Polska w toksycznym małżeństwie – analogia dwóch partii i ich destrukcyjnych ról

  @wavey
14.12.2024

Od lat obserwujemy w Polsce polityczny teatr, w którym dwie główne partie – PO i PiS – wymieniają się władzą, przedstawiając się jako swoje zupełne przeciwieństwa. Jednak przy bliższym spojrzeniu okazuje się, że obie dążą do tego samego celu: wykorzystania kraju i jego obywateli, choć każda robi to na swój sposób. Aby lepiej zrozumieć ich mechanizmy działania, wyobraźmy sobie, że Polska to kobieta – żona, która od lat tkwi w toksycznym związku z dwoma różnymi mężczyznami.

Mąż pierwszy – jawny oprawca

Pierwszy mąż, reprezentujący PO i ich przystawki, to klasyczny zwyrodnialec. Nawet nie kryje swojej nienawiści do żony. Ośmiesza ją, upokarza i niszczy każdą dobrą cechę, jaką jeszcze ma. Otwarcie oddaje ją w nierząd, by czerpać z tego zyski, i zdradza ją na oczach wszystkich, będąc na każde zawołanie swoich „kochanek,” które symbolizują obce interesy. Jego zachowanie nie pozostawia wątpliwości – żona nie ma dla niego żadnej wartości poza tym, co można z niej wyciągnąć dla siebie i innych.

Mąż drugi – toksyczny manipulant

Drugi mąż, czyli PiS, na pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie inny. To typ, który na pokaz jest troskliwy, mówi żonie komplementy, zabiera ją do kościoła, dba o jej wygląd na zewnątrz. Wszystko po to, by inni myśleli, że jest przykładnym, kochającym mężem. Jednak za zamkniętymi drzwiami robi dokładnie to samo, co pierwszy – oddaje żonę w nierząd, tylko bardziej dyskretnie. Pilnuje, żeby siniaki można było ukryć makijażem i żeby wszystko wyglądało dobrze na zdjęciach w rodzinnym albumie.

Ten mąż nawet sam wierzy, że kocha swoją żonę, że jego zachowanie to konieczność, wymuszona przez siłę wyższą. Przekonuje się, że jego toksyczne decyzje są dla jej dobra, choć w rzeczywistości prowadzą do jej powolnego wyniszczenia.

Kochanki obu mężów – obce interesy

Obaj mężowie mają kochanki. W przypadku pierwszego męża (PO), zdrady są jawne – wszyscy widzą, że obce interesy, są dla niego ważniejsze niż własna żona. Drugi mąż (PiS) niby ukrywa swoje zdrady, ale efekt jest ten sam: stawia kochanki ponad żonę. W obu przypadkach żona zawsze przegrywa. Wszystko też wskazuje na to, że te „kobiety” są pochodzenia żymiańskiego.

Albumy rodzinne, czyli media

W tej historii media pełnią rolę rodzinnych albumów. To mężowie decydują, co się w nich znajdzie. TVN, TVP, „Wyborcza,” Onet i inne media związane z PO, a także TV Republika czy Radio Maryja po stronie PiS – każdy z tych „albumów” pokazuje wyretuszowany obraz rzeczywistości, gdzie dany mąż jest przedstawiony jako najlepszy możliwy partner. Ludzie, którzy czerpią swoje informacje tylko z tych albumów, widzą wyidealizowaną wersję rzeczywistości i wierzą, że żona ma szczęście, że trafiła na takiego męża.

Moment prawdy – gdy PiS mógł się wykazać

Drugi mąż, czyli PiS, miał wiele sytuacji, w których mógł udowodnić, że naprawdę kocha swoją żonę. Jednak za każdym razem wybierał zyski dla siebie lub swoich kochanek.

Podczas pandemii zamiast dbać o dobro ludzi, wprowadzał absurdalne przepisy, które niszczyły małe biznesy i przyczyniały się do tragedii wielu rodzin. Przykładem jesteśmy my sami – ponad 200 tysięcy ludzi zmarło przez decyzje, które uderzały w obywateli zamiast im pomagać.

Kolejnym ciosem było rozbrojenie i destabilizacja kraju poprzez niekontrolowaną imigrację z Ukrainy. Zamiast chronić stabilność i tożsamość naszego kraju, PiS pozwolił na działania, które osłabiły Polskę zarówno gospodarczo, jak i społecznie. Pozwolenie na mieszanie dwóch wrogich sobie kultur na terenie naszego kraju to istna bomba zegarowa i zdrada w czystej postaci!

Do tego dochodzi zgoda na obrządki i działania wrogie naszym katolickim wartościom (np. zapalanie świec chanukowych), które mają miejsce w sercu naszego kraju. To kolejne dowody na to, że nawet „konserwatywny” mąż stawia interesy innych ponad dobro własnej żony.

Wnioski – czas na prawdziwego męża

Patrząc na tę analogię, widzimy, że obie partie – choć różnią się stylem – prowadzą do tego samego: niszczenia naszej „żony,” czyli Polski. Jeden robi to otwarcie, drugi w ukryciu, ale efekt jest identyczny.

Jeśli chcemy, by Polska przestała być ofiarą toksycznych związków, musimy szukać kandydatów na „męża,” którzy kierują się prawdziwymi wartościami katolickimi. Tylko tacy ludzie są w stanie stworzyć zdrowe i trwałe „małżeństwo,” w którym żona będzie rozkwitać, a nie powoli umierać. To wymaga odpowiedzialności, uczciwości i wierności wobec własnych przekonań – cech, których niestety brakuje zarówno PO, jak i PiS.

Polska zasługuje na coś więcej niż toksyczną miłość. Potrzebuje MĘŻA, który będzie ją naprawdę kochał i stawiał na pierwszym miejscu.

Komentarze