Tym samym, wszelkie zgromadzenia niekoedukacyjne stają się w Hiszpanii nielegalne (czyli wszystkie katolickie). Do tego wszystkie seminaria duchowne. Nie wspominając o tradycyjnym szkolnictwie. Kościół poza prawem.
No to, pracownicy Federalnej Agencji Żywności mogą mieć kłopoty! No i media, które ośmieliły się opublikować takie nieekologiczne, anty klimatyczne fake news'y. I to w Unii Europejskiej?
Kult Mitry cesarz ustanowił w 275 roku. Tymczasem, istnieją dużo starsze świadectwa historyczne stanowiące dowód, że starożytni chrześcijanie świętowali Boże Narodzenie w dniu 25 grudnia. Chociaż, stało się ono dla całego Kościoła obowiązujące jak teście powyżej.
Tak, ja wysłuchałem kilku jego wykładów. Bardzo cenne są prezentowane przez niego nowe odkrycia archeologiczne, ale już wnioski jakie z nich wyciąga są aż niewiarygodnie kompromitujące człowieka wykształconego. Z czego to wynika? Otóż jest to profesor nowego pokolenia współczesnych biblistów wykształconych na protestanckim dogmacie "sola scriptura". Jeżeli coś znajduje w Biblii, to żeby to zinterpretować sięga wyłącznie (!) po źródła historyczne, czyli wykopaliska, źródła pisane przed chrześcijańskie i przed judaistyczne. Teologia dla niego nie ma żadnego znaczenia a nawet nie istnieje! Np nauka św. Tomasza wg niego nie ma żadnego znaczenia, bo Akwinata przecież niczego nie wiedział, tylko i wyłącznie spekulował. Potop biblijny z kolei, to tylko kolejna wersja opowiadanka babilońskiego itd itp. Kulminacją zagubienia tych zwiedzionych ludzi z tytułami jest zapomnienie o podstawowej prawdzie: Biblia jest jednym ze źródeł Objawienia a nie tylko ludzkim dziełkiem literackim. Wiele by można jeszcze o tym dyskutować, ale myślę, że wystarczy. Wniosek: można posłuchać, ale wnioski wyciągać samemu w oparciu o całościową wiedzę teologiczną a wnioski tego pana, czy jego protestanckich lub krypto protestanckich kolegów z pobłażaniem traktować.
Może niedługo usłyszymy opinię uczonych księży o najnowszych modelach dojarek albo nowoczesnych urządzeń ślusarskich.
Wszelkie próby restauracji monarchii, nawet te tuż po rewolucji, zawsze kończyły się niepowodzeniem. Bo ustrój monarchiczny, to wbrew pozorom, nie tyle władza najwyższa (król), ile raczej cała hierarchiczna struktura organizacji społecznej. Taka struktura tworzyła się naturalnie w porządku oddolnym, organicznie a władza najwyższa stanowiła zwieńczenie bardzo solidnej całości.
To oznacza, że każdy zatrudniony trener w jakimś formularzu będzie musiał szczegółowo określić własne "preferencje" seksualne (a więc z kim "uprawia" seks). Konieczne to będzie do wykazania, że "nieheteronormatywni" stanowią 14% zatrudnionych. I nie może to pozostać tajemnicą, żeby związek nie był oskarżony o brak transparentności.
Jeśli przyjąć Pana rozumowanie w kwestii Boga Islamu, to na tej samej zasadzie trzebaby uznać, że wszystkie religie (nawet pogańskie!) czczą tego samego Boga, który jest przecież jedyny a innego nie ma. Poganie czcząc przeróżne bałwany, czczą tak naprawdę Tego Jednego, ale "po omacku", w Jego przejawach. Tak, to bardzo logiczne i tym tropem poszła teologia posoborowa. Tylko... Po co w takim razie, Pan Bóg dał ludziom Pierwsze Przykazanie? Taka sobie tylko czcza gadanina?
Nic mi nie mówi skrót, czy trzy literowa nazwa owej gry. Może dlatego, że nigdy nie grałem w żadne gry komputerowe (tak, zdarzają się jeszcze tacy jaskiniowcy). Za to znam Scrabble, Monopoly i starego, poczciwego Brydża. Niemniej jednak, przedstawiona koncepcja wydaje mi się oryginalna i bardzo ciekawa. Fajna prowokacja do zastanowienia i może podyskutowania.
Tak, tego należało się spodziewać! Jestem pewien, że po to zmieniono zasady rozstrzygnięć dotyczących objawień, żeby właśnie jakoś móc uznać i zatwierdzić Medziugorie. Wg nowych zasad takie fałszywe objawienia można uznawać a np. fatimskie, czy tym bardziej takie jak te w La Salet nie mają już szans.
W dzisiejszej Polsce funkcjonuje tylko władza wykonawcza. Pozostałe organa tylko o tyle, o ile są zgodne z "linią" rządzących. Wiele nielegalnych zarządzeń skutecznie działa. Np. obowiązek szczepień pracowników placówek medycznych.
Różnorodność+równość+inkluzywność= DEI? Czyli coś bożego? A więc nowy bałwan, nowe a może nie takie znów nowe bożyszcze!
Dzisiaj hołubi się pychę, przedstawia się ją jako podstawową i może najwartościowszą cechę człowieka sukcesu. Tyle, że nazywa się ją dzisiaj asertywnością, wiarą w siebie, przebojowością itp. Natomiast przeciwnie, pokora to dzisiaj wada przekreślająca jakiekolwiek szanse człowieka na osiągnięcie czegokolwiek. Pokora hamuje, nie pozwala siebie zareklamować, uniemożliwia przebicie się itd. Ludzie pokorni odbierani są jako introwertycy bez ikry, bez szans powodzenia w jakimkolwiek biznesie. Tak to w porewolucyjnej rzeczywistości, udało się szatanowi postawić wszystko do góry nogami.
Zdyskwalifikował go wcześniej Światowy Związek Boksu po wykonaniu testu na płeć. MKOL za to odebrał temu związkowi certyfikację a testy uznał za nielegalne. Wygląda na to, że nikt im nie fiknie.
Może się mylę, ale ten projekt można będzie wykorzystać w drugą stronę i zacząć skarżyć w oparciu o niego, organizacje, wydawnictwa, strony internetowe o oddziaływania, które ma na celu zmianę lub stłumienie orientacji seksualnej, tożsamości płciowej lub ekspresji płciowej naszych normalnych (w nowomowie heteroseksualnych) dzieci.
Co do naszej indywidualnej aktywności. Proszę zauważyć, tzw. tradycjonaliści nie stanowią jakiejś ściśle określonej grupy, czy to wiekowej, czy zawodowej, czy określonego poziomu wykształcenia, czy zasobności majątkowej. Do tego prawie zawsze, za każdym wiernym tradycji podąża jakaś jedna, może dwie inne osoby, często najbliższa rodzina (mąż, żona, dzieci). Ale nie widzimy raczej szerszych rodzin (rodzeństwa i ich rodzin, kuzynostwa itd), nie przychodzą za nimi znajomi z ich sąsiedztwa, z ich parafii, z ich szkół czy uczelni, kolegów i koleżanek z pracy itd, itp. A przecież, bardzo często, zdeklarowanym wiernym jest ktoś, kto od tej pory jest wyrzutkiem w swoim środowisku. Co to oznacza? Otóż, ni mniej ni więcej tylko to, że od tych około trzydziestu lat obecności tradycyjnego katolicyzmu w Polsce, wszelkie ludzkie wysiłki i metody osiągają bardzo, bardzo ograniczoną skuteczność. Rozejrzyjmy się wokół siebie i spróbujmy znaleźć jakąś zasadę definiującą to co, od kiedy i dlaczego jesteśmy tu. Prawda, że jej nie ma? Jeśli zdarzyły się jakieś większe fale napływu wiernych, to były to zdarzenia niespodziewane, niezaplanowane i poza nami. Konkretnie były to: "Summorum Pontificum" oraz Covid. Ostatecznie trzeba przyznać, nie istnieją skuteczne metody nawracania wzięte ze świata socjologii, mediów, psychologii czy pedagogiki. Powinniśmy pracować nad tą wielką sprawą, każdy na swoim miejscu i w swoim zakresie. Ale obfitość owocowania nie zależy od nas. Co do konkretów. Czy iść do proboszcza? Trzeba to samemu ocenić. Jeżeli widzimy w nim jąkąś szczerą gorliwość w Służbie Bożej, bojaźń Bożą, miłość do Pana Boga i rzeczy świętych, uszanowanie kiedy wypowiada święte Imię Pana Naszego, to może jest nadzieja. To może warto spróbować. Tylko zawsze trzeba pamiętać: my tylko narzędziami nieużytecznymi jesteśmy i niczym innym.
Moim zdaniem przepaść pomiędzy Tradycją a "posoborowiem" będzie się pogłębiała i wzajemna koegzystencja będzie coraz trudniejsza i coraz to bardziej pozorna. Wzajemne oddziaływanie jeszcze w tej chwili jest minimalne a już niedługo zupełnie stanie się niemożliwe. "Posoborowie" będzie się staczać ku coraz to ciemniejszym manowcom i w postępie geometrycznym zacznie wymierać a Tradycja musi trwać, choć nie liczyłbym na spektakularny rozwój (raczej stabilny powolny wzrost). Podstawowy problem stanowi pytanie: "co będzie że środowiskami indultowymi"? Jakaś część (miejmy nadzieję, że niewielka) przedłoży jedność z "posoborowiem" ponad wierność Tradycji i pozwoli sobie na pójście drogą coraz to bardziej absurdalnych kompromisów. To oczywiście droga ku zgubie. Ale, mam nadzieję, że większa część tych środowisk powie w końcu "non possumus"! I w tym miejscu chciałbym wyrazić nadzieję, że przejście księży i świeckich po prostu do struktur FSSPX nie będzie jedyną drogą. Już dziś te środowiska a przede wszystkim tradycyjne instytuty, powinny rozważać i przygotowywać się do wejścia na drogę, po której cały czas skutecznie i bezpiecznie kroczy FSSPX. Ważne byłoby nawiązanie kontaktów (już dziś!) z Bractwem, żeby w momencie "ZERO" pracować niezależnie, zachowując własne struktury, ale we współpracy a nie w wyniszczającej wojnie.
Właśnie! Za fałsz? Bo nieprawdą jest, że "Imagine" jest manifestem komunistycznym? Czy za prawdę, której wypowiadać nie wolno?
Ja to widzę tak: media, rozrywka, edukacja, sport jest na wyłączność w rękach - nazwijmy to skrótowo - masońskich. Tam przyjęto zasadę: wszystko promujemy, co tylko przewróci albo pomoże przewrócić porządek chrześcijański. Prawdziwe piękno czy dobro wyrzucamy na śmietnik. Jeśli zarządamy: wszyscy mają się zaszczepić a ktoś, np. najlepszy tenisista powie "nie!" - to go likwidujemy. Nie ma go, to teraz ktoś inny będzie najlepszy i wszystko kręci się jak dawniej. Jeśli artysta, np. wokalistka nie chcie protestować przeciwko wycinaniu lasów Amazonii, używaniu paliw kopalnych itp, to choćby nie wiem jak pięknie śpiewała, jej kariera w tym momencie właśnie się zakończyła. Włączymy radio i usłyszymy tylko tych artystów, którzy wyrażają "jedynie słuszne" poglądy. Jeśli jakiś zespół zbyt konfesyjny, przypuśćmy o nazwie Golec (zbieżność nazw oczywiście przypadkowa) niespodziewanie osiągnie popularność, chociaż nie mówi tego wszystkiego co należy, to trzeba przestać go prezentować i wstawić w jego miejsce jakiś Zakopałer. Pan Przemysław też pewnie wyleciał nie za prawdę o tekście Lennona, ale za krytykę myśli wyrażonej w Inauguracji. Każda uwaga krytyczna wyrażona w którymkolwiek momencie skutkowałaby tym samym. I pewnie nawet oświadczenie Rzecznika TVP było już wcześniej przygotowane na taką ewentualność. I dzisiaj pan Przemysław, albo mocno zaświadczy o prawdzie i przestanie być znanym komentatorem, albo zamilknie i może jeszcze warunkowo go przywrócą pod warunkiem, że nie zdejmie knebla!
Świetny tekst! Szczególnie cenny cytat ze św. Tomasza.
Całkowicie i dokładnie się z tym zgadzam! To ważne żeby zrozumieć, że ludzie, którzy niby tym wszystkim kierują są tylko sługami inteligencji o wiele większej. I że to nie jest przenośnia tylko twarda rzeczywistość. Tę prawdę zwykle się pomija, nie bierze się jej pod uwagę, o niej się nie mówi i przez to wszystkie wnioski trafiają na śmietnik teorii spiskowych. A warto sobie uświadomić: jeśli błędem jest pomijanie Boga w zrozumieniu historii świata, to i pomijanie roli szatana także jest znaczącym zafałszowaniem.
Tak! Kościół nigdy nie pasował. Jak zacznie pasować, "to już na nic się nie przyda, jeno na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi".
Tymczasem, biskupi europejscy, składając życzenia Urszuli von den Leien, wyrazili wręcz zachwyt i jednoznaczne poparcie dla drogi, którą podąża UE. Chyba niedługo powinniśmy się spodziewać ostrzeżeń episkopatu jednego kraju przed nauką i postępowaniem episkopatu innego kraju czy kontynentu.
Muszę powiedzieć a właściwie napisać, że Mszę wszech czasów zobaczyłem po raz pierwszy w 2007 roku. A więc także niby przyszedłem z tzw. Novusa. A jednak, tak tego nie czuję. Jak tylko zacząłem studiować teologię w 1989 roku, natychmiast zauważyłem modernizm i natychmiast uznałem go za złośliwy i zgubny nowotwór. Po tradycyjne lektury i czasopisma sięgnąłem natychmiast jak tylko zaczęły być w Polsce wydawane a więc w połowie lat 90-tych. Zawsze Wiernych zacząłem prenumerować od 2004 r. Od mojej pierwszej Mszy św. tradycyjnej korzystam z posługi kapłanów FSSPX. Więc co czuję? Czuję, że zawsze byłem katolikiem a jeśli błądziłem, to po prostu z ludzkiej słabości i grzeszności. Nie czuję, żebym jakoś "przeszedł do Tradycji", odmienił swoje życie. Ja zwyczajnie na Nią czekałem i jak tylko się pojawiła, to oczywiście i mnie przywołała. Dlaczego o tym tutaj piszę? Bo widzę, że wielu katolików trwających w neostrukturach wierzy i czuje po katolicku, nie są żadnymi modernistami. Nawet na NOMie trwają jakby tych różnych nowinek nie widzieli, jakby one albo oni byli nie obecni. Wniosek? Prawda jest nam dostępna i za pomocą naszych nie wypaczonych władz, ale i za sprawą łask, do których my katolicy, jak może nikt inny mamy specjalny dostęp. Za co Bogu niech będą dzięki.
Nie pamiętam gdzie przeczytałem stwierdzenie przekazane przez egzorcystę G. Amortha. Co szatan robi, jeśli nie ma bezpośredniego dostępu do pewnych dusz ze względu na ich gorliwe życie sakramentalne? Otóż, demon odpowiedział: "podziały i izolacja".
Wiadomość pochodzi ze strony FSSPX.news/en
Niestety, 19 września jest zdominowany przez św. Januarego i jego relikwiarz a 24 sierpnia to święto 2 klasy Św. Bartłomieja Apostoła.
19 września - św. Emilii de Rodat założycielki zgromadzenia Świętej Rodziny. Zmarła w 1852 r. Beatyfikowana i kanonizowana przez Piusa XII (1940 i 1950). 24 sierpnia - św. Emilii de Vialar założycielki zgromadzenia Św. Józefa od Zjawienia. Zmarła w 1856 r. Kanonizowana w 1951.
Chociaż prawdopodobnie poza Bractwem jest zbawienie, to nie ma poza nim rozwiązania kryzysu, w którym znalazł się Kościół. Tak, wszystko wskazuje na to, że właśnie tak jest.