Chrystus - prawdziwy Sol Invictus!

30.12.2024
Dekretem Stolicy Świętej z 376 roku wyznaczono termin obchodu nowego święta na 25 grudnia. Dlaczego? Ponieważ w tym dniu, uważanym przez starożytnych za czas przesilenia zimowego, obchodzono w pogańskim Rzymie uroczystość zwaną Natalis Invicti (Narodziny Niezwyciężonego, tj. Słońca), którego kult, pod nazwą Mitry, wprowadził do stolicy świata cesarz pochodzenia wschodniego Heliogabal.

Nie pierwszy to i nie ostatni raz chrystianizował Kościół w ten sposób pogańskie uroczystości religijne: Lupercalia zamienił w święto Matki Bożej Gromnicznej, Robigalia - w procesje Dni Krzyżowych, Parentalia - w Zaduszki, słowiańskie obchody na cześć Kupały - w uroczystość św. Jana. Z pedagogicznym taktem wytrawnego wychowawcy narodów, Kościół nie odbierał nowo nawróconym ludom ich prastarych świąt, lecz nadawał im wyższe znaczenie, którego pierwotne zdawało się nieraz symbolem. Czyż nie jest uderzająca symbolika tego zimowego święta słońca, niezwyciężonego mrokami listopada i grudnia, które po przesileniu zaczyna na nowo swój pochód z ciemności ku pełnemu światłu? Prawdziwe Sol Invictus...

Chrystus - Sol Iustitiae - rodzi się w poniżeniu betlejemskiej stajenki, spowity w ciemności nocne. On, prawdziwy Invictus, którego potędze nic się oprzeć nie zdoła, nazwał później sam siebie <<Światłością świata>> i zapewnił, że <<kto za Nim idzie, nie chodzi w ciemności, ale ma światłość żywota>>, i dodał: <<Ufajcie, jam zwyciężył świat!>>. Ojcowie pierwszych wieków i liturgiści średniowieczni podkreślali z upodobaniem ten symbol słońca, odradzającego się w okresie najdłuższych nocy zimowych, zestawiając je z mrokami pogaństwa i zbrodni, rozproszonymi przyjściem na świat Zbawiciela.

Św. Grzegorz z Nyssy w homilii na Boże Narodzenie pisał: <<W tym dniu, który uczynił Pan, zaczynają się zmniejszać ciemności, a wzrastające światło zwycięża noc. Bez wątpienia nie jest to traf ślepego przypadku, gdyż w tym właśnie dniu zajaśniał nam Ten, który obdarza życiem Bożym całą ludzkość. Przyroda pod tym symbolem odsłania nam głęboką myśl, zdając się wołać: o człowiecze, z otaczającego cię świata zewnętrznego zrozumiej znaczenie tajemnic ukrytych! Noc, jak widzisz, osiągnęła najdłuższe swe trwanie, i zatrzymała się nagle. Tak i noc grzechu doszła do punktu kulminacyjnego i z dniem dzisiejszym cofać się jest zmuszona. Słońce raźniej zsyła swe promienie i większy łuk na niebie zakreślać poczyna, a jednocześnie światłość Ewangelii zaczyna promieniować na cały świat>>.

Św. Augustyn zaś wołał: <<Radujmy się, bracia, w tym dniu świętym, nie z powodu słońca widzialnego, lecz z Narodzenia niewidzialnego Stwórcy tegoż słońca. Ze wzmagającą się dzienną jasnością przychodzi na świat Zbawiciel, który światłem swej łaski nieustannie odnawia wewnętrznego człowieka.>>

W innym zaś kazaniu na Boże Narodzenie św. Augustyn tak tłumaczył symboliczne znaczenie słów św. Jana Chrzciciela o Chrystusie <<On ma rosnąć, a ja się umniejszać>> (J 3, 30): <<Jan przyszedł na świat w chwili, gdy, dzień zaczął się zmniejszać; Chrystus zaś narodził się wtedy, kiedy dzień zaczyna zwiększać się>>. A więc wszystko ma, oprócz znaczenia dosłownego, także znaczenie mistyczne: i narodzenie Poprzednika Pańskiego w okresie przesilenia letniego, i wschód Boskiego Słońca sprawiedliwości wśród mroków przesilenia zimowego.

(Zawsze wierni nr 6 (175) listopad-grudzień 2014, ss. 153-154)

Komentarze