Mam taką myśl, że kultura i współczesne wydarzenia około niej zostały całkowicie wyprane z katolicyzmu. Coraz więcej rzeczy jestem zmuszony bojkotować. A to mistrzostwa w piłce nożnej - opaski LGBT, a to Igrzyska Olimpijskie - wszyscy widzieliśmy coś tam pokazywano. Filmy i przedstawienia w teatrze to w większości twory ideologiczne, wielką popularnością cieszy się feministyczny film włoski "Jutro będzie nasze", który uderza w rodzinę. Coraz mniej jest wydarzeń kulturalnych, które nie wchodzą na kurs kolizyjny z religią katolicką. Z jednej strony powinniśmy unikać wszystkiego, co obraża naszą wiarę, z drugiej nie możemy się całkowicie izolować. Jak myślicie, gdzie znaleźć złoty środek i czy w ogóle taki istnieje?
Komentarze
To odwieczny problem katolika, który zbliża się do Prawdy. Tak być musi, bo jest napisane, że tak będzie. Nie ma innej drogi. Trzeba brać swój Krzyż na swoje barki i do przodu. Nie ma co płakać oraz biadolić tylko trzeba walczyć.
"Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?"
- Apropo olimpiady. Za wczesnej młodości wprost uwielbiałem sport. Nie namawiam oczywiście nikogo, żeby go nie uprawiał, ale ten "medialny" to już dawno został przejęty przez diabelstwo. Dlatego nie oglądam. Ewentualnie naprawdę z rzadka z jakiś pozostałości pobudek patriotycznych. Generalnie to nie jest złym pomysłem wywalenie telewizora przez okno to i problem sportu się zmniejszy.
- W przypadku sportu to tylko rezygnacja z własnych przyzwyczajeń i czegoś co się po prostu lubi. Naprawdę są większe problemy. W tych czasach puszczenie własnych dzieci do rówieśników to prawie pewnik, że wchłoną od nich jak gąbka głupotę i złe nawyki. Izolować od głupoty i robić z dziecka odludka, czy jednak dać im się bawić z rówieśnikami? To ogromny dylemat dla każdego poważnie myślącego rodzica.
- Życie w zgodzie z Panem Bogiem wiąże się u wielu osób z ostracyzmem wśród znajomych i rodziny. Rugają nie tylko ci, którzy otwarcie sprzeciwiają się wierze, ale też ci, którzy pozornie z Panem Bogiem żyją w zgodzie. Budowanie w sobie pokory i brak nadmiernego przywiązania do "radości tego świata" naturalnie zawęża tematy z wieloma ludźmi. Dlatego tak wielu katolików żyjących w Prawdzie czuje się porzuconymi i samotnymi.
Po prostu trzeba to zaakceptować i prosić Pana Boga o umocnienie w wytrwaniu w Prawdzie. Czasem ból stanie się nieznośny. Jeśli Krzyż stanie się za ciężki warto prosić innych o modlitwę lub poszukać pomocy u dobrego kapłana. To nie są proste rzeczy, ale nikt też nie mówił, że będzie łatwo i przyjemnie. Na szczęście nikt z nas tak naprawdę nie jest sam. W momencie kryzysu warto poszukać pomocy np. na tej grupie. Chyba to jeden z ważniejszych powodów dlaczego wg mnie twórców portalu pasowałoby serdecznie wyściskać z wdzięczności. Jak już tu będa nas setki tysięcy to nikt nie będzie czuł się samotny i porzucony. Będzie wiedział, że żyje tak jak należy i to świat zwariował, a nie on.
Ja to widzę tak: media, rozrywka, edukacja, sport jest na wyłączność w rękach - nazwijmy to skrótowo - masońskich. Tam przyjęto zasadę: wszystko promujemy, co tylko przewróci albo pomoże przewrócić porządek chrześcijański. Prawdziwe piękno czy dobro wyrzucamy na śmietnik. Jeśli zarządamy: wszyscy mają się zaszczepić a ktoś, np. najlepszy tenisista powie "nie!" - to go likwidujemy. Nie ma go, to teraz ktoś inny będzie najlepszy i wszystko kręci się jak dawniej. Jeśli artysta, np. wokalistka nie chcie protestować przeciwko wycinaniu lasów Amazonii, używaniu paliw kopalnych itp, to choćby nie wiem jak pięknie śpiewała, jej kariera w tym momencie właśnie się zakończyła. Włączymy radio i usłyszymy tylko tych artystów, którzy wyrażają "jedynie słuszne" poglądy. Jeśli jakiś zespół zbyt konfesyjny, przypuśćmy o nazwie Golec (zbieżność nazw oczywiście przypadkowa) niespodziewanie osiągnie popularność, chociaż nie mówi tego wszystkiego co należy, to trzeba przestać go prezentować i wstawić w jego miejsce jakiś Zakopałer. Pan Przemysław też pewnie wyleciał nie za prawdę o tekście Lennona, ale za krytykę myśli wyrażonej w Inauguracji. Każda uwaga krytyczna wyrażona w którymkolwiek momencie skutkowałaby tym samym. I pewnie nawet oświadczenie Rzecznika TVP było już wcześniej przygotowane na taką ewentualność. I dzisiaj pan Przemysław, albo mocno zaświadczy o prawdzie i przestanie być znanym komentatorem, albo zamilknie i może jeszcze warunkowo go przywrócą pod warunkiem, że nie zdejmie knebla!