Amerykańska publicystka, Candace Owens, nawróciła się na katolicyzm.
Wkrótce została wyrzucona przez pana w jarmułce - Bena Shapiro, z portalu Daily Wire za swój, a jakże by inaczej, antysemityzm. Przejawiał się on tym, że napisała w mediach społecznościowych zdanie "Chrystus jest Królem", a następnie, pomimo upomnień, swojego "obraźliwego" wpisu nie usuwała.
Mąż pani Owens to nawrócony na katolicyzm z anglikanizmu, brytyjski multimilioner z rodziny lordowskiej, pan George Farmer.
W niedawnej wypowiedzi, nawiązując do swojego nawrócenia, pani Owens powiedziała, że gdy się poznali, jej przyszły mąż powiedział jej następujące zdanie: "uczciwe studiowanie historii to stawanie się katolikiem". Pani Owens tak właśnie tłumaczy genezę swojego zwrotu ku katolicyzmowi - analiza tego co dzieje się obecnie, w połączeniu ze studiowaniem historii, doprowadziła ją do jedynej prawdziwej religii.
To zdanie zwróciło moją uwagę: "bycie uczciwym studentem historii to stawanie się katolikiem". Starałem się znaleźć autora tej myśli i trafiłem na podobny cytat. Kardynał John Henry Newman, również nawrócony z anglikanizmu, już jako kardynał Kościoła Katolickiego powiedział:
"Zagłębianie się w historię prowadzi do porzucenia protestantyzmu".
W obu tych zdaniach nie można przecenić wagi tego, że owo poznawanie historii ma być uczciwe.
Historię jak wiemy piszą zwycięzcy, choć oczywiście nie tyle ją samą, co jej powszechnie obowiązującą wersję. Historia po prostu była. Wszystko było dokładnie tak jak było i żadna późniejsza (masońska) jej interpretacja nie zmienia przecież tego co było. Zmienia jedynie (i aż) to, czego się naucza o tym co (niby) było. A że uczeń w szkole czy widz hollywoodzkiego filmu nie bardzo już mają do czego przedstawianą im wersję porównać, współczesny człowiek (po lekcjach historii):
Z Katechizmu wg Summy św. Tomasza z Akwinu:
"Jeżeli nie sprowadzamy historii do nieustannej walki między Szatanem a Jezusem Chrystusem, to tak naprawdę nic prawdziwego nie będziemy o niej mogli powiedzieć".
Gdy amerykańskie służby puściły w obieg sformułowanie "teoria spiskowa", narzędzie to służyło nie tylko do dyskredytowania teorii na temat teraźniejszości, ale w równej mierze na temat przeszłości.
Po co te wszystkie zabiegi?
Rozprawkę pod tytułem "Co nimi kieuje. A może: kto" zakończyłem tezą, że wszystko co składa się na trwającą rewolucję antykultury oraz tzw. Wielki Reset to finalnie narzędzia do zapełniania piekła.
A skoro "uczciwe studiowanie historii to stawanie się katolikiem", mamy chyba odpowiedź na pytanie, dlaczego jest dziś ona tak gorliwie fałszowana.
Mój Drogi Czytelniku, co o tym myślisz?
Komentarze
Szanowny Panie Dawidzie, jeśli na Pana kanale znalazłaby się odrobinka przestrzeni na promowanie książek historycznych pokazujących niezakłamane fakty myślę, że nie tylko ja byłbym bardzo wdzięczny, pozdrawiam z Panem Bogiem.
Zgadzam się ze zdaniem o uczciwym studiowaniu historii i przez to stawaniem się katolikiem.
Świetny tekst! Szczególnie cenny cytat ze św. Tomasza.
"Jeżeli nie sprowadzamy historii do nieustannej walki między Szatanem a Jezusem Chrystusem, to tak naprawdę nic prawdziwego nie będziemy o niej mogli powiedzieć".
To jest kwintesencja prawdy o historii.
Kiedy mój chrześniak mnie pyta o jakieś wydarzenie historyczne to go na początku pytam:
"Chcesz tak jak nauczają w szkole czy tak jak wydaje się, że było na serio?"
Prawda o wielu wydarzeniach i postaciach historycznych to zupełnie co innego niż nam wtłaczają do głów. Życie w Prawdzie czyli prawdziwej nauce katolickiej pomaga nam to odkrywać i widzieć ten fałsz.
Dokładnie!
Jak tu uczciwie studiować historię, skoro historię piszą zwycięzcy? Przecież powszechną praktyką było i jest palenie bibliotek, książek, kronik. Cała historia ludzkości to historia spisków, podmiany władców, skrytobójstw. W starożytności spalono bibliotekę aleksandryjską, a wraz z nią przepadły fakty o wiekach cywilizacji i kultury, współcześnie niszczy się starożytne biblioteki na bliskim wschodzie, a tony wywiezionych stamtąd artefaktów gniją w muzealnych piwnicach. A dziś prawda jest zanurzona w wielkim morzu kłamstw i nie sposób ją wyłowić.
A jak już jakiś pasjonat dogrzebie się do prawdy, połączy kropki, to jest szybciutko szufladkowany do szufladki z napisem "szury, płaskoziemcy, ignoranci".
Czy wobec tej rzeczywistości warto w ogóle marnować życie na poszukiwanie prawdy? Może należy skupić się na swoim życiu i trwać przy jedynej pewnej prawdzie. Prawdzie o Bogu, którą przekazuje nam od wieków, w niezmienionej formie (mam nadzieję) Kościół?
Tak, tylko prawda prowadzi do Boga .
Bardzo dobry artykuł, otwierający oczy na to, co kształtuje współczesnego człowieka - zakłamana bądź okrojona historia, indoktrynacja, określanie nas- katolików - jako ludzi zacofanych, niedouczonych, nie znających historii. A przecież: " Trochę wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy - sprowadza do Niego z powrotem". Ludwik Pasteur
Niestety, ale atak atomowy na Japonię był konieczny. Japończycy sami się o to prosili, kiedy zaatakowali niewinnych ludzi w bazie Pearl Harbor. Gdyby nie to bombardowanie zginęłoby jeszcze wielu Amerykanów: ojców, synów, braci, mężów... Mimo takiego wstrząsu jakim był atak na Hiroszimę i Nagasaki kamikadze i tak podrywali samoloty by w samobójczym locie rozbijać się na terenie USA. Wojna trwałaby dużo dłużej, gdyby nie to posunięcie. To oczywiste, że państwo wykorzystuje w działaniach wojennych swój cały arsenał militarny.
Świetna rozprawka! Tak naprawdę, to widzę ją jako wstęp do kursu "Poszukiwanie Prawdy Historycznej" ... pewnie materiał na 4 semestry albo i dużo więcej.