to doraźne zaspokojenie, które zresztą zawsze dostarczą nam "oni".

A zatem: co kieruje architektami tej rzeczywistości? Żądza super-władzy? Zyski? Oddzielenie tych wybranych "lepszych" od robactwa, za jakie postrzegają resztę ludzi? Zdobycie i zachowanie coraz większego Lebensraum, żeby robactwo ani się tam nie pałętało, ani nie oddychało ich powietrzem, ani za bardzo nie rozmnażało?

Pewnie kieruje nimi jakaś kombinacja powyższych. Ewentualnie wszystkie na raz.

To jednak nie może oddawać całości prawdy o tej sytuacji.

Chyba więc uzupełnieniem pytania "co nimi kieruje" jest drugie - "kto nimi steruje" czy nawet: "komu dają się świadomie sterować".

Oczywistym jest, że dążąc do zupełnego wywrócenia Bożego porządku, przysługują się szatanowi. Powszechnie przyjęto jednak, że robią to jakby przy okazji. Dążą do swoich chorych wizji „dla siebie”, a niszczenie tego co dobre, piękne i prawdziwe, jest efektem ubocznym.

Gdy jednak uważniej przeanalizuje się przyspieszenie ich działań, (po eksperymencie covidowym), coraz więcej wskazuje na to, że obserwujemy zimno zaplanowany proces zniszczenia cywilizacji i zatrzymania rozwoju. Czy gdyby chodziło jedynie o super-władzę, ludzie ci nie dbali by choć trochę, by w ogóle było jeszcze czym władać?

Wiele razy słyszałem lub czytałem pytanie: "jak oni mogli aż tak zwariować?”. Czy to przy okazji odejmowania nastolatkowi zdrowych narządów, czy wpuszczania mężczyzn do damskich toalet i na damskie boiska, czy geometrycznego przyspieszenia rozwoju sztucznej inteligencji, która nie tylko zacznie przejmować coraz więcej pracy od człowieka, ale której możliwości wojskowe przyprawiają już o ból głowy. Przykładów można by podać bardzo wiele. Patrząc na każdy z osobna, rzeczywiście można zadać pytanie: "czy oni powariowali, jak można forsować takie idiotyzmy?”

Tymczasem patrząc na działania globalistów „z lotu ptaka”, nie przez pojedyncze "idiotyczne" posunięcia, ale z pewnego oddalenia, żeby wszystkie te działania zlały się niejako w całość - co zobaczymy? Bezwzględną wolę totalnej destrukcji. Jakby ktoś chciał, by na świecie zapanowało czyste zło.

Wciąż jednak pozostaje pytanie - po co? Po co komu czyste zło na ziemi? Dlaczego jest to dla kogoś tzw. gra warta świeczki?

Bo, ośmielam się stwierdzić, nie o życie ziemskie tu chodzi, a o los miliardów dusz po życiu ziemskim.

Wielki Reset, rewolucja antykultury, rewolucja niewiary, globalizm... to nie tylko chore sny żądnych władzy głupców. To przede wszystkim chory sen 1/3 duchów - upadłych aniołów, które budują te narzędzia w celu zapełniania piekła.

Mój Drogi Czytelniku, co myślisz o tym co napisałem?

Komentarze